Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Powołanie Jana Pawła II

     Często mnie pytają, zwłaszcza młodzi, dlaczego zostałem księdzem (...).

     Postaram się krótko odpowiedzieć.

     Na początku chciałbym powiedzieć, że nie można tego wytłumaczyć do końca. Pozostaje to tajemnicą również dla mnie. Czy możliwe jest wytłumaczenie Bożych dróg? Jednakże wiem, że w pewnym momencie mojego życia byłem pewien, że Chrystus mówił do mnie to, co powiedział do tysięcy osób przede mną: CHODŹ I NAŚLADUJ MNIE!

     Jasno dostrzegałem, że to, co odczuwałem we własnym sercu nie było ludzkim głosem ani moim własnym wymysłem. Chrystus wołał mnie do służenia Jemu jako kapłan. I mogę powiedzieć, że jestem głęboko wdzięczny Bogu za moje kapłańskie powołanie. Nic nie ma dla mnie takiego znaczenia i nie daje większej radości od codziennego sprawowania Mszy św. i służenia Ludowi Bożemu w Kościele. I jest tak od pierwszego dnia moich święceń kapłańskich.

    Nic tego nie zmieniło, nawet fakt zostania papieżem. Zwierzając się z tego, chciałbym zaprosić każdego z was do uważnego słuchania głosu Bożego w waszym sercu. Każda osoba ludzka powołana jest do zjednoczenia się z Bogiem. Pan stworzył nas po to, abyśmy poznali Go, kochali i Jemu służyli. W czynieniu tego kryje się tajemnica nieustannej radości.


J.P. II do młodzieży w Los Angeles,
wrzesień 1987 r.


Boże wezwanie. Rozeznawanie powołania Boże wezwanie. Rozeznawanie powołania
Philippe Madre
Pierwsi Apostołowie Chrystusa, podobnie jak najwięksi święci naszych czasów, musieli pewnego dnia dokonać wyboru, aby odrzuciwszy starego człowieka odnaleźć szczęście, podążając za najpiękniejszym z synów ludzkich. Autor proponuje czytelnikowi tę samą drogę, wraz z konkretnymi tematami medytacji, pozwalającą odkryć Boże wezwanie we własnym życiu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 x: 10.09.2011, 21:46
 Porozmawiam o powołaniu GG 1193692
 Student1: 27.10.2009, 18:34
 Jeżeli chodzi o mnie to też czułem coś w sercu. Coś mówiło mi: idź za mną. Ale nie czułem się na siłach. Wszyscy w wiosce okrzyknęli mnie dawno wcześniej księdzem a ja tak naprawdę byłem marnym katolikiem, mimo, że byłem blisko Kościoła, służyłem jako ministrant. Gdy zbliżał się koniec liceum, myśli kotłowały mi się w głowie. Często rozmawiałem w modlitwie z Bogiem co mam robić? Ale nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi. Bóg dawał mi znaki. Ksiądz gdy przyszedł po kolędzie całą kolędę poświęcił na mnie. Nie zrozumiałe do dziś dla mnie było pewne doświadczenie jakie przeżyłem podczas mszy. Siedziałem na ławce ministranckiej na przeciwko konfesjonału słuchając kazania. W pewnym momencie poczułem jakby ktoś położył rękę na moim ramieniu. Popatrzyłem sie na księdza siedzącego w konfesjonale i w tym samym momecie usłyszalem słowa: idź, on Ci wszystko powie. No idź, drugiej szansy już nie będzie... Po kilku dniach usłyszałem o śmierci tego księdza ( to było przed samymi świętami). Bardzo do dziś żałuję, że nie poszłem. Może rzeczywiście ten ksiądz przed śmiercią miał mi przekazać i utwierdzić w powołaniu. Długo o tym myślałem, ale patrząc na stosunek rodziców do Kościoła (niby chodzą, ale wszystkie teksty o księdzach i.t.d nie są im obce) i ich kierowanie mnie od razu po zdaniu mnie na wszelkie możliwe typy studiów uzmysłowiły mi, że oni mają inne plany wobec mnie. Ale to tak nie jest, że ja to tak się podporządkowałem tylko sam nie czułem takiej chęci. Poszłem na studia i zaczęły się dalej myśli. Boże, nie opuszczaj mnie, może i w ten sposób będę mógł Tobie ofiarować moje życie. Czułem wyrzuty, pogłębiałem się w nałogu a tym samym grzechu śmiertelnym. Jednak on mnie nie opuścił - wspomaga mnie - poszedłem do spowiedzi w której wyznałem wszystkie grzechy i poczułem się lepiej. Dziś już wiem, że Bóg wspiera mnie w moim wyborze. Ale czy dobrze wybrałem to nie wiem, co zyskałem, co straciłem? a z resztą czy to ważne. Ale jedno na koniec jeszcze dodam. Spotykałem w życiu róznych księży (jednych wspaniałych teologów, innych kasiarzy, albo wielkich remontowiczów świątyń) ale w powołaniu kapłańskim tkwi wielka tajemnica. Mam nadzieję, że wszystkie osoby które wybiorą takie życie będą gotowe na tak wielkie poświęcenie dla Stworzyciela. BOŻE - ofiaruj wszystkim swoim głosicielom Ewangelii potrzebne łaski.
 Seb: 21.03.2009, 23:25
 Zapraszam na mojego bloga: (powoli się tworzy) :) http://badz-dla-pana.blog.onet.pl/
 karolina17: 15.06.2008, 01:12
 ahh Ojcze Święty mówiłeś ,,Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi" dziś jest nam młodym ciężko-Prosimy CIĘ wstaiaj się za nami u Ojca(:
 magoisia smoaczyk: 20.06.2007, 12:45
 za małOą maie
 Marta ze Lwowa: 01.06.2007, 09:50
 Czy Papiez "mial prosciej"?..Watpie...a wojna...a smierc ojca...a przerwane studia...A jednak powiedzial swoje "TAK"! Nie dlatego ze byl wielki, a dlatego ze zaufal Bogu do konca! P.S. A w rozeznawaniu wlasnego powolania goraco polecam przeczytac (w ciszy i samotnosci) chociaz kilka medytacji sw. Ignacego z Loyoli, sa one na stronie jezuitow, (szczegolnie o kontemplacji milosci, o uczuciach ludzkich i o Milosierdziu Bozym) - to pomoze inaczej spojrzec na swiat i na siebie. Pozdrawiam :)
 Andrzej: 12.05.2007, 02:32
 Jesteś zbyt wielki, żebym Cię zrozumiał ... uczucia i nie branie odpowiedzialności i życia w swoje ręce zafałszowało obraz mojego powołania. Ty miałeś prościej .........
 jozef: 29.10.2006, 22:10
 Czuje to samo Ojcze Swięty
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej