Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Cieśla i burzyciel domów

     Żył raz w dalekim królestwie pewien człowiek, którego zaproszono na ucztę do króla. Bardzo się z tego ucieszył, ale miał też niejakie obawy. Czy ma na tyle dobre maniery, by czuć się swobodnie przy pańskim stole? O czym będą rozmawiać przy jedzeniu? A nade wszystko bał się długiej podróży przez cały kraj do królewskiego zamku.

     Co zatem uczynił? Najpierw przez miesiąc zastanawiał się nad wyborem stosownego stroju. Dwa miesiące upłynęły mu na nauce etykiety i ćwiczeniu odpowiedniego zachowania przy stole. Przez trzy miesiące czytał pilnie o wszystkich bieżących sprawach królestwa, żeby mieć coś do powiedzenia.

     Wreszcie trzeba było szykować się do podróży. Człowiek ten był z zawodu cieślą, budował domy, przybudówki i garaże lepiej od innych. Gdy już spakował ubrania i zapasy jedzenia na drogę, zostało mu jeszcze trochę miejsca, zabrał więc trochę narzędzi, by móc sobie zbudować jakieś schronienie na noc. I wyruszył w drogę.

     Pierwszego dnia wędrował długo i niestrudzenie, robiąc tylko krótką przerwę na posiłek. Potem zabrał się do budowania schronienia na nocleg. Po paru godzinach miał już niewielkie, bezpieczne i suche miejsce do spania. Nazajutrz, gdy miał już ruszać w dalszą drogę, zobaczył, że w wielu miejscach chatkę dałoby się ulepszyć. I zamiast od razu podjąć wędrówkę, zaczął wprowadzać rozmaite zmiany. Jedno po drugim powstawały garaż, kuchnia, gabinet, kanalizacja i tak dalej. Wkrótce niemal zapomniał o zaproszeniu.

     Tymczasem król zaczął się niepokoić o niego. I jak to mają królowie w zwyczaju, wysłał kogoś, kto również był zaproszony na ucztę, by wybadał, co z cieślą. Kiedy ów człowiek go odnalazł, cieśla mieszkał już w drugim domu. Sprzedał pierwszy, przypomniał sobie o zaproszeniu i przez dzień czy dwa kontynuował podróż. Ale już wkrótce zaczął budować większy i lepszy dom za pieniądze uzyskane ze sprzedaży pierwszego. Z radością zaprosił gościa na obiad, ale ten, choć chętnie przyjął zaoferowany posiłek, wolał zjeść na dworze, pod drzewem.

     - Czy jest jakiś powód, dla którego nie chcesz wejść do środka? - spytał cieśla.

     - Owszem - odparł gość. - Widzisz, zostałem zaproszony na ucztę do króla. Ważne jest dla mnie, by nie przerywać podróży. A może po obiedzie zechciałbyś mi towarzyszyć?

     - To, co mówisz, brzmi znajomo - rzucił cieśla. - Ja także otrzymałem zaproszenie, ale nie bardzo byłem pewien drogi.

     - Wiem - odrzekł nieznajomy. - Ja również kiedyś nie byłem pewien. Prawdę mówiąc, też byłem cieślą, jak ty. Chciałem budować po drodze bezpieczne schronienia. Któregoś dnia inny towarzysz podróży nauczył mnie rozbierać domy, zamiast budować. Pomógł mi opuścić dom w którym mieszkałem, i zawierzyć drodze. Obawiałem się, czy znajdę właściwą ścieżkę. Powiedział mi, że do zamku prowadzi wiele dróg. Król tak to urządził, postawił też ostrzeżenia przy niewłaściwych szlakach. Ważne jest, by stawiać krok po kroczku z miłością i ufnością. No i co ty na to? Może zostawisz ten dom i ruszysz w dalszą drogę? - zapytał gość.

     - Nie wiem - odparł cieśla. - Może i tak. Czy mogę ci dać odpowiedź jutro? Przygotować ci łóżko?

     - Nie - powiedział gość. - Zostanę, tu pod drzewem. Łatwiej dostrzec wszystkie te wspaniałości, które przygotował przy drodze król, kiedy nie patrzy się z wnętrza wzniesionego przez siebie schronienia.

     Nazajutrz cieśla postanowił towarzyszyć swemu gościowi w drodze.

     - No dobrze, to którędy pójdziemy? - zapytał.

     - Która droga wydaje ci się właściwa? - spytał burzyciel domów. - Usiądźmy na chwilę i pomyślmy o królu. Przypomnij sobie, co o nim słyszałeś. Pamiętaj, jak bardzo cię kocha i jak ty kochasz jego. Kiedy sobie to wszystko jasno uprzytomnisz, zastanów się, jakie drogi stoją przed tobą i która z nich wydaje się najlepsza, by zaspokoić twoją tęsknotę za królem i podtrzymać pamięć o nim. Niech twe pragnienie bycia z nim będzie silniejsze niż niepewność i strach, czy wybierzesz właściwą drogę.

     Siedzieli w milczeniu... Powoli ulegali wrażeniu, że już są w drodze. Uczucie to nasilało się coraz bardziej, aż nagle wszelkie decyzje stały się zbędne. To stało się samo z siebie. Ruszyli w drogę z głębokim poczuciem wolności.

     Tak upłynęło wiele dni - dalsze kroki podejmowane w milczeniu, z czystego pragnienia. W głębi serca czynili miejsce na ścieżki, a te same się im ukazywały. Oczywiście cieśla co jakiś czas czuł potrzebę zbudowania domu. Burzyciel upewniał się, że jego towarzysz wie, co robi, i pozwalał mu na to, jeśli bardzo tego chciał. Gdy cieśla pracował, burzyciel - jego przewodnik i przyjaciel - czekał w milczeniu pod drzewem. Niebawem rozbierali kolejny dom i ruszali w dalszą drogę.

     Zaś król pilnował, by jedzenie nie wystygło. Dobrze się na tym znał.


David M. Griebner


Karolek i stokrotki Karolek i stokrotki
Anna Matusiak
Bohaterem tej opowieści jest Karolek — chłopczyk, który został papieżem Janem Pawłem II. Książka jest pięknie ilustrowana; opisuje bardzo ważne spotkanie Karolka z Matką Bożą. A co zwiastowały żółto-białe stokrotki?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy


Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej