Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Tylko wielkie wartości dają wartość życiu

     Urodziłem się w miejscowości Corpus Christi w Paragwaju. W tym małym miasteczku ukończyłem też szkołę podstawową. Gdy miałem 12 lat, moja rodzina powróciła do Brazylii, gdyż nasz pobyt w Paragwaju związany był z pracą.

     Dość szybko zacząłem uczestniczyć w życiu wspólnoty Kościoła w nowym miejscu naszego zamieszkania, w Altónia w stanie Parana w Brazylii. W rym właśnie czasie zostałem zaproszony na rekolekcje organizowane przez wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym w mojej parafii. W czasie rekolekcji poczułem, że Bóg mnie woła do życia zakonnego. Od tamtego momentu Pan Jezus coraz bardziej mnie dotykał swoim działaniem. Ręka Bożej Opatrzności tak jak nigdy zaczęła mnie prowadzić na drogę, jakże inną od tej, jaką kroczyłem wcześniej.

     Nie miałem jeszcze jasnej wizji, czego pragnę, ale moi przyjaciele ze wspólnoty kościelnej zaproponowali, abym uczestniczył w spotkaniu powołaniowym, organizowanym w niższym seminarium Księży Marianów. Wziąłem w nim udział w 1999 r.

     Po tym spotkaniu postanowiłem pozostawić rzeczy i osoby, które do tamtej pory uważałem za najważniejsze w moim życiu, a więc moją rodzinę, przyjaciół, wspólnotę w parafii, plany życiowe, po to, aby zaangażować się w coś, co wydawało mi się wtedy o wiele bardziej fascynujące - powołanie do życia zakonnego i kapłaństwa. Od tamtego momentu Boże wezwanie objawiało się o wiele bardziej konkretnie.

     W lutym Roku Jubileuszowego 2000, pewnego bardzo deszczowego poniedziałku, zostałem przyjęty do niższego seminarium Księży Marianów. Wszedłem wówczas na drogę formacyjną proponowaną w Zgromadzeniu. Pan Bóg rzeźbiąc historię mojego życia, pokazał mi radość, jaką niesie całkowite poświęcenie się tylko Jemu. Zobaczyłem, że ziarno, które On zasiał w moim sercu w czasie pamiętnych rekolekcji, owo pragnienie życia w zjednoczeniu z Nim i z braćmi, potrzebuje jeszcze wzrastania, aby mogło wydać owoce w Zgromadzeniu Księży Marianów.

     Dziś, gdy jestem już na II roku studiów teologicznych, u progu definitywnego poświęcenia swojego życia Panu Bogu, rozkwita przed mymi oczami piękna wizja konsekracji zakonnej. Bez wątpienia wciąż potrzebuję brać moje życie we własne ręce, aby złożyć je w ręce naszego Pana i pozwolić, aby Duch Święty modelował moje serce. Wiele razy będę jeszcze potrzebował, aby moja nieposłuszna wola ulegała Jego woli, bym stał się „gwałtownikiem" zdobywającym królestwo Boże.

     Dając świadectwo mojej wierze, mogę potwierdzić, że Jezus swoimi rękami prowadzi mnie po Jemu znanych drogach, wyznając, że Ewangelie ukazują mi sposób życia Chrystusa i kochania tych, którzy byli razem z Nim. Wiem, że czując się kochany u Jego boku, będę mógł przekazać tę miłość wszystkim, których spotkam.

     Podsumowując, mogę powiedzieć, że wielkie wartości nadają wartość naszemu życiu, i nie wierzę, że istnieje coś większego niż podążanie śladami Jezusa w odpowiedzi na Jego powołanie. Jego Matka, którą nauczyłem się kochać w Zgromadzeniu, jest Osobą pokazującą mi w sposób szczególny, że warto jest powiedzieć Panu Bogu "tak" całym sobą.


br. Leonardo Willian Mariano MIC


Tekst pochodzi z pisma
Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich
w Polsce Z Niepokalaną
Jesień 2008


Być samemu nie znaczy być samotnym Być samemu nie znaczy być samotnym
Wunibald Müller
W swoich rozważaniach autor zaprzecza obiegowym sądom na temat bycia samemu i bycia samotnym. Wskazuje na pozytywne aspekty samotnego zmagania się z codziennością i udowadnia, że właśnie wtedy, gdy pozostajemy sami, mamy możliwość poznania samego siebie i zobaczenia prawdziwej wartości życia... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 czytelniczka: 27.05.2009, 17:51
 Piękne i poruszające...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej