Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Wspomnienie o Bałkanach

     Sezon na chłodniki, ziemniaczki z koperkiem i mleczne koktajle ze świeżymi owocami jeszcze trwa. Tymczasem o prawdziwym, cudownie twardym i zimnym zsiadłym mleku mieszczuch - smętny konsument sterylnego produktu z kartonika - może, niestety, tylko pomarzyć. W zamian za to warto przygotować sobie jogurt własnej produkcji. Ma on fantastyczny naturalny smak i konsystencję, jak wspomnienie o Bałkanach. Poza tym w dużej ilości wychodzi taniej, zwłaszcza gdy domowników jest wielu.

     Do jego przyrządzenia potrzebne jest odpowiednie mleko. Skoro nie mamy krowy na podorędziu, wystarczy zwykle pasteryzowane - w żadnym wypadku UHT! - mające przynajmniej 3,2 proc. tłuszczu. Jako zaczyn posłuży dobry gotowy jogurt - musi być bez żelatyny (kolejnym razem będziemy mogli użyć już własnego). Używamy go w proporcji: dobra łyżka na litr mleka.

     Mleko należy zagotować, a następnie lekko przestudzić. Powinno mieć taką temperaturę, że po włożeniu do niego palca poczujemy gorąco, ale nie będzie parzyć. Jogurt rozbełtać z niewielką ilością gotowanego mleka, wlać do garnka i całość wymieszać. Teraz należy utrzymywać ciepło, dobrze jest więc zawinąć garnek w koc, tak jak "dochodzącą" kaszę. Fermentacja trwa kilka godzin. Najwygodniej więc całą operację przeprowadzić wieczorem. Rano mamy już masę wybornego, świeżutkiego, dającego się kroić łyżką jogurtu z dużą ilością żywych kultur bakterii, za to bez cukru, konserwantów oraz barwników i aromatów identycznych z naturalnymi. Może służyć jako baza do różnych potraw i napojów. Dobrze przechowuje się w lodówce nawet parę dni.

     Podany z koperkiem, ząbkiem czosnku i utartym ogórkiem będzie prawdziwym daniem bałkańskim - i wystąpi pod nazwą tarator. Może też być greckim chłodnikiem czy sosem tzatziki, wtedy dodamy więcej czosnku i ogórka. Z buraczkiem, jajkiem na twardo, ogórkiem, koperkiem i szczypiorkiem oraz dodatkiem słodkiej śmietanki będzie chłodnikiem polskim, a z dodatkiem pokrojonej w kosteczkę zimnej cielęciny - chłodnikiem litewskim. W wersji najbardziej luksusowej tegoż chłodnika - z szyjkami rakowymi.

     No i desery, że przypomnę najprostszy, zwłaszcza że mamy na każdym stoisku bogactwo jesiennych malin: po prostu maliny z jogurtem, wymieszane jako koktajl czy tylko ułożone na jogurcie. Najważniejsze jest jedno: nie ma dnia bez jogurtu - własnej produkcji!


Lidia Molak


Tekst pochodzi z Tygodnika

13 września 2009


173 specjały siostry Anastazji 173 specjały siostry Anastazji
s. Anastazja Pustelnik
Kolejna książka kucharska, napisana przez siostrę Anastazję Pustelnik, zakonnicę ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości, pomoże nam przygotować dania, za które będziemy dziękować Bogu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej