Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
"Jesteś potrzebny..."

     Każdego roku, najczęściej w maju i czerwcu odbywają się w polskich diecezjach i zgromadzeniach zakonnych święcenia kapłańskie. Kościołowi przybywa nowy zastęp młodych, gorliwych, pełnych entuzjazmu dla sprawy Bożej księży. 21 maja br. nasza wspólnota zakonna powiększyła się o 14 kapłanów. Święcenia są chyba największym wydarzeniem w roku. Stanowią uwieńczenie siedmioletniej formacji duchowej i intelektualnej tych, którzy odpowiedzieli pozytywnie na propozycję Chrystusa i z zaufaniem poszli za Nim. Są powodem dumy i wdzięcznej radości całego Towarzystwa Chrystusowego, które niebawem roześle nowo wyświęconych chrystusowców w różne strony świata z zadaniem głoszenia Dobrej Nowiny Chrystusa. Praca apostolska poza granicami Ojczyzny nie jest łatwa, osobiście doświadczałem trudów misyjnych przez ostatnie 6 lat. Przeżyłem razem z naszymi rodakami na południu, północy i w centrum Ameryki chwile wspaniałe, które uskrzydlały do jeszcze gorliwszej pracy, ale były też i momenty bardzo trudne, osłabiające zapał kapłański. Ubogacony doświadczeniem mam obecnie możliwość konkretnego, praktycznego udziału w przygotowaniu kandydatów do podjęcia misji duszpasterskiej wśród emigrantów polskich żyjących we wszystkich częściach ziemi.

     Emigracja w poszukiwaniu chleba i wolności rozproszyła Polaków po całym świecie. Okres przystosowania się do nowych warunków jest trudny i nierzadko bolesny. Jedyną duchową ostoją i ratunkiem dla zagubionych emigrantów bywa często polski kapłan, msza św. w języku polskim, polski obrzęd religijny. Druga wojna światowa, okres powojenny i ostatnie otwarcie granic powiększyły znacznie liczbę Polaków mieszkających poza Ojczyzną. Obecnie 1/4 narodu żyje na wszystkich kontynentach świata i wielu z nich woła o polskiego kapłana.

     Nasze zgromadzenie zakonne od przeszło 60. lat stara się odpowiadać na to wołanie... Teraz jest ono coraz głośniejsze i bardziej natarczywe, bo naprawdę niełatwo jest żyć bez polskiego kościoła w zupełnie obcym środowisku, daleko od rodzinnej ziemi. Codzienne problemy: nagłe zwolnienie z pracy, kiedy wydawało się, że będzie można wreszcie stanąć na nogach, trudności ze znalezieniem nowego miejsca zarobku, kłopoty z nostryfikacją polskiego dyplomu, nieporozumienia w małżeństwie, urywający się kontakt z własnymi dziećmi, samotność, odosobnienie, starość, brak zdrowia, prowadzą do pewnego rodzaju bezradności, a nawet rozpaczy. Doświadczenia i cierpienia emigracyjne są tak silne, że osłabiają wiarę, niszczą nadzieję, oziębiają miłość u wielu naszych rodaków. Zadaniem dla Chrystusowców i innych kapłanów polonijnych jest uobecniać Rodakom Chrystusa Pana, przekonywać o Jego wielkiej i wiernej miłości wobec każdego człowieka, aby mogli nawrócić się, uwierzyć i pozwolić rozwijać się nadziei, ponieważ tylko "ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą" (Iz 40, 31).

     Brak nadziei uwidacznia się szczególnie w krajach nękanych wojną, dotkniętych różnymi klęskami żywiołowymi, ale również beznadziejnością, powiewa z krajów byłego Związku Radzieckiego, z miast Europy i Ameryki.

     Ralph Martin, teolog amerykański zauważa, że "brak autentycznej miłości, czułości, szacunku i wierności w relacjach międzyludzkich doprowadził do goryczy, cynizmu i rozpaczy czyniących życie ludzkie walką o pieniądz i bezcelowym poszukiwaniem naznaczonym seksem bez miłości, podejrzliwością, obawą zdrady i nieuleczalnymi chorobami. Ta beznadzieja prowadząca do cynizmu i rozpaczy w relacjach międzyludzkich odzwierciedla się w muzyce, której słuchamy; w programach telewizyjnych i filmach, które oglądamy; w przemocy, gwałtach i molestowaniu nieletnich, o których czytamy w codziennych gazetach." Potrzeba dziś nowych zwiastunów nadziei, którzy sami autentycznie wierząc przekażą polskim emigrantom przebywającym w różnych krajach prawdziwe źródło nadziei: "Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei..." (1 P 1, 3).

     Jezus wzywa do udziału w tym wielkim, fascynującym i nie cierpiącym zwłoki zadaniu wobec dzisiejszego świata. Rzeczywiście fascynujące może być, sam tego nieraz doświadczyłem, szybkie „odnajdywanie się" w różnych sytuacjach życiowych w różnych częściach świata - by pomagać innym. Człowiek dotyka wówczas niezwykłego fenomenu dojrzałości misjonarskiej.

     Jeśli usłyszysz to Chrystusowe wezwanie, nie staraj się go zagłuszyć, pozwól sobie odkryć tajemnice Bożych planów i zamiarów. Jesteś potrzebny!

     Jan Paweł II w "Redemptoris Missio" pisze: "Mam wrażenie, że nadszedł moment zaangażowania wszystkich sił kościelnych w nową ewangelizację i misję wśród narodów. Nikt wierzący w Chrystusa nie może uchylić się od tego najpoważniejszego obowiązku: głoszenia Chrystusa wszystkim ludom. Gdy patrzymy na dzisiejszy świat powierzchownie, uderzają nas liczne fakty negatywne i możemy popaść w pokusę pesymizmu. Jest to jednak wrażenie nieuzasadnione, wierzymy przecież w Boga Ojca i Pana, w Jego dobroć i miłosierdzie. Na progu trzeciego tysiąclecia Odkupienia Bóg przygotowuje wielką wiosnę chrześcijaństwa, której początek można już dostrzec." Jesteś Mu potrzebny! Naprawdę...


ks. Krzysztof Ośka TChr
Rektor Wyższego Seminarium Duchownego
Towarzystwa Chrystusowego


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-8/1996



P?j?? drog? b?ogos?awie?stwa P?j?? drog? b?ogos?awie?stwa
Ks. Marek Dziewiecki
Nie ma kryzysu powo?a?, gdy? B?g, kt?ry powo?uje, nie jest nigdy w kryzysie. Kryzys mog? prze?ywa? jedynie ci, kt?rzy s? powo?ani. Dzieje si? tak wtedy, gdy nie przyjmuj? od Boga daru bogatego cz?owiecze?stwa i zaproszenia do ?wi?to?ci, czyli do ?ycia w spos?b b?ogos?awiony.... » zobacz wi?cej


   


Wasze komentarze:
 piotr: 03.12.2006, 10:39
 witam
 Bartosz18: 01.10.2006, 13:32
 Na wakacjach byłem w Dublinie, poszedłem więc do kościoła św. Michana. Polska Msza Św. zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. W tygodniu na Mszę przychodzili obotnicy w stroju roboczym, prosto z pracy! Było mnóstwo młodych ludzi, oczywiscie Polaków. Kolejka do Spowiedzi... Również wrażenie robiła pobożnośc samych Irlandczykow, których widziałem na Mszy w jednym z licznych kościołów. Na Mszę, czy nawet krótką modlitwę w otwartej świątyni przychodzili ludzie w każdym wieku. To doświadczenie pokazało mi ogólnoświatową jednośc katolikow, cos niesamowitego. Pozdrawiam
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej