Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Magdalena Front


Sprzeczność

Jestem
a jednak mnie
nie ma.
Czuję,
choć pozbawiono mnie
uczuć.
Żyję
i pragnę
umrzeć.
Wierzę
mimo, iż zabrano mi
nadzieję.
Pragnę,
ale niczego
nie dostanę.
Kocham
i jestem
kochana...


Ludzie
Niektórzy ludzie źle postępują
I własną głupotą cenne życie rujnują.
Inni muszą kazania im prawić,
By zrozumieli, że się muszą poprawić.

Niektórzy ludzie są zaślepieni,
Żyją w świecie pełnym cieni.
Bliscy im oczy otwierają
I uczuciami powieki przemywają.

Niektórzy ludzie są bardzo słabi,
Nie potrafią sobie z życiem radzić.
Drudzy ich więc wciąż wspierają
I otuchy im dodają.

Niektórzy ludzie nie kochają,
W samotności przebywają.
Inni się wówczas zamartwiają,
Bo ich tamci odtrącają.


Śmierć
Człowiek płacze, lamentuje,
tysiąc marzeń w płaczu snuje.
Bliscy płaczą, pocieszają,
za swe błędy przepraszają.
Bez potrzeby, już na próżno,
bo on umarł, jest za późno...


Będzie dobrze
Kiedyś żyłam.
Było cudownie, ale coś się popsuło.
Spadło na mnie nagle, z zaskoczenia.
Nie wiedziałam, co robić.
Teraz umarłam.
I choć czuję, myślę, robię,
To jest tak, jakby mnie nie było,
Jakbym się nigdy nie narodziła...
Ale kiedyś odżyję.
Wzrosnę niczym kwiat wiosną.
Powrócę jak słońce przychodzi po burzy.
Będę cieszyć się i kochać.
Będzie dobrze.
Jednak na to muszę poczekać,
Bo jeszcze nie czas,
Jeszcze nie jestem dość silna...


Nić
Ściskam w mej dłoni nitkę miłości.
Trzymam ją mocno i w wielkiej złości
Odganiam od siebie myśli fałszywe,
By mogło się zrodzić uczucie prawdziwe.
Lecz bezowocnie, czekam na próżno.
Na miłość Twoją jest już za późno.


Łza
Bezbarwna kropelka ludzkiej duszy,
Spływająca powoli po cierpiącym poliku,
Spadła na serce i kamień kruszy.

Spadła nie śpiesząc się i w ciszy działa,
Głaz twardy kłuje i tunel w nim drąży,
Bo dusza człowiecza go skruszyć kazała.

Bezbarwna kropelka ludzkich uczuć,
Spływająca powoli po cierpiącym poliku,
Leży już w sercu i karze mu poczuć.

Leży spokojnie a ono wciąż jest twardawe,
Więc szepcze do ucha miłe mu słowa,
Bo łzy jest zadaniem kruszyć kamienie sercowe.


Światełko
Stoisz w oddali, ja oczom nie wierzę.
Jest tu tak ciemno, ledwie Cię widzę.
Stoisz - nie mówisz, ale ja słyszę
słowa bezbarwne, pełne uczucia,
szloch Twój cichutki i bicie serduszka.
Słyszę to wszystko i bardzo cierpię,
lecz nie podejdę - jestem daleko.
Wyciągam rękę, sięgam z wysiłkiem,
ale nie mogę, choć lekko Cię dotknąć,
bo się obawiam, że znów Cię stracę.
Stoję w oddali, Ty nic nie mówisz,
ja zagubiona - nie wiem, co robić.
I wówczas Ty, skarbie najdroższy,
uśmiechasz się czule i idziesz w mą stronę.
Nie wiem, czy widzisz,
dostrzegasz w oddali, ten mały punkcik -
światełko gasnące.
Ja jednak w spokoju, bardzo wytrwale
stoję i pragnę,
byś mnie przytulił...


Cisza
Nadstaw uszu - usłysz ciszę.
Bo cisza to też dźwięk,
Tylko taki, którego nie słychać.
Jeśli słyszysz coś poza nią,
Znaczy to, że się czymś przejmujesz.
Bo ciszy nie można traktować poważnie.
Ona istnieje w twojej wyobraźni.
Żyje po to, byś odpoczął od swoich problemów,
Abyś o niczym przykrym nie myślał.


"Dla Ciebie, Słoneczko"
Radzisz mi Słonko, co mam w złych chwilach robić,
próbujesz mnie z innymi ludźmi godzić.
Gdy jestem smutna, płaczesz ukradkiem,
gdy jest mi wesoło, obdarzasz mnie żartem.
Zawsze wysłuchasz mnie i zrozumiesz,
czasem mi kłótnię wielką zgotujesz.
I choć często złe słowa mówimy,
na złość drugiej coś robimy,
to wierz mi Słoneczko - bardzo Cię kocham.


Samotność
Stoję w pokoju, pogrążam się w marzeniach.
Stoję tutaj, tonę w swych pragnieniach.
Krzyczę na głos i biję pięściami,
Krzyczę skargi wraz z przeprosinami.
Nikt nie usłyszał mego wołania,
Nikt nie zadał najmniejszego pytania.
A ja stoję i płaczę, bo już nie mam siły,
Wszystkie pomysły już się wytraciły.
W swym pokoiku stoję zmartwiona,
Wśród tylu ludzi - ja jestem samotna.


Głęboko we mnie
W głębi mnie samej jest mała łąka -
plac ciemny i zimny, bez kwiatu czy pąka.
Tylko krzewy cierniowe ją porastają
i rany bolesne co dzień jej zadają.
Słońce nigdy tam nie dochodzi,
lecz noc okrutna zawsze przychodzi.
Szczęścia, miłości nigdy nie dozna,
smutek i gorycz owa łąka pozna.
Przez środek łąki płynie bardzo zła rzeka,
w której wiele cierpień czeka,
by je odkryto, by je poznano,
by całej ich mocy w życiu doznano.
Zwierzątka przyjazne tam nie biegają,
pod czarnym niebem łezki fruwają.
Latają tak długo, aż siły nie mają
i na dół niezauważone szybko spadają.

W głębi mnie samej jest mała łąka - serce...


Masakra
Ponura aleja idę zagubiona,
dookoła demony, jestem przerażona.
Patrzą na mnie czerwonymi ślepiami,
drapią ma skórę ostrymi szponami.
Biegnę w nieznane, aby od nich uciec,
od złych potworów prędko się ustrzec.
One w pogoń za mną się udają,
minuty wytchnienia ofierze nie dają.
Łapią mnie za nogi, na ziemie powalają,
drapią, gryzą, szarpią i rzucają.
Je leże cichutko, nie bronie się, nie uciekam,
by dały ujść swej wściekłości czekam.
Lecz one bić mnie cięgle nie przestają,
wciąż rany nowe z uśmiechem zadają.
Przecinają skore, wyrywają serce,
krew przelewają, trzymają w manierce.
Odprawiają czary, odmawiają modły,
by ciało me w ofierze bogu złożyć mogły.
Jeden z oprawców pochyla się nad ciałem,
wypruwa jelita, macha narządami.
Otwiera się niebo, pioruny strzelają,
w demonicznym tańcu potwory latają.
Cieszą się z masakry i bardzo głośno krzyczą,
w przerażającym rytmie trąby ryczą.
Nagle dookoła cicho się stało,
demony uciekły, moja dusza wstąpiła w ciało.


Jak Ikar
Zamykam oczy, odpływam
w marzeniach, pragnieniach
i snach.
Rozkładam skrzydła i lecę
do gory, do nieba i słońca,
daleko,
by nikt mnie nie złapał
i nie zauważył,
że cierpię.
Otwieram oczy i spadam,
bo za wysoko leciałam,
zbyt wiele chciałam.
zamykam oczy, ponownie
na chwile, godzinę,
na zawsze.
Rozkładam skrzydła,
by znów wzlecieć,
ale na próżno,
juz nie ma po co,
bo mnie juz nie ma
i nigdy nie będzie.
Umarłam.


Puste słowa
Mówiłeś Kochanie, że mnie ponad wszystko kochasz,
Że gdy mnie nie ma, w ukryciu szlochasz.
W codzienność Twa szara wiele koloru wniosłam.
Gdy siedziałeś smutny, na duchu podniosłam.
Byłam słoneczkiem, gwiazda na niebie,
Całym Twym życiem byłam dla Ciebie.
Nic oprócz mnie się dla Ciebie nie liczyło,
Wszystko na świecie swa wartość straciło.
Za mnie swe życie oddal byś Kochanie,
bo chwila beze mnie, to jego marnowanie.
Poszedł byś za mną nawet na koniec świata
To wszystko mówiłeś minionego lata.
Dziś wiem, że to były tylko puste słowa,
Lecz wybaczyć Ci krzywdy jestem gotowa.
Zapytasz dlaczego, odpowiedz jest prosta:
Ma miłość do Ciebie z dnia na dzień urosła.


Przesłanie
Będę promykiem dla tych, którzy słońca nie znają.
Będę powietrzem dla tych, co juz nie oddychają.
Będę wodą spragnionych
I pożywieniem głodnych.
Będę dawać więcej niż posiadam
Nie biorąc nic w zamian.
Będę ukojeniem dla cierpiących
I wsparciem dla potrzebujących.
Będę łzami osób płaczących
I uśmiechem ludzi radosnych.

Bądź ze mną...





Zapomniane pocałunki Zapomniane pocałunki
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tomik wierszy wydany w 50. Rocznicę śmierci poetki - nazywanej - królową liryki miłosnej... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Marietta: 13.06.2010, 15:11
 Cudowny wiersz - Przesłanie!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej