Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
W ciszy powstają wiersze

     Z bratem Adrianem Wacławem Brzózką OFM rozmawia Małgorzata Glabisz-Pniewska

     Czym dla zakonnika jest pisanie wierszy?

     Dla mnie jest pokazaniem samemu sobie, jakim jestem naprawdę; że brakuje mi czasami cierpliwości, że jestem chaotyczny. Ktoś lubi śpiewać czy grać na gitarze. Ja nie mam takich zdolności. Czy mam talent do pisania wierszy? Najlepiej ocenią to czytelnicy. Milo jest oczywiście, gdy ktoś mówi, że czytał moje wiersze i jest zachwycony! To mnie bardzo cieszy i mobilizuje, by pisać - niekoniecznie coraz więcej, ale na pewno - coraz lepiej.

     W tym roku zakon franciszkanów świętuje jubileusz 800-lecia powstania Zakonu Braci Mniejszych. Jaki wpływ na poezję brata ma ponad dwudziestoletnie życie zakonne?

     Święty Franciszek w swoich początkach chciał być raczej pustelnikiem, . nie chciał zakładać zakonu. Nie przypuszczał, że jego zakon tak szybko się rozrośnie. Moim głównym założeniem było przede wszystkim pójście do eremu, do kamedułów. Choć jestem w zakonie św. Franciszka, to w gruncie rzeczy bardziej poszukuję ciszy. I dopiero w takiej ciszy powstaje dużo wierszy.

     Święty Franciszek z Asyżu często pojawia się w brata wierszach, jest ich częstym bohaterem.

     Uważam go za jednego z największych świętych, nie umniejszając oczywiście wielkości czy świętości innym. W św. Franciszku uwiodła mnie jego pokora, skromność, swoiste oddalanie się od ludzi po to, by bardziej zjednoczyć się z naturą i z Bogiem. Ja również uciekam od zgiełku, od hałasu, lubię ciszę i spokój. Dlatego św. Franciszek jest mi tak bliski; on też pragnął kochać ludzi i Boga, ale zarazem marzył o ciszy i spokoju.

     I stąd tytuł najnowszego tomu wierszy "Spowiedź ciszy"? Tematyka wierszy nawiązuje nie tylko do religii, ale poruszane są też wątki związane z miłością do przyrody, która jest darem Boga.

     Przyroda - ptaszki, zwierzęta i różne owady - jest przede wszystkim przyjacielem człowieka. W chaosie człowiek nie dostrzega natury piękna świata, który stworzył Bóg. Tylko w ciszy. Wystarczy pójść do parku i usiąść, popatrzeć, jak kaczuszki pływają po wodzie czy posłuchać jak ptaszki śpiewają i wtedy człowiek czuje się zupełnie jak w raju. Dlatego przyroda jest mi tak bliska, jak była bliska św. Franciszkowi.

     Ale chyba każdy człowiek ma w sobie potrzebę ciszy, tylko być może pragnienie to nie jest do końca uświadamiane lub nie każdy ma odwagę przyznać się do tego.

     Zapewne tak. Tragedią współczesnego świata jest to, że ludzie nie potrafią cieszyć się z tego, co mają, tylko chcą jeszcze więcej; bo sąsiad ma to i owo. W tej ciągłej gonitwie zatraca się to, co najważniejsze w człowieku. Zabija się duszę, która pragnie ciszy. A w ciszy właśnie przemawia Bóg. Nicktórzy ludzie są tak zaganiani, że nie mają czasu przyjść nawet w niedzielę do kościoła. Oczywiście, że sprawy materialne są również istotne, ale czasami trzeba wybrać, co jest ważne, a co najważniejsze.

     I stąd czytamy w wierszu brata "tylko w ciszy można uchwycić łagodny szept myśli i zakochać się w Bogu do szaleństwa". Jak odnaleźć taką ciszę? Czy jest jakaś recepta na dotarcie do siebie i życie w ciszy?

     Na pewno jest łatwiej o tę ciszę, będąc w zakonie. Jest ustalony pewien rytm dnia, wstawanie, modlitwy, czas na przemyślenia, na skupienie. My zakonnicy nie mamy takich obowiązków, jakie mają osoby świeckie, gdzie są mąż, żona, dzieci, gdzie trzeba się troszczyć o zapewnię bytu rodzinie. Wtedy ta cisza tak jakby zostaje przytłumiona przez potrzeby świata.

     Czy jest jakaś recepta na dotarcie do siebie i życie w ciszy?

     Myślę, że wbrew chaosowi, jaki w świecie powstaje, jeżeli ktoś chce - nawet mając rodzinę, dzieci - szczególnie jeżeli jest wierzący, zawsze znajdzie czas na ciszę. Wieczorem można przecież wyłączyć telewizor, zapalić świecę i posiedzieć na przykład ze współmałżonkiem i dziećmi przez pół godziny w ciszy. W życiu świeckim na pewno jest trudniej znaleźć takie chwile, ale jest to możliwe.

     Jest brat uczuciowo związany z Wołyniem, "z bólem tej ziemi, tragedią". Skąd tak silny związek?

     Bardzo chciałem wyjechać na misje i tak jak św. Franciszek wędrować przez świat. Kilka razy pisałem podanie o wyjazd do Afryki, do Albanii, do Estonii. I kiedy otworzyła się nasza wschodnia granica, prowincjał powiedział, że skoro tak bardzo chcę wyjechać na misje, to mogę się udać na Ukrainę. Szczerze mówiąc, nie za bardzo mnie to ucieszyło. Cóż to za misja zagraniczna na Ukrainie, pomyślałem wówczas. Ale gdy tam pojechałem i zobaczyłem ten świat poranionych ludzi szukających Boga, zmieniłem zdanie. Zdewastowane kościoły i cmentarze, na których pasły się krowy i dzieci bawiące się zupełnie nieświadome, że ich placem zabaw jest cmentarz, bo tylko gdzieś w rogu widniał połamany kawałek krzyża. Opowiadania napotkanych ludzi o okrutnych mordach UPA znalazły wyraz w moich wierszach, w których tak wiele miejsca zajmuje właśnie Wołyń. Chciałem utrwalić - przynajmniej w jakimś niewielkim stopniu — to, co się tam działo, gdyż u nas w kraju nadal bardzo mało się o tym mówi. Szczególnie wzruszony byłem, słuchając staruszek przychodzących do kościoła i mówiących, że chciałyby się po czterdziestu latach wyspowiadać, bo może już więcej nie zobaczą księdza.

     Twórczość brata przepojona jest modlitwą. Jaki wpływ ma właśnie modlitwa na powstawanie wierszy?

     W zakonie wypadałoby, a nawet trzeba się dużo modlić. Człowiek, który się nie modli, nie będzie długo w zakonie. Już wspomniałem, że lubię bardzo ciszę, samotność i wtedy powstają wiersze. Znajduję natchnienie na stronach Pisma Świętego. I moje wiersze są jakby modlitwą, rozmową z Bogiem. Pismo Święte nadaje bogactwo mym wierszom.

     W poezji brata pojawiają się również wątki rodzinne: matki i zmarłego przedwcześnie ojca.

     Gdy miałem dziewięć lat, zginął tragicznie mój ojciec. Teraz dobiegam już pięćdziesiątki, jednak tęsknota za ojcem pozostała. Miłość do niego, brak przytulenia, ciepła, o którym piszę w swoich wierszach. Pamiętam, jak ojciec brał mnie na ręce, przytulał i głaskał do snu. Ogromna tęsknota pozostaje w sercu na zawsze. Mama dzięki Bogu jeszcze żyje, ale ponieważ Ojca już nie ma, wierszy o nim jest dużo więcej, co nie umniejsza mojej miłości do matki.

     Związek z matką jest bardzo silny i po każdej wizycie w domu, przy każdym rozstaniu widać łzy w oczach matki...

     To jest dla mnie najbardziej bolesne - zawsze, gdy odjeżdżam, matka płacze. Mówię wtedy "Mamo nie płacz, przecież jeszcze nie umieram, wrócę za miesiąc, za pół roku, za rok następne wakacje". Łzy matki zawsze pozostają w moim sercu. W jednym z wierszy napisałem nawet, że ktoś zachwyca się rzeźbami Vigelanda czy twórczością Ibsena (oczywiście jest to piękne i ważne i ja też się tym zachwycam), ale jednak łzy matki są dla mnie czymś najważniejszym. Czuję, jak bardzo matka mnie kocha i jak bardzo ja kocham ją.

     To pokazuje, że związki rodzinne są bardzo ważne nawet dla człowieka, który jest w zakonie i wydaje się, że porzuca świat i rodzinę.

     Jest to ogromnie istotne! Gdy Jezus mówi, "kto bardziej kocha ojca i matkę niż mnie, nie jest mnie godzien", nie chodzi mu o to, żeby nienawidzić swoich rodziców. Oczywiście, że w moim życiu najważniejszy jest Bóg, ale matka i ojciec też są dla mnie bardzo ważnymi osobami.

     Pragnienie świętego Franciszka

     Za rozdartą powłoką nieba
     którą piorun przerwał mistykę ciszy
     widziałem świętego Franciszka
     który prosił Boga
     aby posłał anioła pokoju
     do ludzkich pragnień

     bo człowiek zapomniał
     po co żyje
     i którędy winien podążać

     Zakliczyn, 2004

     Płomień

     Nie każ mi czekać
     długo na siebie
     bo serce spłonie
     na stosie milczenia
     wtedy nie zdążysz
     już dobiec
     i pocałunkiem
     ugasić płomienia

     Zakliczyn, 2005

     Br. Adrian Wacław Brzózka OFM (1963) do Zakonu Braci Mniejszych, w Prowincji Matki Bożej Anielskiej, wstąpi) w 1985 r. Po pierwszej profesji (1987 r.) pracowat w Przemyślu, Bieczu i w Wieliczce. W1991 r. ztożyt profesję wieczystą w Krakowie. W latach 1993-1998 przebywał na placówkach zakonnych na Wołyniu (Ukraina). Od 2006 r. pracuje w parafii Matki Boskiej Anielskiej na warszawskim Mokotowie. Autor ośmiu tomików poezji i zbioru aforyzmów.

Tekst pochodzi z Tygodnika

9 sierpnia 2009


Doire aniołów pełne. Antologia poezji staroirlandzkiej Doire aniołów pełne. Antologia poezji staroirlandzkiej
Ernest Bryll
Doire aniołów pełne to zbiór wierszy i poetyckich modlitw - których autorami byli i święci, i pustelnicy, i filidzi - poeci - z najszczęśliwszego jak dotąd okresu kultury Wyspy, jej złotych wieków. Większość z nich powstała między VI i XII stuleciem... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej