Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Całe bogactwo naszego człowieczeństwa

      ROZMOWA O PIELGRZYMOWANIU Z KS. GRZEGORZEM REISSEM, MARIANINEM, DUSZPASTERZEM MŁODZIEŻY I POWOŁAŃ, PRZEWODNIKIEM GRUPY "10 BIAŁEJ", PROWADZONEJ PRZEZ KSIĘŻY MARIANÓW PODCZAS PIELGRZYMKI Z WARSZAWY NA JASNĄ GORĘ.

      Robert Adamczyk: Błogosławiony Jan Paweł II przywiązywał do pielgrzymowania szczególną wagę. W trakcie niemal 30-letniego pontyfikatu odbył ponad 100 pielgrzymek.

     Ks. Grzegorz Reiss MIC: Błogosławiony Jan Paweł II może być dla nas wzorem pielgrzyma, którego nauk mieliśmy szczęście słuchać, a nawet mogliśmy spotkać go osobiście, chociażby podczas wizyt w naszej Ojczyźnie. Pielgrzymowania nauczył się już w domu rodzinnym, od swoich rodziców. Do Kalwarii Zebrzydowskiej chodził już jako mały chłopiec, następnie jako młodzieniec, kapłan, biskup, kardynał i wreszcie jako papież. Można powiedzieć, że cały jego pontyfikat był jedną wielką pielgrzymką. Nawet, gdy jego zdrowie było już znacząco nadszarpnięte, starał się jeździć wszędzie tam, gdzie żyją chrześcijanie, aby nieść im Dobrą Nowinę, aby nieść im Chrystusa. Sam czerpał wiele łask odwiedzając miejsca święte, zwłaszcza te, które swoją obecnością wskazała Matka Boża. Można tu wspomnieć chociażby Jasną Górę i Licheń. Warto także przywołać w pamięci jego pierwszą pielgrzymkę do Polski oraz przejmujące słowa: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi.

     Pielgrzymki są bardzo ważnym elementem naszej wiary. To dzięki nim wiele osób na nowo odnajduje Boga, wraca do Niego i staje się gorliwymi chrześcijanami. Czym jest pielgrzymka?

     Pielgrzymka jest wędrówką do miejsca, w którym Bóg jest szczególnie obecny i działa często przez wstawiennictwo Matki Bożej i świętych. Pielgrzymka może mieć charakter dziękczynny - gdy chcemy wyrazić wdzięczność za otrzymane dobra, przebłagalny - gdy chcemy przeprosić Pana Boga za grzechy i błagalny - gdy chcemy zanieść nasze prośby.

     Kogo moglibyśmy wskazać jako pierwszego pielgrzyma?

     Pierwszym pielgrzymem był bez wątpienia Abraham, który na wezwanie Boże: Wyjdź z twojej ziemi, z twego pokolenia i z domu twojego ojca, wyruszył do ziemi, którą obiecał mu Bóg. Całkowicie Mu zaufał, mimo iż był już starcem. Uwierzył, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, że posiądzie obiecaną ziemię i otrzyma potomstwo, które będzie tak liczne jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza i jak gwiazdy na niebie. Podjął trud pielgrzymowania. Była to nie tylko wędrówka do Kanaanu, ale podróż w głąb swojego serca, która całkowicie go przemieniła. Dlatego Bóg powiedział do niego: Odtąd nie będziesz się już nazywał Abram, lecz będziesz nosił imię Abraham. Stał się nowym człowiekiem, ponieważ porzucił grzech, swoje dawne bożki, a wybrał Boga Jedynego.

     Kogo jeszcze, możemy zaliczyć do grona pierwszych pielgrzymów?

     Drugą taką postacią jest Mojżesz. Zanim wyruszył w pielgrzymkę z Narodem Wybranym do Ziemi Obiecanej, musiał odbyć pielgrzymkę w głąb siebie. Żył na wygnaniu, z dala od swoich rodaków. Był nieszczęśliwym, samotnym, zagubionym i nie mogącym odnaleźć sensu życia człowiekiem. Jedynym jego zajęciem było wypasanie owiec swojego teścia. I właśnie wtedy, kiedy jego życie wydawało mu się żałosne, nastąpił przełom. Objawił mu się Bóg, który o nim nie zapomniał. Zawołał go po imieniu: Mojżeszu, Mojżeszu i posłał do Egiptu, by wyprowadził naród wybrany z niewoli i poprowadził w pielgrzymce do Ziemi Obiecanej. Mojżesz, który był już w podeszłym wieku, miał problemy z wymową, był zalękniony i zagubiony, a mimo to wszedł w dialog z Bogiem, dzięki temu odnalazł swoje życiowe powołanie. Odkrywszy, że jest przez Boga kochany, niczego się już nie bał. Wiara sprawiła, że z człowieka słabego stał się mężem Bożym, wojownikiem, wodzem i przewodnikiem prowadzącym swój naród z niewoli do wolności. Prowadził go do Ziemi Obiecanej, ale także do głębokiego spotkania z Bogiem.

     Czy można powiedzieć, że starożytny Naród Wybrany byl narodem nomadów, ciągłych wędrowców?

     Jak najbardziej tak. Jak powiedział św. Augustyn: Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu dlatego poszukuje on Tego, kto obdaruje go miłością i nada sens jego życiu. Kiedy mówimy o pielgrzymce Abrahama czy Mojżesza, to możemy dostrzec w ich pielgrzymowaniu obraz naszego życia, które także jest pielgrzymką. Ściślej mówiąc - każde pielgrzymowanie związane jest z pewnym czasem, ma swój początek i cel. Dla nas, ludzi wierzących, chrześcijan, ta szczególna pielgrzymka zaczyna się w momencie chrztu. My też zmierzamy do Ziemi Obiecanej, którą jest Niebieskie Jeruzalem. Nasze życie nie jest bezcelowe, ma ono konkretny, wymierny cel w postaci nieba. Ta świadomość pomaga nam dobrze ukierunkować i godnie przeżywać nasze życie.

     Dlaczego ludzie decydują się wyruszyć na pielgrzymi szlak? Przed nimi do pokonania długa droga, w kiepskich warunkach socjalnych, z przeszkodami często ponad ludzkie siły. Czy nie lepiej byłoby zostać w domu i raz w tygodniu udać się do kościoła na Mszę Świętą? Przecież Bóg jest wszędzie i zawsze słyszy nasze modlitwy. W czym tkwi fenomen pielgrzymowania?

     Myślę, że pielgrzymowanie cieszy się niesłabnącą popularnością dlatego, że ludzie chcą od życia czegoś więcej, chcą głębokiego spotkania z Bogiem, mają dosyć życia płytkiego, wygodnego, pozbawionego sensu. Poza tym to nie tylko człowiek decyduje o tym, czy wyruszy w drogę. To Bóg zaprasza nas do takiej wędrówki, by przez modlitwę, zmaganie, trud, doświadczenie wspólnoty przemienić nasze serca.

     Rzeczywiście warunki pielgrzymki nieraz są ciężkie, ale przecież życie też nas nie rozpieszcza. Już od lat pielgrzymuję na Jasną Górę. Wstajemy bardzo wcześnie, nierzadko o czwartej rano, idziemy w upale, w deszczu, zdarzają się czasem nawet burze, często doskwiera ból w nogach, plecach, na stopach pojawiają się bąble, śpimy w namiotach, myjemy się w misce wody, a jednak jesteśmy szczęśliwi, bo doświadczamy miłości. Czujemy się kochani przez Boga, ale też przez siostry i braci, którzy z nami pielgrzymują. Ludzie na pielgrzymi szlak wyruszają także po to, by odnowić więź z Panem Bogiem, która została poluźniona lub całkowicie zerwana, a także znaleźć odpowiedź na najważniejsze życiowe pytania, czy odnaleźć sens życia, który się zagubiło. Zostając w domu, patrząc w telewizor, bez wysiłku, bez zmagania ze sobą, bez głębokiej, wytrwałej modlitwy życia się nie zmieni. Owszem, to Bóg daje łaskę, ale można na nią odpowiedzieć wchodząc w dialog z Panem.

     Gdy ukończyłem szkołę średnią miałem wiele wątpliwości co do swojej przyszłości - czy podążać drogą życia zakonnego i kapłańskiego, czy też wybrać życie małżeńskie, rodzinne. Miałem ogromny dylemat. Podjąłem studia, które wkrótce przerwałem, nie byłem szczęśliwy, powoli traciłem cel w życiu. Wyruszyłem z pielgrzymką do Lichenia, by prosić Maryję, aby pomogła mi w odnalezieniu mojej życiowej drogi i sensu życia.

     Ta pielgrzymka, którą odbyłem - częściowo jadąc autobusem, a częściowo idąc pieszo, pomogła mi w podjęciu decyzji. Z wielką nadzieją, ale i obawą udałem się na nią. Bardzo gorliwie modliłem się przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Licheńskiej. Podczas sakramentu pokuty wyznałem kapłanowi o swoich wątpliwościach dotyczących życia, o swoich przemyśleniach i rozterkach w związku z wyborem drogi życiowej. Wtedy spowiednik powiedział mi, że jest tu ksiądz zajmujący się powołaniami i mogę z nim porozmawiać. Znalazłem go - był to ksiądz Rafał - porozmawialiśmy i tak zaczął się mój kontakt z marianami, do których później wstąpiłem. To właśnie pielgrzymka do Lichenia pomogła mi w podjęciu tej decyzji.

     Z jakimi intencjami pątnicy wyruszają na pielgrzymki?

     Każdy ma swoje własne, indywidualne intencje, z którymi idzie, ale również niesie intencje różnych ludzi: najbliższych, znajomych, kolegów z pracy. Wielu idzie aby, tak jak ja, rozpoznać drogę swojego życia, inni proszą o zdrowie dla siebie lub dla kogoś bliskiego, czy też o uwolnienie z nałogu alkoholowego lub z innych uzależnień, proszą o miłość, zgodę, dobrą żonę, męża, za swoje dzieci, wnuki. Pątnicy wierzą, iż coś w ich życiu lub w życiu ich bliskich może się zmienić na lepsze. Inni idą z intencjami dziękczynnymi, np. za zdanie matury lub egzaminu na studia, za narodziny dziecka, znalezienie pracy. Dziękują za okrągłe rocznice ślubu, nawrócenie. Są też tacy, którzy idą, by przeprosić Boga za swoje grzechy, za krzywdy wyrządzone najbliższym. Pielgrzymi niosą te intencje przemierzając kolejne kilometry, miejscowości, kraje i przedstawiając je Bogu w gorliwej modlitwie.

     Jakie uczucia towarzyszą ludziom podążającym w pielgrzymkach?

     Bardzo różne. Radość, entuzjazm, zachwyt, ekscytacja - te wszystkie emocje towarzyszą nam, gdy śpiewamy, wychwalamy i uwielbiamy Pana, pozdrawiamy ludzi, których mijamy i gdy oni nas witają. Nie do opisania jest radość, gdy dochodzimy do celu naszego pielgrzymowania - czy to do Lichenia, czy do Częstochowy. Cieszymy się niezmiernie, że doszliśmy do celu, że daliśmy radę.

     Ale bywa i tak, że pielgrzyma dopadnie moment zwątpienia. Mam tu na myśli przede wszystkim pielgrzymki piesze, które podążają w samym środku lata, przez tydzień, dwa, a nawet trzy tygodnie. Żar lejący się z nieba, obolałe nogi, odciski na stopach, plecak, który po kilku dniach niemiłosiernie ciąży sprawiają, że przychodzi rezygnacja. Wówczas człowiek sam siebie pyta: po co mi to? Już dalej nie mogę, rezygnuję, mam dość, chcę wracać do domu. Ale wówczas z pomocą przychodzą inni pątnicy, towarzysze podróży, którzy podchodzą, rozmawiają, podnoszą na duchu. Wspaniałe jest to, że niesiemy jeden drugiego, pomagamy sobie w tych trudnych chwilach.

     Różne uczucia pojawiają się podczas modlitwy, katechez, Eucharystii, spowiedzi, rozmów -występują radość, smutek, żal za grzechy, uwielbienie, wdzięczność, zrozumienie, akceptacja. Ujawnia się całe bogactwo naszego człowieczeństwa.

     A jak reagują ludzie, których mijacie po drodze?

     Ludzie są bardzo pozytywnie i entuzjastycznie nastawieni do pielgrzymów. Podchodzą, rozmawiają, proszą o modlitwę, podają kromkę chleba, jabłko czy kubek zimnej wody. To jest wspaniałe. Czasami się ktoś dołącza i idzie kilka kilometrów z całą grupą. Te osoby, mimo że nie przemierzają z nami całego dystansu, pielgrzymują duchowo. Dziesiątki, a nierzadko setki ludzi wychodzą ze swoich mieszkań, domów, siadają na trawnikach i patrzą jak ta kolumna pielgrzymów idzie, modli się, śpiewa wielbiąc Boga. To są niesamowite przeżycia i doznania, które trudno jest wyrazić słowami. Bardzo często przed wyruszeniem na pielgrzymkę spotykam się z ludźmi, którzy przychodzą z prośbą o modlitwę w ich intencji. Dla przykładu, z parafii na warszawskich Stegnach, gdzie wcześniej posługiwałem, otrzymałem w tym roku ponad 500 różnych intencji od ludzi, abym zaniósł je i ofiarował Pani Jasnogórskiej. Ponad 1500 intencji otrzymałem od Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich, aby się za nich modlić podczas pielgrzymki. Tak więc wartość pielgrzymowania jest ogromna nie tylko dla tych, którzy fizycznie idą, ale także dla tych, którzy polecają intencje, którzy są pielgrzymami duchowymi.

     A dlaczego warto pielgrzymować?

     Ponieważ pielgrzymka zmienia życie i wiele uczy. W trakcie pielgrzymki dokonują się cuda. Każdy pielgrzym, który chce dobrze przeżyć pielgrzymkę i doświadczyć wielu duchowych owoców, stara się dobrze wyspowiadać. Taka spowiedź jest dłuższa, głębsza, przemyślana i dobrze przeżyta. To zmienia jakość życia, nie tylko tego życia na pielgrzymce, ale także po niej. Podczas wędrówki głoszone są konferencje, które także oddziałują na serca uczestników.

     W ciągu tych kilku dni pątnicy często podejmują bardzo ważne decyzje, np. o wyborze powołania do życia konsekrowanego lub do bycia mężem czy żoną. Ta zdolność do podejmowania tak ważnych decyzji bierze się stąd, że pątnik otoczony jest klimatem modlitwy, zadumy, refleksji, głębokiego spotkania z Panem Bogiem. To sprawia, że człowiek otwiera się na Boże plany, na Jego wolę.

     Wśród uczestników pielgrzymki jest także dużo osób, których życie jest na zakręcie i w drodze szukają odpowiedzi na pytanie: co dalej z moim życiem? Małżeństwo wisi na włosku i może się w każdej chwili rozpaść. Mąż czy żona idą, aby prosić, by wszystko się poukładało, aby na nowo odnaleźć sens związku. I rzeczywiście bardzo często to się zmienia i idzie ku dobremu. Jednak do otrzymania łaski potrzebna jest wiara. Pielgrzymka bez wiary nie będzie pielgrzymką, lecz będzie zwykłą turystyką. Modlitwa, która wypływa z mojej wiary może zmieniać życie, może sprawiać, że dokonają się cuda. Pielgrzymowanie uczy, by cieszyć się życiem, by być wdzięcznym za to, co się ma.

     Dla przykładu. W ubiegłym roku wędrowaliśmy w wielkim upale, gdy przechodziliśmy przez wioski, miasteczka ich mieszkańcy czy straż pożarna polewali nas zimną wodą - to tak niewiele, a tak wielką dawało nam ulgę. Gdy zmęczeni docieraliśmy na nocleg byliśmy wdzięczni za to, że mamy gdzie rozbić namiot i mamy miskę wody, w której możemy się umyć. Nikt nie narzekał, że to tylko miska wody, ale cieszył się, że aż miska.

     Jaki jest przekrój wiekowy uczestników pielgrzymek? Kto może, a kto nie powinien, z różnych względów, pielgrzymować?

     Nie ma granicy wieku dla pielgrzymowania. Obraz pielgrzymki jest obrazem wspólnoty Kościoła. Tak jak w Kościele mile widziane są wszystkie grupy wiekowe, czyli niemowlęta, małe i nieco starsze dzieci, młodzież, dorośli i osoby starsze, tak samo jest na pielgrzymce. Każdy ma swoje miejsce i wnosi wielką wartość. Jesteśmy wspólnotą, jesteśmy rodziną. Wszyscy możemy się sobą nawzajem ubogacać, cieszyć i od siebie czerpać. Pójść może każdy. Jeśli ktoś nie może iść fizycznie z powodu choroby, braku urlopu, wieku, to może pielgrzymować duchowo. To też ma swoje znaczenie.

     Czy możemy powiedzieć, że pielgrzymka uzależnia?

     Dla tych, którzy pielgrzymują pielgrzymka staje się czymś nieodzownym w życiu, czymś bez czego codzienne funkcjonowanie może być mniej satysfakcjonujące, mniej zbliżone do Boga. Ale nie nazwałbym tego uzależnieniem. Uzależnienie odbiera wolność, zmusza człowieka do działań, które niszczą jego i jego otoczenie. Pielgrzymowanie rozwija, umacnia w wierze, wzmacnia.

     Znam całe rodziny, które corocznie pielgrzymują do miejsc świętych, nawet z małymi dziećmi. W naszej grupie "10 Białej" są osoby idące nawet trzydziesty raz. Ja i wiele osób, które znam, już nie potrafimy żyć bez pielgrzymowania. Cały rok myślimy o naszym wędrownym szlaku. Modlimy się za siebie, odwiedzamy się, spotykamy przy różnych okazjach, znajdujemy się na portalach społecznościo-wych, wspieramy w trudnych chwilach.

     Poza tym pojawia się taki sposób życia, który nazwałbym mentalnością pielgrzymkową, tzn. że mam świadomość, iż ciągle jestem w drodze. Ja każdy dzień tak przeżywam. Kiedy rano wstaję z łóżka najpierw czynię znak krzyża. Pierwszy mój krok jest rozpoczęciem wędrówki. Przechodzę przez poranek, południe, wieczór, aż po noc. W tym momencie kończę pielgrzymowanie tego dnia, by znów, po przebudzeniu kolejnego dnia, wyruszyć w drogę, by dojść w końcu - a stanie się to w momencie mojej śmierci - do tego wspaniałego sanktuarium: Górnego Jeruzalem, do Domu Ojca.

     Jak zachęciłby Ksiądz czytelników "Pielgrzyma Licheń-skiego" do pielgrzymowania?

     Jako pielgrzym zachęcam Was, drodzy Czytelnicy: Wyruszcie w drogę! Nie bójcie się trudów! Wyruszcie duchowo, a jeśli macie siły to fizycznie: autokarami, samochodami lub pieszo. Udajcie się do Lichenia, na Jasną Górę lub do innego sanktuarium, a w niedzielę - do tej najbliższej "bazyliki" - czyli swojego kościoła parafialnego. Jestem pewien, że jeśli z otwartym sercem wyruszycie - otrzymacie wiele łask dla siebie i innych. W sposób szczególny swój apel kieruję do ludzi młodych: chciejcie od życia więcej! Nie zadawalajcie się życiem płytkim, luksusowym i wygodnym! Wyruszcie! Jako przewodnik zapraszam do wędrówki pieszej razem z marianami. Od 6 do 16 lipca pielgrzymujemy z Góry Kalwarii do Lichenia. Idzieny także z Warszawy na Jasną Górę, wyruszany 6 sierpnia, a do celu dochodzimy 15 sierpnia.

     Robert Adamczyk: Dziękuję za rozmowę.

     Ks. Grzegorz Reiss MIC: Dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników "Pielgrzyma Licheńskiego".


Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 6, wiosna 2014


Ci co zaufali Panu, odzyskują siły Ci co zaufali Panu, odzyskują siły
Marcin Bytniewski
Czym jest uzdrowienie wewnętrzne, w jaki sposób się dokonuje i co z niego wynika? Niniejsza książka jest usystematyzowanym kompendium podstawowej wiedzy na temat modlitwy o uzdrowienie wewnętrzne... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej