Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Miś

     Nie zdążyłem rozpakować kanapki, kiedy usłyszałem za drzwiami jakieś głosy. Odłożyłem więc ją na bok. Sekundę później sekretarka wprowadziła do gabinetu mężczyznę o wyglądzie biznesmena.

     - Panie dyrektorze, chcę przekazać dar dla Muzeum Zabawek - powiedział wyjmując z torby misia. Misiu był z brązowego pluszu dobrej jakości i miał zielony kaftanik zapinany na guziczki.

     - Jest piękny - wyraziłem szczery zachwyt.

     - Przysłała go dla mnie ciotka z Argentyny, kiedy się urodziłem. Ale ma więcej niż trzydzieści osiem lat, bo przedtem służył moim starszym kuzynom.

     - Nie żal panu się z nim rozstawać?

     - Nie jestem sentymentalny, a przynajmniej staram się nie być - uśmiechnął się smutno. - A poza tym niedawno przeprowadziłem się do mniejszego mieszkania i muszę się pozbyć części swoich rzeczy.

     Niebawem misiu został umieszczony w gablocie pośród innych misiów i zapewne dobrze mu tam było.

     Kilka miesięcy później jedna ze zwiedzających weszła do mego gabinetu, czymś bardzo podekscytowana.

     - Skąd macie misia w zielonym kaftaniku?!

     - Otrzymaliśmy go w darze.

     Kobieta zamilkła na dłuższą chwilę. Ja również nic nie mówiłem.

     - Najpierw zakochałam się w tym misiu - odezwała się cicho - a potem w jego właścicielu. A potem… A potem w kimś innym. I to był wielki błąd! Nie do naprawienia… Proszę mi wybaczyć, niepotrzebnie zawracam panu głowę.

     - Wprost przeciwnie. Chętnie słucham różnych historii, zwłaszcza z dobrym końcem.

     - Moja ma tylko zły - westchnęła przeciągle. - Były mąż nie chce w ogóle ze mną rozmawiać.

     - Proszę pani, za dwa tygodnie organizuję przyjęcie dla osób, które podarowały jakąś zabawkę naszemu muzeum. Będzie także ofiarodawca znanego pani misia. Gdyby pani nam coś ofiarowała, mógłbym panią też zaprosić na to spotkanie.

     - Ale z dzieciństwa mi nic nie zostało.

     - Nie szkodzi. W antykwariacie na ulicy Kwiatowej widziałem śliczny komplet kości do gry z osiemnastego wieku.

     W czasie przyjęcia byłem bardzo zajęty. Wygłosiłem przemówienie. Rozkroiłem tort i rozdałem gościom po kawałku. Jednak cały czas śledziłem zachowanie tych dwojga.

     Początkowo skrzętnie się omijali. Następnie zobaczyłem, że ze sobą bardzo poważnie rozmawiają. A potem, że razem wychodzą. Przez okno widziałem, jak idą powoli ulicą i skręcają w tę samą stronę.


Grzegorz Pełczyński


Emil ze Smalandii Emil ze Smalandii
Astrid Lindgren
Zabawna opowieść o pięcioletnim chłopcu, który ciągle zaskakuje rodzinę jakimiś zwariowanymi pomysłami, jak np. ten, żeby, połykając monety, zostać skarbonką... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy


Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej