Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sterylizacja publicznych pieniędzy

     Zużyty sprzęt medyczny, opatrunki, fragmenty tkanek ludzkich, przeterminowane lekarstwa znaleziono na cmentarzu, tyłach szpitala, na posesji, na nielegalnym składowisku śmieci - donoszą media. Bomba tyka, a rząd chce ten proceder uprawomocnić.

     Rząd przyjął projekt zmian w Ustawie o odpadach, na podstawie których tysiące ton nieczystości medycznych trafią na zwykle wysypiska. Chce bowiem znieść obowiązek spalania niebezpiecznych śmieci na korzyść alternatywnych metod ich unieszkodliwiania: sterylizacji, dezynfekcji termicznej, działania mikrofalami czy parą wodną i ciśnieniem - które wyłącznie pozbawiają je właściwości zakaźnych, nie zmniejszając ich objętości, a wręcz ją zwiększając. Stracą na tym i państwo, i obywatele.

     ZNOWU SCHIZOFRENIA

     Na świecie stosuje się dwa sposoby unieszkodliwiania zakaźnych odpadów medycznych: spalanie w specjalistycznych spalarniach lub - dwuetapowo - poddawanie odpadów procesom autoklawowania (działanie parą wodną i ciśnieniem) bądź sterylizacji, a następnie spalanie w spalarniach. Obecnie w Polsce większość odpadów medycznych i weterynaryjnych jest utylizowana w spalarniach odpadów medycznych. Nakaz taki wprowadzono ustawowo po tym, jak NIK i Główny Inspektorat Środowiska wykryły liczne nadużycia podczas sterylizacji i autoklawowania. Pod koniec ubiegłego roku komisja Przyjazne Państwo przygotowała projekt nowelizacji przepisów o odpadach medycznych, który zakładał likwidację obowiązku ich spalania. Był on wynikiem intensywnej kampanii lobbingowej środowiska przedsiębiorców wykorzystujących autoklawy albo je dystrybuujących. Poseł Palikot przekonywał wówczas o potrzebie zapewnienia im większej swobody działania i stymulowania konkurencji. Rząd odrzucił tę propozycję argumentując, że swoboda gospodarcza nie może być ważniejsza od troski o środowisko oraz zdrowie i życie obywateli. Na początku marca ten sam rząd przyjął propozycję nowelizacji idącą o wiele dalej niż chciała komisja Palikota. W uzasadnieniu brak wytłumaczenia tak radykalnej zmiany stanowiska.

     UNIESZKODLIWIANIE PRZEZ TRANSPORT>

Pozostałości po termicznych metodach unieszkodliwiania odpadów medycznych poddawane są ścisłej kontroli. W przypadku metod alternatywnych brak prostych wyznaczników oceny ich skuteczności: kontrola przeprowadzana jest wyłącznie raz na kwartał, a poddawana jest jej tylko wybrana partia odpadów. O ile w wyniku spalenia pozostaje żużel lub popiół, o tyle w wyniku zastosowania metod alternatywnych odpady nie zmieniają składu chemicznego, właściwości fizycznych i wyglądu. - To rodzi pokusę zaoszczędzenia na czasie i energii procesu, który staje się nieskuteczny - przestrzega dr inż. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej, ekspert z Ministerstwa Środowiska. - W konsekwencji wzrasta ryzyko roznoszenia wirusów HIV czy żółtaczki, zalegających na wysypiskach penetrowanych przez "zbieraczy" - alarmuje. Są też inne przypadki: anonimowy pacjent warszawskiego szpitala wspomina niefrasobliwość salowej, która posegregowane odpady medyczne i komunalne wrzuciła do jednego worka i wystawiła na tyłach budynku. W marcu w Gdańsku strażnicy miejscy znaleźli osiem 50-litrowych rozerwanych worków, z których wysypywały się strzykawki z krwią, gaziki, pojemniki na mocz. Nawaliła firma wywożąca odpady z przychodni. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Na tyłach krakowskiego szpitala przy ul. Jaczewskiego znaleziono składowisko odpadów medycznych. Szpitalna spalarnia była od jakiegoś czasu nieczynna, ponieważ maszyny były przestarzałe i zagrażały pracownikom, mimo to wciąż przyjmowała nieczystości z pięciu szpitali. - Nierzadko zdarza się, że ilość odpadów po sterylizacji dostarczonych na wysypisko jest znacznie mniejsza od przekazywanej przez szpital - mówi Włodzisław Cwiąkalski ze Stowarzyszenia Termiczne Przekształcanie Odpadów Klub 0,1. - Pozostała część śmieci "gubiła się" po drodze, stwarzając proceder "unieszkodliwiania przez transport".

     STRACHY I STRASZKI

     Z uzasadnienia projektu nowelizacji Ustawy o odpadach wynika wprawdzie, że intencją Ministerstwa Środowiska jest dokładne kontrolowanie alternatywnych metod unieszkodliwiania nieczystości, jednak gwarancji brak. Nieoficjalnie wiadomo, że najnowsze pomysły pracującego nad projektem Ministerstwa Zdrowia zapowiadają likwidację wszelkich procedur kontrolnych. Nie przewidują też żadnych załączników precyzujących wymogi wobec urządzeń do sterylizacji. - Oznacza to w praktyce daleko idącą, niebezpieczną dla środowiska i zdrowia publicznego dowolność w gospodarowaniu niebezpiecznymi odpadami, a w efekcie: zagrożenie epidemiologiczne - prognozuje Grzegorz Wielgosiński.

     Gdzie nam prawo nie pasuje, tam je obejdziemy. Podobnie dzieje się z klasyfikacją odpadów. Każdy ich rodzaj ma swój kod. Te medyczne po sterylizacji też muszą uzyskać odmienny kod, a co za tym idzie: specjalną kwaterę, gdzie będą składowane, ponieważ nie wolno ich mieszać z odpadami komunalnymi. Takich kwater jednak nie ma. Co więc robi sprytny Polak? - Odpadom takim zmienia się kwalifikację na "odpady po fizykochemicznej obróbce" i kieruje na komunalne wysypisko śmieci. To jawne fałszerstwo - grzmi Wielgosiński i dodaje, że pozostałości po procesie spalania - żużle i popioły - mogą być wykorzystywane jako kruszywo w budownictwie czy do produkcji asfaltu. Z kolei jeśli spalarnia znajduje się w pobliżu zabudowań, mogłaby im przekazywać wytwarzaną w procesie spalania energię. - Odzyskuje się ją całkowicie: w postaci pary wodnej, gorącej wody lub energii elektrycznej - kontynuuje Włodzisław Ćwiąkalski. - Do procesu unieszkodliwiania odpadów drogą sterylizacji czy autoklawowania wręcz wprowadza się energię, by wytworzyć temperaturę i ciśnienie.

     Po procesie sterylizacji powstają opary, w których mogą się znajdować substancje szkodliwe, emitowane następnie do atmosfery. Brak jest urządzeń do oczyszczania powietrza poprocesowego. W przypadku spalania nieczystości medycznych i weterynaryjnych stosuje się odpowiednie urządzenia do oczyszczania spalin. - Proszę nie wierzyć w to, że w wyniku spalania wydzielają się dioksyny - mówi ekspert z Ministerstwa Środowiska. - W dymie papierosowym jest ich 20% więcej. Kominy spalarni odpadów medycznych są wielokrotnie czystsze niż kominy elektrociepłowni. Metody alternatywne za to są realnym zagrożeniem, bo przeprowadzane nieprawidłowo stanowią bombę z opóźnionym zapłonem - podsumowuje.

     CO SIĘ OPŁACA

     Także pod względem ekonomii metody termiczne biją na głowę te alternatywne. Po procesie spalania masa odpadów zostaje zredukowana o 90%, czyli że z 1000 kg nieczystości zostaje 100 kg popiołu. W wyniku sterylizacji masa ta wzrasta o 10-20% - dochodzi bowiem masa pary wodnej i środków dezynfekujących. Nie bez znaczenia jest fakt, że to, co zostaje po spalaniu, zawiera substancje organiczne w ilości 3-5%, wobec czego może być składowane na wysypiskach. Produkty sterylizacji zawierają 50-60% tych substancji - w żadnym wypadku więc nie powinny być wywożone na wysypisko. - Z Ministerstwa Zdrowia dobiegają głosy, że można będzie ubiegać się o zgodę na składowanie wysterylizowanych odpadów - mówi Ćwiąkalski. - To nie zmienia niebezpieczeństwa, jakie stwarzają, a tylko stwarza pole do nadużyć.

     Przepisy UE zobowiązują nas do redukcji nieczystości trafiających na wysypiska o 25% do 2010 r., o 50% do 2013 i o 65% do 2020 r. (w stosunku do roku 1995). W razie ich niedopełnienia grożą nam kary sięgające 250 tys. euro dziennie. Z szacunków wynika, że w 2010 r. na składowiskach pojawi się 1 min ton odpadów więcej, niż przewiduje dyrektywa środowiskowa. Metody alternatywne dostarczą 10-40 tys. ton. Koszt unieszkodliwiania odpadów obiema metodami oscyluje w granicach 1,50 zł za kilogram. W Polsce mamy 35 instalacji do termicznego przekształcania odpadów, co w zupełności zaspokaja nasze potrzeby. Załóżmy, że będziemy opierać się wyłącznie na metodach alternatywnych, do czego dąży nasz rząd, a chcemy uniknąć kar za składowanie odpadów. Trzeba wówczas zainwestować w spalarnie odpadów komunalnych, do których trafiałyby wysterylizowane odpady, ponieważ na razie mamy zaledwie jedną na cały kraj, oraz kupić ok. 200 sterylizatorów i autoklawów dla szpitali, klinik, lecznic, hospicjów i aptek. Tylko co wtedy z 35 instalacjami spalarni? Zamknąć? Zburzyć? Otworzyć tam dyskoteki?


Monika ODrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

10 maja 2009


Sakramenty. I co z tego? Sakramenty. I co z tego?
o. Leon Knabit OSB
Zapis rozmów ojca Leona Knabita OSB z młodymi zbuntowanymi, opornymi, niewierzącymi i tym podobnymi - na temat sakramentów, Kościoła, życia... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej