Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Powołanie

Powołanie pomaga człowiekowi wyzwolić się, to pewne,
ale wcześniej trzeba wyzwolić powołanie.

Najnowsza książka - polecamy!
Zostawiwszy wszystko, znalazłem szczęście. Listy o powołaniu Zostawiwszy wszystko, znalazłem szczęście. Listy o powołaniu
o. Tomasz Jędruch SP, o. Józef Tarnawski SP
Książka zawiera zbiór listów, które młodzi ludzie pisali do ojców pijarów na przestrzeni kilku lat; stawiali w nich bardzo konkretne pytania dotyczące powołania, zwłaszcza powołania do życia zakonnego.... » zobacz więcej

O... Rozważania Powołani do małżeństwa Powołani do kapłaństwa, zakonu... Powołani do życia konsekrowanego Posługa Diakonat stały Świadectwa życia samotnego Samotność w świecie Szukający...


Ja jestem
drogą i prawdą,
i życiem.

Nikt nie
przychodzi do
Ojca inaczej
jak tylko
przeze Mnie.

(Jn 14:6)


Patrz więc,
żeby światło,
które jest
w tobie, nie
było ciemnością.
(Łk 11:35)

MODLITWA O ROZPOZNANIE
DROGI ŻYCIA


Boże przenikasz mnie i znasz.
Stworzyłeś mnie dla szczęścia
- pomóż mi je znaleźć.

Ukaż mi moją drogę życia.
Spraw, abym wybrał to,
coś Ty dla mnie zamierzył
i do czego sposobił jeszcze
w łonie matki.

Chcę być Ci posłusznym we wszystkim.
Pójdę gdzie mnie poślesz.

Ufam Tobie, bo wiem, że mnie
kochasz i chcesz mego dobra.
Poprowadź mnie po
ścieżkach Twoich.


Dzięki odmawianiu tej modlitwy
odnalazłem swoje powołanie
Serdecznie polecam!

Tomek - założyciel strony
Pomoc Duchowa - www.adonai.pl

Zakony i zgromadzenia Modlitwy Spotkanie z... Powołanie do samotności? Perełki Poezja Opowiadania Proszę księdza

Bóg powołuje, ja wybieram Bóg powołuje, ja wybieram
Amedeo Cencini
Jesteśmy cywilizacją wytwarzającą zbyt wiele brudów - i nie wiemy, jak się ich pozbyć. Mówimy zbyt wiele rzeczy pustych i banalnych - i nie umiemy rozpoznać, co jest prawdą.... » zobacz więcej


 zkn : 23.03.2016, 19:25
 Ja też byłam bardzo nieśmiała, zahukana, ale z pomocą Bożą zyskuję odwagę - trzeba się modlić o Jego pomoc w tej mierze. Mimo wielu odważnych kroków, które już uczyniłam, nadal mi niekiedy towarzyszą te uczucia lękowe, gdy sobie pomyślę, że mam coś odważnego zrobić, ale już się temu nie poddaję! (To uczucie lęku będzie nam zawsze towarzyszyć w doczesności). Kiedyś ksiądz na kazaniu mówił, że to diabeł chce byśmy się poddawali paraliżującemu lękowi, że to on nas dołuje i utwierdza w przekonaniu, że jesteśmy tak beznadziejni, do niczego się nie nadajemy. Kiedyś z kolei, w czasie adoracji, przyszła mi taka myśl - "czy mam prawo ograniczać Boga swoim lękiem?!" Jezus chce byśmy się nie podawali lękowi -"nie lękajcie się! "- ile razy te słowa powtarzają się w Biblii?! Akt odwagi z naszej strony będzie dla nas możliwy tylko wówczas, gdy uprzednio zaufamy Jezusowi. Musimy się całkowicie na Niego zdać, Jemu się powierzyć. Polecam "zaprzyjaźnić się " z wizerunkiem Jezusa miłosiernego i powtarzać Jezusowi zdanie:"Jezu, ufam Tobie! ". Szczerze pomów o tym wszystkim, o swoich pragnieniach i lękach z Jezusem- Jemu wszystko powierz, w Jego ręce; by działa się Jego wola. Jezus zawsze zaprasza nas do czynienia takich rzeczy, które wydają się dla nas niemożliwe i wobec których czujemy się niepewnie, czujemy lęk. Dlatego tylko z Nim możemy sobie dać radę- "Pan mocą swojego ludu, mocą moją jest Pan" (pieśń). Możemy odczuwać lęk, ale nie powinniśmy się jemu poddawać! Jezus nie da Ci od tak po prostu odwagi, ale da ci sytuacje wymagające odwagi- jeśli podejmiesz się tego wyzwania, to wtedy się zwiększy twoja odwaga- taka jest prawidłowość. Innej nie ma. Musisz się przełamać dla Jezusa. Jak tylko taki akt uczynisz, to potem będzie Ci coraz łatwiej, bo poznasz Bożą moc- doświadczysz Jezusa, bardziej Go poznasz- Jego dobroć,  Opatrzność - a wtedy będziesz już mogła Mu szczerze zaufać. Nie wystarczy bowiem tylko prosić Jezusa o pomoc w pokonaniu lęku, ale trzeba wykorzystywać okazje,  które wymagają od nas okazania odwagi- gdy je podejmujemy, to wtedy zyskujemy coraz więcej odwagi. Jezus cieszy się, gdy mimo lęku podejmujemy się wyzwań,  bo wtedy okazujemy względem Niego swe zaufanie. Jeśli nadal będziesz tkwić w jednym miejscu,  nie uczynisz jakiegoś aktu odwagi, to się nie ruszysz do przodu i się nie dowiesz, czy to jest Twoja droga. A sama, na własną rękę w zaciszu domowym, jej nie odkryjesz! Póki się na nic nie odważysz, będziesz się tylko miotać w gąszczu swych wątpliwości,  lęków,  będziesz się tylko negatywnie nakręcać -a taki stan może trwać nawet kilka lat (mój przypadek)( nie polecam!). Nieprzewidywalne są drogi Boże- powołuje tego, kogo chce i nie kieruje się opiniami innych. Ksiądz ten nie zna Twego wnętrza,  tego co się w Tobie dzieje,  jeśli Cię zna tylko z widzenia. Tym nie należy się w ogóle przejmować,  nie widzę w tym problemu. Jak dasz mu poznać Twoje wnętrze,  to wtedy przestanie się ewentualnie dziwić. To jest bardzo prawdopodobne, że rodzina nie będzie zachwycona Twoim pomysłem i będzie Cię tylko zniechęcać. Taki los powołanych. To jest też dla nas pewien rodzaj próby, na ile mocna jest nasza miłość, zdeterminowanie pójścia za Jezusem- trzeba to przetrwać. To też taka swoista lekcja pokory- znoszenie cierpliwe ich gadania. Trzeba dać im czas,  by się z tym bardziej oswoili. Jak będą Cię widzieć,  że się zmieniasz- a jak będziesz czyniła kroki odwagi, to na 100% będziesz się zmieniać na lepsze- to wtedy będą widzieć,  gdzie jest Twoja droga i w końcu winni dać Ci wolną rękę, będą czuli, że tu istotnie jest ręka Boża.
 Do Monika: 23.03.2016, 17:08
 A ile wtedy miałaś lat, jak pierwszy raz pomyślałaś o zakonie?
 Do Zkn :-D: 22.03.2016, 21:50
 Piszesz, że to jakaś siostra zakonna zaczęła z Tobą rozmawiać o powołaniu. Może wtedy jest łatwiej, bo nie trzeba zaczynać samemu. Czy o coś pytała? Jak się przygotować do takiej rozmowy, gdy jest się nieśmiałą osobą?
 Do Moniki!: 22.03.2016, 19:25
 Ej Monisia! A Ty na co czekasz??? Zobaczcie ile osób ma tu wspólny temat. Ufam, że w te Święta Wszystkie Wasze powołania Zmartwychwstaną! Pozdrawiam i ogarniam Was siostrzaną modlitwą. s. Adriana s.adrianacst@interia.pl
 Monika: 22.03.2016, 11:20
 Do szukającej powiem ci że ja też miałam pewne obawy i też się bałam odezwać do księdza albo siostry zakonnej i porozmawiać o moim powołaniu i zaczęłam pisać na forum a potem siostra zakonna podała mi swojego maila i zdecydowałam się odważyć i trochę popisałyśmy po jakimś czasie po pewnej Mszy postanowiłam że odezwę się do księdza proboszcza i powiem co mnie dręczy i co teraz myślę zna moją rodzinę w Pierwsze piątki z Najświętszym Sakramentem przychodzi do mojej babci i tak po Mszy poszłam do niego i mówię mu że myślę o zakonie i na jego ustach pojawił się uśmiech umówiliśmy się na rozmowę u niego w kancelarii i tak wylałam swoje obawy troski że moja mama powiedziała że mnie nie puści Powiedział mi miej ufność w Boże miłosierdzie. ale oczywiście nie wstąpiłam do tej pory do zakonu Choć widzę że Bóg się znowu o mnie upomina choć teraz już mam prawie 35 Nie bój się napisz do jakiejś siostry lub podaj nr to na pewno się odezwą
 Xxx: 21.03.2016, 18:34
 DO SZUKAJĄCEJ: Czy możesz podać swojego maila?
 zkn : 21.03.2016, 17:07
 Ja też byłam bardzo nieśmiała, zahukana, ale z pomocą Bożą zyskuję odwagę - trzeba się modlić o Jego pomoc w tej mierze. Mimo wielu odważnych kroków, które już uczyniłam, nadal mi niekiedy towarzyszą te uczucia lękowe, gdy sobie pomyślę, że mam coś odważnego zrobić, ale już się temu nie poddaję! (To uczucie lęku będzie nam zawsze towarzyszyć w doczesności). Kiedyś ksiądz na kazaniu mówił, że to diabeł chce byśmy się poddawali paraliżującemu lękowi, że to on nas dołuje i utwierdza w przekonaniu, że jesteśmy tak beznadziejni, do niczego się nie nadajemy. Kiedyś z kolei, w czasie adoracji, przyszła mi taka myśl - "czy mam prawo ograniczać Boga swoim lękiem?!" Jezus chce byśmy się nie podawali lękowi -"nie lękajcie się! "- ile razy te słowa powtarzają się w Biblii?! Akt odwagi z naszej strony będzie dla nas możliwy tylko wówczas, gdy uprzednio zaufamy Jezusowi. Musimy się całkowicie na Niego zdać, Jemu się powierzyć. Polecam "zaprzyjaźnić się " z wizerunkiem Jezusa miłosiernego i powtarzać Jezusowi zdanie:"Jezu, ufam Tobie! ". Szczerze pomów o tym wszystkim, o swoich pragnieniach i lękach z Jezusem- Jemu wszystko powierz, w Jego ręce; by działa się Jego wola. Jezus zawsze zaprasza nas do czynienia takich rzeczy, które wydają się dla nas niemożliwe i wobec których czujemy się niepewnie, czujemy lęk. Dlatego tylko z Nim możemy sobie dać radę- "Pan mocą swojego ludu, mocą moją jest Pan" (pieśń). Możemy odczuwać lęk, ale nie powinniśmy się jemu poddawać! Jezus nie da Ci od tak po prostu odwagi, ale da ci sytuacje wymagające odwagi- jeśli podejmiesz się tego wyzwania, to wtedy się zwiększy twoja odwaga- taka jest prawidłowość. Innej nie ma. Musisz się przełamać dla Jezusa. Jak tylko taki akt uczynisz, to potem będzie Ci coraz łatwiej, bo poznasz Bożą moc- doświadczysz Jezusa, bardziej Go poznasz- Jego dobroć,  Opatrzność - a wtedy będziesz już mogła Mu szczerze zaufać. Nie wystarczy bowiem tylko prosić Jezusa o pomoc w pokonaniu lęku, ale trzeba wykorzystywać okazje,  które wymagają od nas okazania odwagi- gdy je podejmujemy, to wtedy zyskujemy coraz więcej odwagi. Jezus cieszy się, gdy mimo lęku podejmujemy się wyzwań,  bo wtedy okazujemy względem Niego swe zaufanie. Jeśli nadal będziesz tkwić w jednym miejscu,  nie uczynisz jakiegoś aktu odwagi, to się nie ruszysz do przodu i się nie dowiesz, czy to jest Twoja droga. A sama, na własną rękę w zaciszu domowym, jej nie odkryjesz! Póki się na nic nie odważysz, będziesz się tylko miotać w gąszczu swych wątpliwości,  lęków,  będziesz się tylko negatywnie nakręcać -a taki stan może trwać nawet kilka lat (mój przypadek)( nie polecam!). Nieprzewidywalne są drogi Boże- powołuje tego, kogo chce i nie kieruje się opiniami innych. Ksiądz ten nie zna Twego wnętrza,  tego co się w Tobie dzieje,  jeśli Cię zna tylko z widzenia. Tym nie należy się w ogóle przejmować,  nie widzę w tym problemu. Jak dasz mu poznać Twoje wnętrze,  to wtedy przestanie się ewentualnie dziwić. To jest bardzo prawdopodobne, że rodzina nie będzie zachwycona Twoim pomysłem i będzie Cię tylko zniechęcać. Taki los powołanych. To jest też dla nas pewien rodzaj próby, na ile mocna jest nasza miłość, zdeterminowanie pójścia za Jezusem- trzeba to przetrwać. To też taka swoista lekcja pokory- znoszenie cierpliwe ich gadania. Trzeba dać im czas,  by się z tym bardziej oswoili. Jak będą Cię widzieć,  że się zmieniasz- a jak będziesz czyniła kroki odwagi, to na 100% będziesz się zmieniać na lepsze- to wtedy będą widzieć,  gdzie jest Twoja droga i w końcu winni dać Ci wolną rękę, będą czuli, że tu istotnie jest ręka Boża.
 zkn : 20.03.2016, 23:18
 Ja też byłam bardzo nieśmiała, zahukana, ale z pomocą Bożą zyskuję odwagę - trzeba się modlić o Jego pomoc w tej mierze. Mimo wielu odważnych kroków, które już uczyniłam, nadal mi niekiedy towarzyszą te uczucia lękowe, gdy sobie pomyślę, że mam coś odważnego zrobić, ale już się temu nie poddaję! (To uczucie lęku będzie nam zawsze towarzyszyć w doczesności). Kiedyś ksiądz na kazaniu mówił, że to diabeł chce byśmy się poddawali paraliżującemu lękowi, że to on nas dołuje i utwierdza w przekonaniu, że jesteśmy tak beznadziejni, do niczego się nie nadajemy. Kiedyś z kolei, w czasie adoracji, przyszła mi taka myśl - "czy mam prawo ograniczać Boga swoim lękiem?!" Jezus chce byśmy się nie podawali lękowi -"nie lękajcie się! "- ile razy te słowa powtarzają się w Biblii?! Akt odwagi z naszej strony będzie dla nas możliwy tylko wówczas, gdy uprzednio zaufamy Jezusowi. Musimy się całkowicie na Niego zdać, Jemu się powierzyć. Polecam "zaprzyjaźnić się " z wizerunkiem Jezusa miłosiernego i powtarzać Jezusowi zdanie:"Jezu, ufam Tobie! ". Szczerze pomów o tym wszystkim, o swoich pragnieniach i lękach z Jezusem- Jemu wszystko powierz, w Jego ręce; by działa się Jego wola. Jezus zawsze zaprasza nas do czynienia takich rzeczy, które wydają się dla nas niemożliwe i wobec których czujemy się niepewnie, czujemy lęk. Dlatego tylko z Nim możemy sobie dać radę- "Pan mocą swojego ludu, mocą moją jest Pan" (pieśń). Możemy odczuwać lęk, ale nie powinniśmy się jemu poddawać! Jezus nie da Ci od tak po prostu odwagi, ale da ci sytuacje wymagające odwagi- jeśli podejmiesz się tego wyzwania, to wtedy się zwiększy twoja odwaga- taka jest prawidłowość. Innej nie ma. Musisz się przełamać dla Jezusa. Jak tylko taki akt uczynisz, to potem będzie Ci coraz łatwiej, bo poznasz Bożą moc- doświadczysz Jezusa, bardziej Go poznasz- Jego dobroć,  Opatrzność - a wtedy będziesz już mogła Mu szczerze zaufać. Nie wystarczy bowiem tylko prosić Jezusa o pomoc w pokonaniu lęku, ale trzeba wykorzystywać okazje,  które wymagają od nas okazania odwagi- gdy je podejmujemy, to wtedy zyskujemy coraz więcej odwagi. Jezus cieszy się, gdy mimo lęku podejmujemy się wyzwań,  bo wtedy okazujemy względem Niego swe zaufanie. Jeśli nadal będziesz tkwić w jednym miejscu,  nie uczynisz jakiegoś aktu odwagi, to się nie ruszysz do przodu i się nie dowiesz, czy to jest Twoja droga. A sama, na własną rękę w zaciszu domowym, jej nie odkryjesz! Póki się na nic nie odważysz, będziesz się tylko miotać w gąszczu swych wątpliwości,  lęków,  będziesz się tylko negatywnie nakręcać -a taki stan może trwać nawet kilka lat (mój przypadek)( nie polecam!). Nieprzewidywalne są drogi Boże- powołuje tego, kogo chce i nie kieruje się opiniami innych. Ksiądz ten nie zna Twego wnętrza,  tego co się w Tobie dzieje,  jeśli Cię zna tylko z widzenia. Tym nie należy się w ogóle przejmować,  nie widzę w tym problemu. Jak dasz mu poznać Twoje wnętrze,  to wtedy przestanie się ewentualnie dziwić. To jest bardzo prawdopodobne, że rodzina nie będzie zachwycona Twoim pomysłem i będzie Cię tylko zniechęcać. Taki los powołanych. To jest też dla nas pewien rodzaj próby, na ile mocna jest nasza miłość, zdeterminowanie pójścia za Jezusem- trzeba to przetrwać. To też taka swoista lekcja pokory- znoszenie cierpliwe ich gadania. Trzeba dać im czas,  by się z tym bardziej oswoili. Jak będą Cię widzieć,  że się zmieniasz- a jak będziesz czyniła kroki odwagi, to na 100% będziesz się zmieniać na lepsze- to wtedy będą widzieć,  gdzie jest Twoja droga i w końcu winni dać Ci wolną rękę, będą czuli, że tu istotnie jest ręka Boża.
 s. Adriana CST: 19.03.2016, 14:05
 Do Szukającej! Napisz do mnie, a ja sama odezwę się do Ciebie! Nie bój się! Zaufaj!
 zkn : 18.03.2016, 16:30
 Jeśli w pobliżu nie ma żadnych sióstr - to są dwa rozwiązania. Albo zorientować się w jakiś dniach skupienia w jakimś zakonie, który jest np. najbliżej Twego miejsca zamieszkania, i na nie pojechać -takie dni wiele dają. I wtedy możesz pogadać z jakąś siostrą na spokojnie, z siostrą, która na tego typu rozmowy jest właśnie przygotowana- zwykle organizują te dni siostry "od powołań ". A jeżeli to jest na razie nie do wykonania - bo prędzej czy później będzie musiało do tego dojść - to nie pozostaje nic innego jak porozmawiać wpierw z księdzem. Czy młody czy proboszcz? Tak generalnie nie da się tego powiedzieć. Ksiądz księdzu nierówny... wiekiem aż tak bardzo nie należy się kierować - to że ktoś jest starszy w kapłaństwie, nie oznacza że jest "lepszy". Dojrzałość duchowa nie jest zależna od wieku. (Młody jedynie może Cię potencjalnie lepiej zrozumieć, Twe rozterki- bo sam je stosunkowo niedawno przeżywał.)Czym ja się kierowałam w wyborze księdza? - dwie cechy: pobożny i przyjazny(wiekiem ani pozycją się nie kierowałam ). Jak rozpoznać te cechy? Pobożny odprawia ze skupieniem i nabożnie Mszę - to po prostu widać po nim, że ma głęboką relację z Jezusem. A przyjazny - uśmiechnie się, "promienieje " dobrem i ciepłem na kilometr- to też się czuje po prostu. Dzięki tej serdeczności, która z niego "wypływa ", miałam odwagę zagadać. Trzeba zaobserwować księży w różnych sytuacjach - jeśli nie w Twojej parafii to możesz spróbować w sąsiedniej - byle takiego znaleźć. Wszyscy jesteśmy grzesznikami -księża, siostry i sam papież także -więc poczucie grzeszności nie winno Cię w tym kroku powstrzymywać! To żaden argument. Jeśli szczerze żałowałaś i się wyspowiadałaś to już nie masz "grzechów na koncie" - bo w sakramencie spowiedzi Jezus wyczyścił Twoje konto do zera-nie masz winy już. A jakoże jesteś nieśmiała, to wątpię, byś popełniła jakiś publicznie gorszący grzech, o którym wszyscy powszechnie wiedzą.
 Szukająca: 17.03.2016, 17:03
 Ogromnie się boję bo ze mnie jest tchórz straszny i na samą myśl że mam rozpocząć rozmowę i mówić o sobie i moich wątpliwościach ogrania mnie strach i zdenerwowanie. A z drugiej strony nie wiem jak tak dłużej wytrzymam i czy to w ogóle moja droga. A jeszcze zwłaszcza jak ksiądz mnie zna mniej więcej z widzenia i tu "wyskoczyć" mu z czymś "takim". I jeszcze jest kwestia rodziny, gdyby się dowiedziała o czym myślę, to boję się, że by mnie wyśmiali i wykpili, bo chyba dziewczyna ma zawsze trudniej.
 Szukająca: 17.03.2016, 17:00
 Ogromnie się boję bo ze mnie jest tchórz straszny i na samą myśl że mam rozpocząć rozmowę i mówić o sobie i moich wątpliwościach ogrania mnie strach i zdenerwowanie. A z drugiej strony nie wiem jak tak dłużej wytrzymam i czy to w ogóle moja droga. A jeszcze zwłaszcza jak ksiądz mnie zna mniej więcej z widzenia i tu "wyskoczyć" mu z czymś "takim". I jeszcze jest kwestia rodziny, gdyby się dowiedziała o czym myślę, to boję się, że by mnie wyśmiali i wykpili, bo chyba dziewczyna ma zawsze trudniej.
 zkn : 16.03.2016, 19:14
 Jeśli w pobliżu nie ma żadnych sióstr - to są dwa rozwiązania. Albo zorientować się w jakiś dniach skupienia w jakimś zakonie, który jest np. najbliżej Twego miejsca zamieszkania, i na nie pojechać -takie dni wiele dają. I wtedy możesz pogadać z jakąś siostrą na spokojnie, z siostrą, która na tego typu rozmowy jest właśnie przygotowana- zwykle organizują te dni siostry "od powołań ". A jeżeli to jest na razie nie do wykonania - bo prędzej czy później będzie musiało do tego dojść - to nie pozostaje nic innego jak porozmawiać wpierw z księdzem. Czy młody czy proboszcz? Tak generalnie nie da się tego powiedzieć. Ksiądz księdzu nierówny... wiekiem aż tak bardzo nie należy się kierować - to że ktoś jest starszy w kapłaństwie, nie oznacza że jest "lepszy". Dojrzałość duchowa nie jest zależna od wieku. (Młody jedynie może Cię potencjalnie lepiej zrozumieć, Twe rozterki- bo sam je stosunkowo niedawno przeżywał.)Czym ja się kierowałam w wyborze księdza? - dwie cechy: pobożny i przyjazny(wiekiem ani pozycją się nie kierowałam ). Jak rozpoznać te cechy? Pobożny odprawia ze skupieniem i nabożnie Mszę - to po prostu widać po nim, że ma głęboką relację z Jezusem. A przyjazny - uśmiechnie się, "promienieje " dobrem i ciepłem na kilometr- to też się czuje po prostu. Dzięki tej serdeczności, która z niego "wypływa ", miałam odwagę zagadać. Trzeba zaobserwować księży w różnych sytuacjach - jeśli nie w Twojej parafii to możesz spróbować w sąsiedniej - byle takiego znaleźć. Wszyscy jesteśmy grzesznikami -księża, siostry i sam papież także -więc poczucie grzeszności nie winno Cię w tym kroku powstrzymywać! To żaden argument. Jeśli szczerze żałowałaś i się wyspowiadałaś to już nie masz "grzechów na koncie" - bo w sakramencie spowiedzi Jezus wyczyścił Twoje konto do zera-nie masz winy już. A jakoże jesteś nieśmiała, to wątpię, byś popełniła jakiś publicznie gorszący grzech, o którym wszyscy powszechnie wiedzą.
 s. Adriana CST: 16.03.2016, 08:40
 ... ja też Moniko służę pomocą... s.adrianacst@interia.pl Oczywiście jeżeli chcesz....
 Monika: 15.03.2016, 23:05
 Dziękuję za wsparcie i modlitwę :) Trochę się boję ale mam nadzieję że z pomocą Bożą jakoś to będzie i nie dam się pokonać kudłatemu :) W końcu modlitwa działa cuda :)
 zkn : 15.03.2016, 22:33
 Myślę, że jako dziewczynie, na pewno łatwiej się będzie odezwać na początku do siostry niż do księdza. Ja też zaczęłam od kontaktu z siostrą -nie tyle ja zaczęłam, co siostra zaczęła, ale też ja o taką łaskę prosiłam Jezusa, bo byłam bardzo nieśmiała i nie byłam pewna, czy ja tego chce, czy Jezus, wiec prosiłam Go, że jeżeli chce tego, to niech się samo stanie i się stało w końcu. Po jakimś czasie jednak doszło też do rozmowy z księdzem. A jak zaczęłam? Wcześniej się w tej intencji modliłam i prosiłam, by stało się tak jak Jezus chce. I raz się odważyłam i "złapałam " go po mszy i powiedziałam, że myślę o zakonie i chciałabym o tym porozmawiać i się umówiliśmy. Reakcje księży oczywiście mogą być przeróżne, dlatego polecam Ci rozeznać się w księżach i "upatrzyć " sobie takiego o głębokiej duchowości - taki na pewno pochyli się nad Twoim przypadkiem z wyrozumiałością.
 Też Monika: 14.03.2016, 18:30
 Podaję Ci kontakt jak chcesz to napisz monika161285@wp.pl Życie jest trudne ale piękne. Zakon jest trudny ale piękny. Małżeństwo jest trudne ale piękne. Piękne bo trudne. Im więcej kosztuje tym bardziej cenisz.
 s. Adriana CST: 14.03.2016, 14:34
 Ale to nie jest aż tak trudne, to nas przeraża i diabeł wyolbrzymia, żeby nas od Pana odciągnąć!!! On nie chciał Mu służyć i nie chce żebyśmy my Bogu służyli. Odwagi!!! Monika!!! Odwagi. Módl się i ruszaj!!!!!! My Ciebie wspieramy!!!
 Szukająca: 14.03.2016, 10:25
 A czy lepiej jest do młodego księdza podejść, czy na przykład do proboszcza, takiego z dłuższym stażem duszpasterstwa?
 Szukająca: 14.03.2016, 10:18
 A skąd wziąć siostrę, jak w pobliżu się ich nie ma? Szczerze mówiąc ja też jestem raczej wycofana, nieśmiała i dlatego to takie trudne. Takie mam dziwne odczucie że nikt mnie nie zrozumie i popatrzy na mnie z przerażeniem, bo nie jestem ideałem i mam wiele grzechów niestety na swoim koncie.
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] (8) [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100]


Autor

Treść

Uwaga: Wpisy nie dotyczące szeroko rozumianej
tematyki powołania nie będą zamieszczane
.






Trzy sposoby rozpoznawania swojego powołania:


Prezentacje o powołaniu

Powołanie
zakonne


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1589 kb, Pobrań: 10578
Powołanie


[ Pobierz ]


Rozmiar: 342 kb, Pobrań: 11669
Powołanie
uczniów


[ Pobierz ]


Rozmiar: 396 kb, Pobrań: 4416

Listy z
klasztoru


[ Pobierz ]


Rozmiar: 9398 kb, Pobrań: 8395
Oto ja!
Poślij mnie!


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1980 kb, Pobrań: 7865
Poszedłbym za
Tobą, ale...


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1422 kb, Pobrań: 7760

Co mam
czynić Boże?


[ Pobierz ]


Rozmiar: 138 kb, Pobrań: 7766
Modlitwa JP II
o powołania


[ Pobierz ]


Rozmiar: 2004 kb, Pobrań: 4565
Ogłoszenie
powołanione


[ Pobierz ]


Rozmiar: 952 kb, Pobrań: 10874

Czy to ja,
Panie...?


[ Pobierz ]


Rozmiar: 2079 kb, Pobrań: 4987


Prezentacje zakonów

Siostry Maryi
Niepokalanej


[ Pobierz ]


Rozmiar: 6377 kb, Pobrań: 6276
Służebnice
NSJ


[ Pobierz ]


Rozmiar: 1380 kb, Pobrań: 5740
Siostry
Pasterki


[ Pobierz ]


Rozmiar: 9611 kb, Pobrań: 5500

Siostry Honoratki

[ Pobierz ]


Rozmiar: 1974 kb, Pobrań: 5041
S. Franciszkanki
Rodziny Maryi


[ Pobierz ]


Rozmiar: 14052 kb, Pobrań: 5603
Córki Serca
Maryi


[ Pobierz ]


Rozmiar: 15915 kb, Pobrań: 3814

Siostry
Nativitanki


[ Pobierz ]


Rozmiar: 9198 kb, Pobrań: 6338
Siostry Misyjne
Służeb. Ducha Św.


[ Pobierz ]


Rozmiar: 10062 kb, Pobrań: 4115
Siostry Służeb.
Miłosierdzia


[ Pobierz ]


Rozmiar: 3930 kb, Pobrań: 4244

Klaryski
z Bydgoszczy


[ Pobierz ]


Rozmiar: 18905 kb, Pobrań: 3690
Siostry
Felicjanki


[ Pobierz ]


Rozmiar: 23846 kb, Pobrań: 4246
S. Kanoniczki
Ducha Świętego


[ Pobierz ]


Rozmiar: 5663 kb, Pobrań: 3237









[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej