Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Bóg jest moim światłem, które nigdy nie gaśnie

     Moje życie jest takie samo jak życie wielu innych ludzi, ale jest w nim wiele znaków Bożej łaski, Jego przedziwnego dotknięcia więc "kto ma uszy niechaj słucha".

     Urodziłam się w Rosji, tam też zostałam ochrzczona w Kościele prawosławnym, ale po upadku komunizmu i otwarciu się granic naszego kraju, przeszłam do Kościoła protestanckiego. W tym czasie po raz pierwszy otworzyłam Pismo Święte, w którym przeczytałam słowa św. Jana (3,16) "Bóg tak ukochał świat, że..." W ten sposób Bóg miłości wszedł w moje życie zaczynając powoli je zmieniać. W mieście, w którym mieszkałam jest pięć kościołów katolickich, wiele razy chciałam wejść do jednego z nich, zobaczyć jak tam jest, ale nigdy nie miałam na to dość siły. Dopiero wtedy, kiedy jeden z moich nauczycieli zostawił pracę i wstąpił do seminarium, przekroczyłam próg kościoła katolickiego. Msza święta, w której z tej okazji uczestniczyłam była sprawowana przez dominikanina. Ze zdziwieniem patrzyłam na katolików przekazujących sobie znak pokoju. Dla mnie, 13-letniej dziewczyny było wielkim odkryciem, że nikt tam nie mówił o Maryi jak o Bogu, że pod postacią Chleba i Wina jest prawdziwy Bóg, że nie ma świętej inkwizycji. Zrozumiałam, że jest to Kościół zbudowany na fundamencie Chrystusa, i że w nim chciałabym być.

     W domu wybuchła wojna! Jednakże nikt już nie był w stanie zmienić mojej decyzji. U 00. Dominikanów przygotowałam się i przyjęłam Pierwszą Komunię świętą. W międzyczasie skończyłam szkołę podstawową i zaczęłam poszukiwać liceum. Nie miałam dużo czasu, aby podjąć decyzję, gdyż z grupą Taize jechałam na pielgrzymkę do Lourdes, a do egzaminów został mi tylko tydzień. Byłam trochę załamana, ale w głębi serca był jakiś pokój, że Bóg wie o wszystkim i wszystko ułoży. W końcu z dokumentami zapukałam do liceum, które widziałam po raz pierwszy i o dziwo zostałam do niego przyjęta bez egzaminów. Z jednej strony byłam zadowolona, z drugiej zaś wciąż miałam jakiś dziwny niepokój o przyszłość.

     Coraz częściej stawiałam sobie pytanie: kim jestem, co powinnam robić, kim dla mnie jest Bóg? Czas płynął, poznawałam nowych ludzi, przyjaciół, powoli zmienił się mój stosunek do Pana Boga. Do kościoła wciąż chodziłam, ale bardziej po to, aby poznać nowych ludzi, spotkać się z przyjaciółmi. Między mną a Bogiem stanął mur. Dopiero w Lourdes, widząc tłumy ludzi dotkniętych nieuleczalnymi chorobami, ale uśmiechniętych i modlących się przy Grocie, zrozumiałam, że swój dom buduję na piasku. W Lourdes po raz pierwszy oddałam siebie w ręce Niepokalanej. Podczas spotkania Taize, Bóg do końca zburzył mur między mną a Nim, który sama wybudowałam. Płakałam słysząc słowa pieśni mówiące o tym, że idziemy z ciemności do światła, które nigdy nie gaśnie. Po powrocie do domu oznajmiłam wszystkim, że chcę oddać swoje życie Panu. Przede mną powstało kolejne pytanie: do jakiego zgromadzenia zakonnego mam wstąpić? Wiedziałam dobrze, że Bóg nie powołuje mnie do żadnego ze zgromadzeń zakonnych, które pracują na terenie Rosji. Kochałam bardzo tak św. Franciszka z Asyżu, jak i św. Teresę z Lisieux i nie wiedziałam, jak dwie drogi można by było połączyć. Po pewnym czasie zdecydowałam się pójść śladami św. Franciszka. Wokół mnie było wiele franciszkanek, ale ja pragnęłam czegoś więcej, pragnęłam oddać się Panu tak na całego, jak Bracia Mniejsi, chciałam być Siostrą Mniejszą.

     W końcu jeden z franciszkanów zawiózł mnie do Niepokalanowa i zostawił u sióstr, które nosiły dziwne niebieskie habity, krojem bardzo podobne od habitów braci. Zaskoczenie moje było tym większe, kiedy dowiedziałam się, że nazywają się Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej, i że kroczą drogą tak franciszkańską, jak i karmelitańską. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko podziękować Panu, który zaprowadził mnie aż do tego punktu. Naprawdę poczułam się, jak glina w ręku garncarza. Jeśli glina jest dobra i podatna, to mistrz potrafi zrobić z niej prawdziwe arcydzieło. Do ukończenia szkoły pozostał mi cały rok. Ten rok nie był łatwy. Czasami zastanawiałam się nad tym, czy nie powinnam ukończyć studiów, aby lepiej służyć Panu. Wiele razy chciałam zostawić wszystko i zacząć od początku. Bóg jednak czuwał i dawał mi wiele łask. Wizę do Polski otrzymałam w ciągu 20 minut, a potem telefon, że za dwa dni odjeżdżam do Polski. Już tu w Niepokalanowie zrozumiałam, że Pan Bóg nie daje nam czasu, aby patrzeć do tyłu. Pan przychodzi i woła, a jeśli Mu nie odpowiemy, odchodzi. Piotr, Jan i Jakub po złowieniu mnóstwa ryb, mogli pójść i zostawić je dla najbliższych, oni jednak zostawili wszystko i natychmiast poszli za Jezusem. Dzisiejszy świat zbyt dużą uwagą przywiązuje do nauki oraz stopni naukowych, zapominając, że prawdziwa mądrość przychodzi od Pana. Dziś Pan woła: Jeśli kochasz Mnie, to Mi zaufaj i pójdź za Mną.

     Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej ul. Zielona 2 96-515 Teresin


Postulantka Aljona Zorina SMMI



   


Biblia i powołanie Biblia i powołanie
Carlo Maria Martini
Książka jest wnikliwą prezentacją powołań biblijnych. Ale jej celem jest coś więcej niż zapoznanie czytelnika z postaciami historycznymi. Na przykładzie bohaterów biblijnych, ich trudności i zapału, genialnych posunięć i ułomnych kalkulacji autor odkrywa tajniki życia duchowego... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej