Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Taka sobie bajka

     Był sobie kiedyś pewien Ktoś...

     Nikt tak naprawdę nie poznał jego imienia, więc nazywano go Wielkim Wymyślaczem. A miał on niezwykły talent, umiejętność, dzięki której wszystko, co sobie wymyślił mogło zaistnieć w rzeczywistości... każdy pomysł, jaki nosił w swojej głowie.

     Co prawda, cuda te działy się tylko na terenie jego domu i ogrodu...ale i tak był on szczęśliwy, oglądając swoją myśl w działaniu... wymyślając skomplikowane żyjątka albo ustanawiając prawa dla kolejnych zjawisk w tym niezwykłym świecie. Trzeba też powiedzieć, że Wielki Wymyślacz przywiązywał dużą wagę do tego, aby wszystko, co wymyślił miało sens... ponieważ od chwili, kiedy zaczęło być, istniało już na zawsze.

     Pewnego dnia Wielki Wymyślacz wpadł na pomysł, który od razu mu się spodobał. Pomyślał sobie, że przecież nie tylko on może cieszyć się z tego miniaturowego świata. Inni wprawdzie stronili od niego i nikt nie chciał się odważyć na odwiedziny.

     Wielki Wymyślacz był uważany za dziwaka a poza tym wielu osobom wydawał się niebezpieczny z racji swych umiejętności. Dlatego, kiedy tylko pomyślał o małej istotce...podobnej trochę do niego samego, która mogłyby zamieszkać w jego świecie, stwierdził, że to bardzo dobra myśl...i nie trzeba było długo czekać na efekty.

     Wielki Wymyślacz zadecydował, że przede wszystkim powinna ona posiadać wolną wolę...tak, aby potrafiła prawdziwie przeżywać i cieszyć się z tego, co juź wcześniej powstało...a także z tego, co powstanie w przyszłości.

     W przedziwnym królestwie Wielkiego Wymyślacza pojawiła się więc pierwsza taka istota...a wkrótce następne. Wymyślacz stwierdził bowiem, że wprawdzie on sam jest dziwakiem i samotnikiem, ale nie znaczy to, że wymyślona przez niego istota powinna też być sama i najlepiej, jeśli będzie ich więcej. Tak też było znacznie ciekawiej.

     Wielki Wymyślacz postanowił dać im wolny wybór co do miejsca, w którym miały one mieszkać. Pozostawił je w swoim ogrodzie i pozwolił zdecydować.

     Okazało się, że istoty upatrzyły sobie fragment zamarzniętego jeziora...lód w którym odbijały się ich postacie robił na nich duże wrażenie, postanowiły więc tam zostać.

     Wielkiego Wymyślacza trochę to zmartwiło... z dwóch powodów. Po pierwsze...od lodu było dość zimno, więc szybko wymyślił dla swoich istot odpowiednie, ciepłe ubrania. Po drugie, znał dobrze prawa rządzące jego krainą...sam je bowiem ustanawiał...wiedział, że za pewien czas lód na jeziorze będzie się robił coraz cieńszy, aż w końcu stopnieje, a wtedy... wtedy jego istotom może stać się krzywda. Mogą utonąć... albo stać się ofiarą innych, małych , acz niebezpiecznych stworzonek , już wcześniej wymyślonych przez pana Wymyślacza.

     Zrobiło mu się żal z tego powodu i czym prędzej zaczął się zastanawiać nad rozwiązaniem...a nie było to takie proste zadanie, bo nie chciał łamać wolności, jaką wcześniej obdarzył swoje istoty. Zaczńł myśleć, w jaki sposób pokazać im zagrożenie...tak, aby one same chciały opuścić to niebezpieczne miejsce.

     Najpierw wymyślił wielką chmurę, z której bez przerwy padał deszcz. Istoty jednak tylko pochowały się w swoich domkach. Pomyślał więc o czarnych, skrzydlatych i krzykliwych stworzeniach, które zaczęły latać nad jeziorem...ale i one nie odstraszały istot.

     Póżniej wymyślił tysiące pięknych kwiatów, które zakwitły na łące nieopodal jeziora...były one widoczne już z daleka. I owszem, wzbudziły ciekawość małych istotek...ale nieufność i przywiązanie nie pozwalały im oderwać się od tego, co już posiadały.

     W końcu...Wielki Wymyślacz wpadł na inny pomysł, który od razu wydał mu się idealny. Doszedł bowiem do wniosku, że skoro wśród jego istot nie ma żadnej, która zdecydowałaby się opuścić osadę... to trzeba wymyślić takiego smiałka. Ale musiałby to być ktoś taki, kto wie, w którą stronę trzeba iść; wiedziałby też, że tam, dokąd idzie jest znacznie lepiej, niż na zamarzniętym jeziorze... no i przede wszystkim - miałby na tyle silną wolę, aby nie ulec urokowi lustrzanej tafli jeziora.

     Wielki Wymyślacz zastanawiał się nad tym wszystkim, a im dłużej myślał, tym bardziej realną stawała się myśl, że owym śmiałkiem powinien być on sam...tak właśnie ? Wielki Wymyślacz wyobraził sobie siebie samego w krainie małych istot, wyobraził sobie jak mieszka razem z nimi. Szybko zyskał on szacunek i zaufanie wśród małych mieszkańców zamarzniętego jeziora. Przychodzili do niego z różnymi pytaniami albo nawet tak po prostu, żeby porozmawiać... rozumiał bowiem każdego z nich, jak nikt inny. W końcu stwierdził, że nadszedł czas, żeby pokazać im nowe miejsce, to, które już wcześniej dla nich przygotował. A znajdowało się ono w jego własnym domu...domu, w którym dotychczas nie mieszkał nikt inny prócz niego samego. Jak pomyślał, tak też zrobił.

     Zanim jednak wyruszył w drogę opowiedział swoim małym istotkom o miejscu, do którego się wybiera i o niebezpieczeństwach przebywania w osadzie. Małe istoty wydawały się nie do końca wierzyć w jego słowa. Przyrzekł więc, że kiedy dojdzie do tej lepszej krainy, znajdzie tam coś, co pomoże im podjąć decyzję ... i wróci, żeby im to pokazać.

     Małe istoty żegnały Wielkiego Wymyślacza trochę ze smutkiem, bo nie bardzo wierzyły w to, że powróci.

     Wymyślacz odchodził... stawał się jak coraz mniejszy punkcik na horyzoncie, aż w końcu zniknął całkowicie.

     Kiedy dotarł do domu, zaczął się rozglądać... co mógłby stamtąd zabrać. Jego spojrzenie spoczęło na lustrze... a myśl pojawiła się momentalnie...zapakował, co trzeba i wyruszył w drogę powrotnę.

     Kiedy pojawił się w osadzie, wzbudził duże poruszenie i radość.

     Zebrali się wokół niego wszyscy mieszkańcy, a on wyjął z torby kawałek lustra. Lustro to odbijało idealnie postacie małych istotek, a obraz był nieporównywalnie prawdziwszy od tego, jaki dotychczas widywały one w zamarzniętej tafli jeziora.

     Wielki Wymyślacz powiedział im, że w tym nowym i lepszym miejscu będą mogli oglądać się takimi, jacy są naprawdę i będzie to obraz doskonalszy niż ten z tafli lodu, taki jak na tym kawałku lustra. Po czym wrócił do siebie, a odchodząc powiedział jeszcze, że będzie tam na nich czekać...

     I tu kończy się ta opowieść...b owiem jest z gatunku tych, które każdy musi dokończyć - wymyśleć sobie sam...

Kartofelek-Smutaszek


Calineczka Calineczka
Klasyka światowa to seria dla najmłodszych czytelników. Znalazły się w niej opowieści, które powinno znać każde dziecko! Czytajmy dzieciom! Dzięki temu staną się lepszymi ludźmi.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 petrakwap: 12.07.2007, 19:47
 Hm ? a co my "Adam-owie" że tak powiem "dokończyć" możemy wszak wiemy! że kopie Wymyslacza wierne nasza lepsza połowa nam po prostu "ukradła" my w nie zapatrzeni a one w zwierciadła :P
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej