Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Sen

     Pewnej kobiecie zmarł synek. Kobieta bardzo rozpaczała.

     Którejś nocy synek przyśnił się jej. Szedł drogą ubitą kamieniami a przed nim łąka i zieleń nadnaturalnej piekności. Dziecko dźwiga wiadra pełne wody, chce wejść na tę łąkę ale co się zblizy droga wydłuża się i łąka się oddala. Dziecku chce się pić a nie może napić się nawet kropli z wiader musi dojść do łąki i napić się wody źródlanej, ale dojść nie może.

     Matka podchodzi do dziecka i mówi:

     - "Syneczku postaw wiadra i pobiegnij na łąkę i możesz napić sie wody z wiadra, będzie Ci lżej".

     - "Nie mamusiu nie mogę Te wiadra to nie wiadra wody to wiadra twoich łez, a jedna łza waży tyle co tysiące wiader wody".

      Matka obudziła się, przestała rozpaczać a pomodliła się za swojego synka. Następnej nocy synek znowu jej się przyśnił. Tym razem szczęśliwy, uśmiechniety biegał po łące, bawiąc się ze zwierzętami, a dalej stał ładny domek. Matka spytała synka czemu taka zmiana. Synek jej odpowiedział:

      - "Widzisz mamo każdy z nas popełni jakiś grzech, choćby najmniejszy. I żeby dojść do tej łąki, do tego domu musimy odbyć pewną drogę. Droga ta zależy też często od naszych bliskich. Jeśli popadają w rozpacz tak jak Ty droga nasza się wydłuża. Każda łza jest ciężarem nie do zniesienia i długością nie do zmierzenia. Każda modlitwa skraca drogę. Gdybyś nie rozpaczała już dawno bym tu był. Musisz też wiedzieć że często rozpacz zamyka nam na zawsze możliwość spotkania i zamieszkania razem w tym domu."


wg Emmy Simms


Świerszczyk Muzykant i Kret Świerszczyk Muzykant i Kret
Janosch
Kolejna książeczka Janoscha dla dzieci. Tym razem mali czytelnicy poznają lekkomyślnego Świerszczyka i solidnego Kreta. Dowiedzą się też, czy warto robić zapasy na zimę oraz kto jest prawdziwym przyjacielem... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 pluje na was totalnie: 07.02.2017, 09:43
 ELO ELO #@! 123
 laura777: 11.10.2014, 21:26
 ale smutek
 Aniula: 01.05.2013, 00:32
 ja jestem bardzo zżyta z moim dziadkiem ma on już 66 lat. nie wyobrażam sobie zycia bez niego. On mnie cały czas wspiera. Nie wiem co zrobie jak on odejdzie i mnie tu zostawi. ;(;(
 Weronika: 01.03.2013, 13:44
 Te historie bardzo mnie poruszyły gdyż ja też miałam taką samą historie z bliską mi osobą a mianowicie straciłam swojego chłopaka i bardzo nie mogłam się z tym pogodzić.Następnego dnia koledzy mi jego przysłali smsa że darek się powiesił i zaczełam odrazu płakać i chciałam podetnąć sobie żyły ale powiedziałam że muszę wziąść się w garsc i postanowiłam ułożyc sobie życie od nowa.
 Corka: 27.01.2013, 14:15
 08.01.2013 odszedl od nas nasz ukochany Tatus. Nie moge sie z tym pogodzic. Mysle o Nim dzien i noc. Tak bardzo mi Go brakuje!!!!! Tatko tak bardzo Cie kocham i nigdy kochac nie przestane!!!!!!
 Anna: 05.06.2012, 04:46
 Niedawno zmarł mój przyjaciel, miłość mojego życia. Cierpiałam, ale kazałam mu koniecznie iść za światłem, bo to dla niego najważniejsze i zapewniałam o mojej codziennej modlitwie do końca życia. Mam nadzieję że mnie słyszał i poszedł.
 Angelika: 22.02.2012, 19:04
 Utrata bliskiej osoby bardzo boli, ciężko się z tym pogodzić, ale z czasem trzeba dalej żyć normalnie . Po stracie bardzo bliskiej ci osoby czuje się ból uszczęśliwia tylko jedna myśl że wiesz, że ta osoba jest blisko ciebie i chce abyś się nie smuciła tylko uśmiecha się i cieszyła z życia. A ona będzie żyć zawsze w twoim sercu i pamięci, takich osób nigdy się nie zapomina zawsze będą blisko ciebie tylko trzeba w to wierzyć . Wiem jak to boli bo straciłam trzy osoby, które odeszły kiedy byłam w młodym wieku, ale jeżeli się wierzy w to, że są obok ciebie można walczyć o swoje marzenia i myśleć o nich ciesząc się z życia lecz nigdy o nich nie zapominając.
 monia: 24.05.2011, 20:46
 tak trudno pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby... ja nadal tęsknię..
 smutaska: 16.04.2011, 08:41
 14 lat temu stracilam bliskom mi osobe. Mialam zaledwie 5 lat ale obwinialam sie ze to moja wina. Pozniej juz moja mama nie zabierala mnie na cmentarz.
 Izabela: 13.03.2011, 21:06
 Straciłam bliskie mi osoby:( Ból i rozpacz nieporównywalna z niczym. Pan Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo ,a wiec dał nam takie odczucia jakie posiadał sam i myślę ,ze te łzy, ból, rozpacz są naszymi naturalnymi zachowaniami ,których nie da się powstrzymać ot tak.Gdybyśmy nie czuli w takich chwilach nic to kim byśmy byli??? Matka Boża też wylewała łzy kiedy jej syna jedynego ukrzyżowano,a więc cierpiała tak samo jak my po stracie bliskich. Więc myślę ,że Pan Bóg na pewno miał jakiś cel w tym cierpieniu i bólu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
 deva: 20.10.2010, 11:18
 Czym innym jest płakać po stracie bliskiej osoby, ponieważ "łzy same lecą" a czym innym przeciągać i celowo pielęgnować smutek i opłakiwanie. Wydaje mi się, że opowiadanie ma na celu ten drugi przykład...pielęgnowanie w sobie smutku i popadanie w rozpacz. Żałoba jest rzeczą naturalną i należy ją przejść we wszystkich jej odcieniach, żeby ostatecznie wyjść ku światłu - ale nie jest rozdrapywaniem w sobie poczucia żalu, straty i rozpaczy. Płaczmy - ale mądrze.
 Ula 1952: 01.08.2010, 09:40
 Moj maz zmarl 7 lat temu a ja do tej pory myslami go trzymam chyba tez utrudniam mu droge do celu. Postaram sie teraz codziennie pomodlic azeby mu pomoc .
 córka i siostra: 03.04.2010, 13:38
 Dwa lata temu pisałam o śmierci mojej kochanej mamy teraz piszę o śmierci mojej jedynej siostry miała tylko 36 lat. Jak nie płakać?! Chyba, że ma się serce z kamienia. Nawet najsilniejsza wiara nie potrafi mi w tej chwili pomóc.
 agusia : 26.07.2009, 21:20
 nie wyobrazam sobie nie plakac za bliska zmarla mi osoba
 Sand.: 25.06.2009, 16:39
 Hmm. Bardzo fajne.
 Klaudia: 25.06.2009, 13:31
 Bardzo mi się podoba to opowiadanie.Uważam że jest bardzo wartościowe.
 darksecretlove: 20.02.2009, 20:04
 niezle ale przeciatnie
 sonia: 26.01.2009, 18:58
 Martynko... doskonale wiem, jak się czułaś. Czytając twoją wypowiedź miałam wrażenie, że czytam własne myśli...Mój pokój cały wypełniony jest zdjęciami i rzeczami mojej Przyjaciółki, piszę do niej listy, rozmawiam ze zdjęciem... Ale pamiętaj, że nasze życie toczy się dalej, One spełniły już swoją misję na Ziemi i są szczęśliwe Tam, gdzie i my kiedyś trafimy. Serdecznie Cię pozdrawiam, Sonia.
 adam: 21.01.2009, 17:12
 brawo
 martynka: 03.01.2009, 14:48
 Rok temu straciłam przyjaciółkę, króra byla ze mną od zawsze.... Stalo się to w dość przełomowym momencie mojego życia. Nie mogłam się z tym pogodzic. nie cieszyło mnie nic wokół, pomimo że jestem jeszcze nastolatką coraz częściej myslalam o własnej śmierci. Odsówałam się od znajomych, unikałam imprez, nic mi się nie chcialo robić. Jedyną radośc sprawiało mi oglądanie zdjęć przyjaciółki i wspominanie jej, rozmowy na jej temat...Każdy szczegół był na wagę złota. Kilka dni temu, tuż przed rocznicą jej śmierci śniła mi się. Wydawało mi się ze rozmawiam z nią naprawdę, tak jak by była tuż obok mnie. Sny powtarzały się przez kilka nocy. Czułam po nich wielką radość, zrozumiałam że ona nie zostawiła ziemskich przyjaciół, rodziny na zawsze. Gdzieś tam na górze widzi nasze smutki. Bedąc na mszy, potem na cmentarzu w rocznicę jej smierci zrozumialam że nie mogę dalej płakać. Muszę żyć tak jak dawniej. Cieszyć się z tego co mam. Od kilku dni zmieniam swoje życie na lepsze. Gdy jest mi źle nie płaczę tylko modlę się. Pomaga mi, a kto wie może zmarłej tragicznie przyjaciółce też jest lepiej gdy widzi moją usmiechniętą twarz. Kiedyś wkońcu się i tak spotkamy...
 
(1) [2]

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej