Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jesteś powołany, czy normalny? cz. II

NA DRODZE DO SZCZEGÓLNEGO NAŚLADOWANIA CHRYSTUSA (CZ. 2)

"Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki..."

(Te Deum)


     Ten werset stał się dla mnie drogowskazem we wszelkich trudnościach już spory czas temu. Powołanie to zawsze pewna przygoda, której bieg właściwie trudno przewidzieć. Zaufanie polega na tym, aby pozwolić Bogu działać i poddać się Jego prowadzeniu. Czyli z jednej strony staram się poznać czym dany zakon się zajmuje, aby zobaczyć czy to droga dla mnie, a z drugiej wchodzę na drogę ufności. Nikt przed wstąpieniem nie każe kandydatowi zgłębiać historii zakonu, kluczowych postaci itp. Istnieje jednak subtelne niebezpieczeństwo. Czasami chcemy wiedzieć dosłownie wszystko przed podjęciem decyzji. Chcemy znać plan według, którego będziemy się poruszać, chcemy ocenić czy zdołamy sprostać wymaganiom przyszłości. Ale w tym jakoś jest ukryta pokusa pochodząca z Raju: "Czy jesteś na tyle silny, arby sam poznać? Przecież można szukać informacji o danym zakonie, to nie jest zabronione?" Wszystkie te pytania są o tyle złe, o ile utrzymane są w duchu własnej, osobistej wystarczalności: czy sam jestem na tyle silny aby temu sprostać? - To trochę ponura wizja powołania: ustawiczna walka z Panem Bogiem i Jego wymaganiami, z zakonem i jego ustawami. Wizja, która jest dużym przekłamaniem, bo nie prowadzi człowieka do Boga, ale przeciw Niemu. Stawia nas na sali rozpraw, gdzie Bóg daje nam rozporządzenia, które my musimy przyjąć bo inaczej zostaniemy skazani. Dalekie to od prawdy. Zaufanie to oddanie wszystkiego w ręce Boga. To tak, jakbym był kierowcą autobusu jadącego do Królestwa Bożego. Jeżeli jestem w zakonie, to staram się, aby do tego autobusu weszło jak najwięcej ludzi (zapraszam ich swoją modlitwą, czy apostołowaniem). Życie w zaufaniu to pozwolenie Bogu usiąść na miejscu pilota, aby wskazywał właściwą drogę, która może nie będzie najkrótsza, ale będzie najbardziej owocna.

     Ci, którzy zamierzają się do nas przyłączyć niech długo i usilnie rozważają, czy Duch Święty, który ich pobudza obiecuje im wystarczająco dużo łask, by mogli mieć nadzieję, że z Jego pomocą udźwigną ciężar tego powołania. (Św. Ignacy Loyola)

     Tajemnica ślubów

     Śluby są bezpośrednio związane z tym co pisałem o charyzmatach i ogólnie o życiu zakonnym. Jak wspomniałem, zakonnicy to ludzie, którzy odkryli Chrystusa, albo lepiej, którzy zafascynowali się Nim. Ta fascynacja przechodzi w pragnienie naśladowania Jezusa. Człowiek pragnie być taki, jaki On był. Odkrywa stopniowo, że Jezus przemawiający, cierpiący, modlący się, opiekujący się biednymi, w każdej sytuacji pozostaje czysty, posłuszny i ubogi. Prawda jest taka, że chyba mało kto myśli w taki sposób przychodząc do zakonu. Wtedy to co nazywa się "śluby" bywa traktowane jak konsekwencja samego wstąpienia, a nie jest jego celem. Na szczęście nikt nie oczekuje od człowieka wstępującego, aby był idealny. Bóg będzie prowadził człowieka, aby uporządkował to co w nim woła o życie w zakonie, a co nie pochodzi od Niego.

     Im ktoś jest bliżej Boga tym wyraźniej widzi swoje grzechy, błędy i zaniedbania. Różnica pomiędzy nim, a człowiekiem zakompleksionym tkwi w ufności i przekonaniu, że w tych wszystkich błędach i słabościach jest się powołanym do Królestwa Bożego, do przezwyciężenia tego nie swoim własnym wysiłkiem, ale poddaniem się mocy Boga.

     Ufaj Bogu tak, jakby całe powodzenie spraw zależało wyłącznie od Niego; tak jednak dokładaj wszelkich starań, jakbyś ty sam miał wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła. (Św. Ignacy Loyola)

     Powołanie to na pewno wielka, ekscytująca przygoda. Droga z Jezusem u boku. Powołanie to również krzyż, ale podejmowany dla Chrystusa i jako odpowiedź na Jego Miłość. Warto pamiętać o słowach św. Ignacego: Sposób postępowania nieprzyjaciela wobec początkujących w służbie Bogu polega zazwyczaj na tym, iż stawia przed nimi różne trudności i przeszkody. Podsuwa na przykład takie myśli: "Czy możesz spędzić całe życie w ten sposób...?" Człowiek może łatwo się przestraszyć jeżeli odkryje w sobie powołanie. Stają wtedy przed oczyma liczne plany, które były misternie układane, a teraz chwieją się na krawędzi przepaści i czekają na zepchnięcie. To tale jak św. Piotr który kiedy tylko usłyszał od Jezusa o Jego męce bierze Go na stronę i wyjaśnia, że to zły pomysł, że on ma lepszy. Zdaje sobie sprawę, że jaki los nauczyciela, taki będzie i los uczniów. Słowa Zbawiciela są ostre i bardzo jednoznaczne: to Bóg wie najlepiej jaka jest droga człowieka. Uczeń nie powinien "nawracać" Mistrza, ale iść za Nim. Co nie znaczy, że zawsze będzie Go rozumieć, może być i tak, że nie zawsze będzie Go popierał. Dopóki człowiek idzie za Chrystusem, w zrozumieniu, czy też w niezrozumieniu, dopóty będzie na swoim miejscu. Ks. Jan Twardowski pisał: "własnego kapłaństwa się boję / własnego kapłaństwa się lękam / i przed kapłaństwem w proch padam / i przed kapłaństwem klękam". Nie wszystko będziemy znali, nie wszystko będziemy rozumieli, taki los i takie nasze szczęście.


Paweł Kowalski SJ


Tekst pochodzi z pisma
"Królowa Apostołów" maj 2008 r.



Życie Umiłowanego. Jak żyć duchowo w świeckim świecie Życie Umiłowanego. Jak żyć duchowo w świeckim świecie
Henri J. M. Nouwen
To dzieło literatury duchowej zapoczątkowała zwykła prośba, z jaką przyjaciel zwrócił się do przyjaciela. Fred Bratman, świecki dziennikarz i pisarz, poprosił przyjaciela, a zarazem sławnego pisarza, Henriego Nouwena, żeby napisał książkę wyjaśniającą życie duchowe w sposób zrozumiały dla niego i jego przyjaciół, z pominięciem teologii i specjalistycznego języka... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Paulina: 19.07.2009, 22:51
 Musze przyznać, że bliższe poznanie życia zakonnego nie oznacza wcale, że człowiek będzie bardziej pewny swego powołania. Moim zdaniem, jak ktoś wie mniej(tzn. podstawowe informacje takie jak np.charyzmat) o danym zgromadzeniu, to nawet lepiej. Ja czuje, że jestem powołana do życia zakonnego i mam zamiar wstąpić po zakończeniu studiów. Wiem jednak dużo o życiu zakonnym, dostrzegam to co mi "nie pasuje" i jest trudniej. Jednak ufam Panu i wiem, że On mi pomoże i zawsze bedzie ze mną:)
 justyna: 24.12.2008, 12:44
 dziękuje :)
 molek: 11.06.2008, 11:44
 Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam ten tekst. Jest w nim pokora, prawda i ogromne zrozumienie człowieka.Chrystus, tak tylko On!
 natalia: 05.06.2008, 04:25
 dziekuje.=) z calego serca za ta wypowiesc. To robi mnie bardziej pewna oswojej drodze zycia...zakonnej
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej