Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Tratwa

     Boże teraz widzę, że to wszystko ma sens, a tak długo byłem ślepy. Ty zamieniasz mój lekkomyślny, głupi krok w coś dobrego. Tak. Poniosłem konsekwencje, ale teraz dzięki nim, jestem silny. Dziękuję.

     To nie był łatwy rok. Przeprowadzka, zmiana szkoły, śmierć ojca, dlatego cieszyłem się, gdy w końcu nadeszły wakacje. Musiałem się odstresować, wyciszyć, poukładać w sobie wszystko. Pojechałem z moim najbliższym przyjacielem nad morze. Miał tam ciotkę, więc mieliśmy sporo kasy na przyjemności zaoszczędzonej na opłatach noclegowych i częściowo na wyżywieniu. W Sopocie trwał akurat festiwal. Poznaliśmy na nim fajnych ludzi. Przyjechali nad morze z Piotrkowa. To były moje pierwsze beztroskie chwile od miesięcy. Spędzaliśmy wieczory na molo. Podczas jednego z nich chciałem popisać się przed nowo poznaną dziewczyną, piwo rozluźniło hamulce. Zacząłem spacerować po falochronie, potem robiłem to z zamkniętymi oczami. Chwila nieuwagi, jeden śliski kamień.

Później dowiedziałem się, że Patryk bez namysłu skoczył jako pierwszy na ratunek. Przeżył szok termiczny, uratował moje życie poświęcając swoje. To bolało, boli do dziś dużo bardziej niż fakt paraliżu. Gdyby nie on...

Siedziałem na wózku, jestem sparaliżowany od szyji w dół, w tym stanie nie było mowy o powrocie do szkoły. Siedziałem w czterech ścianach i miałem zbyt wiele czasu na myślenie. Dni mijały jeden za drugim- żyłem. Ile bym wtedy oddał, by cofnąć czas. Dlaczego Bóg nie zabrał mnie? Dlaczego pozwoliłeś mi żyć? Mi a nie jemu- pytałem. Przecież ze mnie już nic nie będzie, a on... miał tyle planów. Dlaczego???

Minęły trzy miesiące, matka załatwiła mi szkołę z sanatorium. Miałem teraz zajęte myśli, życie zdawało się normalnieć. Dawni kumple odwiedzali mnie, dostałem list z Piotrkowa. Zacząłem na nowo patrzeć w przyszłość. Była w szkole jedna dziewczyna. Miała praktyki pielęgniarskie i bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Pozwoliłem sobię na chwilę zapomnienia i uczucie do niej. Uczucie nieodwzajemnione. Gdybym miał chociaż ręce sprawne, mógłbym się upić, zapomnieć Choć na chwilę. Mógłbym z żalu rozbić szklankę. Niestety.

     Ty wiedziałeś, jak słaby był mój charakter. Dziś ja też to wiem, wiem jak łatwo stałbym się wtedy młodym alkoholikiem. Dziękuję za bezwład rąk.

     Po dwóch latach dostałem specalny wózek elektryczny, stałem się trochę bardziej samodzielny. Po raz pierwszy od pogrzebu pojechałem na grób przyjaciela. Nie wstydziłem się łez.

     Przepraszam.

     Mogłem być teraz bardziej aktywny, mogłem pojechać do kina lub teatru. Korzystałem z tego i zacząłem znów poznawać nowych ludzi. Wracałem do domu coraz później. Niestety zacząłem również coraz lepiej dostrzegać ograniczenia i bariery. Widziałem jak wielu szans jestem na zawsze pozbawiony. Już nigdy nie poczuję piasku pod stopami, nie wejdę na lodowisko, nie poproszę dziewczyny do tańca. Nawet nie zawiążę sam buta. Zawsze będę zależny od innych, zdany na ich pomoc. Mając osiemnaście lat niełatwo to zaakceptować. Ja nie potrafiłem, nie chciałem. Nie chciałem tak dalej żyć. Ale myśleć o samobójstwie, a je wykonać nie mogąc ruszyć jednym palcem, to zupełnie co innego. Co niby miałem zrobić? Jadłem tylko to co wsadzono mi do ust, przy kąpieli pomagano mi, na spacerach też nigdy nie byłem sam. Nic, absolutnie nic nie zależy ode mnie.

     Znowu odwiedziłem Patryka, siedziałem długo przy mogile.

     Dlaczego to zrobiłeś? Po co mnie ratowałeś? Żyłbyś, chodził na randki, śmiałbyś się. Dlaczego, dlaczego to musiało się stać?

     Trzeba Ci było zabrać mnie! To ja powinienem był zostać ukarany, nie on!

     Tak właśnie zrobiłeś Panie, ukarałeś mnie każąc żyć. Dając jednocześnie szanse na poprawę i odkupienie win. Wtedy jednak tego nie widziałem.

     Nie mogłem spać, traciłem apetyt. W końcu trafiłem do psychologa.

     - Ja nie chcę... Nie potrafię... Po co?

     To niełatwe, ale spróbujemy przejść przez to razem. Twój przyjaciel oddał dla ciebie życie- to ogromny balast. Chciałbyśs móc cofnąć czas, to naturalne lecz niestety niemożliwe. Zapytaj samego sieie, czy ty dla niego uczyniłbyś to samo. Nie mów to jest dla ciebie. Dla niektórych dodatkowym pocieszeniem jest wiara, ale na to potrzeba czasem dużo czasu. Pamiętaj, że nie jesteś sam, są wokół ciebie ludzie, którzy cię kochają .Dla których największym ciosem byłaby twoja śmierć.

     Ale ja jestem tylko ciężarem.

     Wiesz co? Wyobraź sobie na chwilę, że jesteś ojcem.

     Słucham?

     Spróbuj proszę Twoje dziecko ma wypadek, jego życie wisi na włosku. Co robisz? Co czujesz?

     Wszystko by je ratować- to jasne.

     Dobrze, ale teraz to dziecko nie ma kończyn, jest dorosłe, a ty wciąż musisz mu we wszystkim pomagać.

     To nieważne!... No tak... ale to Patryk miał prawo żyć, nie ja. - dodałem ciszej. Nie odpowiedział. Zobaczyłem w jego oczach współczucie i smutek. Tak jakby go znał. Na następnym spotkaniu włączył "Titanika". Nie rozumiałem nic z tego. Po co karze mi oglądać ten babski wyciskacz łez? Film się skończył i długo siedzieliśmy w milczeniu. W końcu powiedział cicho:

     Przyjaciel wsadził cię na tę łódź. Oddał ci miejsce w szalupie.

     Siedziałem skamieniały, nie mogłem wydobyć głosu. Po policzku spłynęła łza.


Kaja


Baśnie na dobranoc Baśnie na dobranoc
Praca zbiorowa
Są takie baśnie, które towarzyszą nam przez całe życie... to coś więcej niż tylko sentyment czy wspomnienie... to pewien kulturowy kod - dzieci powinny poznać go jak najwcześniej...... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Ollita: 01.10.2010, 16:53
 Czasem Bóg ma dla nas inny plan, niż byśmy tego chcieli... Czasem nasza karą jest właśnie życie..
 
(1)

Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej