Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Najtrwalsze budowle świata

     Budowniczowie kościołów powinni odmawiać codziennie psalm 84, ponieważ współczesne świątynie mają być azylem dla człowieka umęczonego przebywaniem w biurowcach, galeriach handlowych i blokowiskach.

     "Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące; wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników" - to najbardziej znane wersy psalmu. Przypomniał je ks. dr Mirosław Nowak podczas niezwykle interesującej sesji w warszawskiej kurii zatytułowanej "Architektura i sztuka kościołów w świetle liturgii". Wzięli w nim udział biegli w temacie duchowni, architekci oraz artyści plastycy. Zgromadziła się też liczna publiczność, przede wszystkim księża - budowniczowie kościołów, przedstawiciele środowiska projektantów, w tym młodzież studiująca architekturę i historię sztuki. Spotkanie rozpoczęło się od kwestii prawniczych, bo przecież bez zgody biskupa i dopełnienia formalności administracyjnych żaden kościół nie powstanie. Ksiądz dr Sławomir Nowakowski przypomniał, że zgodnie z konkordatem i ustawą o stosunku państwa do Kościoła katolickiego o tym, gdzie ma powstać kościół, decyduje biskup, który konsultuje swoją opinię z władzą państwową czy samorządową. Marek Mikos, dyrektor Biura Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, podkreślił dobrą, wręcz modelową współpracę między Kościołem a samorządem warszawskim w kwestii budowy kościołów. Szczególnie cennym przykładem jest, jego zdaniem, dzielnica Ursus. Mikos przedstawił też najbliższe plany zmian w prawie budowlanym, które zwiększają odpowiedzialność inwestorów i projektantów. Wkrótce czeka nas rewolucja: zniesienie obowiązku uzyskiwania pozwolenia na budowę będzie zastąpione przez wpis do rejestru, nie będzie też administracyjnego zatwierdzania projektu budynku.

     ZAMIAST PRZEPYCHU

     W Polsce w planach zagospodarowania przestrzennego uwzględnia się już plac pod świątynię, ale - jak pokazuje doświadczenie - coraz częściej zdarza się, że dla przyszłych mieszkańców decyzja o budowie kościoła nie jest wcale oczywista. Czy więc za kilkadziesiąt lat kościoły znikną z krajobrazu nowych osiedli? Jeśli tak, konsekwencje będą daleko idące. Od wieków przecież sama bryła świątyni wpływa na "sakralizację przestrzeni" - o tej roli bezpośrednio mówią dokumenty kościelne. Wyraźnie o sakralizacji otoczenia wspomina wciąż obowiązująca Instrukcja Episkopatu dot. sztuki kościelnej z 1973 r. W Mszale rzymskim zaleca się, by świątynia była nie tylko piękna, ale przede wszystkim by stanowiła znak rzeczywistości nadprzyrodzonej. W wystroju kościoła należy "dążyć do szlachetnej prostoty, a nie przepychu". O ile łatwo wskazać odpowiadające tym kryteriom wspaniałe kościoły z przeszłości, o tyle współczesne budowle często należą do dyskusyjnych. Czy Kościół daje wystarczające wskazówki architektom, czy nie błądzą oni po omacku w gąszczu tradycji, jej interpretacji i nowoczesności? To pytanie wzbudziło wśród prelegentów gorącą dyskusję. Profesor Konrad Kucza-Kuczyński, projektant wielu polskich kościołów, uważa, że brak jest takich wskazówek. On sam nie spotkał się z opinią, które realizacje sakralne są dobre, a które złe. Nie ma propagowania wzorców. Tymczasem w Polsce 45 lat po soborze zbudowano ponad 2 tysiące obiektów sakralnych. Materiał do porównań jest więc olbrzymi. Obecne przepisy kościelne (w tym soborowe) nie dają, zdaniem Kucza-Kuczyńskiego, precyzyjnych zaleceń co do kształtowania przestrzeni domu Bożego. Pozwalają w tym względzie na dużo wolności, co oczywiście rodzi też trudności. - Z zazdrością patrzymy na ikonę, na wschód. Tam wszystko jest opisane. Im jest łatwiej. W Kościele katolickim tylko Droga neokatechumenalna próbowała zapisać pewne reguły przestrzeni liturgicznej (do rozwiązań przestrzenno-liturgicznych Drogi często odwoływano się podczas konferencji - przyp. A.W.). Oni jedyni sięgają też do detalu - mówił Kucza-Kuczyński. Profesor włożył też kij w mrowisko, mówiąc, że przestrzeń sakralna musi być konkurencyjna w swoim pięknie wobec piękna realizacji świeckich: - Na razie nie jest. Na razie biurowce-bankowe są obiektywnie lepsze, nawet centra handlowe są lepsze, bo ich projekty oparte są na przyjętych standardach - prowokował profesor. Dodał na koniec, że jedną z form sacrum - do odnalezienia przez architektów - może być powrót do zalecanej prostoty. Kwestia braku wskazówek ze strony Kościoła wywołała żywy oddźwięk wśród duchownych. Ze stanowiskiem profesora Kucza-Kuczyńskiego polemizował ks. dr Józef Górzyński: - To nie wskazówek brakuje, ale umiejętności w ich interpretowaniu - oponował. Poprosił też architektów o podsuwanie takich rozwiązań, które przywróciłyby liturgii bogatą symbolikę. - Krzesła i ławki zawęziły nam interpretację znaków i symboli. Teraz mamy scenę, na której odbywa się przedstawienie. Niech architekci pomogą nam rozbić ten teatralny układ - apelował. Z kolei ks. prof. Michał Janocha zwrócił uwagę na niekonsekwencję zapisów w soborowej Konstytucji o liturgii. Artykuł 116 stwierdza mianowicie, że Kościół uważa śpiew gregoriański za własny śpiew liturgii rzymskiej, natomiast ta sama konstytucja o sztuce (art. 123) mówi, że żadnego stylu Kościół nie uważa za własny. Komentując pokazywane przez prelegentów slajdy przedstawiające współczesne kościoły w Polsce i na świecie, ks. Janocha zauważył, że wiele z nich zarażonych jest herezją ikonoklazmu (zakaz przedstawiania wizerunku Boga - przyp. A.W.) - "tak jakby nigdy nie było soboru nicejskiego II". - Kościół zachodni nie ma kanonu estetyki chrześcijańskiej, ponieważ sztuką sakralną zawładnęły trzy mity: postępu, nowoczesności i indywidualności - powiedział ks. Janocha, a jego wystąpienie zostało przyjęte gromkimi brawami.

     Bardzo interesujące wystąpienie miała przedstawicielka najmłodszego pokolenia architektów Anna Maria Wierzbicką, stypendystka Unii Europejskiej. Mówiła o zatrącanej w architekturze sakralnej symbolice chrześcijańskiej. Zdaniem Wierzbickiej wskazania Mszału Rzymskiego często nie są realizowane. Pomijane jest założenie umożliwiające wiernym bycie razem, budowanie w kościele wspólnoty, pomija się także znaczenie symbolu chrztu, nie eksponując odpowiednio chrzcielnicy.

     ARTYSTA CZY WYNAJĘTY RZEMIEŚLNIK?

     Wśród wielu spraw poruszanych na konferencji żywą reakcję wywołała teza młodego pisarza ikon Mateusza Środonia o roli artystów tworzących dla Kościoła i ich odpowiedzialności za przekaz wiary. - Na Zachodzie namysł nad sztuką pozostał na etapie rozumienia obrazu jako Biblii pauperum, czyli opowiedzenia Biblii tym, którzy nie umieją czytać. Konsekwencją tego myślenia był dystans Kościoła wobec artysty i sprowadzenie go do roli sprawnego rzemieślnika - mówił Środoń. Tymczasem Kościół wschodni, prawosławny, nie ogranicza się do mecenatu. - Na Wschodzie jest poczucie, że jeżeli obraz-ikona ma przekazać wiarę Kościoła, to musi w tym Kościele powstać. Musi wyrastać z jego doświadczenia religijnego i tradycji, dlatego wspólnota wiary jest odpowiedzialna za kształcenie i wychowanie artystów - przekonywał. Środoń przyznał, że w środowisku artystów nie ma dziś myślenia, że tworzenie dzieła dla Kościoła może być czymś własnym. - To jest za przeproszeniem "fucha" - ujawnił, jednocześnie apelując, "żebyśmy jako Kościół poczuli się odpowiedzialni za wychowanie artystów". Zupełnie innym doświadczeniem podzielił się prof. Gustaw Zemła, twórca m.in. słynnego Chrystusa z prezbiterium kościoła w Nowej Hucie-Mistrzejowicach. Ten znany rzeźbiarz przyznał, że bardzo powoli dochodził do sztuki sakralnej. Dopiero w roku 1980 poczuł, że z serca spadł mu ciężar, balast. I wtedy dostał list z Mistrzejowic. - Musiałem znaleźć tego Chrystusa w samym sobie. Szczęście, że miałem przyjaciół, którzy mnie wspierali - mówił o proboszczu ks. Mikołaju Kuczkowskim, projektancie Józefie Dutkiewiczu, historyku sztuki Andrzeju Ciechanowieckim i ks. Kazimierzu Jancarzu (to na jego prośbę Zemła wyrzeźbił łzę na policzku Chrystusa). Arcybiskup Zimoń zapytał kiedyś profesora, czy potrafiłby modlić się do swoich rzeźb? - Tak. Bo one już nie są moje, one już należą do Kościoła, modlą się do nich różni ludzie i ja też do nich mogę się modlić - odpowiedział.

     Podsumowując sesję abp Kazimierz Nycz mówił o twórczym napięciu między architektem, artystą i inwestorem. A czy niewierzący architekt może tworzyć dzieła sakralne? To pytanie Arcybiskup zawiesił bez odpowiedzi. Zastanawiając się nad "konkurencyjnością" architektury współczesnych kościołów wobec drapaczy chmur i centrów handlowych, podkreślił, że na Zachodzie widział udane realizacje obiektów sakralnych działające na zasadzie kontrapunktu. - U nas jeszcze tego nie ma - powiedział, zaznaczając, że należy szukać raczej innych sposobów niż konkurowanie wysokością. W wypowiedzi dla naszego tygodnika powiedział, że mecenat kościelny nad architektami i artystami powrócił zwłaszcza po roku 1980. W tysiącletniej historii Kościoła w Polsce żadnemu pokoleniu nie udało się wybudować prawie 2,5 tys. kościołów. A tyle właśnie powstało w ostatnich 30 latach. W samej krakowskiej diecezji po wojnie było 220 parafii, obecnie jest ich 440. Jest się z czego cieszyć.


Alicja Wysocka


Tekst pochodzi z Tygodnika

22 marca 2009


Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych
Jan Paweł II
Jest ich siedem. Są widzialnymi znakami niewidzialnej łaski: SAKRAMENTY. Są jak dotyk Pana Boga. W sakramencie chrztu dotyk Boga-Ojca. W sakramencie bierzmowania dotyk namaszczenia na apostoła. W sakramencie Eucharystii dotyk Jezusa-Miłości, która nie zna miary... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej