Testy Psychotesty Zagadki Rebusy Cienie Pomoc Duchowa Zabawy Złudzenia Psychologia Quizy Triki
Na tropie prawdy

     Po kilku godzinach szybkiego ślizgu pidłak wydostał się z mrocznego labiryntu korytarzy jaskiń podpowierzchniowych. Na otwartej przestrzeni jego ruchy stały się znacznie szybsze. Widać było, że perspektywa odpoczynku i posiłku działała nań podobnie jak niegdyś na legendarne rumaki Ziemian, powracające po robocie do stajen.

     - Prrr - syknął w pewnej chwili na pidłaka przewodnik, przezornie zasłaniając mu troje oczu. Płazorumak stanął momentalnie, omal nie zrzucając przy tym Marcina z grzbietu. W kierunku Marcina biegło czterech Selenaków, machając uniesionymi w górę czułkami.

     - Podwieziecie nas kawałek? Przewodnik spojrzał pytająco na Marcina.

     - Oczywiście, wsiadajcie - zgodził się człowiek. - Miejsca wystarczy dla wszystkich.

     Selenaki wgramoliły się na grzbiet pidłaka. Zwierzę, nie-abyt zachwycone dodatkowym ciężarem pidłostopowiczów, usiłowało gwałtownymi ruchami ciała strącić intruzów. Bez skutku. Wreszcie skarcony przez Selenaka-przewodnika prztyczkiem w ucho płazorumak ruszył w dalszą drogę, od czasu do czasu prychając gniewnie.

     I znów mijały godziny, uciekały kilometry monotonnego ślizgu, wreszcie Marcin znalazł się w swojej rakiecie.

     - Chodź, Robociu, pokażę ci naszą najnowszą zdobycz. Autentyczne aeroby, tlenowce. Znalezione tutaj, na planecie Selenaków. Sensacja naukowa mogąca mieć niezwykłe znaczenie dla naukowców na Ziemi. Nie wiem nawet, czy jesteś w stanie to sobie uświadomić, na takie cudeńka nie byłeś przecież zaprogramowany.

     Robot podszedł do pulpitu iskrząc się z ciekawości.

     Marcin otworzył zasobnik. Z jego wnętrza uniósł się lekki opar. Wilgotna mgła powoli rozpłynęła się w powietrzu. Robot zajrzał do środka.

     - Hm, nic tutaj nie widzę - mruknął. Marcin spojrzał i zdębiał. Zasobnik był pusty.

     - A co to znowu? Wyparowały? Co, do czarta, się z nimi stało?

     - Nie gorączkuj się, Marcinie. Jeśli masz pewność, że je tu włożyłeś, pomyśl, w jaki sposób mogły zniknąć? Czyżbyś niezbyt szczelnie zamknął pokrywę? Najwidoczniej resztki tlenu wydostały się na zewnątrz, zaś aeroby, nieprzywykłe do jego braku, zniknęły. To chyba jedyne wytłumaczenie tej zagadki, nie sądzisz?

     - Niemożliwe. Pokrywę zamykałem dobrze, poza tym zasobnik ma hermetyczne zabezpieczenie. Tlen nie mógł się przecież sam ulotnić.

     Robot uniósł kasetę i począł ją na wszystkie strony dokładnie oglądać.

     - Hm, ciekawe. Popatrz tylko na te otwory. Ktoś chyba celowo uszkodził pojemnik?

     - Ale kto? W jaskini zasobnik był jeszcze cały. A więc musiało stać się to w drodze. Czyżby Selenaki?

     Marcin wyskoczył z kabiny niczym wystrzelony z procy. Za nim spokojnie wysunął się Robot. Na niewielkim aerodromie Selenak-przewodnik poił swego ulubieńca, zaś czterej pozostali zabawiali się w gringo, grę niezwykle popularną wśród mieszkańców tej planety.

     - Który z was uszkodził mój zasobnik? Kto wydłubał w nim otwory? No, słucham? Czy naprawdę nie macie nic do powiedzenia na ten temat?

     Pierwszy odezwał się Selenak-przewodnik:

     - Ja tego nie uczyniłem. Ziemianinie. Wszakże nie po ito jeździłem do odległych grot, by teraz niszczyć to, po co wyruszyliśmy.

     Najniższy z Seleniaków tłumaczył się podobnie:

     - Nie miałem żadnego powodu, by zaglądać do twojego bagażu. Po cóż miałbym niszczyć te rośliny? Nie, ja też nie zawiniłem.

     Selenak wyróżniający się spośród swych kolegów dodatkową parą czułek odparł po chwili namysłu wskazując na najwyższego:

     - Czuję, Ziemianinie, że to sprawka tego drągala. Najwyższy obruszył się:

     - Skąd u ciebie takie dziwaczne pomysły? Przecież wiesz doskonale, iż otwory sporządził ten milczek.

     - Co takiego? - poderwał się ostatni z Selenaków. - Ja miałbym psuć pojemniki? Nigdy niczego nie uszkodziłem. Łżesz zwalając winę na mnie.

     Marcin stał zasępiony. Nikt się nie przyznał do winy, ale czy to ma świadczyć o braku winnego? I cóż o tym wszystkim sądzić?

     Inaczej rozumował Robot. Ten domyślił się, iż czterech Selenaków powiedziało prawdę, zaś jeden skłamał. A zełgać mógł tylko ten, który zawinił.

     Robot podszedł do jednego z Selenaków:

     - Przeskrobałeś, więc teraz się nie wypieraj. Po coś to uczynił?

     Selenak pozieleniał ze wstydu. Zaczął bąkać:

     - Chcia... chciałem tylko przekonać się, co zawierał ten śmieszny pakunek.

     Pytanie: Który z pięciu Selenaków został oskarżony o spowodowanie uszkodzeń? Szukając rozwiązania pamiętajcie o tym, czego domyślił się Robot.


Podziel się i innymi:



   


Wasze komentarze:
 Gabrysia Kołodziej: 04.01.2017, 18:25
 Ale długieeeeee!!!
 amelia: 16.10.2016, 08:19
 ja jestem już pod końcem.
 ONA: 06.02.2015, 10:44
 Zgadłam,ale rozumowałam inaczej. Skąd najwyższy wiedział o otworach? Co prawda mógłby być najniższy, ale można założyć, że wszyscy wiedzieli co tam jest, a o dziurach niekoniecznie. Jednak pod koniec jest mowa o tym, że Selenak był ciekawy zawartości tego czegoś. Więc nie wiedział, że w środku są kwiaty?
 kola: 04.08.2014, 19:16
 napewno ten najnizszy, wiem
 Ona: 07.05.2014, 14:47
 Najniższy jest prawidłową odpowiedzią - powiedział, że słoik był w bagażu, więc skąd wiedział o roślinach?
 nie wiem: 23.01.2011, 21:27
 za dóżo czytania
 Patryk Szczęście: 24.10.2010, 18:28
 Nie chciało mi się czytać. Za długie.
 SzczureX: 06.05.2010, 14:07
 O fajnie odgadłem :)
 Kunia znasz: 15.04.2010, 16:05
 SŁABO
 Kunia znasz: 15.04.2010, 16:05
 SŁABO
 
(1) [2] [3]

Autor

Treść





Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej