Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Barwy życia

     Czy naprawdę tego ode mnie oczekujesz, jesteś pewien? Właśnie teraz? Dlaczego nie dałeś żadnego znaku wcześniej?

     C...

     Dobrze. Ty wiesz że będzie jak chcesz, zawsze tak jest. Powiedz tylko, dlaczego teraz tak się tego domagasz? Teraz, kiedy już sobie wszystko ułożyłem? Dlaczego teraz akurat tego ode mnie żądasz?

     ...

     A może to nie Ty tego chcesz, może to mój strach tam mnie popycha? Odpowiedz mi proszę.

     Odpowiada mi cisza. I nadal nie wiem, nie mogę nic zdecydować. Powoli wstaję i wychodzę.

     Urodziłem się tu, od zawsze mieszkałem w tym domu. To moje miejsce na ziemi. Choć dzieciństwo nie było jasne i barwne, to pomimo wszystko, często wracam do niego w myślach. Wszystko było wtedy takie proste. Biel była bielą, zło złem. Ojca widywałem rzadko. Dnie spędzał w pracy, wieczory w pobliskim barze. Mama robiła wszystko, by pomimo biedy, zapewnić nam trochę radości. Pamiętam wspólne wieczory, sobotnie lody, wspólne marzenia. Ona zawsze miała dla nas uśmiech. Raz tylko, gdy myślała, że śpię, westchnęła ciężko w pokoju, zastanawiając się czym ma nas jutro nakarmić. To chyba wtedy dorosłem. Zrozumiałem. Miałem zaledwie dziesięć lat, ale obiecałem sobie wtedy, że matka już nigdy nie będzie płakać. Że jeszcze będzie szczęśliwa. Jednak byłem tylko dzieckiem i nic wtedy nie mogłem.

     Pamiętasz to? Ja pamiętam, prosiłem byś mi wtedy pomógł. Sam przecież nic nie mogłem. Czy coś wtedy zrobiłeś?!

     ...

     Przepraszam.

      Siedzę z Nim długo. Czekam na jakąkolwiek odpowiedź. Nic.

     Mama nie doczekała moich pierwszych dni w liceum, zmarła na serce. Po pogrzebie siedzieliśmy przy kuchennym stole, herbata stygła. Zastanawiałem się co teraz będzie. Nagle ojciec wstał.

     - Przpraszam was. To wszystko moja wina.

     Wybiegł z mieszkania. Siostry spojrzały na mnie przestraszone, nie mogłem na to pozwolić. Pobiegłem za nim. Dogoniłem na sąsiedniej ulicy.

     Co ty robisz, a my?!- pytałem patrząc mu w oczy. - Dziewczynki są przerażone, nie widzisz tego! Czy ty też nas zostawisz?!

     Myślałem, że mnie uderzy, ale on tylko spuścił wzrok. Tydzień później przyjechała po nas siostra mamy.

     Czy nic mi nie powiesz? Będziesz milczał jak wtedy? Czy Ty w ogóle istniejesz?! Dlaczego wciąż milczysz, pozwalasz się obrażać?! - wybiegam z kościoła

     W liceum znalazłem nowych przyjaciół. Dominika i Paulina też się zaaklimatyzowały. Przestały w nocy budzić się z krzykiem. Życie zaczęło toczyć się normalnie. Nauka nie srawiała mi dużego problemu. Lubiłem czytać, bo to zajmowało myśli. Starałem się pomagać w domu. Myślałem o medycynie lub prawie. Miałem dziewczynę.

     Wszystko popsułem. Czułem się dorosły, niezależny. Włuczyłem się wieczorami z kumplami, coraz częściej sięgałem po alkohol. Zapominałem o wszystkim. Problemach, obowiązkach, prawdziwym życiu. Nie słuchałem już nikogo, liczyła się tylko wódka. Kiedyś wpadłem na ojca. Nie widziałem go już od dawna, zmienił się, wychudł. Uścisnął mnie i natychmiast posmutniał.

     Nie sądziłem. Słyszałem, lecz nie chciałem wierzyć. Każdy inny, ale ty? Ty nie popełniłbyś tego błędu. Zbyt często na mnie patrzyłeś. Myliłem się.

     Ależ tato, o czym ty mówisz?

     Nie widzisz tego? Stajesz się taki jak ja. Byłeś taki ambitny a teraz?

     Ja przecież nie... - urwałem w pół słowa. Miał rację, byłem teraz dokładnie taki jak on. Co się ze mną stało?

     Jestem. Ty jak zawsze cierpliwie czekasz, przytulasz mnie. Zawsze byłeś, tylko ja nie chciałem Cię dostrzec.

     Tamto spotkanie podziałało jak zimny prysznic. Otworzyło mi oczy. Postanowiłem wziąć się w garść. Podszedłem do matury. Złożyłem papiery na Akademię Medyczną. Zamieszkałem z ojcem, potrzebowaliśmy teraz siebie nawzajem. Chodzę na wykłady. Po drodze, za każdym razem mijam tę samą bramę. Dużą, ciężką bramę Zakonu Franciszkanów. Od pewnego czasu przyglądam się jej. Zastanawiam, jak by było po jej drugiej stronie. Coś/ Ktoś wyraźnie mnie tam ciągnie. Podchodzę, zaglądam, pozdrawiają mnie uśmiechnięte twarze. Nie. To nie jest życie dla mnie- myślę a jednak nazajutrz znów przy niej staję.

     - Nie narzucasz mi Swej woli, czekasz. Dajesz czas. Jak zawsze zapraszasz, a nie popychasz. Dałeś wybór i czekasz jak postąpię. Wiem, że jaki on nie będzie Ty zostaniesz przy mnie.


Kaja


Kubuś Puchatek. Puchatkowe cymbałki Kubuś Puchatek. Puchatkowe cymbałki
Natalia Usenko
Cudowne grające książki przeniosą dziecko w świat bajkowych dźwięków! Każdy milusińskich będzie zachwycony taką interaktywną zabawą. Może śpiewać z Księżniczkami, grać na cymbałkach z Kubusiem Puchatkiem i naśladować odgłosy aut w zależności od książki, którą wybierze. Zarówno chłopcy, jak i dziewczynki znajdą coś wyjątkowego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Ollita: 01.10.2010, 17:00
 Bóg - Ojciec jest z nami zawsze... Niezależnie od tego jaką obraliśmy drogę... On nam pomaga i nigdy nas nie zostawia, nawet gdy upadamy, gdy nie chce nam się już dalej żyć.. Gdyby nie Bóg i wiara w Jego Nieskończoną Miłość, to pewnie już dawno stoczyłabym sie na samo dno... Dziękuję Ci Boże...
 gość: 24.09.2010, 09:19
 Piękne opowiiadanie, łza się zakręciła w moim oku, kiedy je czytałam.
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej