Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Teresa Wanda Myszkowska

[ WIELKANOC ]  [ KOCIE WŁÓCZĘGI ]  [ Moje "tak i nie" na dziś i w przyszłościI ]  [ ODEJŚCIE
[ GAŁĄZKA BZU ]  [ CZAS UCIEKA ]  [ Moja Życia Droga ]  [ POWITANIE SŁOŃCA
[ DLA CIEBIE MÓJ UKOCHANY ]  [ KOCHAM CIĘ POLSKO ]  [ Podsłuchana legenda ]  [ Niezapominajki ]  [ SAMOTNOŚĆ
[ TRZEJ KRÓLOWIE ]  [ BOŻE NARODZENIE ]  [ GOSPODYNI DOMOWA ]  [ Podsłuchana legenda ]  [ CHOINKA ]  [ JESIEŃ


WIELKANOC

Ojcze Boże na Niebie
Stworzyłeś Wszechświat
Czas przeliczyłeś na dni siedem
Oddzieliłeś lądy od wody
Dałeś gorące słońce dla ciepła stworzenia
I podmuch wiatru na ochłodzenie
Twego Dzieła- życia każdego,
Co po Ziemi rozłożyłeś 
I dla przestworzy,
Aby gorąco ptactwa nie spaliło
I by wszystko było piękne-
Jak sam Boże do Siebie mówiłeś. 

Ale jeszcze zapragnąłeś ze swej Bożej Miłości
Utkać człowieka- miał być cząstką Ciebie
Twoim dzieckiem, Twoim wiernym przyjacielem.
Troje Was było w Raju:
Bóg - Ty Panie, Adam i Ewa,
Ale po co posadziłeś te drzewa,
Które dały owoce-
Początek słabości człowieka?

Ta wolna wola, którą dałeś w dowód Miłości
I zaufania w jej odwzajemnienie,
Była początkiem grzechu i wynaturzenia
Tych, co chcą być bogami
Na równi z Tobą Panie
A potem już było z Raju wygnanie.

Ale Ty Panie nie zamieniłeś swojej Miłości
W uczucie mściciela- bez litości  
I patrzyłeś na ludzkość wieki całe
Szukałeś piękna, które w ich dusze wlałeś
I miłości do życia z tego co ich stworzył- Boga,
Ale ich droga kręta, błądzą i wracają
Jak owce gdy pasterza nie mają.
Tak, byli też i inni ludzie-
Twoi wierni przyjaciele,
O których dziś mówimy w każdym kościele
Prorocy, Święci, Aniołowie

Ale waga dobra ze złem została zachwiana
I po tym Raju, który stworzyłeś dla świata,
Została ciągle krwawiąca rana w Twoim Boskim Sercu
Bo czyż mogłeś patrzeć na ginącego w grzechu człowieka
Który o litość woła i na pomoc Nieba czeka
Miłością przemawiasz do Proroków
"Pasterza daję wam w Moim Synie
Kto za nim pójdzie, do Mnie przyjdzie
I nie zginie"-
Swą Boską naturą w człowieka oblekasz
Z ciała Marii- Matki zrodzony
W żłobie położony jako dziecię,
Choć Bóg w człowieku- upokorzony w Dziecięciu
Na pokorę ludzi -Jezus czeka.

Już się nie zmieni tego przeznaczenia-
Albo idziemy przy Nim, lub za Nim,
Albo zostaniemy sami,
Wygnańcami nazwani.
          ..................
Nauczanie, uzdrawianie, przebaczanie-
Jezus- Bóg człowiek jest z nami.
         ...................
Zdrada Judasza- jednego z dwunastu
I "na krzyż z Nim- zamiast Barabasza"
Tłumu bezmyślnego wołanie.
Droga Krzyżowa i Jezusa do Ojca błaganie
"Przebacz Ojcze, bo nie wiedzą co czynią.

To o tobie i o mnie i dziś Jezus mówi z krzyża
Syn Boży tak się uniżył,
Wziął nasze grzechy na siebie
Abyśmy za Nim idąc
Doszli do bram Nieba.

Z krzyża zdjęty- martwe ciało
Jak to się stało!
Przecież to Syn Boga!-
Dziwi się świat cały
O! człowieku, jaki jesteś w wierze mały.

Po trzech dniach Chwała Boga Objawiona
Ludzkość cała zbawiona-
Bo zmartwychwstał Jezus Chrystus Alleluja!
          .................
Idą uczniowie Jezusa do Emaus
I ja idę wątpiąca, wystraszona
I stawiam sobie pytania-
"Czy ja też tam byłam podczas biczowania?"

Ile razy ból zadałam, 
Kiedy myśli kłóciły się z wiarą
Kiedy ludzi odmierzałam zła miarą.

Czy też tam byłam, kiedy koronę z cierni
Tobie Jezu na głowę zakładali i urągali
Czy ja tam byłam, czy płakałam, 
Czy się modliłam 
I czy w Twoją Boskość wierzyłam?
A gdy szedłeś z krzyżem Panie
Czy ja też tam byłam
I patrzyłam jak upadłeś 
Pod ciężarem grzechów moich?
Czy słuchałam nauk Jezu Twoich
Nie pamiętam Panie
Moja wiara taka słaba wówczas była.   
           ......................

Idę do Emaus z Jezusa  uczniami
I znowu stawiam pytanie-
"Co teraz będzie z nami?"

Ty Jezu- nasz Panie
Spotykasz nas na życia drodze
I dajesz nam siebie w chlebie-
Zmieniłeś swe ciało
Aby nam Bożego Ducha nie brakowało
By iść za Tobą.
" Kto idzie za mną nie chodzi w ciemności"
O Miłości Nieskończona!
Obym zawsze słyszała Twój głos
I szła zawsze w tę stronę
Gdzie biją dzwony na Zmartwychwstanie
I z Tobą Panie zbratanie
Tak jak powiedziałeś;
"Bratem jestem, Ojcem i Bogiem."
Dziś mi przebacz moje nieprawości
Moje wszystkie wielokrotne wątpliwości.
            .......................

Dziś Panie pukasz do drzwi mego serca
Jezu- wejdź proszę!
Chociaż zawiasy tych drzwi nieco zardzewiały
A mój dom jest taki mały
Ale przy Twojej Jezu pomocy
Rozbuduję go większą wiarą
A Ty Boże oświetlisz go
Na jasność w dzień i w nocy
Wejdź Panie!
            .........................

Wielkanoc- Boża i moja
Święto i zwycięstwo- czas wiosny
I wszystko rozkwita, rozwijając pąki
I ptaki się budzą z nutą radosną-
Zmartwychwstał Pan! Alleluja!

Dałeś siebie dla ludzi
Na radość, na miłość i ukochane życie-
Czy noc spokojna, 
Czy jakiś ból nas wita o świcie i smutek
Ale Ty Panie jesteś zawsze z nami,
Tylko pragniesz naszego Ciebie wołania o pomoc
I podziękowania za to że jesteś zawsze-
"Jestem z wami aż do skończenia świata"-
Słyszę to Panie, wierzę-
Twoja Miłość do ludzi nigdy nie kłamie.
Dałeś siebie w chlebie
Twoje w nim dla nas ofiarowanie.
          ..........................

Idę do Emaus z Tobą Panie
W kościele będzie chlebem łamanie
Od "ostatniej wieczerzy" 
Uczniowie w tym geście
Chrystusa- Zbawiciela poznają
          ..........................

W kościołach biją dzwony  Alleluja!
Niech będzie Bóg wysławiony
Przez wszystkie narody ziemi całej
A grzech i szatan do piekieł
Na wieczność wyrzucony  Alleluja!
          .........................

Idę do Emaus z Tobą Panie
Chcę wierzyć dziś i zawsze
W Twoje i moje zmartwychwstanie
Alleluja! Alleluja! Alleluja! 


KOCIE WŁÓCZĘGI
Kotek ładny kolorowy
Biało rudy, czarny, szary
Kot włóczęga, kot przybłęda
Urodzony w strasznej biedzie
Razem z mamą, kotką czarną
Przyszły prosić o miseczkę
Pod ten dom gdzie szklana ściana
Odkrywała tajemnicę ciekawości
Ile znajdą pod tym dachem ludzkiej litości
I najedzą się choć raz 
Do kociej sytości

Usiadły między kwiatki z noskami przy szybie
Udając posążki wśród kwiecia postawione
Dużymi oczkami zaglądają do wnętrza
Każdym ruchem zaciekawione
Czy poczekać na dobre ręce
Co wystawią coś dobrego
Czy czmychnąć dalej
Według natury kota dzikiego

Chwilę oczka rozszerzają
I tak pięknie umiejscowione
Czekają, czekają,
Bojąc się wejść do środka
Bo może coś groźnego je spotkać
Smutny jest los bezdomnego kotka

Strach i niepewność
Z pragnieniem czułej ręki głaskania
Z drzemką beztroską 
Na pana lub pani kolanach
Łączą się w kocim patrzeniu przez okno
Strach góruje nad tymi tęsknotami
Uciekają chowając się między krzakami
Ale powrócą do miski pokarmu
Bo tylko tu dobrzy ludzie
Obficie je nakarmią

Sierpień 2014


Moje "tak i nie" na dziś i w przyszłości

Nowoczesność, wspinanie się do gwiazd = tak!
Tworzenie dla medycyny nowej aparatury  
Leki nowej generacji, 
Recepty leczenia chorób cywilizacyjnych
Organów wewnętrznych człowieka i jego chorej skóry
Aparaty do skomplikowanych operacji chirurgicznych
Operacja plastyczne poprawiające wygląd i trochę zdrowie
Na lepsze ludzkie życie = tak!
Ale kto mi odpowie na moje różne pytania
Do wielkiej odkrywczej ludzkiej myśli
I tak:
Co z obnażaniem naszych myśli, naszej prywatności
W temacie internetowo - elektronicznych nowości
Przez utalentowanych hakerów
Nie mamy własnych imion w programach komputerów
Każde twoje marzenie, głęboko w sercu skrywane,
Życzenie dla kochanej osoby przez wieczory pielęgnowane,
Odczyta nowa maszyna- owszem 
Mądrym mózgiem opracowana ale....

Ale ja przeciętny przechodzień przez ziemskie życie
Chciałabym uniknąć moich myśli odkrycia
I rozmów telefonicznych, co prawie szeptem wypowiadam
Do ucha przyjaciół, przyjaciela
I nie chcę aby jakiś "mędrzec" tę rozmowę namierzył,
Ujawnił do celów naukowych, a może politycznych
Wolę być anonimowa ( publicznie) tajemnicza
Nie wszystkim musza być znane moje myśli,
Marzenia , plany, rozmowy
I co jem i co piję
I jak to możliwe, że jeszcze żyję 

Chcę być normalnym zjadaczem chleba
I wchodzenie w moje biologiczno- fizyczne życie.....
Naukowcu, elektroniku zahamuj, proszę-
Bo takiego porządku świata nam nie potrzeba
Leć na Księżyc, czy inną planetę
Buduj wielkie naukowe kolosy-
Zostaw normalne pola, dojrzewające kłosy,
Ziemię świeżo zaoraną pachnącą wiejskim chlebem 
Zostaw przestrzeń czystą
Między ziemią a niebem.

Niech góral będzie pogodynką jak kiedyś było
A TV tylko góralowi podpowiadać może,
Czy turysta musi wejść do gospody
Czy może spać na dworze
Bo dziś nie przyjdzie " descyk" 
Z góralskich przyśpiewków.

Niech owce "zabielą" zielone połoniny
A naukowcy? - tyle głodu na naszej planecie.
Tak, lecimy też na inne, 
Ale popatrzmy na zgłodniałe dziecię
W różnych zakątkach Ziemi.

Niech kłos dojrzewa gdzie żółty piasek zasypuje ludzi
Niech żyzne sumienie mądrość nauki wzbudzi
Do tworzenia dobra tam, gdzie brak żywności
Wprowadźmy dużo, dużo nowoczesności 
Na tym skrawku ziemi.
Niech nauka oprócz przetwarzania
Stworzy raj dla ludzkości,
Gdzie matka woła- chleba i wody
Dla umierającego z głodu dziecka.

Pomóż Boże na nowo stworzyć świat
Według Twojej Boskiej mądrości
Zmień co złe, zostaw co dobre
Dla całej ziemskiej ludności

Podnoszę ręce do Nieba i wołam 
Na nowy rok 2015- litości
I życząc całej ludzkiej rodzinie
Bożej mądrości i pomocy-
Niech nie zginie co mózg ludzki
Dobrem człowieka obdarza
Niech nie idzie drogą zniszczenia
I niechaj zła nie pomnaża.

Nauka, odkrycia, wiedza, 
Każda myśl twórcza
Jest potęgą życia dla ludzkości-
Pomóż Boże niech to wszystko
Będzie życiem dla nas
Na dziś, jutro i w przyszłości.

Niech nasza planeta będzie
Na tej samej co dziś orbicie
Niech na jednym i drugim biegunie
Zostanie to samo życie,
Które trzyma Świat w równowadze przyrody.
Niech " naukowcom" odejdzie pomysł
Rozbijać arktyczne lody- 
Bo ciągle dla biznesu czegoś za mało;
Trzeba Ziemię przewiercić na drugą półkulę
Bo wolą bogaczy jest
Jeszcze bardziej w bogactwie się pławić i hulać

To, że Ziemia i na niej ludzie cierpi
I w cierpieniu płacze.......

Dla " mędrców" tego świata
Z proroctw Biblii, Majów, Azteków
Z piramid też złe wieści krążą -
Ale cóż to znaczy?
Włożono je do bajek, 
Bo dla nauki to nic nie znaczy
Tłumaczą " uczeni" na służbie bogaczy.

Boże, niech to wszystko
Co złe tworzą uczeni dla ludzkiego życia
Nie wiedzie do unicestwienia Naszej Ziemi

Dosiego Roku


ODEJŚCIE
                               
Kiedy czas wyciszy nasze kroki
Kiedy wiatr uniesie nasze życie
Gdzieś w przestworza poza chmury
Imię moje z pamięci ludzi uleci
W świecie się zagubi
Wiersz z przeszłości ze mną wróci
Tobie o mnie powie
Jakie piękno mnie cieszyło
Co martwiło, co raziło
Jaką wartość miało wczoraj
Gdyby ze mną dziś wróciło

I zostanę jakąś chwilę
Ile czas utrzyma brzmienie słów
Z wiersza wyczytanych
I tak będzie trochę trwało
W przypomnieniach, zapomnieniach
W rodzinnych spotkaniach

W nich też ja się tam zaplączę
W słowach wierszowanych
Czasem westchnień padnie kilka
Na mój temat
Więc w nich pozostanę 
Przez chwilkę niewielką

A czas zrobi swoje prawem odwiecznym
Na szali wspomnień moje życie położy
Jako małą rosy kropelkę.

maj 2014


GAŁĄZKA BZU
Fortepian z gałązką bzu położoną na klawiaturze
Fortepian nabrzmiały milczącą struną
Czeka na palce wzywające muzykę
W instrumencie uśpioną

Zdejmę kiść kwiatu bzu 
Leżącą tak dla piękna wyrównania
Życia koloru kwiatów
I muzyki wyśpiewanej w różnym nut układzie
Teraz w niemym obrazie
Tak wymownie cieszącym
Nasze piękna szukające oczy.

Maj 2014


CZAS UCIEKA
Czas upływa dzień za dniem
I dni w lata się zmieniają
Urodziny, imieniny są pieczęcią
 Naszych przeżyć-
Dobrych i złych chwil

Czasem chcemy by wróciły 
Noce księżycowe z gwiazd tysiącem
W zakochanych przytulonych
Z marzeń utkanych chwil...
A one tak prędko lecą w dal i lecą

Dziś, czas też stroi dni w kolory
I naprzeciw idzie naszym myślom,
Więc życzenia i pragnienia
Niech na jawie nam się przyśnią.

Dzięki Bogu za te i tamte lata,
Za ten czas, gdzie w gorszą chwilę
Bóg się z nami bratał,
Aby przeżyć to co boli
W duszy, w sercu człowieka

Potem znowu było miłe słońce
I pogoda z Nieba Bożego
I radosne różnorakie tematów spotkania,
W czasie, który ciągle bezlitośnie ucieka.  

Chociaż jest i było wszystkiego tyle,
Ile człowiekowi na dni życia potrzeba,
I radości i miłości,
Przyjaźnie, grzechy, świętości
Ale czas leci i leci,
Coraz dalej i dalej ucieka
Od urokliwej naszej młodości. 


Moja Życia Droga
                       

Teraz piszę wiersze
Trochę sobie i o tobie
Żyjemy w tym samym świecie
            ...................
Nie skaczę z radości
Życie mnie nie rozpieszcza
Nie skarżę się na życie
Nie jest drogą przypadku
To ja człowiek układam się z losem
Tak często dla "widzi mi się"

Łezka w oku mi się kręci
Gubię się w pamięci
Życie idzie nie tak jak chciałam
Nie myślałam gdy zmieniałam
Kierunek co parę kroków

Dziś oglądam się za siebie
A dni w lata już się mnożą
Rozum woła o mój Boże

Moje życie tak wygląda 
Jak litery odwrócone 
W lustrze czasu lat minionych
I zadają to pytanie
Po co wszystko układałam
Na los narzekając
Tyle życia, możliwości i miłości w sobie mając
Poszłam inną drogą,
Która była małą ścieżką
 Dla mnie wykrzywioną

Bóg wykreślił dobrą mapę
Poszłam wręcz inaczej
Już nie można od początku
Innej drogi zacząć
Rytmem równych kroków
Według Bożej busoli
Już nie można i to boli
Kiedyś wybór miałam

Dziś to widzę,
Że w teatrze tego świata
Nie w tych sztukach grałam.


POWITANIE SŁOŃCA
Witam cię słońce każdego poranka
kiedy zaglądasz przez okno do domu
nieśmiałym promykiem uśmiechu
kiedy promienie ukrywasz za chmury
kiedy dzień staje się smutny i ponury
i gdy zabawiasz się w chowanego z lekkim obłoczkiem
dając ludziom i ciepło i cienia otoczkę

Kocham cię słońce że jesteś
rozdzielasz dzień od nocy
ziemi dajesz odpocząć
po znojnym dniu 
pełnym ludzkiego oddechu

A kiedy gorącem oblewasz inne kontynenty
podziwiam ciebie w doskonałości dzieła Stwórcy wszechświata
dziękując Bogu za życie moje i twoje-
kulo ognia wspaniała
bo cóż ja znaczę w rachunku wszechświata
ja przemijająca chwilka mała.	

Dzięki tobie świat ma takie oblicze
gwiazdy od ciebie biorą światła odbicie	
księżyc z ludźmi w romantyzm się bawi i naukowe odkrycia
a  ziemia, ziemia różnorodnością kolorów i różnorakim życiem
ludzkie oko i ucho zachwyca

Przodkowie nasi za boga cię mieli
nie jesteś bogiem ale potęgą od Boga
tworzącą wspaniałości życia
i chociaż pustynię zbyt srogo nawiedzasz promieniami
może jej byt i ona 
w innym świetle nie słońca a myśli ludzkiej
będzie wliczona w braterstwo kontynentów chłodniejszych
twoją siłą ogrzanych
jak brat z bratem 
w równym prawie bytu całego świata 

Ja jestem z tego skrawka ziemi
gdzie zasady zmian pór roku
są klimatycznie umiarkowanymi
dziękuję więc ci słońce że żyję wśród zieleni
gdzie w zimie biel daje odpocząć przyrodzie
a ty bawisz zamarznięte śniegowe gwiazdki
ciepłymi promieniami lub tańczysz po lodzie
wiosną budzisz pąki kwiatów 
w gałęziach drzew uśpione
ludzi zachęcasz do życia., odwiedzinami częstymi
porą roku ocieplonymi 
rozdzielasz miesiąc od miesiąca z całą ciepła gamą        
i to jest cud nad cudy
że stale świat jasnością budzisz
aby w czerni ciemności nie zamarło życie
i serc ludzkich nie ustało bicie

Nawet tam gdzie noc trwa dłużej od dnia
z firmamentu płynie jasność dla tej części ziemi         
i chociaż warunkami bytu jesteśmy podzieleni
trwamy jedną ludzką rodziną
słońcem zespoleni	

Dzięki Ci Boże za ten dar wspaniały
za słońce które świeci wieki całe
obejmując północ, południe, wschód i zachód
a jeszcze zagląda na inne przestworza obszary
potęgą światła bez miary 
                      ..................

Witaj słoneczko kochane
dziś ominęłoś gęste chmury i dajesz jasny poranek
już dzień nie będzie taki ponury
i weselej myśl przebiega

Witaj słonko witaj dzisiaj
na moim skrawku ziemi
i błękitnego nieba
Witaj!
	
12 .02. 2015                        


DLA CIEBIE MÓJ UKOCHANY
Przesyłam wiosenne tchnienie
W kwiatku stokrotki i przebiśniegu
Ukradnę dla ciebie mój ukochany
Promyk słońca i wiatru powiew wiosenny
Przesyłam la ciebie mój ukochany
Gwiazdek mruganie i ptaków śpiew ranny
Przesyłam dla ciebie... a ty dla mnie?
 
A ty dla mnie jesteś tym wszystkim
I latem jesteś i zimą
Słońcem i ziemią życia pełną 

Przesyłam ci wiosenne upojenie
I tęsknoty dzban pełen
A ty la mnie?

A ty dla mnie jesteś......
A ty dla mnie jesteś największym
mego życia spełnieniem.    
      


KOCHAM CIĘ POLSKO
Polsko, Ojczyzno Moja- 
Z biało czerwoną flagą
I orłem w koronie ozdobiona

Kiedyś dumna, choć przez zaborców gnębiona
Dziś nowoczesna, rozbudowana, kolorowa
Z kwiatami na balkonach dużych bloków.
Lecz jakże biedna, choć własna
I przez swoich kuszona tym,
Co podpatrzyli w innych krajach,
Z otoczką blichtru i błysku
Zaślepiającego na zło, nasze oczy
Bo niby to większa kultura i demokracja dojrzalsza
I tak ciągle coś obcego,
Ktoś w nasze polskie  życie wtłoczy.

Rzuciliśmy się na ten wrzask zachodu,
A przecież nie mamy powodu
Swojej kultury się wstydzić
I brać dla siebie co dla nas najgorsze
Z różnych stron świata leci.
I tak na przykład dzieci- 
Już nie mogą być w swoich rodzinach
Bo u nich bieda i mieszkanie nie takie,
Jakie wymyśla urzędowy człowiek
Ileż matek i ojców nie śpi,
Bo sen ulatuje z powiek,
Bo choć kochając swoją rodzinę i dzieci
Warunkami bytu prawom sprostać nie może
W prawie oparcia nie mając,
Biedy i żalu ich nikt nie uleczy;
Chyba, że ktoś inny, nie urzędowy
Człowiek z sercem, 
Gotowy zmienić ich los bytu.


Takie bezduszne prawo z zachodu przyszło-
„Zabrać dzieci”- każe sąd rodzinny.
Czasem nie ma aż tak rażącej przyczyny
Boleśnie ranić dobrej, choć ubogiej rodziny.
Wyrok może być inny, 
Polskim sercem podpisany
Ale nie, my klaszczemy w ręce
Podpisując to bezduszne prawo.
Niech inne rodziny zarobią
Posiadaniem nadmiaru obcych dzieciątek
I to jest początek
Niszczenia rodzin jedności
Ludzie, czy wy nie rozumiecie 
Tej piekielnej machiny
Niszczenia polskiej rodziny?

Dzieci u obcych, choć warunki mogą być gorsze
Czasem też i śmierć się przydarzy
Bo w ukryciu karcenie bywa ostre
Opiekuna nerwy ponoszą, tyle obcych dzieci ale...
Wszystkie one nie małe pieniądze do tych domów wnoszą
Opieka społeczna często nie zagląda
Więc wszelkie działanie dobre czy złe
Może się zdarzać dowolnie.
Chyba , że TV narobi hałasu
Bo wykryje, że w rodzinie zastępczej
„od czasu do czasu” nagle umiera dziecię
Z przyczyny znęcania się nad nim
W domu, gdzie trafiło 
Odebrane z rąk płaczącej, własnej rodziny.

O Polsko! Gdzie ta wspaniała dawna rodzina
Czy ma żyć w innych krajach a u nas zginie?
A przecież były też i biedne rodziny,
Kiedyś matki miały po osiem i więcej dzieci 
Wychowały, a dzieci wyrosły na prawych ludzi
W razie wojny oddawały swoje życie 
Za tę naszą umiłowaną Polskę
Walczyły aby matka była matką
Aby nieść w świat wiarę ojców.




Nie tylko synowie magnata
Walczyli o Polskę z zaborcą,
Który niszczył nasze domy i życie
Czasem chata ojców była ku ziemi pochylona
Kromka chleba na wiele części dzielona
Ale synowie byli przywiązani do polskiej rodziny
Walcząc o nią, nie bojąc się o swoje życie
Wiedząc, że nie jeden z nich zginie.

Co się z Tobą stało Ojczyzno Kochana?
Ciągle powtarzamy swoje i naśladujemy cudze błędy
Czyż przez to cierpień  było za mało?
Sąd orzeka zabrać dzieci z ich rodziny, bo tam bieda,
Bo pracy ojciec, matka nie ma

Zgoda! to słuszne prawo- 
Zabrać dzieci matkom pijaczkom i zabójczyniom
Ojcom co katują bezbronne dzieci
W pijanym widzie czy w złości
Bo nie kochają rodziny, życia 
Zadowalają samych siebie, 
Pijąc do nieprzytomności.
Ale z normalnej rodziny
Pełnej wzajemnej miłości,
A tylko biedą gniecionej?
 
W naszym kraju źle się dzieje,
Bo choć społeczeństwo się starzeje
Nie mogą żyć wielodzietne rodziny bezpiecznie
Rodzice nie mając pracy
Nie stworzą rodzinie dostatku

Czyż nie jest to wielkie dla nas zadanie
By nie tylko biznesmen czuł się w ojczyźnie panem
Dać ludziom miejsca pracy. O Polacy!
Zróbmy coś polskiego, własnego
Dajmy przeżyć każdej rodzinie   
Więcej pracy, więcej serca
Wymyślmy takie prawo
Aby jeden nie miał za dużo
A drugi bardzo mało

Ciągle stawiam to samo pytanie
Co się z Tobą stało Ojczyzno Kochana
Już chcemy uśmiercać starców, babcię 
Bo jest schorowana i stara
Kiedyś dziadka i babci było zadaniem
Opowiadać dzieciom bajki
A rano szykować śniadanie- 
Kanapki do szkoły, przedszkola
Dziś TV tłumaczy, że bajki czytać trzeba
A najlepiej oglądać, o Nieba!
Obrazy lecą w bajkach- 
Zabij tego rycerza, co chce miłość rzucać światu
Brat grozi śmiercią swemu bratu
I jeszcze gorsze pełne grozy obrazy
Padają ohydne wyrazy
A nas już to wszystko nie dziwi
Dzieci też uczą się bardzo dokładnie
Jakim trzeba być brutalnym człowiekiem

Matka pod sercem nosi dzieciątko
Idzie do lekarza, tam nowoczesne „urządzonko”
Pokazuje coś niemiłego-
Dziecię twór nieprawidłowy
Trzeba usunąć- wyrok jest gotowy-
Wyrzucić do śmietnika,
Do unicestwienia, czyli spalenia
Matka ryzykuje; urodzę,
Bo może być pomyłka maszyny
To „Coś’ może być zdrowe- zobaczymy
Rodzi- takie ma prawo, ale dziecię kalekie
Zabijmy tuż po urodzeniu
Przecież obciążać tym życiem
Matki ani państwa nie możemy.

Polsko kochana, nowoczesna,
Myślą naszych uczonych rozbudowana-
Wracasz do starożytnej Sparty zwyczajów-
Wiesz o czym mówię kochany nasz Kraju,
A może do praw Majów?





Co się z nami dzieje Ojczyzno Kochana
Z każdym rokiem jesteśmy dalej
Od naszych dobrych, chwalebnych zwyczajów
Wyrzucamy Boga za wiejskie opłotki
Wiara staje się ciężarem,
Nie chcemy obciążać nowoczesności pytaniem
O Boskim stworzeniu Świata
I o Bożym raju

Nie wygrasz wojny z Panem Bogiem
Głowią się ateiści uczeni;
Jak udowodnić, że Boga nie było i nie ma.
Szarpią się w różnych stronach świata,
Krzyczą publicznie i w złości się pienią
W salach ogromnych, w domach 
I rozmowach ulicznych.
A śmierć przychodzi cichutko,
Czasem szybko, czasem pomału
W jej objęcia trafia myśliciel, buntownik, uczony,
I potem...... potem cisza,
Pamięć o nich zanika 

Innych historia wynosi na ołtarze,
Wiek za wiekiem powtarza imiona
Tych co dobrem świat budowali
Ale też w pamięci ludzkiej są imiona
Ze zgrozą powtarzane
I krążą, szukają zła następstw choć wieki przemijają
Ale wiary w Boga zniszczyć nie zdołają.

A ty człowieku, który chcesz wykrzyczeć
Że Boga nie ma głosu w kościele
Pomyśl, tyle krzyku z twego serca,
Skąd się to bierze- krzyczysz
„Ja nie wierzę” do ludzi „ nie wierzę”
A Bóg mi się znudził.
Dwudziesty pierwszy wiek- wiara przetrwała
A twoja teoria taka mała i głowę już niżej nosisz
Bo kark latami pochylił ku ziemi
Twoje niegdyś dumne czoło i słabiej krzyczysz,
Bo nauka jest partnerem Boga
A twoja droga wiedzie do nikąd 
Polsko, Ojczyzno moja
Wiarą Ojców jak pieczęcią podpisana
Bądź dumna i harda 
Jak w wielkiej historii opisano twoje dzieje
Nie potrzebne nam obce pseudo- kultury
I dzikie życia zasady
Czy Polak nie da rady 
Zachować własne oblicze ziemi?

Twórz dzieła wielkiej miary
Jesteśmy mądrym narodem
Szanując to co stworzyli nasi Ojcowie
Wnieśmy na dziś dobro nowe.
Twórcze dla życia i bytu człowieka  
Niech młodzież nie ucieka„za chlebem”
Lepszym życiem
Niech polski uczony chwali się przed światem
Nowym odkryciem, 
Jakiego inne kraje pozazdrościć mogą
A na konkursach uznanie polskiej myśli
 Niech będzie nagrodą 
 
No cóż, ciągle kręcimy się w świecie złych doradców
Bo gdzieś tam w „nowoczesnym „ kraju
Moralność młodzieży ktoś uznał zacofaną i nudną
Gender! Trzeba młodzież nauczyć w szkołach
Jak uprawiać seks publicznie
Dzieci w przedszkolach też niech będą pouczone
Ze chłopczyk dziewczynce może zrobić brzuszek
Niech wie taki maluszek,
Że nie musi pytać taty ani mamy
Jak zrobiliście dzidziusia.

Czy trzeba w tak brutalny sposób 
Niszczyć dziecinne świata pojmowanie
Może już od pieluszek, świat dziecka beztroski
Zamieńmy na świat ludzi dorosłych.
I co teraz zostanie po marzeniach o miłości
Już się mówi o chemii a nie o uczuciowości
Młodzież wyzwolona, pełna nowej wiedzy
Rzuci się w wir życia  pełnego brutalności.


Zatrzymajmy nasze obyczaje
Zdobywajmy wiedzę krok po kroku
Po co obrazowo wszystko pokazywać w nagości
Zostawmy sobie trochę intymności
Zachowajmy młodzieńcze sny o miłości
Tej, dla której dziewczyna zostaje dobrą żoną i matką
Z ojcem, który zna słowo „przyzwoitość”
Uczmy młodych dobrej zabawy
Bez burd i bójek- upodobania życia
A nie bezwstydnego odkrycia części intymnych ciała
i sprośnego ich użycia.

Bądźmy w mądrości własnej wielcy
Nie mali w zachwytach nad tym,
Czego nas uczą obce kraje,
Tego co złudnym światłem świeci.
Można i warto „ coś” zapożyczyć
Byle nie tylko błyszczące śmieci,
Które przykryją to co nasze, polskie i cenne
Kochajmy nasz kraj, bo Ojczyzna to Polska
Była , jest i będzie jedyna i bezcenna.

Śpiewajmy polskie i po polsku piosenki
Twórzmy muzykę z naszych pól i lasów
Bądźmy wierni sobie i bierzmy dźwięki
Z wieków naszego czasu.
Czemu jak papugi powtarzamy to co nie nasze
Wszystko się zmienia, a my- ciągle jesteśmy jak na dorobku,
Zapożyczamy, zmieniamy
Kręcimy się jak na karuzeli Raz wysoko, raz nisko
Raz wygrywamy, raz przegrywamy udając pokerzystów

Kocham Cię polsko, ale często łzy kręcą się w oku
Bo czasem nie widzę w Tobie życia uroku
Przeraża mnie to, że nie zawsze jesteś sobą 
Często złe prądy kręcą Tobą i ciągle 
Jak uczeń powtarzasz błędy i „siedzisz w kozie”
Nadrabiasz to co miało być wczoraj a przecież tak być nie może.
Kocham Cię Polsko i chciałabym widzieć Ciebie
W całej krasie dumy i godności 
Po co zapożyczasz inne wartości, które nie pasują do naszych? 
Ale... kocham Cię Polsko, bo jesteś, bo jesteś 
Ojczyzną Moją.           



Podsłuchana Legenda
Kiedy Bóg z Aniołami malarzami
Malował kolory kwiatów
Małe malutkie kępki jakichś kwiatków
Siedziały w lesie koło krzaczków
Drżały z pragnienia by je pomalowano
Ale niestety w tym ogromie malarstwa
Zostały zapomniane

Płakały biedne i tak sobie smutne rosły
Do następnej wiosny
Łezki ciągle parowały
Aż do Nieba uleciały
Zastukały do bram Boga
Proszę Boga powiedziały
Co się stało czy koloru brakowało
Nasze kwiatki takie małe
Czy tak bardzo są niechciane
Że zostały zapomniane?

Bóg zasmucił się kwiatową mową
Daję słowo malowałem wszystkie kwiaty
Gdzieście były moje miłe
Pomalować was dziś trzeba
I w tej chwili dam wam kolor błękitu
Z mojego Nieba
I też nazwę was imieniem
Które będzie wszystkich kwiatów przypomnieniem
Już nie tylko żyć będziecie w lesie
W ogródkach na grządkach siądziecie
Błękitem spokój wnieść w życie potrzeba
Kolorem pogodnego wiosennego nieba.

maj  2014


Niezapominajki
Niezapominajki błękitne jak niebo
Uśmiechające się do ludzi
W dni pogodne w dni wiosenne
W lot ptaków wpatrzone

Niezapominajki w moim ogródku
Usiadły kępką na grządkę samowolnie
Obsiadły i czekają, 
Przypominają coś lub kogoś
Błękitne kolory, wspomnienia z przeszłości
Kwiatki drobne malutkie, cichutkie
Bez wyraźnego zapachu

Ja się cieszę tym błękitem
Chociaż nie w tym miejscu rosną
Tak jak miłość czasem przyjdzie
I odejdzie - do i od
Jak to zwykle bywa wiosną. 

maj  2014                    


SAMOTNOŚC
Samotność krata więzienia umysłu i duszy
Z wyrokiem " nikt mnie nie rozumie"
To nie chęć bycia  w odosobnieniu
Od świata który nas otacza
Samotność, kryzys dążenia
Zrozumienia płytkości i wielkości życia
I samego siebie

Czegoś pragniemy tęsknimy
Sięgamy po wartości "bycia"
W myśli drugiego człowieka
Zostajemy sami z ciężarem mijającego czasu.

Samotność we dwoje- 
męcząca struktura samotności wśród ludzi
staje się chorobą dzisiejszych czasów
Samotnie żyjący "singel" z wolności wyboru
Twór nowoczesności
Zamknięcie się bez bólu w swojej prywatności
W zlepku innego "Ja"

Samotność to bolesność 
leżąca kamieniem na sercu i duszy
pragnienie by coś zmienić dodać lub ująć
Tu rodzi się pytanie
dlaczego nie szukać w Bogu tego rozwiązania
czyż jest coś wartościowszego od bycia z Tobą Boże?
Często nie umiemy czy nie chcemy iść z Tobą Panie
Choć wszystko przy Tobie staje się lżejsze do dźwigania
Twoje wołanie -"tu jestem" człowieku
umęczony  poszukiwaniem kolorów wartości życia-
zagłusza zgiełk, 
krzyk reklam, w których nie mieści się nasze pytanie
Gzie jesteś Panie



Ty Boże wołasz cichym delikatnym głosem
Ale człowiek woli użalać się 
nad niesprawiedliwym losem 
Trzeba się obudzić 
Otworzyć szeroko duszy swojej oczy
I już nie musisz ty, ja, on, ona
być pozbawiona siły zrozumienia życia inaczej

Z Nim masz moc by uwierzyć w siebie
w  idącego obok ciebie człowieka 
Nie jesteśmy nigdy sami
choć często na huśtawce życia 
czujesz się osamotniony
Bóg jest zawsze z nami
I w walce  z samotnością
Jesteś niezwyciężony.   


TRZEJ KRÓLOWIE
Trzej Królowie, magowie idą za gwiazdą betlejemską.
Minęły wieki całe i dziś to święte wydarzenie
Powtarzamy głosząc Bożą chwałę.

Kiedy myśl ludzka próbuje objąć to wielkie wydarzenie
Nie umiemy go zmieścić w żadne nasze życia ramy.
W Biblii czytamy, słyszymy z ust Kościoła
„Święto Trzech Króli- Święto Objawienia”

Jak to możliwe zastanawia się mózg dzisiejszego człowieka
I szuka, szuka w nauce potwierdzenia Gwiazdy Betlejemskiej,
Pochodu mędrców ze wschodu.

Człowiek ciągle zadaje pytanie-
Jak to możliwe, że z tak dalekich 
Z trzech różnych zakątków ziemi,
Trzej magowie- ówcześni uczeni
Poznali znak Boga w małym Dziecięciu,
A Gwiazda wskazywała tę samą drogę-
Drogę do Betlejem, do Bożej Rodziny
I mają oddać pokłon- królowie magowie-
Królowi, w Dziecięciu widząc Bożego Syna.

Dla człowieka dziś tak unowocześnionego nauką, odkryciami
Odczytującego prawie każde zjawisko przyrody,
Wiele powstaje niezgody między wiarą a nauką.
A człowiek ciągle szuka
Jak ma wytłumaczyć to co Bóg stworzył
I dziś nam swą moc objawia
A nauka o przestworzach nowe odkrycia stawia.

O człowieku! chcesz poznać tajemnicę Boga?
Czy nie wystarczy ci twoja wiara, słowa w Biblię wpisane
Nie zatrzymuje ciebie żadna Boża przestroga
I ojców przez wieki wiara przekazywana?


Ciągle chcesz przechytrzyć
Jakimiś pokrętnymi odkryciami, myślami- Mądrość,
Której Bóg dał ci tyle, abyś schylił czoło-
Przed tym co dla ciebie nie zrozumiałe
Tak wielkie, choć tak małe

Pomyśl! Trzej magowie, każdy na swej ziemi
Zostali równocześnie pobudzeni wiarą z ksiąg Proroków,
Że właśnie w tamtym roku będzie cud nad cudy.
Uwierzyli, choć nie musieli,
Przecież też umysły uczonych mieli.
Mogli zwątpić, mogli sto pytań postawić,
Mogli wiary prorokom nie dawać
A przez Heroda inną drogą wracali
Aby Boże Dziecię od rzezi ocalić.
Pomyśl, skąd wiedzieli, że Dziecię ubogie?
Królowie Królowi nieśli bogate dary,
Bożej Dziecinie i jego ziemskiej rodzinie,
Aby na obcej ziemi, mogli mieć dla siebie
I dzielić się z innymi.

Mędrcy Świata Monarchowie 
Gdzie spiesznie dążycie-
Z pieśni Modlitewnika- ale ja uniżony człowiek
Też Was Królowie zapytam:
Czy mogę iść z Wami przez te wszystkie wieki
Aby przy Bożej Dziecinie uklęknąć
I widzieć w Nim Boga i człowieka
I głośno zawołać- Bóg jest z nami!
A potem usłyszeć Jego dla mnie pocieszenie......
Aż do skończenia Świata.


P.S.
Tę  rozbudowaną myśl o Święcie Trzech Króli sprowokowało kazanie
księdza- gościa w naszej parafii- Księdza Misjonarza z Medżugorii
 



BOŻE NARODZENIE
Dziś się Chrystus rodzi, ze Słowa Bożego
Nie byłoby nic dziwnego, ale Bóg?
To małe dziecię, ta potęga
Ta Boskość w żłobie leży?

Tak człowieku to dla ciebie
Stał się okruszynką małą
Abyś się nie bał mówić do Niego
Słowem pełnym wzruszeń i szczerości
Śpiewać jak umiesz najlepiej, 
Najdelikatniej z czułością
Bo gdybyś stanął przed Jego wielkością
Nic byś nie wykrztusił
Ze ściśniętej krtani
I w ogromie Jego Boskiej Jasności
Zgubiłbyś się, zaplątał
W swej bezsilnej małości.

Przez Dziecię Bóg otworzył ci serce
I w duszę wlał nadzieję
Że "jutro" to Dziecię pokaże ci drogę
I będzie twoim Pasterzem
Jednego tylko od ciebie zażąda       
Abyś mu szczerze uwierzył.

Abyś szedł za Nim
Nie szedł na skróty
Nie potrzebne ci żelazne buty
Idź boso, lub weź sandały
A zobaczysz jak trud mały
Kiedy idziesz za nim-
Jak Jego bliskość pozwoli
I kiedy się zachwiejesz 
Podtrzyma ciebie ramieniem życia

Oplecie ciebie Miłością w twojej niedoli
Z niewoli grzechu też cię wyciągnie
Kiedy swoje ręce na krzyżu rozłoży
Do Ojca zaniesie twoje łzy i twoją skargę
Na życie zbyt twarde.
Matce swojej odda pod opiekę-
Chroń Matko od złego- powie-
Bo to też mój brat
I Twoje Matko dziecię. 


Dziecię na sianku leży
Mały Jezus- Baranek Boży 
Teraz już wiesz, że kolędę zaśpiewać możesz
Przed Matką Bożą, przez Niego twoją
Pochylisz pokorne czoło
Patrz! Jak teraz jasno i wesoło
Dziecię nam się narodziło
I leży w stajence
Lulajże Jezuniu, lulaj


Teraz mam odwagę do serca Ciebie przytulić
Wziąć w ramiona Dziecię Małe
I śpiewać pieśń chwały
Między ludzi zanieść radość
Tam gdzie smutniej będę pytać
-"czy nie wiecie, że tylko przy Jezusie-
Dziś na sianku położonym jako małe dziecię,
Siebie odnajdziecie?"
Niech wszyscy znają wspaniałą nowinę,
Że Bóg między ludzi 
Zesłał swego Syna!
Gloria, Gloria, Gloria
In Excelsis Deo!      


GOSPODYNI DOMOWA
Gospodyni domowa
Czy zupka jest gotowa?
Pieczeń upieczona?
Kapustka na zimę ukwaszona?

     Jeszcze w ogrodzie jest robota
     I nakarmić trzeba kota
     I pieseczek z głodu szczeka
     Na obiadek dobry czeka

A pracując tu i tam
Czy dla siebie czasu mam?
     
     Dbać o swoje -siwiejące włosy
     I posłuchać piękne głosy
     Co przez radio koncert dają
     Ależ one czas swój mają
     Ze tak ciągle śpiewają, śpiewają i śpiewają.

O! Już wieczór, czas ucieka
Na kolację każdy czeka
I koteczek i pieseczek
Już nalewam do miseczek
Później  chlebek - kromek trzy
Jemy teraz ja i ty

     Po kolacji spać gotowe
     I koteczek i pieseczek ty i ja...
     W  każdy w swym pokoju
     Czasem myślę sobie-jest niezdrowo
     Takie życie wieść i kolację późno jeść
     Ciągle jeść.

A! TV już czas otworzyć
I zobaczyć cuda świata
Kto i z kim znów się zbratał
Jak wygląda polska kasa
Jaka dola będzie nasza,
Kiedy los człowieka 
Biorą różne ręce.
Kto i komu kłania się w podzięce
Za złotówki i miliony
Kto przestępca a kto niby szalony-
Poprawiając pełny trzos
Poprawiając ciągle władzy dobry los.

     Wreszcie późna noc nadchodzi
     Senność oczy już dotyka
     Nie ciekawi już muzyka
     Jutro przecież od nowa 
     Do zajęć domowych
     Gospodyni musi być gotowa

Już słoneczko jest wysoko
Gospodyni śpi głęboko
Już nie może prędko wstać-
Tak jak kiedyś było
Przecież latek przybyło
I trochę więcej trzeba odpocząć
I wolniej ubrać to i owo na siebie
A słoneczko tańczy
Promyczkami po niebie
Do okna zagląda i woła
Czy jesteś już gotowa
Gospodyni domowa?

     Kotek, piesek też już wstały
     Grzbiety swoje prostowały
     Zabawiając się na zmianę
     Widząc panią roześmianą

No i wreszcie już gotowa
Rozbudzona, roześmiana
Gospodyni Domowa.    



GLORIA IN EXCELSIS DEO
Boże Narodzenie- przeżywamy
Wigilię każdego roku
Czekamy na gwiazdkę pierwszą
Świecącą na niebie
Jezu dziś maleńki
Chcę iść do Ciebie
Prosić o łaskę Twojej Miłości
I Twego mojej duszy zbawienia.

Dziś chcę się cieszyć
Twoim 2015 narodzeniem 
W sercach ludzi 
Pragnących iść razem z Trzema Królami,
A może z pastuszkami
Uklęknąć przy żłóbku
I Twojej Matce zawołać
Matko Moja prowadź
Zawsze do Twego Syna,
Pomóż znaleźć dobroć, miłość i zrozumienie
I co znaczy dla mnie dziś
Przeżywać Boże Narodzenie.

Niech radość zapuka do drzwi naszego domu
Niech Bóg rozjaśni ciemne serca kąty
Niech uwierzę w Gwiazdę Betlejemską
I radosne śpiewy Aniołów
I pastuszków zalęknionych i zdziwionych
Niech z wiarą mogę zaśpiewać pospołu
Z całą rodziną podczas Wieczerzy.

Boże Dziecię pobłogosław dom nasz cały
Niech żyjemy dla Twej chwały
Niech zostanie tylko dobro w rodzinie
A co smutne, wykrzywione
W ciemne plamy zabrudzone
Niech to wszystko już na zawsze zginie.

Boże Narodzenie- to nie tradycja
To dusz ludzkich odrodzenie
Z życzeniami, z kolędami
Pokłon Bogu oddany.
Gloria, Gloria in Excelsis Deo! 


CHOINKA
Stoi choinka piękna wystrojona
W swojej zielonej szacie
Choinka żywa, prosto z lasu
W sklep wstawiona,
Obok tworów nowych czasów-
O różnej zieleni i mnogości formy iglanych liści

Stoi tłum ludzi z dziećmi i myśli

Która ładniej będzie wyglądała podczas Wigilii
A która będzie się lepiej prezentowała
Ubrana w ten strój 
Bombkowo-  lampkowy ?   
A mama pyta córeczkę
Którą chcesz choineczkę?

Pani sprzedająca zachwala przekonywująco
-Praktyczniejsza ta sztuczna-
-Proszę popatrzeć jak pięknie zrobiona
Jak piękną zielenią zabarwiona-
Wiele lat będzie mogła stać w pokoju
I wygląd nie będzie stwarzać niepokoju-
Gdzie wyrzucić stare, wyschnięte drzewko,
Jak wyczyścić dywan z zeschniętych, kłujących igiełek
Kiedy czas będzie rozebrać z bombkowych  świecidełek.

Po cóż więc mnie tu postawiono
Myśli żywa choinka
Po co mi życie w lesie zabrano,
Kiedy sztucznej, martwej choince
Tyle zalet dano?

Skarży się choinka do kupującego tłumu
Czy oni nie mają rozumu?

Najpierw mnie ścieli,
Postawili między sztuczne-niby choinki
Przecież one zapachu lasu nie mają
Powietrza nie oczyszczają
Mają w sobie ładunki elektryczne
Bo powstały z reakcji chemicznej-
Ale co tam, niech one ludziom służą
Jak najdłużej
Niech tylko dadzą spokój z wycinką
I życie iglastych lasów przedłużą.




Ładnie wyglądam- mówi choinka z lasu
Wystrojona w błyskotki wigilijnego czasu.
Potem już gorzej ze mną się dzieje
Kiedy na śmietniku znajdę się wypchnięta
Oj, dla wigilijnych choinek
Dola jest przeklęta.

Choinka w sklepie tak stała i rozmyślała
I chciała być kupiona
Potem wystrojona
Słuchać pieśni kolędowych
Mieć korzenie w dużej donicy
Nie ścinana, -hodowana,
Wystawiana do ogrodu, lub stać na tarasie
Wnoszona, ubierana w złote kule i anioły
Słuchać kolęd w wigilijnym czasie.

A ludzie siadają z opłatkiem za stoły
Wieczór jest miły, na mnie spoglądają
Z pod moich gałęzi prezenty wyciągają
Cieszą się i mnie podziwiają.

Ja też mam radość w choinkowym soku,
Że przeżyję do Nowego Roku ubrana, podziwiana,
Chociaż później rozebrana ale żywa
Będę wiele lat dobrym ludziom
Swym żywicznym zapachem służyła.


JESIEŃ
Jesienny czas mruczy kołysankę
Zegarowi zimnych godzin
Dla resztki liści spadających
Na wilgotną ziemię

Wczoraj słońce przysłało pozdrowienie
Rozchylając chmury jak gęste firanki
Dla dnia, w którym ludzie są zmęczeni
Dla uśmiechu ziemi po mgle porannej
I smutnym drzewom, 
Stojącym jak nagie panny snu spragnione
Oczekując na białą kołderkę śniegowego puchu

Jesień- smutna bez złotych liści i babiego lata
Kołyszącego się w cichym oddechu wiatru
Bez igrających z uśmiechającą się rosą
Promyków słońca
Smutna- z chmurami ociężale wiszącymi
Nad szarymi konarami drzew
Ptakami-gośćmi z czarnymi piórami-gawronami

Jeszcze parę oddechów dni jesieni
I płatki śniegu rozweselą nasze spojrzenie
Na czas, który uciekając wychodzi nam naprzeciw-
Dzień po dniu i będzie-
Boże Narodzenie



I nagle przyszedł nieoczekiwany... Słowa sercem pisane 3 I nagle przyszedł nieoczekiwany... Słowa sercem pisane 3
Ks. Jan Twardowski
Trzeci tomik z serii "Słowa sercem pisane" prezentuje wiersze ks. Twardowskiego mówiące o spotkaniach, w jakie obfituje życie człowieka. Spotkaniach czasami nieoczekiwanych i pozornie niezauważonych: z przyrodą, drugim człowiekiem a także z Sacrum... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej