Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Pan Bóg działa w ciszy

     Sobotni wieczór, 7 grudnia 2013 r. godz. 22.50. Po wczorajszej śnieżycy parking przed kościołem św. Maksymiliana Kolbe w Koninie jest zasypany śniegiem. Teraz zapełnia się samochodami, wśród nich jest także autokar z pielgrzymami z Koła.

     Przyjeżdża nim pan Ryszard, który wraz z przyjaciółmi w latach 80. XX w. zapoczątkował piesze, nocne pielgrzymowanie do Lichenia. Najpierw z niewielką grupą chodzili z Koła, potem gromadzili się i wychodzili z konińskiego dworca PKP, wreszcie trafili do znajdującego się kilkaset metrów dalej kościoła św. Maksymiliana.

     Zanim wyruszą, w kościele wspólnie odmawiają różaniec. Pani Anna, która prowadzi modlitwę nie pamięta, kiedy po raz pierwszy uczestniczyła w pielgrzymce pokutnej. - Było to co najmniej piętnaście lat temu -podaje w przybliżeniu.

     O 23.15 rozpoczyna się Msza Święta. Ten sobotni wieczór to wigilia uroczystości Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej i zarazem drugiej niedzieli adwentu. Dziś celebruje ks. Paweł-wikariusz parafii, duszpasterz środowisk trzeźwościowych. Po Eucharystii ksiądz udziela pielgrzymom błogosławieństwa. Prosi Pana Boga o opiekę nad nimi a św. Rafała Archanioła o towarzyszenie w drodze.

     Wyruszają. Grupa liczy około dwustu pątników. Osoba idąca na przedzie niesie krzyż. Przechodząc przez miasto pielgrzymi idą w milczeniu, rozważając część różańca. - Nie modlimy się głośno, bo nie można ludziom prze-, szkadzać, gdy śpią. A poza tym, Pan Bóg działa w ciszy - mówi pan Ryszard z Koła. Niektórzy z maszerujących od zewnętrznej strony kolumny noszą opaski z czerwonym światłem. Przewodnicy kierujący ruchem, mają elektryczne wskaźniki. Jednym z pełniących tę odpowiedzialną funkcję jest pan Paweł z Zagórowa. Bierze udział w pielgrzymkach pokutnych od pięciu lat. Chodzi sam, a udział w pielgrzymce daje mu poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, którzy starają się swoje życie układać w zgodzie z Bogiem. W czasie przemarszu przez Konin pątnikom towarzyszy radiowóz. Policjanci czuwa nad bezpiecznym przejściem, szczególnie przez newralgiczne skrzyżowania. Pan Rysiek przyjeżdża co miesiąc z innymi pielgrzymami autokarem z Łodzi. Dziś akurat nie ma ze sobą termometru, ale bywa, że zabiera go ze sobą. Trzy lata temu grupa około czterystu pątników maszerowała przy 14-stopniowym mrozie. Rok później, gdy temperatura wynosiła minus 20 stopni, zmieniono trasę - łatwiej było iść lasem. - Gdy był dwudziesto-stopniowy mróz, autokar nie byl pełen, cztery miejsca były wolne - opowiada pan Rysiek z Łodzi. W jego pamięci na zawsze pozostanie pielgrzymka, w trakcie której wędrujący mieli okazję podziwiać zaćmienie księżyca.

     Las między Koninem a Rudzicą. Po godzinie marszu tradycyjnie następuje 15-20-minutowy postój. Mróz daje się we znaki. Pątnicy rozgrzewają się herbatą z termosów. Niewiele rozmawiają. Okazuje się, że wśród idących są osoby m.in. z Poznania, Koluszek, Łodzi, Opoczna, okolic Konina i spod Warszawy. Uczestnikami pielgrzymki są nauczyciele, wykładowcy akademiccy, lekarze, pielęgniarki, pracownicy fizyczni, studenci, chorzy.

     Pani Jolanta spod Żyrardowa bierze udział w pieszej pielgrzymce pokutnej od dwudziestu trzech lat. Modli się o wypełnienie woli Bożej. Jest żoną, matką dziewięciorga dzieci. Jest rolniczką. Opowiada: - Pielgrzymowanie bardzo zmieniło moją osobowość. Wcześniej czułam się bardzo zagubiona. Praca w polu nie dawała konkretnego utrzymania. Często były łzy i pytanie do Boga: - Panie Jezu, co ja dam dzieciom jeść? Gdy zaczęłam pielgrzymować, zmieniłam swoje patrzenie na życie. Zaczęto rosnąć we mnie przekonanie, że jeśli będę pracować tyle, ile mogę, to Pan Bóg da to, co jest mi potrzebne. I tak się dzieje.

     Pani Zdzisława z Kleczewa pierwszy raz wyruszyła w drogę rok po przebytym zawale, dwadzieścia lat temu. Przez te lata wymodliła łaskę uzdrowienia z nowotworu. Od dwudziestu lat również pielgrzymuje pan Tomasz. Za każdym razem niesie ze sobą sporo intencji. Tym razem szczególnie modli się o zdrowie dla całej rodziny. Ks. Janusz Ogrodowczyk od samego początku towarzyszy pokutnikom. Najpierw, gdy piesza pielgrzymka do Lichenia wyruszała z Koła, ksiądz gościł pątników w swojej parafii Matki Bożej Częstochowskiej. - Teraz jestem duszpasterzem pielgrzymki, a z drugiej strony spotkania te są dla mnie comiesięcznymi rekolekcjami w drodze. Gdy idę, wyciszam się. Mam czas, aby omodlić i przemyśleć wszystkie moje sprawy i sprawy mojej parafii - dzieli się kapłan.

     Po postoju w lesie rudzickim pątnicy śpiewają w drodze pieśni maryjne. Odmawiają kolejną część różańca. Po niej znów śpiewają, a następnie ksiądz wygłasza konferencję. Jej tematy dotyczą spraw wiary, liturgii. Po konferencji jest czas świadectw. - Szli z nami panowie, którzy pielgrzymując do różnych sanktuariów głoszą Miłosierdzie Boże. W ubiegłym miesiącu szedł ksiądz Julian Pawłowski, który opowiadał o swoich pieszych pielgrzymkach do Rzymu i Lourdes - wspomina ks. Janusz. Po czasie świadectw odmawiana jest koronka do Miłosierdzia Bożego. Następnie jeden z uczestników prowadzi modlitwy do Niepokalanego Serca Maryi, a także rozważanie w formie rozmowy człowieka z Bogiem. - Podziwiam go, bo wszystko mówi z pamięci - ks. Janusz wyraża swoje uznanie. Nadchodzi czas na kolejny półgodzinny postój, w czasie którego pielgrzymi posilają się. Po ponownym wyruszeniu w drogę odmawiają część bolesną różańca. Poszczególne tajemnice poprzedzane są odczytywaniem próśb, które pątnicy wypisują na kartkach. Zimno tężeje. Zimą to najtrudniejsze godziny pielgrzymowania. Trzeba walczyć z zimnem i ogarniającą sennością. Latem budzący się dzień dodaje energii.

     I tak pielgrzymi zbliżają się do lasu grąblińskiego - miejsca objawień Matki Bożej. Tu śpiewane są godzinki. Na przedpolach Lichenia milkną megafony i pielgrzymi w ciszy rozważają kolejną część różańca. Zbliżają się do bram Sanktuarium.

     Ks. Janusz zwierza się: - Buduję się wiarą tych ludzi. Mówimy, że w czasie pielgrzymki ładujemy akumulatory. Coś w tym jest. Kiedyś rozmawiałem z kobietą, która miała całe ręce powyginane od gośćca, przykro było patrzeć. Pani idzie? Przecież musi to Panią bardzo boleć - powiedziałem do niej. A ona na to: - Niech mi ksiądz wierzy, że jak w piątek zaczynam się przygotowywać do sobotniego wyjazdu, ból ustępuje. Co mogę, to zrobię, zapakuję, wsiadam do autobusu i jadę. Wracam do domu, jest niedziela, nadal nic mnie nie boli, a potem - znowu choroba daje się we znaki.

     Pielgrzymom towarzyszy samochód. To na wypadek, gdyby pojawiły się jakieś trudności, gdyby ktoś źle się poczuł. Ks. Janusz pamięta, że tylko raz wezwano pogotowie, które zabrało do szpitala jedną z pątniczek. Po dwóch dniach kobieta wróciła do domu.

     Pytamy księdza o wiek pielgrzymów. - Jeśli chodzi o najstarszych uczestników pielgrzymki jest kilka osób, które mają osiemdziesiąt, osiemdziesiąt parę lat - odpowiada. -A najmłodsi? Kapłan się uśmiecha: - Latem rodzice pchają w wózkach nawet roczne, dwuletnie dzieciątka. Zimą pielgrzymów jest mniej, choć i tak bywa ich czterystu, latem zaś liczba przekracza nawet tysiąc.

     W niedzielny poranek, w bazylice, przed maleńkim Cudownym Obrazem Bolesnej Królowej Polski, pątnicy uczestniczą w Eucharystii. Nocne pielgrzymowanie - tych kilka godzin odizolowania od tego czym żyją na co dzień - sprawiło, że nabrali dystansu do codzienności. Za wstawiennictwem Matki Bożej Licheńskiej modlą się w tych wszystkich sprawach, często bardzo bolesnych, które nieśli w sercach: choroby, alkoholizm najbliższych, rozłąka z powodu wyjazdu za granicę, brak pracy, troska o dzieci, o ich dobre wychowanie, o dobrego męża, o dobrą żonę, o łaskę podjęcia mądrej decyzji... Za miesiąc kolejne rekolekcje w drodze.


Rafał Malinowski i Małgorzata Szopa


Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 6, wiosna 2014


Lekarstwo życia. O przyjaźni opowiadają Maciej Zięba OP i Michał Zioło OCSO Lekarstwo życia. O przyjaźni opowiadają Maciej Zięba OP i Michał Zioło OCSO
Maciej Zięba OP
Jest to bez wątpienia pierwsza tego typu pozycja w literaturze polskiej. Jedyna, w której o przyjaźni napisali dwaj przyjaciele - o. Maciej Zięba i o. Michał Zioło. Postacie znane w Kościele i w życiu publicznym, które odsłaniają tajemnicę swojej dwudziestoletniej przyjaźni... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 GABRIELA: 02.05.2015, 22:50
 Wiele razy brałam udział w nocnej pieszej, pokutne pielgrzymce Konina do Lichenia prosząc w niej o łaski dla siebie i rodziny. Z niecierpliwością czekałam na pierwszą sobotę. Ostatni raz byłam około dwa lata temu. Zdrowie, siły teraz takie sobie i nie chodzę ( mam nadzieję że jeszcze pójdę) ale zawsze łączę się duchowo z pielgrzymki - modląc się, myśląc a teraz jest msza święta, teraz są tu a o tej godzinie w tym miejscu a teraz już doszli. Dzisiejszej soboty także łączę się duchowo i proszę o potrzebne dla mnie i rodziny łaski a szczególnie proszę o pomoc w pracy podczas kontroli i zdanie matury przez bratanicę Kamilę o zdrowie i wsparcie finansowe (bo niekiedy nie brałam udziału gdyż nie miałam pieniędzy).
 GABRIELA: 02.05.2015, 22:34
 Wiele
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej