Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Irek Syga


Bliżej

niebo już pełne swych świateł
i myśli moich wciąż pełne
niektóre daleko stąd płyną
a wszystko takie to piękne

niebo artysta conocny
graficiarz ukryty wysoko
maluje wieczorne marzenia
i puszcza gwiaździste swe oko

niebo przedziwny obrazie
usłany tyloma gwiazdami
jakoby przyjaciel bez wady
jak dobre ogrody kwiatami

niebo po świcie tak cudne
z chmurami jak jakaś pierzyna
po zmroku jeszcze piękniejsze 
jak na wydaniu dziewczyna

niebo matczyna sukienko
bo niesiesz aż księżyc na ręku
wyznać ci muszę choć skrycie
kocham się w błogim twym wdzięku

niebo cierpliwe od zawsze
co słuchasz złych moich narzekań
jutro więc znowu wśród gwiazdy
będziesz tu na mnie też czekać



Dlaczego
dlaczego smutki są średnio podzielne
dlaczego łzy palące piekielnie
dlaczego trud jest wciąż taki trudny
dlaczego moda produkt zbyt nudny
dlaczego złość ze złości nie pęknie
dlaczego wola choć woli to mięknie
dlaczego grzech trawi duszę i ciało
dlaczego miłości ciągle mi mało
dlaczego wiedząc ja nie wiem niczego
dlaczego pewność to nic aż pewnego
dlaczego wiatr wieje zawsze pod wiatr
dlaczego mądrość jest czasem jak żart
dlaczego plany rwą się na strzępy
dlaczego garnitur z komunii pogięty
dlaczego czas to chwila co mija
dlaczego życie marzenia zabija
dlaczego myśl jak gaz jest ulotna
dlaczego pogoda wcale nie tak pogodna
dlaczego serce chce kogoś pokochać
dlaczego porządek jest całkiem na opak
dlaczego drogi mają wiele tych szmat
dlaczego to trwa właśnie tyle mych lat
dlaczego bieda bogata i tłusta
dlaczego pytania cisną się w usta


uchylone drzwi
miej dla mnie zawsze swe drzwi uchylone 
gdy wrócę z podróży dokoła niczego
miej dla mnie jakiś malutki zaKĄTek
traktuj jak brata najlepiej już swego

miej dla mnie zawsze swe drzwi uchylone 
gdy wrócę z wycieczki przespanych cud chwil
nie zostaw mnie nigdy zbyt sobie samego 
bądź ze mną szczery i mów mi na Ty

miej dla mnie zawsze swe drzwi uchylone 
gdy wrócę z tułaczki po ludzkich gdzieś sercach
miej dla mnie jakieś trzynogie choć krzesło
w swojej pamięci okruszek więc miejsca

miej dla mnie zawsze swe drzwi uchylone 
gdy skończy się spacer tych moich kwiat wspomnień
ja zdejmę zmęczenie razem z mą kurtką
a Ty przysiądziesz się blisko tak do mnie

miej dla mnie zawsze swe drzwi uchylone 
nawet gdy będzie mi tu nie po drodze
gdy będę wędrował całkiem pod wiatry
lub kiedy to wszystko zaginie w pożodze


niebo pełne gwiazd
niebo już pełne swych świateł
i myśli moich wciąż pełne
niektóre daleko stąd płyną
a wszystko takie to piękne

niebo artysta conocny
graficiarz ukryty wysoko
maluje wieczorne marzenia
i puszcza gwiaździste swe oko

niebo przedziwny obrazie
usłany tyloma gwiazdami
jakoby przyjaciel bez wady
jak dobre ogrody kwiatami

niebo po świcie tak cudne
z chmurami jak jakaś pierzyna
po zmroku jeszcze piękniejsze 
jak na wydaniu dziewczyna

niebo matczyna sukienko
bo niesiesz aż księżyc na ręku
wyznać ci muszę choć skrycie
kocham się w błogim twym wdzięku

niebo cierpliwe od zawsze
co słuchasz złych moich narzekań
jutro więc znowu wśród gwiazdy
będziesz tu na mnie też czekać


w okularach
ci w okularach są jacyś tak inni
nie żeby gorsi czy żeby zbyt winni
patrzą po prostu na los nasz inaczej
choć dziś takie trudne zajęcie to raczej
czają się myśli za rogiem oprawki
mimo że słowa ich czasem jak skrawki
w szkłach mieszka słońca odbicie lustrzane
ludzki a dobry i ciepły poranek
lud krótkowzroczny lecz widzi daleko
i nie przeszkadza pod nosem mieć mleko
oczy zwierciadła aż życiem tryskają
nawet gdy czasem powodów nie mają
łzy z nich się łatwiej tam cisną na świat
jakby z nim były już jak za pan brat
uśmiech serdeczny przysiada więc sobie
do czasu kiedy im ktoś go zeskrobie
wiosną wciąż pachnie gdy pełno jesieni
stara się lato lecz nic nie odmieni
choć naznaczeni są w tak podły sposób
to nie masz tu nad nich piękniejszych gdzieś osób


najwięcej
był król z dwiema połówkami królestwa
był rycerz jak wzór odwagi i męstwa
był urzędnik co wszystkim coś nakazuje
był skarbnik co skarbu jakiegoś pilnuje
był burmistrz co dumnie garnitur wciąż nosił
był bogacz co z wdziękiem bogactwo aż znosił
był pustelnik który miał swoją pustynię
był mąż co świecił przykładem rodzinie
był sportowiec co dobre osiągał wyniki
był podróżnik co wrócił przed chwilą z Afryki
był mędrzec z ogromną i mądrą też głową
- najwięcej jednakże dostałem
od psa z kulawą swą nogą



na Ciebie zawsze czeka(m)
Przyjacielu mój drogi umiłowany
zaproszeń nie trzeba bo szkoda i słów
ja z moim domem od zawsze czekamy
szczerze widziany jest szczery nasz druh

ciepła herbata na Ciebie w szkłach czeka
ciastko gdzieś jakieś na talerz odnajdę
fotel się cieszy jak ogon z daleka
potem ukroję rozmowy nam pajdę

Jesteś w mej głuszy tak miło widziany
drwa się dorzucą dla Ciebie do pieca
choć byłbyś może przez świat zapomniany
w prezencie garść światła da Ci ma świeca

kapcie czekają tam wiernie przy progu
aż na ich widok uśmiechniesz znów się
przyjaźń oddamy Jednemu Trzy-Bogu
toasty: niech żyją więc dusze te dwie

drzwi są gotowe by świat mój otworzyć
album co znasz go się niecierpliwi
łóżko wyspane byś mógł w nim położyć
zegar wciąż tyka i nic się nie dziwi

wszystko jest czujne na Twoje dziś przyjście
nie krępuj się wcale po prostu już wchodź
niby zwyczajnie lecz też uroczyście
a oto me dłonie Ty tylko tu bądź


Poszukiwana
ciągle szukam swego miejsca
swego domu ciągle szukam
idę więc po krętych drogach
i do drzwi spotkanych pukam

ciągle szukam ciągle czekam
choć wytrwałość chwiejna jest
ma cierpliwość się uskarża
lecz ja idę znowu gdzieś

ciągle szukam może znajdę
więc zamieszkam tak na dobre
podpowiada mi nadzieja
chociaż mówią to niemądre

ciągle szukam ciągle marzę
by kotwicę wreszcie rzucić
móc rozpalić w wielkim piecu
i mieć komu dzisiaj nucić

ciągle szukam może dojdę
tam gdzie będzie dla mnie miejsce
dom zbuduję drzewo wsadzę
problem tylko czy los zechce

ciągle szukam i cóż więcej
może szukać mi nie trzeba
może będzie mi to dane
może przyjdzie do mnie z Nieba





Ile cudów na głowie! Słowa sercem pisane 5 Ile cudów na głowie! Słowa sercem pisane 5
Ks. Jan Twardowski
Mówimy czasem "Cudów nie ma". Ależ są! Tylko trzeba umieć i chcieć je zobaczyć. Piąty tomik przynosi 12 opowiadań dla dzieci, w których Ksiądz przybliża sprawy trudne, niezrozumiałe nawet dla dorosłych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Syga M.: 14.02.2010, 12:47
 Zrobił Pan na mnie olbrzymie wrażenie swoją poezją od serca . Miło mi , że ktoś kto ma "moje" nazwisko pisze tak pięknie a jednocześnie zrozumiale . Sygi to jednak artystyczne dusze . Pozdrawiam ;-)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej