Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Co można znaleźć w paczce

     Afrykańskie dzidy, lalka na szubienicy czy pralki - to tylko niektóre z 60 tys. przedmiotów, które tworzą historię poczty w Koluszkach.

     Tutaj znajduje się jedyny w Polsce wydział pocztowy, do którego trafiają przesyłki "niedoręczalne". Źle zaadresowane, niezaadresowane i te, których odbiorca odmówił przyjęcia. Co roku trafia tu ok. 60 tys. paczek i prawie 400 tys. listów. Co się z nimi potem dzieje? - Listy są otwierane, czasami można znaleźć w środku adres - wtedy odsyłamy go do nadawcy. Jak nic nie znajdujemy, to przetrzymujemy je trzy miesiące, potem niszczymy i makulaturujemy. Listy polecone, w tym paczki, przetrzymujemy 13 miesięcy - w tym czasie można złożyć reklamację. Jeśli nikt się po nie nie zgłosi, to też są makulaturowane, chyba że są w nich rzeczy handlowe. Te wyceniamy i przeznaczamy na licytację - mówi Mieczysława Zawada, dyrektor Wydziału Przesyłek Niedoręczonych.

     Wszystkie przesyłki są dokładnie opisywane i rejestrowane w systemie komputerowym. Jest numer przesyłki, adresat, nadawca i szczegółowa zawartość. Jeśli nie ma żadnych informacji, robi się zdjęcie, dzięki czemu łatwo je potem odnaleźć. Niestety, odesłane przesyłki to znikomy procent. Z 60 tys. paczek tylko 1600 odesłano zwrotnie; z 380 tys. listów - niecałe 7 tys. - Ludzie chcą się pozbyć rzeczy i zamiast wynieść je na śmietnik, wysyłają pocztą. Nadają, przerzucając opłaty na adresata, który przesyłki nie odbiera. Nadawca potem też nie odbiera, bo wie, co w niej jest, a my to po 13 miesiącach złomujemy - mówi pani dyrektor. Jednak jeśli ktoś przysyła reklamację, to przesyłka zawsze jest odsyłana. Jeśli ktoś woli, może przyjechać i odebrać ją osobiścje. W przesyłkach, według Mieczysławy Zawady, bywają głównie rzeczy z oszustw handlowych, choć znaleźć tu można różne ciekawostki.

     POD OPIEKĄ SAPERA

     - Wszystko tu jest! Miny przeciwpancerne, granaty. Karabiny, pistolety gazowe, narkotyki, samochody - w częściach, ale kilka całych można by skompletować. Są do nich błotniki, zderzaki, dachy, silniki, lampy, karoserie - wszystko! Dzisiaj najciekawszym znaleziskiem jest sztabka złota. A przynajmniej sztabka koloru złotego, bo czy złota, to ocenią eksperci. Waży 250 g i do tego jest historyczna, bo z hitlerowską wroną. Nie wiadomo, czy prawdziwa, ale ma próbę Au 950. Takie coś nie będzie sprzedane na aukcji. Jeśli jest prawdziwa, to pójdzie na skarb państwa - a jak nie, to się ją zezłomuje. Jak dotąd jeszcze tylko zwłok ludzkich nie było. Na szczęście! - ekscytuje się pan Mirek z magazynu przesyłek. - Dzisiaj oddaliśmy do utylizacji 190 kg leków. Przez cały rok się uzbierało - dorzuca Mieczysława Zawada.

     Przesyłki otwierane są przez komisje trzyosobowe, dla bezpieczeństwa. - Nie mamy prawa czytać listów, tylko szukamy adresów, zresztą czasu też na to nie ma. Jak się trafią np. narkotyki albo broń, od razu zgłaszamy to policji. Są tu raz w miesiącu, żeby to odebrać. Bomby były u nas trzy razy. Raz to była atrapa, ale pozostałe dwie były prawdziwe. Przyjechali saperzy, jedną zdetonowali gdzieś dalej, a jedną u nas musieli rozpracować. Miała 300 m rażenia, a oni ją tu, za ścianą unieszkodliwiali. Od tamtego momentu mamy specjalny aparat rentgenowski do prześwietlania paczek, niestety tylko tych małych, ale jest już trochę bezpieczniej - mówi pani Mieczysława.

     - Opowiedzcie tę historię o katechetce - namawia bezskutecznie swoje podwładne szef działu otwierania listów. - Nie można... - z żalem odpowiadają zapracowane panie. - Może o tych matrymonialnych... Ale nie... Ja nie czytam... - wahają się. Często w listach przesyłane są zdjęcia, kasety, oferty seksualne, dokumenty.

     - Teraz młodzi wysyłają listy z podziękowaniem za obecność na ślubie. Ładne są, a w ozdobnej kopercie pamiątkowe zdjęcie, np. sprzed kościoła. To teraz taka moda nawet - zdradza urzędniczka i sięga po kolejny list. Duża koperta, a na niej naklejone i ostemplowane dwa znaczki. I to wszystko - ani jednego słowa, adresu, nic. Po rozcięciu ze środka wypada złożona na pół kartka. To dziecięcy rysunek - kucyk Pony - i pocztówka. Na szczęście zaadresowana, więc będzie odesłana najbliższym transportem.

     PIĘĆ ZŁOTYCH PO RAZ TRZECI

     Raz na kwartał odbywa się licytacja nieodebranych przedmiotów. Cena wyjściowa ustalana jest przez komisję licytacyjną na podstawie cen podobnych rzeczy w internecie. Traktuje się je jak używane, dlatego cena wywoławcza jest niższa niż w sklepie i dzięki temu atrakcyjna. W magazynie licytacyjnym stoją wózek i samochodzik dla dziecka, są wędki, gitara.

     - Ciekawe historie? To jest 60 tys. historii w roku. Ale mieliśmy lalkę na szubienicy, brudną, to córka ojcu wysłała. Albo świński ryj z siekierą między oczami, ktoś komuś groził w ten sposób. Często są gadżety erotyczne, kasety magnetofonowe - opisuje pan Piotr, który pracuje w dziale przygotowującym do licytacji. Taaaki wibrator, plastycznie opisywany przez pracowników, oczywiście sprzedany, to już legenda.

     - Dzidy afrykańskie były, za 300 zł poszły. Sanki, pralka, meble drewniane za 80 zł sprzedane. Teraz, jak widać, kanistry na ogórki kiszone, kołdra, nawet kawałek zjeżdżalni tam leży.

     Największym zainteresowaniem na aukcjach cieszą się kajdanki erotyczne, takie z futerkiem, albo skarpety po złotówkę. Pójdą też przeterminowane pasty do zębów i płyny do mycia, elektronika, ciuchy. Perfumy chętnie ludzie kupują, obojętnie: oryginalne czy nie. Ale jak papier toaletowy idzie pod młotek, to już jest hit!

     Wydział Przesyłek Niedoręczonych to prawdziwa kopalnia skarbów. W przesyłkach bywają przedmioty o wartości muzealnej. Najczęściej książki, choć ostatnio przekazano do muzeum maszynę do szycia i drewnianą maglownicę. - Był kask kosmonauty, radziecki, miał napis z przodu CCCP i metalową linkę, że jakby złapali takiego kosmonautę, to żeby popełnił samobójstwo. Jak to pokazali w telewizji, to aż z Tomaszowa wojskowi przyjechali, bo chcieli zobaczyć. I rok czasu jeszcze ludzie dzwonili, żeby kupić! - opowiada pan Piotr, choć przyznaje, że to rzadkie znaleziska. Praca jest bardzo ciekawa, choć nie zawsze przyjemna. - Są przedmioty potłuczone albo zniszczone, stare, śmierdzące i brudne. - Są takie rzeczy, że trzeba szybko drzwi otwierać i do utylizacji wyrzucać. Na przykład trafiło się poroże: duże, ładne, z doczepionym kawałkiem grzywki zwierzaka, a po niej chodziły wielkie robale. - Dawniej to nas jeszcze ludzie zaskakiwali tymi przesyłkami, ale teraz to już raczej nie - opowiadają w dziale licytacyjnym. - Mnie zaskoczyły ostatnio próbki kurzu. Myślę sobie: o matko, już wszystko było, a oni kurz wysyłają! Po co komu próbki kurzu, chyba do jakiegoś badania?! - zastanawia się Mieczysława Zawada.

     Licytacje są bardzo popularne. Przychodzi od 50 do 100 osób dziennie. - Mamy stałą ekipę kupujących. Są też ludzie, którzy wyskoczą z pociągu, kupią coś i jadą dalej - mówi Mieczysława Zawada. Na poprzedniej licytacji było 3,5 tys. paczek, z czego 1/3 nie została sprzedana. Te niesprzedane wezmą udział jeszcze dwa razy w licytacji, z coraz mniejszą ceną. Jeśli i tak się nie sprzedadzą, trzeba będzie je zutylizować.

     Niektórzy kojarzą Wydział Przesyłek Niedoręczonych z filmu, w którym "wystąpił" rok temu. W "Pan Bóg. Niebo. Poste Restante" poczta jest miejscem, do którego trafiają listy do Boga. Dyrektor wydziału nie ukrywa, że po filmie stali się bardziej popularni, zwłaszcza w mediach. Zaznacza, że otrzymują wiele listów adresowanych do Boga albo św. Mikołaja. - Takich listów w okresie świątecznym mamy ok. 4 tys. Dawniej wysyłaliśmy je do Finlandii, ale nie jest to już możliwe - mówi Mieczysława Zawada. - Odsyłamy je do specjalnego "mikołajowego" punktu w Toruniu. Nasz Urząd Miasta chciałby bardzo nawiązać z nami współpracę, przejąć choć część listów i spełnić marzenia dzieci. Ale nasze prawo zabrania nam ujawniania danych osobowych. Nawet w dobrej sprawie.


Aleksandra Starzyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 lipca 2009


Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych
Jan Paweł II
Jest ich siedem. Są widzialnymi znakami niewidzialnej łaski: SAKRAMENTY. Są jak dotyk Pana Boga. W sakramencie chrztu dotyk Boga-Ojca. W sakramencie bierzmowania dotyk namaszczenia na apostoła. W sakramencie Eucharystii dotyk Jezusa-Miłości, która nie zna miary... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej