Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
O chorobie miłości

     Młoda narzeczona rozchorowała się na ospę, zanim weszła do chaty swego przyszłego męża. Ten zaś powiedział:

     - Bolą mnie oczy.

     A później:

     - Oślepłem.

     Zaprowadzono mu żonę do chaty. Kiedy umarła po dwudziestu latach małżeństwa, jej mąż otworzył oczy.

     Gdy go zapytano o przyczynę tego "cudownego wyzdrowienia", odrzekł:

     - Nie byłem ślepy, ale udawałem, żeby się moja żona nie zamartwiała na myśl, że oglądam ją oszpeconą chorobą.


Bajka afrykańska


Goście na Boże Narodzenie Goście na Boże Narodzenie
Sven Nordqvist
Nadchodzi Boże Narodzenie. Kot Findus nie może się doczekać ubierania choinki, przygotowywania świątecznych potraw, no i prezentów. Niestety, zanosi się na to, że święta będą smutne, nie będzie pierniczków i choinki, bo staruszek Pettson złamał nogę i nie może chodzić... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Ona: 28.06.2017, 23:09
 Nie mów koniec jak jeszcze się nie zaczęło wciąż jest szansa!
 on: 22.05.2017, 20:51
 koniec
 Wiem coś o tym :(: 31.08.2015, 20:19
 Znowu to samo. Ja znów obiecałam sobie, że nie będę do tego wszystkiego już wracać, że jestem teraz zbyt silna ,aby pozwolić sobie na życie wspomnieniami i jednak kolejny raz nie dałam rady. Przyszedł wieczór, a we mnie znowu coś pękło i znowu zatęskniłam za jego obecnością. To jest tak bardzo trudne, bo są chwile kiedy mam wrażenie, że uczucie wyparowało, a później wszystko wokół mnie uświadamia mi, że jednak to nie jest prawda. Oszukuję samą sobie, a później przez to potykam się tworząc nowe rany na swojej duszy. Już sama nie wiem czy jestem skazana na tą miłość do końca życia czy może jednak odpuści.
 A: 09.08.2015, 22:06
  ja wciąż jestem chora z tej miłości... nie potrafię się wyleczyć i wcale już nie chcę .Przyciąga mnie jak nigdy siła z jaką ona rośnie i ciągle się pogłębia. DLACZEGO w ten sposób tajemniczy ?Wpadłam w ten obłęd że "widzę Go wszędzie" Nie chcę być już więcej szalona a przez to wpadam w większy ... do tego stopnia że ,myślę o (...)bez przerwy ? Boże wtobie moja nadzieja wylecz mnie z tego lub daj rozkwitnąć :?
 zagubiona: 17.10.2012, 10:20
 Mąż mówił że mnie kocha na dobre i złe.Gdy pirś obcieli,jego diabli wzięły znalazł sobie młodą z piersiami.,życzą oboje śmierci.PAN BÓG NADEMNĄ CZUWA DAJE MI ZDROWIE I WSPANIAŁYCH PRZYJACIÓŁ.DZIĘKI PANIE BOŻE WSZECHMOGĄCY ZA WSZYSTKO MNIEJ NAS W OPIECE.
 anna: 31.05.2010, 10:00
 do delfina: Kochana rok temu napisalas o swojej historii mam nadzeieje ze od tamtego czasu cos sie zmienilo w Twoim zyciu. Moim zdaniem to co opisalas to nie milosc. Facet poprostu mimo wieku nie dojrzal do milosci i chyba jego zonie sie nie dziwie za to Tobie tak, dkoro chlop nie zrozumial ze musisz byc w tym spitalu. Gdyby kochal to zaproponowalby Ci transport albo sam do szpitala przyjechal.Sadze, ze facetowi zalezalo na takich pisemnych znajomosciach jak z Toba, bo lubial ich miec mnostwo, a co na pismie to nie umyka, czyli piszac cos do jedej nie zapominal co napisal do drugiej (zawsze przeciez mogl do archiwum zajrzec) Padlas ofiara jakiegos romantycznego oszutsta. Wypowiadajac sie pejoratywnie o jego ex-mazonce, robisz to niesprawiediwie w oparciu zapewne wylacznie o jego relacje.Pewnie zaprzeczysz i powiesz ze wspoluczestniczylas w jego bolu. Ale pewnie nigdy nie rozmawialas z jego zona, tylko tak naprawde ons ie wyplakiwal w... semsach lub mailach, co tez jest idiotyczne. Podsumowywyjac, niestety tak milosc nie wyglada,(jak mysle Ty sie zafascynowalas tym ze mozesz byc mu /moglas byc mu pomocna w jego rozterkach i stad teraz tyle emocji, a dla mnie to ewidentnie jego gra...)Przykro mi i mam nadzieje ze on dojrzal juz a Ty tez jestes madrzejsza i szczesliwasz u boku innego. A jedli nei to sporo jest szpitali i hospicjum by wpierac innych w tych ciezkich chwilach... Tez kiedys dla faceta bylam jak Matka Teresa, ale na szczescie szybko pojelam ze zle robie.
 kasia: 24.12.2009, 19:03
 piękna <3
 sylka: 15.09.2009, 15:42
 zarąbiste:)
 Kacha :]: 06.08.2009, 11:02
 Ale to cudowne! To jest prawdziwa miłość!
 delfin: 15.05.2009, 22:34
 witam.a mnie wydaje sie,ze da sie zbudowac dobra dluga milosc.trza sie kierowac tym co piekne ,mile i wartosciowe .kierowac sie tym ,co uczciwe i czyste,umiec przyznawac sie w swe zle czyny lub slowa. Umiec okazac zal i skruche i umiec wybaczac . Kierowac sie Bogiem i Jego miloscia w to co w zwiazku niezrozumiale a kazdy konflikt jakos sie ulozy na dobre i dozna rozwiazania. Uwazam,ze to bilet na dobre i na zle. Umiec wchodzic w kompromisy . I szacunek miec w druga osobe ,nawet ,gdy palnela tekst ,co odbiorem naszego umyslu pod wplywem impulsu urazil,zadal rane lub bol. Bo Bog stworzyl CZLOWIEKA A NIE IDEALA. a czlowiek jest z krwi i kosci. A jak zyc urazami bedzie ktos,nie bedzie umial wybaczac,kierowaly beda nim sily niezrozumien to taki czlowiek jest pusty a w zylach plyna jedynie toksyny. Ktore zniszcza bo z takimi syfidlami dlugo sie nie da pociagnac. Co jest wart czlowiek bez milosci ze swej glebi w druga polowke. Ja tez mialam chora droge do milosci. Mam30lat i znalam osobe ,co 10lat starsza ,rozwodnik. Znalam dramat jego rozwodu bo bylam swiadkiem jego meki psych.z powodu osoby,ktora go wyrolowala i oszukala. Potraktowala jak bilet i przepustke w lepszy byt a w praniu ciagotki w zdrady i styki z o niebo starszymi miala .by lepiej zyc materialnie,co lato w kanary,mieszkanko itd. I ten dramat znalam a bol serca to logiczne,ze go rozumialam.ale minal czas a los dal okazje i szanse bym ja z nim probowala zbudowac droge w przyjazn a potem w zwiazek.bo slub koscielny nierealny a ja go akceptowalam z jego dramatem i losem jaki zadala mu zonka kurewka. To malzenstwo mial niewazne bo oszukala jego i Boga. A ten skad mogl więdziec,ze ma ciagotki . Tego nigdy czlowiek pewny nie jest. Stad uwazam ze nie wolno degradowac czlowieka w prawo do milosci . Bo milosc jest tylko jedna jedyna a zwiazek malzenski to zawsze uniewaznic mozna jak powazne powody. I oko przymruzam jak poznaje osobe po rozwodzie bo by uniewaznic slub koscielny to trza kupy szmalu i tulania. A we mnie zasada ,ze MILOSCI NIE DA SIE KUPIC ANI UCZUC. stad nie potrzeba mi swistkow biskupich ani bulenia kokosow w dowod ,ze ktos kogos kocha . To chore ,gdy w gre wchodza uczucia i milosc. Bo najwazniejsze jest ZAUFANIE. i pewnego dnia moja partia nagle niespodzianie zapragnela spotkania. Odpowiedzialam,ze mam mame w szpitalu i zdojona z kasy jestem to nie dam rady tak w zapropowane miejsce dojechac. Ale zgralam sie ze swym szwagrem . Bylam zdojona totalnie z kasy,temu autem z mym szwagrem -a mialam umowiony dn i czas i zaplanowane to z gory bylo. Wczesniej poki wyjazd w szpital i rodzinne zmartwienie nie mialo miejsca,to czesto wymienialismy sobie wzajemnie uczucia az popadaly powazne zamiary. I oparte to bylo sms . Bo nie preferowal poglebian kontaktu jako fiz spotkania. Wolal droga pisemna esami lub mailowo. Bo twierdzil,ze tak ludzie od wewn warstw sie poznaja i jedynie taka droga w zaufanie i w serce by potem w realia zlac co w sms dawane. I on tamten dn dal mi szanse w okazje na realny zrzut slow uczuc itd. I niestety nie doszlo do spotkania. Bo czasu ,dnia braklo od wizyty w szpitalu. A wiedzial,bo uzasadnilam powod niemozliwosci w spotkanie. Przeprosilam,ze nie moge. Bylam uzalezniona od szwagra i auta. I ten ktos tak mi wbil slowami w serce,ze szok. Bo palnal,ze go olalam,oklamalam,kitki wciskalam,bajerkowalam,zwiodlam klamstewkiem o mamie . I dal warunek IT'S NO OR NEVER. to bylo okropne a byl tak wazny w mym zyciu . I mysle,ze go cholernie musialam kochac,ze warunku zadne swistki uniewaznien slubu koscielnego nie mialy. I mial tez splot barkowy uszkodzony od urodzenia. Dopadaly bezwlady ukladu neuronow w lewej rece od barku po czubki palcow. To ograniczalo mu tez zycie,bo nie potrafil manualnych bardzo lekkich prostych czynnosci szarego dnia zrobic. Na prawej rece musial dzwigac ten ciezar zycia. Obaj kochalismy muze Elvisa,Orbisona i swiat rock and rolla a takze poezje haiku. Pisze haiku poezje od dni ockniecia sie po rozdarciu rozwodowym. Bo 5 lat trwalo zalamanie,rozdarcie i bol serca,ciemnosci,jakie dala pamiatka dramatu malzenstwa. A ja go dzwignelam i dalam nadzieje oraz wiare. Temu chcial ze mna w szanse po milosc. No niestety cos nadal jest w nim,ze on unika kontaktow wizualnych z wieloma nawet jego sympatiami. Nadal akceptuje plynne kontakty pisemnie. Tylko tak. Wtedy zawiodlo z jego str wlasnie ZAUFANIE I BRAK USZANOWANIA TAMTEJ MEJ SYTUACJI.BO BY ZRÓZVMIAL. No raz probowalam po 6 msc od zerwania z nim kontaktu odezwac sie ze mu WYBACZYLAM ZE JAK NASTOLATKE POTRAKTOWAL. Bo padaly silne sms z jego kom po tamtym niespotkaniu i zmienilam nr. I on wie,ze mu to wybaczylam bo minal czas,ktory zagoil rany. Ale ten nadal bez slow,juz tyrkam i tyrkam a ten nawet tel nie odbiera.i nadal po prostu jak dziecko jest bez słowa.a ma 39 lat.nie ma dzieci ani zony jak dotad i jest sam. Co ja zlego moze zrobilam takim zachowaniem,ze wybralam wazna wizyte mamy w szpital a amor padl na plan nr 2 -zrobilam tym czyn dziecinny ? Kupe msc zarzucal,ze jestem z tego powodu w jego oczach niedojrzala dó milosci. Jak dotrzec w serce takiego upartego faceta ? By mu udowodnic,ze mu wybaczylam,i by dal echem. Chyba,ze to blad ,ze sprobowalam dac mu echem? Pomocy ,ratunku:). Prosze o jakies nakierowania lub rade. Uszanuje kazdy komentarz. Delfin
 m.: 30.04.2009, 00:03
 najważniejsze jest piękno wewnętrzne :) kobieta którą kochałem była dla mnie najpiękniejszą ze wszystkich chociaz inni uważali inaczej.. no cóż szkoda ze jest teraz z innym
 piekne:) : 27.02.2009, 22:21
 niesamowicie piekne opowiadanie , jak bym chciała zeby kazda miłość taka była
 monika20: 14.12.2008, 20:59
 obydwoje wykazali się ogromną miłością do siebie...mąż nigdy nie dał odczuć żonie że jest brzydka i gorsza od innych kobiet a żona pokochała go mimo jego ślepoty. Istnieją takie miłości(moi rodzice)Mnie też spotkała taka miłość:)
 Anita : 25.10.2008, 12:37
 cool:-)
 ???: 24.09.2008, 23:29
 PIĘKNE, ALE NIESTETY TYLKO W OPOWIADANIACH
 taka jedna...:): 09.02.2008, 01:17
 Wyszła za niego wiedząc, że jest ślepy - faktycznie miłość ogromna.....ale nie uważacie, że gdyby on widział ją taką chorą jaka była, to większość czasu spędzałaby na lamentowaniu jaka to ona "brzydka", użalaniu się nad sobą, i innych tego typu...skupiłaby się na swoim wyglądzie, a mniej uwagi poświęcałaby swojemu mężowi, i gdzie byłaby tutaj mowa o miłości? chyba do swojego wyglądu...egoizm...narcyzm...Bo przecież każda z nas chce się podobać mężczyznom, a przede wszystkim swojemu Ukochanemu, tylko czasami (aby tylko czasami) za bardzo przesadzamy i chcemy na siłę poprawiać swój wygląd, co nie zawsze daje dobre efekty...i te tuziny tuszów, pudrów, cieni do powiek...łe! Przez co zamiast stawać się piękniejszą tylko się niepotrzebnie szpecimy. a mężczyzna lubi/kocha właśnie Piękno- najprawdziwwsze, najbardziej naturalne - kocha je podziwiać, zachwycać się nim, patrzeć na nie, być przy nim...dlatego myślę, że ten facet z opowiadanka wiedział co robi;) pomimo choroby kobiety=żony oszczędził jej maskowania/ulepszania siebie, zachował ją piękną, naturalną, aż do końca....taką jaka była naprawdę:)
 maleństwo: 25.12.2007, 20:03
 Tylko w opowiadaniach zdarza sie taka miłość.!! a szkoda.......
 Klaudia: 16.12.2007, 19:11
 Ech... mąż jednak mógłby tak się NIE zachować... Przecież i tak wszyscy z czasem tracimy swoją urodę. Miłość na tym nie polega, a kobiecie byłoby żal, gdyby się dowiedziała, co zrobił mąż.
 Maciej: 17.10.2007, 10:30
 To tylko bajka więc nie można jej traktować dosłownie. Najważniejszy jest morał. Oznaką prawdziwej miłości jest bezgraniczne poświęcenie dla drugiej osoby, bez zastanowienia i rozmyślania.
 agnieszka: 16.10.2007, 16:05
 szkoda,że p.Ewa Drzyzga nie zna tej bajki bo to doskonałe odsumowanie wczorajszych rozmów w toku,to kwintesencja miłości,prawdziwej miłości
 
(1) [2]

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej