Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Rozeznać i wytrwać

     Rozeznanie własnego miejsca w świecie jest trudne i wymagające. Zawiera zdolność decyzyjną i w ostateczności pociąga za sobą odpowiedzialność oraz umiejętność trwania w wyborze. Niekiedy dotyczy całego przyszłego życia. Dlatego bardzo ważne jest, żeby młodzi nie zostawali z tym sami.

     Rozeznać - to poznać, zrozumieć, wybrać, zaakceptować i działać. Rodzi się jednak pytanie, w jaki sposób po- móc w tym młodym? Jak nauczyć ich tej umiejętności? Co jest potrzebne, by rozeznawanie stawało się drogą, na której poczują się bezpieczni i spełnieni? Jeśli prawidłowo rozeznają swoje miejsce w świecie, będzie to pomocą w podjęciu decyzji o wyborze drogi życiowej. Decyzja - to pewnego rodzaju wybór między kilkoma możliwościami, to świadome rozstrzygnięcie w sytuacji wyboru.

     Warto przy tej okazji uświadomić młodym, że każda decyzja powinna być podejmowana po rozważeniu zalet i wad poszczególnych rozwiązań. Stąd też rozeznawanie staje się pomocą w podjęciu decyzji. Rozeznanie powołania, czy to do życia małżeńskiego, zakonnego, kapłańskiego czy też samotnego, musi być poprzedzone nie tylko rzetelnym poszukiwaniem prawdy o sobie samym w głębi własnego serca, ale także intelektualnym poszukaniem cech przemawiających za czy też przeciw danemu wyborowi.

     Podejmujący decyzję o wyborze drogi życiowej, ale także osoby wspierające i towarzyszące w tym wyborze, powinni wiedzieć, że rozeznanie powołania, swojego miejsca w świecie, choć może być zdeterminowane wieloma czynnikami, potrzebuje jednak wyboru opartego na wolności i odpowiedzialności, decyzji wolnej od wewnętrznych konfliktów, zewnętrznych nacisków czy też nieuświadomionych popędów. Każdy rodzaj rozeznawania powołania, które w ostateczności ma doprowadzić do bycia szczęśliwym, wymaga odnalezienia cech pozytywnych, które wzmocnią dokonanie wyboru, a jednocześnie podjęcie decyzji. Cechy negatywne mogą stać się przeszkodą w dobrym podjęciu decyzji.

     Elementy (cechy) rozeznawania i wyboru powołania są zróżnicowane i bogate. Do pozytywnych cech o zabarwieniu religijnym można zaliczyć: ciągłe pogłębianie wiary, odkrywanie Boga w codzienności życia, umiejętność otwarcia się na Chrystusa w leczeniu zranień psychicznych, przemienianie siebie w Chrystusie oraz rozwój dojrzałej religijności i moralności. Natomiast negatywnymi cechami są: brak wiary - jako nieumiejętność otwarcia się na działanie łaski Bożej w życiu osoby, słabość woli w przemianie swego życia na coraz dojrzalsze oraz brak szacunku dla wartości, których nie potrafi się wyjaśnić na drodze racjonalnej.

     Rozeznawanie i wybór powołania powinno obejmować różne aspekty życia - osąd rzeczywistości i refleksję nad sobą oraz akceptację siebie, relacje międzyludzkie, uczuciowość, formację sumienia, formację cech charakteru. Do pozytywnych cech decyzji dotyczących powołania, a rozpatrywanych z perspektywy rozumowania psychologicznego, zalicza się: umiejętność panowania nad sobą jako przewaga władz duchowych nad życiem popędowym oraz zrozumienie celu życia i kształtowanie swego światopoglądu; świadome budowanie hierarchii wartości wyznaczających postępowanie; świadomość własnej odrębności, a jednocześnie obowiązek brania udziału w życiu społecznym; pozytywny stosunek do niepowodzeń i cierpienia; poczucie odpowiedzialności za siebie i innych; dojrzałość osobowości opartej na miłości; dojrzałość emocjonalną; umiejętność zerwania z przeszłością; rozwój intelektualny; umiejętność przezwyciężania kryzysów. Do tych cech należy zaliczyć również wolność wyboru i odpowiedzialność za dokonane wybory. Wolność wiąże się z decyzją wolną od zdeterminowania środowiskowego, popędowego czy też wyboru wolnego od przeświadczenia, że "to jest dobre dla mnie". Natomiast odpowiedzialność to trwanie na wytyczonej sobie drodze życia, niezależnie od trudności, które się na niej pojawią. Można również mówić o negatywnych cechach wyboru i rozeznania własnego powołania. Są to przede wszystkim: brak odpowiedzialności za dokonywane wybory, brak wolności w podejmowaniu decyzji, egocentryzm, nieumiejętność uporządkowania hierarchii wartości oraz słabość woli. Gdy wola jest słaba, to trudno mówić o odpowiedzialności w dokonanym wyborze.

     Stojącym przed wyborem drogi życia młodym ludziom trzeba ponadto uświadamiać, że muszą odważnie szukać własnego pragnienia, własnej drogi, nie bać się samodzielnych wyborów, różnych sposobów realizacji życia, biorąc pod uwagę to, kim są, czego pragną i jak się odnajdują w tym świecie.

     Powinniśmy przede wszystkim uświadomić im, że istotą każdego powołania jest wierne trwanie w nim. Pojęcie wierności jest dzisiaj bardzo zdewaluowane. Wierne trwanie do końca każdego powołania, każdego samodzielnego i wolnego wyboru. Niezależnie, czy to będzie powołanie do życia rodzinnego, kapłańskiego czy to będą śluby zakonne, czy to będzie jeszcze inne powołanie, któremu ktoś poświęcił swoje niepowtarzalne życie. Wierne trwanie do końca ostatecznie prowadzi do sukcesu, zadowolenia i wewnętrznej satysfakcji.

     Człowiek może być szczęśliwy tylko wtedy, kiedy będzie tym, kim być powinien, czyli inaczej mówiąc, będzie w miejscu, do którego Bóg go przeznaczył i mądrze wyposażył.


ks. Dariusz Buksik SDB


Autor jest doktorem psychologii, adiunktem na Wydziale Filozofii
Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
w Warszawie przy Katedrze Psychologii Religii oraz wykładowcą
w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie.


Don BOSCO - magazyn salezjański
nr 11/2007 (72) grudzień 2007



Tamtej nocy, tamtego dnia powiedziałem Bogu Tamtej nocy, tamtego dnia powiedziałem Bogu
Praca zbiorowa
Kapłaństwo. Jak "przychodzi" do człowieka? Dlaczego do tej, a nie do innej osoby? Ile w tym zasługi ludzkiej, ile Bożych zamysłów? Czy kapłaństwu można przeszkodzić, czy jest ono jak fatum – nieuniknione? Po czym poznać, że rozpoznawane powołanie nie jest pomyłką, iluzją, wymysłem umysłu? Tyle pytań. A odpowiedzi...? Odpowiedzi na te pytania nakreśliło życie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 s. Adriana CST: 20.01.2015, 16:23
 A ja pozdrawiam Was w duchu małej św. Tereski od Dzieciątka Jezus.....
 Ktos: 20.08.2012, 16:11
 Zastanawiam się nad pojscem do zakonu ale nie wiem czy się nadaje. Proszę modlcie się do Pana by pomógł mi rozeznac powolanie
 Tomasz: 03.05.2012, 12:47
 SZCZESC BOZE , Pragne zalozyc wspolnote zakonna w duchu Mari Niepokalanej, szukam ludzi myslacych podobnie moj numer tel 535901263
 Do Werci:): 15.02.2010, 23:14
 jak wejdziesz jeszcze kiedyś to podziel się co to za zgromadzenie do którego Pan Cię wezwał. Ja lubuje się w charyzmacie franciszkańskim, choć jestem otwarta na wiele innych, które też są niczego sobie jeśli można tak określić niczego sobie hehe:D Klaudia
 Klaudia:): 15.02.2010, 15:36
 dziękuję Ci Weroniczko, takie słowa bardzo podnoszą na duchu aż serce się raduje :* Przyszło do mnie natchnienie żeby zajrzeć tu ponownie choć od napisania przeze mnie pierwszego komentarza minął ponad rok i co widzę- dodatkowe komentarze, które są pomocne w moim dalszym rozeznawaniu.Przede mną matura w tym roku i czas decyzji...próbuje oswajać się z lękami i wsłuchiwać w głos Pana ><>jeśli podejmę jakąś decyzję w najbliższym czasie to napiszę aby o tym zaświadczyć:) PS. Dziękuję również za modlitwę:*
 klaudio: 25.11.2009, 19:34
 Klaudio ja już podjęłam decyzję o pójściu do zakonu.Wstępuję w styczniu.Miałam straszliwe wątpliwości czy się nadaję.Szarpałam się tak bardzo długo.Wiesz kiedy się uspokoiłam?Kiedy w końcu się poddałam.Jezus wynagradza tą walkę pokojem serca.Odwagi.Wercia
 Do Klaudi: 25.11.2009, 14:36
 Piszesz o swoich wątpliwośćiach, o swoich brakach. Piszesz tez o lękach. Gratuluje to że je widzisz to połowa sukcesu. My tak często uciekamy przed przeszlościa, przed tym co trudne. ty stawiasz temu czolo. To od ciebie zależy co z tym lękiem zrobisz. Czy poddasz sie jemu, czy zapanujesz nad nim, zmierzysz sie z nim, porozmawiasz z nim. Nie uciekaj przed tym co trudne, bo będzie ci to stale towarzyszyło. Ja też miałam swoje upiory z przeszłośći, swoje lęki które mnie paraliżowały. po latach podałam im dłoń, przyjęłam i zaakceptowałam swoją przeszłość. Teraz wiem że w tej ciemnośći i lękach był Bóg bo ja Go tam wpuśćiłam. Wpier pielęgnowałam swój ból, nikogo tam nie wpuszczałam. W końcu dosięgłam dna. To dno stało się dla mnie błogosławieństwem.Klaudio, formacja w zakonie jest od tego aby pewne sprawy które w życiu kandydatki sa nieuporządkowane naprostować, aby żyła w wolnośći i wprawdzie o samej sobie. Nikt nie przychodzi do zakonu idealny. Od tego jest mistrzynia, aby pomogła rozeznac wolę Bożą, od tego jest spowiednik. Badz szczęśliwa że widzisz swoje braki to dobry start w jakimkolwiek powołaniu. Masz jasny i trzeżwy obraz siebie, wiesz że jesteś słaba.Będe Cie wspierac modlitwą. Zaufaj Panu, ja tez tak czynie
 :): 07.11.2008, 15:20
 Racja...
 Klaudia:): 02.10.2008, 22:53
 Dziękuję siostrzyczko:)bardzo chcę iść za głosem serca mimo że jest we mnie tak wiele lęków... chcę! od ostatnich rekolekcji wakacyjnych mocno dotykają mojego serca słowa ,,Nie lękaj się,, więc cóż mi pozostaje jak nie wypłynąć na głębię, łatwo się mówi trudniej jednak wykonać...:D Pan poprowadzi,po prostu dam tylko na to zgodę i niech każdy kto ma problem z rozeznaniem da się poprowadzić a znajdzie sie we właściwym miejscu:):):)
 s.Beata FdCC: 01.10.2008, 21:03
 Tak, Klaudia, czasem wydaje nam sie, ze bardzo trudno rozeznac Jego Wole w naszym zyciu, ale przeciez jesli On sam chce, abysmy odczytali ten plan, to znaczy ze mozna. I nawet wiecej, z perspektywy czasu czlowiek zaczyna widziec pewne rzeczy inaczej, prosciej. Bo to my bardzo czesto sami komplikujemy sobie zycie, a "potrzeba niewiele, albo tylko jednego..." Za glosem serca idz! A jesli chodzi o slabosci, popatrz chociazby na Piotra. Wiele razy dal dowod swojej glupoty, nieodpowiedzialnosci, porywczosci. Uczynil dokladnie to samo co Judasz, z tym ze Piotr potrafil... kochac. Chyba o to tu chodzi! Bog wlasnie jego, mimo wszelkich ulomnosci, postawil na czele Kosciola, nawet jesli wokol bylo wielu lepszych... Pozdrawiam!
 Klaudia:): 30.09.2008, 19:56
 Od dawna jest we mnie pragnienie życia we wspólnocie zakonnej i jak na to patrze to myślę że się nadaje ale... no właśnie jest jedno ale to mnie troszkę uwłacza choćby to, że jest we mnie wiele lęków jestem osobą otwartą choć często szybko się stresuje i wtedy zamykam na innych a przecież w życiu zakonnym nie ma mowy o zamykaniu się na innych jest mi przez to trudno ocenić czy jest to tylko moje pragnienie czy też Boży zamysł, tłumacze sobie czasem to tak, że przecież Bóg często wybiera to co słabo co również i do mnie się odnosi czas goni a teraz wydaje mi się że stoję od dłuższego czasu w miejscu w rozeznawaniu jest to niewątpliwie najtrudniejsza rzecz z życiu człowieka aby znaleźć swoje miejsce,drogę ale ufać i słuchać głosu Bożego to podstawa, musimy otwierać się na Ducha Swiętego a On nas poprowadzi :) życzę wszystkim dobrego wyboru drogi i wytrwałości na niej :)Chwała Panu!:)
 pulka: 29.09.2008, 22:40
 Otwórz Panie moje oczy na rozeznanie mojego powołania...
 Monika: 29.09.2008, 17:45
 rozumiem... dzieki klepak :)
 Monika: 29.09.2008, 17:03
 rozumiem... dzieki klepak :)
 klepak: 29.09.2008, 01:11
 Droga Moniko! Nie należy mylić samotności z osamotnieniem. Osamotnienie jest odczuciem negatywnym, degenerującym, stanem pewnego braku - i ten stan z pewnością nie jest powołaniem. Natomiast samotność to przestrzeń twórcza, miejsce gdzie łatwiej oczyścić się z całego świata, z jego szumu i skomplikowania. I w tym sensie można pragnąć samotności np. dlatego, że wtedy łatwiej jest odnaleźć Boga! Ilu świętych było tak po ludzku myśląc "samotnych"? Chyba większość ;) a czy byli nieszczęśliwi...?
 wiatr: 28.09.2008, 01:16
  Bardzo Mądre SŁOWA ! Jak bardzo ważne JEST ...właściwe ROZEZNANIE ... które " wymaga " od każdego ... Poszukiwania w Ciszy ...; Otwierania się na Natchnienia Ducha Świętego ... ; szukania Pomocy... u Osób Kościoła - kierownik duchowy , spowiednik ...; Odwagi ....aby iść za TYM GŁOSEM ...i WYTRWAĆ DO Końca !!! a jako OWOC ...Doświadczyć ...Słodyczy ... BYCIA na Swoim Miejscu ! BÓG Prowadzi Człowieka ...do Siebie ..."różnymi ścieżkami"- tymi , które sam sobie ... "pomyłkowo" ...wybrał ... a Pan ...pomaga mu je Prostować ... i Wprowadza na DROGĘ ŻYCIA !!! i pozwala przeżyć ... Największą Przygodę ! Jednych Droga Jest prostsza ... ; Inni ...Doświadczają ....Powołania w Powołaniu ...Drogi bardziej " Urozmaiconej" ....Wszystkie Prowadzą do Pana !!! do Zbawienia w Jezusie ! Ludzie Młodzi ... powinni odczuwać Pomoc modlitewną i Wsparcie najbliższych , którym powinno zależeć na szczęściu Młodego Człowieka ..., aby Realizował Pragnienia ... , Które Stwórca Wlał do Serca ...i ofiarował talenty , aby mogły być Zrealizowane !
 Monika: 27.09.2008, 23:12
 Myślę że nie ma czegoś takiego jak powołanie do zycia w samotności... człowiek jest powołany do życia we wspólnocie- czy to takiej którą jest wspólnota zakonna czy też do tego aby założyć własną rodzinę i dla niej i w niej żyć... ale wiadomo, że są osoby samotne... w nielicznych przypadkach na pewno realizują się służąc drugiemu człowiekowi, ale takich przypadków jest mało- myślę że to z pewnością był ich wybór pokierowany może niekiedy lękiem... nie potrafię sobie nawet wyobrazić tego aby człowiek mógł być szczęśliwy żyjąc samotnie
 ASIA: 26.09.2008, 18:04
  OBY ZNALEZC SIE W TYM MIEJSCU DAJ PANIE
 An: 26.09.2008, 17:44
 :)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej