Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Stracone dni przedwiośnia

Są kwiaty, które rozwkitają o zmierzchu. Są ludzie, którzy pragną aby wróciło to co minęło. Anula miała 16 lat, piekne habrowe oczy, które patrzyły wciąż w dal. Była wciąż sama. Któregoś dnia poprosiła Ewę aby poszła z nią do kina. Kolejka za biletami była długa. Wątpliwie czy Anka dostanie bilety. Przy samym okienku stało trzech chłopców.
-pójdę poproszę ich żeby kupili nam bilety-powiedziała do Ewy. I tak zrobiła. Jeden z chłopców wziął pieniądze od niej.
-Boże jaki on ładny, ma takie czarne, piękne oczy i prawie firmowe włosy-myślała Anula. Ewa chichotała z boku z jednego meżczyzny. Anka stała koło niej zagryzając usta.
-patrz jacy oni ładni
-no,no pierwszy raz widzisz takich facetów
W jednej chwili podszedł do nich jeden chłopiec, który kupił bilety
-proszę- podał bilet najpierw Anulce a potem Ewie
-pozwólcie że się przedstawie Jurek
-Anka
-Anula-wykrzyknęła Ewa- Ty go znasz co podałaś mu swoje imię-roześmiała się Ewa. Spojrzała na Ankę z ironią i odeszła. Jurek spojrzał na Anke, a ona na niego. Oboje zagryzali ze wzruszenia wargami. Dziewczyna spuściła oczy.
-proszę Cię wybacz za moja koleżanka tak postąpiła
-to nic- powiedział Jurek.
W sali gdzie wyświewlali film był duży tłok, Anka ukratkiem spoglądała na swgo towarzysza, a on na nią. W połowie filmu Anka zaczęła cichutko płakać. Zauważył to.
-płaczesz?
-nie, nie. Starała się uśmiechnąć. Poskończeniu filmu staneli razem na chwilę przed kinem.
-czy mogę Cię odprowadzić?- zapytał
-to zależy od Ciebie-odparła
Noc była ciemna, ujął ją pod ręke, żeby się nie przewróciła, bo było bardzo ślisko.
-równy chłopak-pomyślała. Kędzierzawe krótkie włosy, piekne, czarne oczy, miły uśmiech, lekki głow, prawdziwy ksiąze z bajki.
Nie zauwazyła nawet jak doszli do jej domu.
-skąd wiesz że ja tu mieszkam-zapytała uśmiechają się
-więc kiedy się spotkamy- zapytał
Milczała chwilę
-o 3 na moście?- odparła. Podała mu rękę.
-dobranoc-ścisnął jej ręke
-już idę
-Tak prędko Anulo?- Stał jeszcze kilka chwil i patrzył w przestrzeń gdzie zniknęła dziewczyna. Dokonał czego pragnął-poznał piękną kochaną istotę-poznał Anule
II
Anka nie mogła doczekać 3 godziny, była zaledwie 2 po południu, a ona już wyszła, wałęsała sie po moście. Przystaneła przed wystawą, ktoś z tyłu chwycił ją za ręke
-ach, to ty Jurku
-tak ja, może przejdziemy się do parku
-tak, możemy
Błądzili po osnieżonym parku. Nadchodził zmierzch. Niebo pokryło się fioletową powłoką.
-muszę już iść, bo już ciemno
-boisz się?- zapytał-popatrz jak ślicznie bielą się latarnie, a snieg pruszy i pruszy.
-już muszę iść
-tak-odpowiedział
Rozesmiali się oboje. Jurek zmienił temat rozmowy
-czy ta twoja koleżanka nic nie mówiła? Anulko czy chcesz abym zamknął jej buzie
-nie rób tego
-dlaczego? przecież ja odpowiadam a nie ty
-to wcale niepotrzebne i tak kiedyś przestanie.
Szli oboje w milczeniu, gdy doszli do jej domu. Gwałtownie podała mu ręke. Zadzwoniła, drzwi otworzyła jej młodsza siostra
-Anula, Ewa coś mówiła mamie o Tobie- szepnęła tajemniczo
Anula przyłożyła ucho do drzwi i sluchała
-..."ja wtedy odeszła, a ona została, widziałam on Ankę odprowadził.
-Mój Boże nawet się matce sie przyznała. Niech tylko przyjdzie to wygłoszę jej kazanie
-tylko niech pani nie powie ze to ja mówiłam.
W tej chwili drzwi otworzyła Anula. Zazdrosna Ewa
-ty na krok od dziś nie ruszysz się z domu- powiedziała mam. Za nią wyszła Ewa. Anka siadła na kanapie i zaczęła płakać.
-ja i tak ucieknę-pomyślała. Anka spojrzała na stół i zobaczyła mgłą kartkę napisaną ręką Ewy
"Wicher połamał kwiaty w dolinie.
a chłopak złamał serce dziewczynie.
Kwiaty ożyją gdy maj powróci.
Złamane serce nigdy nie wróci..."
III.
Była śrofa, 4 po południu. Anka biła pięściami w drzwi
-puść mnie mamo!. Ale matka była nieubłagalna. Zamknęła Ankę w pokoju i nie myslała puścić. W tedy Anka wpadła na pomysł i spuściła się z balkony po rynnie na dół i pobiegła w stronę mostu. Spostrzegła go z daleka. Kiwneła ręką ale nie odpowiedział. Gdy podeszła bliżej, ściągnał skórzaną rękawiczkę i przywitaj się
-wybacz że sie spóźniałam
-to nic. Ja musze już iść, wyjeżdżam z rodzicami
-kiedy?- spytała
-wieczorem wyjeżdżam do Radomia
I Jurek odszedł
-Jurek, Jurek!!!- wołała za nim, ale on już nie odezwał się. Stała oszołomiona i zrozpaczona. Po policzkach płyneły jej łzy, a śnieg padał i padał. Ręce jej drżały i przybierały kolor siwy. Czuła jak unosi się w nieznaną przestrzeń, wokolo niej było ciemno. Ludzie wciąż przechodzili,a nie widzieli leżącej dziewczyny. Dopiero jakiś przechodzień zachaczył o nogę Anuli. Zaczął odgrzebywać śnieg i zobaczył skostniałą dziewczynę. Zaraz przyjechało pogotowie i zabrała ją do szpitala. Leżała bez życia. Przyszła do niej matka, przez kogoś zawiadomiona, wraz z ojcem.
-Anulo co ci się stało?- spytała mama. Anula zas uśmiechnęła się, spostrzegła i spytała cichutko
-gdzie ja jestem?, czy w domu- potem pogrążyta sie w głębokim śnie. Pochylili się nad nią lekarze i pielęgniarki. Krzyczała przez sen "...podły Jurek, podły Jurek. Jurek mój Boże. Puść mnie mamo!" Zerwała się z łóżka i chciała uciekać.
IV.
Nadeszły wakacje. Anka chciała jechać do babci do Zielonej Góry. Pojechała jednak do Radomia. W pociągu był niesamowity tłok, dziewczyna stała przy oknie. Niedaleko Skarzyska jakiś chłopak ustąpił jej miejsce. Na stacji czekał na nią kuzyn.
-panno Aniu!- zawołał Misrek. Mirek był starszy od niej o 6 lat.
-czy wszyscy zdrowi?- zapytała Anula. Ciocia bardzo ucieszyła sie z przyjazdu Anuli
-mój Boże, żebym ja miała taką córkę-westchnęła
-alez mamo-powiedział Mirek Bardzo cię przepraszam.
-Anulo możesz mi coś powiedzieć o Ewie?
-jest podła-w oczach Anki zaiskrzyły się łzy. Potem dodała
-kochasz ją?
-skąd dziewczyna ładna, ale trudnoa do kochania
-nie masz szczęścia do dziewcząt- spojrzała na jego marzące oczy
-nie tylko ja taki jestem. Mam jednego przyjaciela prawie wsyzstkie dziewczyny daja mu kosza.
-dlaczego?
-bo spokojny, a zresztą powiem ci w sekrecie, mój przyjaciel kocha się w jednej dziewczynie, która miesza daleko stąd i dlatego mu na żadnej nie zależy.
-a jak ma na imię?
-Jurek, musisz wiedzieć ze każdy Jurek nie kocha szczerze tylko obłudnie. Już idę. Dobranoc.-i wyszedł
-"...czyzby Mirek znał Jurka i był jego przyjacielem"-pomyslała. Położyła się a po głowie snuły sie jej różne myśli i marzenia. Wreszcie nad ranem zasnęła. Spała długo. Mirek usunął się cicho do jej sypialni. Widząc ze śpi wyszedł cicho
V.
-Anulo, Mirek prosił abyś przyszła do ogrodu-powiedziała ciocia. Anula zbiegła ze schodów i zatrzymała się w drzwiach. W ogrodzie na ławce siedział Mirek z Jurkiem. Cofnęła się w głąb korytarza i wróciła do pokoju. PO chwili do pokoju zapukał Mirek. Otworzyła. Mirek był sam.
-znasz mojego przyjaciela? gdy stanęłaś w drzwiach zasmucił się i odszedł...- Anula spuściła głowę
-daj mi spokój-odpowiedziała. Później poszła nad staw za misato, usiadła pod drzewem. Łagodny wiatr muskał ją po twarzy. Nagle poczuła czyjąś dłoń na jej ramieniu. Nie odwróciła się bo wiedziała ze to Jurek.
-Anulo-wyszeptał-gdy wyjezdzałem to byłem taki obojętny drań-siadł obok niej i patrzył na jej włosy, usta i oczy.
-Aniu, czy naprawde mną pogardzasz.-Ona milczała
-wzajemna nienawiść-nieprawda
-masz na myśli mój wyjazd, chłodne pozegnanie- Chwycił ją za ręke
-jaką ja miałem w sercu rozpacz.Nie powiedziałem ci tego co ci miałem powiedzieć, a ty inaczej myślisz, czujesz do mnie pogardę.
-Jurek- przerwała rozpaczliwie, schylając głowę. Ujął ją w swe dłonie i patrzył w spłakane ozy Anuli
-Anulo- nie mógł już nic mówić, jak tylko imię ukochanej dziewczyny. Pozwoliła sie przytulić, później ujęła jego twarz w soje dłonie i patrząć w jego oczy mówiła
-Jurek, powiedz szczerze czym ja jestem dla Ciebie?-ujrzała w jego oczach łzy. On zaś rzekł przejmująco
-jedyną miłością, jesteś moją Anulo, nie mógłbym bez Ciebie żyć. Kocham Cię Anulo!
-Jurek to ty mówisz-przerwała mu
-nie wierzysz kochana?- wydawało się jej że świat wydał radosną barwę, odprowadził ją do domu. Mirek obserwował kuzynkę, zawołał ją do pokoju.
-muszę ci powiedzieć coś bardzo ważnego o Jurku. On już kilka dziewczyn zawiódł, zawrócił w głowie, mówił że kocha ale fałszywie.-Anka znieruchomiała
-to niemożliwe
-jednak ostrzegałem cię, żebyś nie ryzykowała.
Na drugi dzień Anka wyszła wcześniej na umówione miejsce. Jurek też wyszedł wcześniej. Miał radość w oczach
-muszę zaraz iść-powiedziała-przyszłam Ci tylko powiedzieć "ty oszuście" - zaczęła mówić to wszystko co usłyszała od Mirka
-Anulo! przestań
-dobrze cie znam, kłamiesz dziewczyny. Do widzenia, nie wspominaj ze mnie znałeś! ja równieć zapomnę! -odeszła
Oszołomiony tym co się stało zaczął powoli iść w stronę domu, ale nie do mieszkania tylko na strych. Po chwili wyjął ołówek i zaczął pisać Ande i rodzicom:
"ŻAL MI SERCE RWIE, GDZIE MAM SWĄ SKARGĘ SKRYĆ? O BOŻE NIE CHCĘ JUŻ WIĘCEJ ŻYĆ, NIE MIŁE MI SŁOŃCE I NIEBO, NIE MIŁY ŻYCIA CAŁY ŚWIAT. NIC MI DO ŻYCIA NIE POTRZEBNE, BO CAŁY ŚWIAT NIE JEST WART. NIECHAJ PRZEKLĘCI BĘDĄ LUDZIE CO PRAGNĄ SWEJ ŚMIERCI. CHCE UMRZEĆ, O TYM MARZE. MOŻE TAM LUDZIE BĘDĄ LEPSI? O BOŻE DAJ MI CHOĆ WTEDY ODETCHNĄĆ LEKKO. WTEDY UMRĘ. O SERCE MOJE, TY UMIERASZ. TAK JAK JA, JUŻ MAM TRUMNĘ JAK MOJE CIERPIENIE JEST WIELKIE, A JAK MAŁY JESTEM JA. OSTATNIE TCHNIENIE ŻEGNAJ, OBŁUDNY PIĘKNY ŚWIECIE, RODZICE, DZIEWCZE MOJE. ŻEGNAJ DLA CIEBIE MOJE ŻYCIE POŚWIĘCAM, ŻEGNAJ ANULKO MOJA BIEDNA.
KOCHAJĄCY
POŚWIĘCAJĄCY SIĘ JUREK..."
-Anulo moja biedna, słuchałaś wszystkich kłamstw. Anulko kochana żegnaj!- i żucił się z dachu z tym imieniem na ustach. Niedługo też trup biednego chłopca leżał pod domem. Zrozpaczona matka trzymała cały czas syna w objęciach. Jurek twarz miał całą siwą, lecz usta zdawało się mówić imię ukochanej dziewczyny. Pogrzeb chłopca był straszny, grób cały tonął w wieńcach...Anulka przez kilka dni była wesoła, szalała z Mirekim. Któregoś dnia Mirek przypomniał sobie o Jurku.
-dlaczego on do mnie nie przychodzi? pójdę do niego
Anulka przechadzała się po ogrodzie i plotła wianki, lecz nastrój ten przerwał Mirek, który żucił się na stojącą w pobliżu ławkę i szłochał.
-"Jurek nie żyje....Boże co ja zrobiłem..."
Popołudniu wybrali się na cmentarz. Długo błądzili zanim znaleźli grób na którym stał pomnik ze zdjęciem Jurka. Anulka patrzyła na twarz Jurka jak oniemiała. Na pomniku widniał napis:
"JERZY SZAFLARSKI 1966-1982
ZGINĄŁ ŚMIERCIĄ TRAGICZNĄ 23 LIPCA W KWIECIE ROZWOJU MIŁOŚCI. ODSZEDŁ OD NAS NAJDROŻSZY SYN. POCHODNIA ODWRÓCIŁA GŁOWĘ I POCHYLIŁA SIĘ NAD JEGO MOGLIŁĄ. ULŻYJ CIERPIENIU"
Mirek czytał głośno i powoli trzymając kurczowo kuzynkę za rękę. Anula schyliła głowę ku dołowi, aż nagle upadła na grób i z jej piersi wydobył się jęk.
-Anko nie płacz-mówił Mirek
-Jurek! Jurek!-rozpaczlwie wołała jego imię
-Anulo wstań, to wszystko minie-pocieszał ją kuzyn. Anula dopiewo przy grobie uświdomiła sovie, ze był dla niej drogi.
VI.
Nadszedł koniec wakacji-odjazd Anuli z Radomia. Ostatni raz poszła na cmentarz, przy grobie ukochanego ujrzała na czarno ubraną kobietę. Była to matka Jurka. Anula uklękła obok niej, kobieta spojrzała na nią. Obie były zapatrzone na twarz Jurka.
-jestem jego matką.-obie nagle wybuchnęły płaczem
-panienka zna mojego syna...to ty jesteś Anulą
-o Boże skąd pani to wie?
-znalazłam w ubraniu Jurka jakiś list do Anuli-Anulka wzięła jej dłoń w swe ręce i szłochała
-co ci jest dziecko?
-nic proszę pani...
-o ty moje dziecko, Jurek mi często opowiadał o Tobie
-przecież on mnie dużo nie znał
-mylisz się kochanie i wyjęła starannie złożoną kartkę i podała ją Anulce.
Anka czytała i płakała.
-czy pani da mi ten wiersz na zawsze?
-możesz ją sobie wziąć. Mój biedny Jurek, kochał cię. Pójdę już sobie, jak będziesz miała czas to przyjdż do nas.
Anula pogrążyła się w zadumie
-"...to ja byłam przyczyną jego śmierci, niepotrzebnie zginął. Boże jaka miłość jest fałszywa a ludzie obojętni"
Przyłożyła usta do zimnego kamienia, jak trudno było się rozstać z ukochanym i najdroższym. Do domu wróciła późno. Na stację odprowadził ją Mirek.
-czemu się smucisz?
Próbował się uśmiechnąć. Gdy wsiadała musnęła w policzek Mirka.
-nie zapomnij o nas!-krzyczał za oddalającym się pociągiem.
Powoli zapadła noc, w pierwszej chwili wstrząsnął nią taki atak płaczem, że wszyscy patrzyli na nią ze zdiwieniem. Przytuliła czoło do szyby i wtem zerwała się do wyjścia.
-co za bezczelność tak się pchać-powiedział jakiś mężczyzna.
-wiem że jestem bezczelna, dla takich ludzi jak ja nie ma miejsca na tym świecie.
Pociąg toczył się po moście. Anula z wielką siłą otworzyła drzwi i wyskoczyła. Słychać było głośno wymawiane imię "Jurek, Jurek"
Nagle pociąg zahamował, kilku mężczyzn wyskoczyła na peron i ujrzeli zmasakrowane ciało dziewczyny. TAK ZGINĘLI OBOJE.
"MIŁOŚĆ TO SZCZĘŚCIE ZAKUTE W KAJDANY
CZŁOWIEK SIĘ KOCHA, LECZ SAM NIE WIEM CZY JEST KOCHANY"



Megrez


Sir Galimatias się stara Sir Galimatias się stara
Martyn Beardsley
Tym razem Galimatias wyzywa na pojedynek Sir Ambarasa i wyrusza na poszukiwanie Szczęściary, kozy o trzech nogach, która powędrowała w kierunku niebezpiecznej krainy smoków... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy


Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej