Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Moja droga

     Jednym z trzech rodzajów powołań do jakiego Bóg wzywa ludzi jest życie w samotności.

     Zanim właśnie takie powołanie odkryłam dla siebie, szukałam go przez wiele lat. Na początku gdy zastanawiałam się co ze sobą zrobić, moja odpowiedź brzmiała - jakoś tam będzie. Byłam pewna, że tak jak każdemu się jakoś układa tak będzie i ze mną. Kiedy weszłam w bliską relację z Jezusem zrozumiałam, że to On może wskazać mi właściwą drogę, przygotowaną tylko i wyłącznie dla mnie. Drogę, która jest moim powołaniem.

     Odkrycie swojego powołania stało się dla mnie ważną rzeczą. Modliłam się prosząc o mądrość we właściwym jej rozpoznaniu. Skoro powierzyłam swoje życie Jezusowi, zaufałam, że On sam wskaże co dla mnie jest dobre. Myślałam więc o życiu w małżeństwie. Ostatecznie odczytałam, że Bóg nie powierzył mi roli żony. Nigdy też nie widziałam się w zakonie. Więc co?

     Bóg prowadzi mnie przez życie w samotności, i na tej drodze czuję się dobrze. Tu bardzo dokładnie widzę, że mój wybór jest odpowiedzią na Boże powołanie. Żyjąc w samotności bardzo dużo czasu mogę oddać memu Bogu w służbie Kościołowi. I to czynię. Odczytałam to jako moje zadanie i bardzo chcę służyć Panu w czym tylko potrafię. Rozpoznając swoje talenty chętnie dzielę się nimi. Mam czas na osobiste spotkanie z moim Bogiem w Jego Słowie, mam czas na modlitwę, mam czas na spotkania formacyjne w Oazie, mam czas aby dzielić go z innymi.

     Na tej drodze jestem szczęśliwa i bardzo się cieszę z tego powodu, że mogę służyć tym w co mnie Bóg obdarował wspólnocie Kościoła.


Jola


Boże wezwanie. Rozeznawanie powołania Boże wezwanie. Rozeznawanie powołania
Philippe Madre
Pierwsi Apostołowie Chrystusa, podobnie jak najwięksi święci naszych czasów, musieli pewnego dnia dokonać wyboru, aby odrzuciwszy starego człowieka odnaleźć szczęście, podążając za najpiękniejszym z synów ludzkich. Autor proponuje czytelnikowi tę samą drogę, wraz z konkretnymi tematami medytacji, pozwalającą odkryć Boże wezwanie we własnym życiu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 i : 02.11.2016, 12:44
 samotny nigdy nie jest sam ,bo jest z nim całe'' niebo''
 moj: 19.10.2016, 12:38
 biedny'samotny człowieku...................................................
 a: 14.10.2016, 12:55
 ...odbiora'' wszystko'',potrafia... ''wyprać czlowieka'' ,...
 Do Adama: 04.08.2016, 08:22
 Adam a robiłeś coś wokół tego? Bo nie wystarczy się tylko modlić trzeba też działać. Żona nie spadnie Ci z nieba.
 adam: 21.06.2016, 01:21
 Żałosny, bełkot tego artykułu mnie przeraża. GDYBY BÓG ISTNIAŁ, NIE BYŁOBY SAMOTNOŚCI. A te wszystkie bajeczki ze "on może po prostu ma lepszy plan" są jedynie próbą wytłumaczenia jego bierności, przy założeniu, że w ogóle istnieje. Jak dobrze, że w wieku 20 lat wyzwoliłem się z ciemnoty wiary i przestałem pokładać nadzieję w kimś, kto ograbił mnie z największego, najszczytniejszego i najpiękniejszego ludzkiego prawa - prawa do miłości. Wszystko mi się uda, przestanę być samotny, muszę tylko uwierzyć we WŁASNĄ moc. Tyle lat ufałem, że bóg mnie prowadzi. zawiodłem się jednak, ale im wcześniej, tym lepiej. nareszcie jestem wolnym człowiekiem.
 joanna: 30.04.2015, 20:46
 Samotność jeśli jest powołaniem to widać od razu to po człowieku on samotny, tryska energią,pomysłami,szczęściem autentycznym i nie czuje pociągu fizycznego do płci nie będąc np. jeszcze w żadnym związku. Powołanie do samotności często jest alternatywą na problemy w relacji damsko-męskich wynikające często z problemów rodzinnych z czasów dzieciństwa, które się ciągną za dorosłą już osobą ponieważ nie są rozwiązane. Rozeznać to powołanie czasami jest łatwo i przychodzi od razu, innym razem to długi proces ale odpowiedzi trzeba szukać w sercu, nawet cofnąć się do czasów dziecka bo wtedy widać każde powołanie najlepiej, bo serce dziecka jest najczystsze i obraz jaśniejszy niż w późniejszym wieku. Odnalezienie swojego prawdziwego powołania prowadzi do szczęścia ale często nie jest to łatwa droga ale warta najwyższego poświęcenia i zaufania Bogu, posłuszeństwa a wtedy On nas doprowadzi do celu. Trzeba byc tylko cierpliwym i nigdy nie zwątpić.
 Hania: 14.08.2013, 17:25
 Ja tez żyje samotnie.dobrze mi z tym.pozdrawiam samotnych.
 Mr. miki: 18.10.2012, 12:10
 Witajcie. Samotność w moim życiu przeważa, w sensie tylko takim iż nie mam dziewczyny i przyjaciół. Jednak gdy tak na spokojnie się zastanowię, widzę że bycie samotnym wcale nie jest takie złe. Jeśli człowiek ma pasję, rozwija zainteresowania, dostrzega detale życia, jest to stan zupełnie do zniesienia. Nie powiem że to stan pozytywny, owszem są dni że potrzebuję kogoś bliżej. Zauważyłem też ciekwy detal: Jeśli nie poznawałem dziewczyn przez sieć, czułem się chyba szczęśliwszy. Niestety, poznane osoby są to jakby, umarłe za życia postacie, o niskiej samoocenie, które implementują swoj poziom wartości, w moje zycie. Cos strasznego, czlowiek nie widzi jak stacza sie na dno, dzieki tym postaciom. Na szczescie teraz dostrzegam ten detal i latwiej mi sie pogodzic z jakimis tam sprawami... Jesli masz pasje, nie siedzisz na necie jak nałogowiec, jesli nie masz XX kont w serwisach spolecznosciowych i chcesz poznac kogos podobnego, prosze napisz. GG. 33663655 ( Śląsk - Katowice ) Chętnie poznam kogoś kto nie jest desperatem. Kto pojdzie ze mna na spacer, nie patrzac na mnie jak na: przyszle aktywo finansowe, chlopaka czy męza. Spacer, usmiech, lepsze samopoczucie. Nie wiele trzeba aby byc szczesliwym nawet z przyjacielem. Najgorszy przynaciel to ten ktory nazwya Cie przyjacielem. Oznacza to iz wykluczyl Cie, dajac Ci plakietke. Po co nazywac cokolwiek po imieniu. Niech Bog decyduje, kto z kim, jest w jakiej sprawie... Zmieniam moje zycie wedlug prostego zdania: Im czesciej robisz to, co robisz, tym czesciej otrzymujesz to, co otrzymujesz. Jesus, to prawdziwy przyjaciel, mama to wspanialy przyjaciel, a Ci ktorzy mnie opuscili, to egoistyczne postacie szukajace tylko i wylacznie czegos dla siebie. Na imie im: Daj. Na imie im: ofensywa. Na imie im: Studiuje na pokaz. Na imie im: pomoge Ci ( wiec biora plakietki i naklejaja, zamiast dac czasowi czas ) Na imie im: tymczasowi. Na imie im: tchorze itd... Na imie im: szanuj mnie ( a sami nie szanuja ani siebie ani innych )
 Anuszka24: 05.06.2012, 20:38
 No i jeszcze parę słow ode mnie... Jesteście głodni miłości... Bardzo. Też byłam, umieram wręcz z głodu, w sensie czułam, że umieram z głodu od środka, ale cóż mogłam zrobić? Nie mogłam normalnie żyć... Nie da się żyć bez miłości... Mimo, że chodziłam codziennie na Msze Świętą, do Komunii Świętej codziennie lub bardzo często to przepaść głodu była we mnie tak ogromna, głębokie rany jeszcze z domu... Moi drodzy! Dziś jestem szcześliwa! Nie trochę, ale bardzo :) To On Bóg napełnia moje serce miłością, mimo, że sama, jestem szczęśliwa, mam Boga! Mojego Boga :) Kocham i jestem kochana... I to jaką miłością! A było tragicznie, w sumie nerwica natyręctw, depresja były tak głębokie, że szpital psychiczny się kłaniał... Sam zakonnik, który był moim spowiednikiem powiediział do mnie, że jest mu mnie żal, widział, że sytuacja jest krytyczna, mówił, bym się modliła do św. Rity... Zaproście Pana Boga do swojego życia, zacznijcie szukać miłości u Pana Jezusa, a On da Wam taką miłość, że wypełni wasze samotne serca taką miłością... Może to trwać długo, u mnie trwało kilka lat, było to bardzo bolseny proces... W Panu Bogu jest spełnienia naszych marzeń i tęsknot... Niech Bóg będzie uwielbiony! Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wrzechmogący :)
 Anuszka24: 18.05.2012, 20:11
 Odsyłam do Mt 19, podrozdział "dobrowolna bezżenność"... Tam jest napisane, że niektórych ludzie uczynili niezdolnymi do małżeństwa...
 Anuszka24: 12.05.2012, 19:48
 Czytam te wpisy...i serce mi się kraja... Powołanie do samotności jest powołaniem do głębszej relacji ze Stwórcą...Ale to jest bardzo rzadkie powołanie. I jeślibyście mieli takie powołanie to bylibyście szczęśliwi... Mam koleżankę, która chce zostać dziewicą konsekrowaną, mimo, że ma powodzenie u chłopaków. Ona czuje w sercu, że nie zakon, że właśnie bardziej "dla Boga", ale w świecie... A to więszkośc z was opisuje to jest stan porzuconych serc...Poprostu nie znaleźliście tej jedynej osoby, kto wie może ją jeszcze znajdziecie...Nie chce nikogo dobijać, ale może być i tak, że macie problemy z relacjami, np. z domu rodzinnego i boicie się wejść w relację... Jak bardzo Pan Bóg musi współczuć z wami w tym cierpieniu... Nie obarczajcie Go, On jest niewinny...
 Taki jeden z O: 21.01.2012, 17:50
 Ja jestem samotny i w sumie jest mi z tym bardzo źle. Bóg wybrał pewnie dla mnie taką drogę powołania. Tylko, że w tym powołaniu cierpię i im jestem starszy tym bardziej mnie przeraża przyszłość z jaką będę musiał się zmierzyć. Najlepsze jest to, że ta samotność wcześniej jakoś mnie nie przerażała, a teraz zaczyna się ze mną robić coraz gorzej. Mimo, że mam bardzo duże powodzenie u kobiet to nie spotkałem odpowiedniej dla siebie osoby. Podstawa dla mnie to osoba nie pijąca, nie paląca, nie przeklinająca i oczywiście wierząca w boga i opierająca się o jego zasady. Takiej nie spotkałem, więc nie chciałem być z żadną, bo uważam, że z nie wierzącą nie dam rady wychować potomstwa zgodnie z zasadami bożymi.
 Megi: 18.03.2011, 13:47
 ...problem tkwi w myśleniu na tema samotności. W efekcie każdy jest sam. W brzuszku u mamy byliśmy połączeni pępowiną ale później trza się konfrontować z światem już jako indywidualny projekt Boga. Nie można pisać, że jest się jakimś przeklętym bo się jest samym. Lubie być sama bo nie lubię jak ktoś mi coś nakazuje. Nie czuję się stara panna nadal jestem młoda ciałem i duchem. Bóg jest wiecznie młody i pewnie nie chce aby jego dzieci biadoliły nad swoim losem jeśli jeśli nie mają się tak źle. a komuś lepiej jest jak będzie samym. Zauważcie ile jest rozbitych rodzin. Człowiek samotny nadal jest płodny. Nie chodzi mi tu o płodność fizycznie, ale duchowo, żyje ma świadomość swojej misji. Nie ma księżniczek z bajek ani księciów bo to są bajki które miały trochę osłodzić nam dzieciństwo. Trzeba patrzeć realnie. Bóg kocha człowieka bez względu na stan ale jeśli chcesz uzależniać swoje uczucia od kogoś to można trochę rozczarować jeśli ktoś nie będzie tak piękny jak w naszych marzeniach. To jest jak budowanie na piasku. A więc odwagi!!!
 Robert: 10.03.2011, 22:23
 Kto prawdziwie wierzy nigdy nie jest samotny ...
 Jadwiga: 23.01.2011, 10:51
 Mąż zmarł nagle (tętniak aorty) zostałam sama i żyję tak już ponad rok. Mam dwoje dzieci, sa dorosłe, mieszkają w tym samym miescie. Mam z nimi kontakt ale czuje sie bardzo samotna. Chodze do Koscioła, maluję, jestem sprawna fizycznie, wychodzę z mieszkania bardzo często ale nie umię pokochac samotności.
 malutka_stg: 04.01.2011, 13:18
 Witam! Samotność nie jest wg mnie żadnym powołaniem, zwłaszcza że wiele osób jej świadomie i dobrowolnie nie wybierało. To wielka udręka dla człowieka. Nawet księża nie wiedzą co mają doradzić takim ludziom, ba! nawet sprawia im problem stykania się z osobami samotnymi szczególnie z kobietami. Ja też jestem samotna i czasami mam wrażenie że jestem chyba jakaś przeklęta,nigdy nie pogodzę się z takim życiem.
 magda: 02.01.2011, 20:42
 w sumie to nawet dobrze być samym. Mi to nie przeszkadza a nawet się cieszę. Niestety wśród ludzi można się poczuć samotnym. Paradox. nie po prostu nie ma jedności między ludźmi. Jeszcze w szkole jest grupa później ludki się rozchodzą i co dalej. Każdy buduje swoje gniazdko. Każdy jest potrzebny...ja i ty
 madzia: 26.12.2010, 21:50
 ...dobrze jest jak odkryje się ta odpowiednia drogę...
 Justyna1992,krz.: 07.11.2010, 23:48
 Ja też postawie na samotność jak nie uda mi sie wstąpić do zakonu.Życie w samotności to ofiarowywanie siebie Bogu.Bycie dla innych jak Jezus! :) Zycie samotne ma tez swoje uroki.Osoba samotna, która zyje w przyjaźni z Bogiem nie jest samotna.Ma tez swojego aniolka... ;-)
 Elzbieta+: 27.06.2010, 18:21
 Szczesc Boze!+ Ja tez odkrywam co Pan robi w moim zyciu, dalej szukam i nie przestane mimo to ze chce odkryc moj plan jaki ma wobec mnie Pan. Bylam pewna ze mnie chce w zakonie lecz sie rozczarowalam ze nie, w zyciu malzenski tez nie i pozosatala mi samotnosc. Miedzu czasie jak rozwazalam to odkrylam Dziewice Konsekrowane . To sa osoby ktore slubuja na cale zycie czystosc i wraz staja sie Oblubienicami jego. Oto strona: http://www.konsekrowane.org/. Warto odkywac plan Juzusa. POzdrawiam:)
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej