Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rodem z żelaznego piecyka

     Pradziadek uważał, że żeliwo niesie ze sobą przyszłość. Jest to towar, który nigdy się nie psuje, a jednocześnie stale jest potrzebny. Nawet w dzisiejszych czasach jest wielkie zapotrzebowanie na produkty z tego materiału, więc handel idzie bardzo dobrze - mówił Mikołaj Ulatowski, który jako czwarty z rodu handluje "żelazem".

     W niedużym sklepie przy placu Grzybowskim czwarte już pokolenie kupców z rodziny Feliksa Zielińskiego proponuje warszawiakom "artykuły żelazne". Jeżeli ktoś potrzebuje części do kaflowego pieca, żeliwnej ławki lub mocnej podpórki pod drzwi, wiadomo gdzie ma szukać.

     Zakład założył w 1948 r. Feliks Zieliński (1898-1979) - i jego nazwisko do tej pory tworzy nazwę sklepu. Zieliński handlem zajął się już w wieku 29 lat, czyli w 1927 r. Najpierw handlował wyrobami skórzanymi później metalowymi, a następnie piecami i... lodami. Na samym końcu zainteresował się żeliwem. Ta działalność okazała się sukcesem. Zakład "Zieliński" istnieje już od 60 lat. W tej chwili jego właścicielami są wnuk i prawnuk założyciela sklepu - Piotr i Mikołaj Ulatowscy.

     Jak zakład trafił na plac Grzybowski, tego nikt nie wie.

     - Dziadek byl mobilny - wspomina wnuk założyciela Piotr Ulatowski, spadkobierca rodzinnej tradycji. - Pierwszy handel rozwinął w Częstochowie, skąd pojechał do Grudziądza, a następnie do Bydgoszczy, Łowicza i w końcu osiadł w Warszawie. Dlaczego akurat w tym miejscu, przy placu Grzybowskim? Nigdy mi tego nie powiedział - dziwi się dzisiaj Piotr.

     W czasach PRL-u było ciężko. Lokal wyglądał nędznie, nie miał pomieszczenia sanitarnego. - Był moment, że władza chciała zabrać dziadkowi zakład, ale ponieważ był nie najlepiej urządzony, to mamy go do tej pory - podkreśla Piotr.

     Sklep na pewno nie jest zwyczajny, choć mówiąc językiem urzędowym "oferuje klientom przedmioty użytkowe oraz dekoracyjne". Można tu znaleźć akcesoria kuchenne jak również niezwykłe przedmioty kominkowe czy ogrodowe. Kiedyś były to przedmioty niezbędne do codziennego funkcjonowania domu - drzwiczki i ruszty do pieców, rondle, garnki, szyldy do klamek. Dziś są to wyroby dla miłośników, którzy pytają też o żeliwne wsporniki do pólek, krzesła, stoły, popielniczki czy kołatki. To zresztą tylko niektóre towary, w jakie zaopatrzony jest sklep. Każdy z przedmiotów jest solidny i kusi kunsztem wykonania. Ulatowscy współpracują z rzemieślnikami z całej Polski. - Wielu z nich, ponieważ są to firmy rodzinne, było już dostawcami dziadka - zapewnia Piotr.

     Ale nie tylko. Ostatnio zakład coraz częściej zawiera kontakty z dekoratorami wnętrz, których klienci są zainteresowani posiadaniem kuchni w stylu retro. Częstym jej uzupełnieniem jest np. kaflowy piec lub żeliwne garnki czy patelnie. - Potrawy przyrządzone w takich naczyniach - zapewnia Mikołaj - są o wiele smaczniejsze.

     Firma cały czas się rozwija. Wymagają tego coraz to nowi klienci. Ponieważ wszystkie przedmioty można obejrzeć na stronie internętowej, przybywa klienteli z całego świata. W sklepie zaś można wszystkiego dotknąć, a "towaru dotkniętego nie uważa się za sprzedany", żeby sparafrazować sklepowe hasło z siermiężnej przeszłości. Zakład jest nieduży, ale ma fachową obsługę, która chętnie służy radą i pomocą.


Zofia Epsztein


Tekst pochodzi z Tygodnika

22 marca 2009


Czy rozumiem liturgię Kościoła? Miniprzewodnik po znakach i symbolach w liturgii Czy rozumiem liturgię Kościoła? Miniprzewodnik po znakach i symbolach w liturgii
Ks. Zbigniew Wit
Oddajemy w ręce Czytelnika miniprzewodnik po znakach i symbolach w liturgii Kościoła. Przewodnik, napisany prostym i zrozumiałym językiem, wzbogacony zdjęciami ilustrującymi każde z omawianych haseł, ma na celu pomóc Czytelnikowi bardziej świadomie uczestniczyć w liturgii... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:
 Adam K. Nicał: 15.07.2009, 20:45
 Widzę, że tradycja rodzinna jest kontynuowana. Dziś jest moda na styl retro, więc takie zakłady nie będą narzekały na brak klienteli. Niewykluczone, że ja czy moi rodzice skorzystają z usług tego zakładu przy najbliższej okazji. Chciałbym pozdrowić Mikołaja, mojego kumpla ze szkoły podstawowej...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej