Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Zanim odejdziesz

     Patrzę na gwiazdy. Ciche i milczące. Jak zawsze. Ile to już razy nawzajem wymienialiśmy spojrzenia? Któż zliczy? Wciąż przychodzę, a one wciąż czekają na mnie. Kiedyś sam modliłem się pod ich osłoną. Później słałem im szczęście mych źrenic... Lecz dzisiaj... dzisiaj coś się zmieni... I mam wrażenie... jakieś dziwne wrażenie... że nie będą się przeglądać już w tych samych oczach...

     Co ja mam mu powiedzieć? Przecież ojciec powinien coś powiedzieć... Jakieś słowo na drogę...

     Nigdy nie byłem mocny w słowach. Ale prawdą jest też, że nigdy ich nie potrzebowałem... Nawet do niej, nawet dla niego... Od zawsze... mieliśmy coś ponad słowami... i ich sensem...

     A jednak coś w piersi domagało się słów. Poczucie obowiązku? Nie wiem. Chciałem się pożegnać i broniłem się przed tym. To coś, głęboko w piersi, buntowało się. Myślałem, że to oswoiłem... lecz to wciąż się rzucało i wiło...

     Usłyszałem chrzęst piasku pod stopami. Zazwyczaj słyszałem drobne, małe nóżki, które zwykle o tej porze zjawiały się tuż za moimi plecami. A potem były małe rączki, które oplatały mi szyję.

     Teraz jednak otuliły mnie silne, męskie ramiona. Jakież one potężne...

     Usiadł koło mnie, uśmiechając się miękko, a ja oglądałem gwiazdy w jego oczach. Ma takie piękne oczy...

     Znów zgubiłem gdzieś głos, gardło ścisnęło mi się ze wzruszenia. Ujął moją dłoń, pieszcząc ją na pocieszenie.

     - Więc... odchodzisz? - wykrztusiłem wreszcie.

     Ujął mnie za rękę patrząc głęboko w oczy.

     - To jeszcze nie czas... - uśmiechnął się - Lecz tak...

     Spojrzał w bezkres nieba z zamyśleniem.

     - Lecz ten czas... rzeczywiście się zbliża...

     - Aha...

     "Aha..." - strasznie dużo, jak na taką sytuację, prawda?

     Zaczerpnąłem kilka głębszych oddechów. Zwarłem mocno palce na cieple jego dłoni.

     - Dlaczego tak szybko wyrosłeś? - jęknąłem z wyrzutem - Jeszcze przecież... mógłbyś trochę...

     Roześmiał się perliście. Och, jak ja kochałem ten śmiech!

     Przysunął się, składając głowę na moim ramieniu.

     Pamiętam jak siadaliśmy tak we trójkę, w jasne pogodne noce, okryci światłem gwiazd. On zwykle na moich lub jej kolanach, albo też wciśnięty między nas. Kochałem każdą chwilę, każdy oddech i choć milczałem, moje serce śpiewało. Byłem taki szczęśliwy.

     Gładziłem palcami jego dłoń. Jakże różną od maleńkiej różowiutkiej rączyny, którą pamiętałem. Jakie to straszne. Nie mogłem już zamknąć jego dłoni w mojej.

     Znałem dobrze linię tych palców, łagodne wgłębienia i krzywizny. I ten ślad, widoczny dla mnie nawet w ciemności. Kiedyś skaleczył się cierniem i pozostał maleńki rowek. Ucałowałem drobniusieńką szramę. A on wciąż uśmiechał się do mnie.

     Jak to możliwe, że już mi się nie mieścił na rękach? Jak to możliwe?

     Nie mogłem oderwać wzroku od tego pięknego, kasztanowłosego mężczyzny o lśniących oczach. Pogładziłem lekko jego puszyste kosmyki. Spojrzenie to samo, lecz twarz... Czy to twarz mojego maleństwa? Pociągnąłem go lekko za brodę, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę jest tam ona. Całkiem, jakby tym zarostem złamał mi serce. Ale tak pewnie odczuwa każdy rodzic.

     - Ejże! - zaśmiał się znów.

     Najchętniej zamknął bym ich oboje we wnętrzu ramion i już nigdy nie wypuścił. Zabrał stąd, daleko, daleko, i ukrył gdzieś przed całym światem.

     Objąłem go czule, przytulając mocno do siebie. Czułem, że łzy nadbiegając mi do oczu. Chciałem płakać i krzyczeć. Zagryzłem wargi.

     On odchodzi... Odchodzi!

     To coś w piersi tak desperacko chciało go zatrzymać przy sobie.

     - Kocham cię - szepnął mi do ucha.

     Moje maleńkie kochanie... Mój prześliczny groszku...

     Czemu czas biegnie tak nieubłaganie?

     Gdzie te wielkie oczka, pochłaniające świat tak ciekawie? Gdzie ten brzuszek, który pieściłem pocałunkami? Gdzie te miękkie, różowiutkie policzki i roztrzepane włosy?

     Mój syn... jest już mężczyzną... A ja... nic nie mogę na to poradzić...

     Okrutna bezsilność...

     Więc... zostanie mi tylko wspomnienie o tych jasnych oczach? I o tym ciałku, które pieściłem i pielęgnowałem, gdy był jeszcze niezdarne i całkowicie bezbronne? Znałem każdy jego skrawek... Lewa brew, nieco wyższa od prawej, malusieńkie wgłębienie na płatku ucha, drobniutka plamka na stopie... Miał też... takie jedno miejsce... I wystarczyło lekko dotknąć...

     Przebiegłem palcami po jego boku.

     - Aaach! - przycisnął się do mnie mocniej.

     Usłyszałem srebrzysty, aksamitny chichot.

     - To łaskocze!

     - Wiem - uśmiechnąłem się szerzej.

     Tak więc... Wypadało coś powiedzieć... Moje kochanie odchodzi... A ja nie mam dla niego nic na drogę...

     Ale co ja miałem mu powiedzieć? Słowa były zbyt śmieszne i marne... I chyba... wcale niepotrzebne...

     Siedzieliśmy w milczeniu, patrząc na siebie, a miłosierna noc ciągnęła się bez końca. Kiedy blada łuna brzasku zamajaczyła na horyzoncie, łza spłynęła mi prosto do gardła, namaszczając je nagłym drżeniem. I nawet niech tak będzie, że były to słowa i małe i śmieszne...

     - Jeszua...

     - Tak, ojcze?

     - Uważaj na siebie...

Katarzyna Szelenbaum


Piękna i Bestia Piękna i Bestia
Urszula Kozłowska
Oto baśń o wielkiej miłości, dzięki której to, co brzydkie i straszne staje się piękne. Znają ją dzieci na całym świecie. W naszej książce baśniowi bohaterowie wyjdą do was z ilustracji!... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Maria: 16.05.2015, 17:25
 Przepiekne!
 Jana: 20.07.2010, 11:44
 niewyobrażalnie dobre
 xd: 26.05.2009, 16:35
 bez jolajności
 A.O: 01.02.2008, 14:23
 miłasierny Ojciec przytula mnie bez słów do serca...ale ja już nie mieszczę się w Jego ramionach...czy będę mieć tyle odwagi i miłości co Jeszua aby odejść i żyć tylko dla NIEGO...
 asia: 28.12.2007, 12:06
 takie proste a prześliczne.. piekna postawa ojca.. aż łezka się w oku zakrecila..:)
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej