Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ulotna_Niespo

[ "Kto odpowie" ]  [ *** ]  [ *** ]  [ ***
[ *** ]  [ *** ]  [ "Oni i ciemność"
[ *** ]  [ *** ]  [ *** ]  [ ***
[ *** ]  [ *** ]  [ *** ]  [ *** ]  [ "My"


"Kto odpowie"

Tak bardzo nie umiem
a tak bardzo chcę.
Wiem, że potrzebujesz pomocy..
Twoje oczy bardziej niz milion 
słów...
Boję się, że nie dam rady.
Że zawiodę nie tylko siebie..
A może nie powinnam?
Może ktoś inny lepiej?
Może to moja chora wyobraźnia?
Ale przecież sam mówiłeś..
A jeśli to taki moment,
chwila?
Może sam nieświadiomie?
A jeśli świadomie?
Morze wątpliwości..
Tak bardzo nie umiem
A tak bardzo chcę.


***
Dzięki niej żyją -
Matka Nadzieja
Znasz ją?
A może już dawno 
zapomniałeś?
Kolejny raz powiedziałeś,
że głupcy jej dziećmi.
Ona daje im życie
Ile Ty wytrzymasz?
Szukam argumentu.
I choć wiem napewno,
Nie znajduję.
Są rzeczy, które
ciężko wytłumaczyć
nawet filozofom.


***
wiatr wieje mi w twarz,
z trudem idę do przodu...


***
Jak miło jest
śpiewać i grać
na Twoją chwałę.
Ta melodia płynie
ku Tobienie z moich ust
lecz z serca
Serca przepełnionego
miłością radością
dziękczynieniem


***
Tak wiele 
wydarzeń 
Tak krótki 
czas
Jestem szczęśliwa
rośnie drzewo
gwiżdże wiatr
są oni..
I nawet
wróbel nuci
radosne trele
nad okruszkiem 
chleba...
A w tym jesteś
Ty.


***
Przyszłam
Byłeś 
Nie byłeś.
W jednym momencie.
Nie potrafiłam 
Się otworzyć.
Tak bardzo chciałeś...
Wiedziałam, że 
Jesteś.
Ale Twa obecność
Nie przenikała
Mej duszy.
Tak bardzo mi 
Tego brakowało...
Tak bardzo chciałam
Czuć Ciebie, 
Twoje tchnienie.
Moja pycha...


"Oni i ciemność"
Światłem księżyca
Blaskiem gwiazd
Ożywczym wietrzykiem
Sprawiasz
Że nie boją się nocy
Jest ich przyjaciółką
Zachwyca ich ciemności 
Niebiańska uroda
Są szczęśliwi -
Dostrzegają Ciebie 
W pięknie 
Roztańczonych liści


***
Zaznaczasz swą obecność
Świetlistym księżycem
Dajesz nadzieję w niezliczonych
Gwiazdach
Rozświetlasz mroki serc
Uspokajasz dzieci
Delikatnym wietrzykiem
Kołyszesz wędrowców do snu
Mrugasz okiem- gwiazd blaskiem
Twa miłość jak księżyc
Bez początku i końca


***
Wieżowce moich słabości 
zasłaniają mi Ciebie..
Stoję w ich cieniu
I nie mogę dojrzeć światła...


***
Schody w dół..
A może w górę?
Coraz bardziej zanurzam się 
w otchłani Ciemności..
Sama siebie
prowadzę w głąb Zła.
Jest mi obojętne to, co się dzieje..
A strach przed obojętnością moją 
we mnie jest..
Nie poradzę sobie.
Proszę, podaj mi rękę
I siłą ciągnij w stronę Światła..
Tam będę bezpieczna. Szczęśliwa.
Pomóż mi znów zanurzyć się
w oceanie Jego miłości..
To dziwnie niezrozumiałe -
sprzeczne:
Tak bardzo chcę wrócić,
Ale nie pdejmuję wysiłku,
Aby odmienić swój stan.
Możesz mnie uratować?


***
Usmiech oczu matki
Radosc ojca
ujadanie szczeniaka

swiatlo domowego ogniska
w kuchennym oknie

niedaleki spacer
krople deszcu 
delikatnie obmywające moje
sumienie


***
Potrzebuję, tak bardzo potrzebuję
chwil zapomnienia
o problemach
o szarości
o codzienności
pytacie o ciała
pytacie o umysł
a dusza?
ona krzyczy
pomocy
odpoczynku
wśród nich, bo tylko
przy nich odpoczywa
nie musi udawać
miłości, radości,
spokoju, uśmiechu
na twojej kochanej twarzy,
miłego słowa
i tego ciepła,
które płynie ze świąt...


***
start
szybciej 
szybciej
nie możesz? 
co z tego? 
biegnij
chcesz odpocząć..
nie.
musisz biec!
stajesz?
głupi.

być może.
ale szczęśliwy.


***
Widziałam.
Płakał.

Słaby?


***
uczucia? 
żal?
rozczarowanie?
smutek?
dlaczego?
potrzebowala?
i nikt?
nawet ja...


"My"
Byłam spragniona, poiłeś mnie suchą wodą
byłam głodna, karmiłeś mnie zgnilizną
Byłam załamana, deptałeś moje połamane skrzydła
Byłam opuszczona, nie siedziałeś daleko

Milczałam, chciałeś rozmawiać
Słuchałam, mówiłeś ciszą
Mówiłam, zatykałeś uczy
Patrzyłam, odwracałeś wzrok

Byłam szczęśliwa, częstowałeś złością
Byłam radosna, topiłeś się w smutku
Byłam spokojna, waliłeś gromami
Byłam bezpieczna, zagrażałeś mi

Czekałam, przyszełeś minutę za późno




Wiersze z szuflady Wiersze z szuflady
Ks. Jan Twardowski
Nieznane wiersze ks. Jana Twardowskiego. Odnalezione w czerwcu 2005 roku wiersze, napisane blisko pięćdziesiąt lat temu, nigdy dotąd niepublikowane, przypominały ich autorowi dawne czasy. Zgodził się na ich druk. Sam odczytał je na nowo: z sentymentem, rozrzewnieniem, bez zawstydzenia może niedoskonałością warsztatu tych wierszy... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej