Testy Psychotesty Zagadki Rebusy Cienie Pomoc Duchowa Zabawy Złudzenia Psychologia Quizy Triki
Podarunek imieninowy

     Solenizant siada na środku pokoju, oczekując na gości, którzy zjadą niebawem i każdy da mu podarunek imieninowy, ale tylko słownie. To się tak robi: przy solenizancie siedzi jego zaufany przyjaciel i doradca, a gdy każdy z gości mówi solenizantowi do ucha, co mu ofiaruje, ten pyta się przyjaciela: "Dlaczego mi to ofiarują?"; przyjaciel, nie wiedząc jaki przedmiot ofiarowano solenizantowi, oświadcza zastosowanie przedmiotu, jakie mu przyjdzie do głowy, wskutek czego formują się najdziwaczniejsze zestawienia, najczęściej nie mające najmniejszego związku z podarunkiem. Przytomny solenizant, nie chcąc obrazić żadnego z gości, głośno dziękuje każdemu i objaśnia, dlaczego ofiarowany mu przedmiot ma to lub owo przeznaczenie, wygłoszone bez namysłu przez jego przyjaciela.

     Z początku, gra ta wydaje się trudną, ale trzeba do niej tylko trochę przyzwyczajenia i śmiałości. Pobłażanie słuchaczy jest gwarancją uciechy.

     Na przykład:

     Solenizant. Dziękuję państwu za odwiedziny i za podarunki. Jestem pewien waszej życzliwości i tak znam wasze myśli i zamiary, że niezawodnie odgadnę, w jakim celu każde z państwa zaszczyciło mnie podarunkiem,

     Goście. Zobaczymy! zobaczymy!

     Przyjaciel. Ja także dam swoje zdanie.

     Pierwszy gość (solenizantowi do ucha). Ofiaruję panu pud świec.

     Pozostali powinni wiedzieć, co on ofiaruje.

     Solenizant (głośno do przyjaciela), Jak myślisz? W jakim, celu zrobiono mi ten podarunek?

     Przyjaciel. Dla powiększenia twojego apetytu. (Śmiech ogólny, wywołany niekonsekwencją). Solenizant (po namyśle). Tak jest, panowie i panie, mój przyjaciel ma słuszność. Wiadomo wam zapewne, że jestem oszczędny i że świece są bardzo drogie w dzisiejszych czasach. Chcąc wydać jak najmniej, jadam zwykle bez światła, pomimo, że całkiem tracę apetyt, bo po ciemku oczęsto nie trafię do ust, a wreszcie jedzenie nie smakuje; zawsze mi się zdaje, że do herbaty wpadła mi mucha, że w maśle kąpią się ćmy... brr! Poczciwy N. dowiedział się o tym, a jego podarunek jest dowodem najserdeczniejszej życzliwości: od dzisiaj będę przez całą zimę wieczerzał przy świetle, nie boję się już robactwa, a ty samem apetyt mój powiększy się w dwójnasób.

     Drugi gość (do ucha solenizanta). Ja panu ofiaruję patelnię.

     Solenizant (do przyjaciela). I cóż ty na to? Przyjaciel. Zrobiono ci ten podarunek dlatego, ażebyś dłużej siadywał w domu.

     Solenizant. Witajcie! R. ofiarował mi patelnię; jest to przedmiot lekki, piękny i praktyczny tak dalece, że odtąd nie potrzebują chodzić do restauracji. Mogę sam sobie usmażyć jajecznicę, befsztyk, i dlatego będę musiał dłużej siadywać w domu.

     Trzeci gość (do ucha solenizanta). Proszę przyjąć ode mnie zegarek.

     Solenizant (do przyjaciela). Cóż ty na to? Przyjaciel. Ażebyś mniej się zajmował muzyką.

     Solenizant. Prawda. B. zna mój pociąg do muzyki. Dla fortepianu zapominam o wytchnieniu, a doktór powiada, że taki nadmierny wysiłek może mnie przyprawić o suchoty. Otóż B. ofiarował mi zegarek, który będzie mi dawał wyśmienite wskazówki, kiedy mam przerywać muzykę i udawać się do innych zajęć. Dziękuję, bardzo dziękuję.

     I tak dalej.

MR
Podziel się i innymi:


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy


Autor

Treść





Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej