Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Chrystus w policyjnych rękach

     W odniesieniu do policjanta, który jest równocześnie nadzwyczajnym szafarzem Eucharystii, słowo "nadzwyczajny" nabiera specjalnego znaczenia.

     - Nie ma w tym nic nadzwyczajnego - tak na propozycję rozmowy zareagował Krzysztof Gładkowski, jeden szafarzy nadzwyczajnych Komunii Świętej w Suwałkach. - Są ciekawsze tematy! Mamy nowego stałego diakona w diecezji, może o tym pani napisze - nieustannie przekonywał. W końcu udało nam się umówić na spotkanie. Jeszcze w drodze do Suwałk zastanawiałam się nad pytaniami, nad formą i przebiegiem spotkania.

     W południe przywitał mnie stary, suwalski dworzec kolejowy z cegły. Niedaleko, przy ulicy prymasa Stefana Wyszyńskiego, pod numerem trzecim znajduje się kościół Matki Bożej Miłosierdzia. Parafię od jej początków prowadzą salezjanie. Wokół blokowisko, pojedyncze chaty i to już kraniec miasta. Salezjanie mają tutaj swój klasztor - z kościołem łączy go ta sama współczesna architektura.

     Ks. Jerzy Gabrych, proboszcz, wychodził właśnie z kościoła. Na początku z nieukrywanym dystansem do dziennikarzy próbował "uciec" w zakonne korytarze. Jednak obiecał mi późniejsze spotkanie w kancelarii parafialnej.

     Nadkomisarz Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach Krzysztof Gładkowski pojawił się punktualnie o 13.15. Od 19 lat pracuje w Wydziale do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu. To praca - jak się mówi w policyjnym języku - w tak zwanym "procesie". Wymaga dużej skrupulatności, bo nadkomisarz - między innymi - przygotowuje dokumentację do procesów sądowych.

     Bardzo wysoki, dobrze zbudowany i elegancki. Nie przyjechał radiowozem, na co dzień pracuje "po cywilu". Udaliśmy się do parafialnej salki, w której najczęściej gromadzą się ministranci. Pomieszczenie wypełniały skąpe strugi światła. Usiedliśmy w najjaśniejszym miejscu. Istnieje taka potrzeba jasności podczas niektórych spotkań. Trzeba dobrze widzieć, słyszeć. Szczególnie, gdy rozmowa może nie być łatwa. Szafarz policjantem - czy policjant szafarzem? Sama nie wiem, które zestawienie "jest bardziej intrygujące. Przed rokiem 1989 to połączenie wzbudzałoby szalone kontrowersje i emocje, o ile w ogóle byłoby możliwe w ówczesnych realiach społeczno-politycznych; jednak zapewne i wówczas znaleźliby się bohaterowie gotowi nattak ekstremalne próby. Jednak posługa szafarza nadzwyczajnego Komunii Świętej została wprowadzona w Polsce w 1990 r. uchwałą 240. Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski z 2 maja 1990 r. Precyzuje ona, że biskupi diecezjalni mogą powoływać do tej posługi mężczyzn w wieku od 35 do 65 lat. Kandydaci powinni odznaczać się właściwym życiem moralnym i pobożnością, mieć wykształcenie minimum średnie i znać podstawowe prawdy teologiczne, zwłaszcza odnoszące się do Kościoła, Mszy św. i Eucharystii. Biskup może polecić kandydatowi udział w kursie teologicznym lub zażądać egzaminu. Obok szafarzy są i szafarki. W diecezji opolskiej tę posługę podjęły już siostry zakonne.

     - To nic nadzwyczajnego, to bardzo naturalna potrzeba, to powołanie - niczym refren powtarzał w rozmowie nadkomisarz.

     NIE OMIJAĆ

     Główne zadanie nadzwyczajnych szafarzy pokazuje w liście Dies Domini papież Jan Paweł II: "Dla tych jednak, którzy z różnych przyczyn zewnętrznych nie mogą uczestniczyć w Eucharystii i są tym samym zwolnieni z obowiązku niedzielnego, transmisja telewizyjna lub radiowa stanowi cenną pomoc, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej ofiarna posługa nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej, którzy przynoszą ją chorym, a wraz z nią pozdrowienie i solidarność całej wspólnoty."

     W posługę nadzwyczajnego szafarza pan Krzysztof został uroczyście wprowadzony 11 października 2009 r. przez bp. Jerzego Mazura w Ełku. Sprawy Kościoła były dla niego zawsze ważne. Wychował się w katolickiej rodzinie w Suwałkach. Studiował teologię, jest absolwentem dawnej Akademii Teologii Katolickiej, która kilka lat temu przekształciła się w Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wykształcenie ppmaga nie tylko w rozumieniu wiary. Jest przydatne w codziennych spotkaniach z ludźmi, a wątpiących nie brakuje.

     - Żonę poznałem na pielgrzymce do Częstochowy i tak dalej wędrujemy - oświadcza szafarz z uśmiechem. Razem z nią i dwoma synami należy do parafialnej wspólnoty Kościoła Domowego.

     Nadzwyczajni szafarze powoli zdobywają stałe miejsce w świadomości polskiego katolika. Ksiądz proboszcz wspomina, jak w czasie pierwszych Eucharystii z udziałem szafarza-nadkomisarza ludzie z podejrzliwością reagowali na jego obecność. - Kolejka do Komunii św. omijała go - mówi ks. Jerzy Gabrych - jakby przyjęcie jej z rąk innych niż kapłańskie było czymś gorszym. Teraz już się przyzwyczaili.

     W salezjańskiej parafii jest ośmiu kapłanów, w tym czterech emerytów. Około siedemdziesięciu chorych przyjmuje sakrament Eucharystii w domach. Podczas rekolekcji czy bardziej licznych mszy brakuje rąk do rozdawania Komunii Świętej. To tłumaczy, dlaczego parafia jest otwarta na nowych szafarzy. Pan Krzysztof regularnie odwiedza 10 chorych. Po nabożeństwie - zazwyczaj w niedzielę -przynosi im Najświętszy Sakrament.

     - Właśnie w takim momencie - określa - człowiek staje się szczególnym "apostołem codzienności". I przywołuje sytuację, gdy odwiedzając starsze małżeństwo z Najświętszym Sakramentem, dostał stanowczo sformułowany "nakaz oczekiwania", aż w radiu skończy się nabożeństwo...

     - W takim momencie trzeba spokojnie wytłumaczyć, że najważniejszy jest Jezus, który właśnie czeka na przyjęcie, że radio może poczekać. Potrzeba wiele pokory i cierpliwości. Ale widać też niesamowitą radość ludzi z tego spotkania. To buduje - przyznaje.

     SOLIDNA FIRMA

     - Potrzeba nam pomocy świeckich! - zaznacza proboszcz, zwolennik rozwiniętej współpracy wiernych z duchownymi. - Na panu Krzysztofie można polegać - wyznaje. Pan nadkomisarz niejednokrotnie pomaga w parafialnych akcjach. Zimą był kierowcą podczas wyjazdu na małe zimowisko, organizował kulig.

     Starszy energiczny ks. Henryk entuzjastycznie twierdzi: - Takich ludzi potrzeba! Otwartych, gotowych do poświęceń, światłych! Ks. Henryk opiekuje się między innymi ministrantami i Kościołem Domowym. Stąd często współpracuje z panem Krzysztofem.

     A jak to się łączy posługę w Kościele z codzienną pracą w policji? Pan Krzysztof ponownie używa określenia "trzeba być apostołem codzienności". Nie widzi nic nadzwyczajnego w łączeniu tych posług. Znajomi wiedzą o jego zaangażowaniu w życie Kościoła. Czasami wyczuwa się kąśliwe spojrzenie lub uwagi. Systemy wartości, które ludzie wyznają są bardzo skrajne. -Ale nie będę "kretem" - z uśmiechem kończy temat.

     Mówi o sobie, że jest tylko "małym człowiekiem". Stara się, jak umie realizować w swoim życiu Prawdę Ewangelii. Bez względu na to, czy akurat odwiedza chorych, uczestniczy w śledztwie, czy pielęgnuje podmiejską działkę. Jest optymistą. Podczas rozmowy z panem Krzysztofem wyczuwa się całkowite zaufanie Bogu i oddanie swojemu powołaniu. Chrześcijańska codzienność i zaangażowanie w działalność Kościoła są dla niego czymś tak naturalnym, że zainteresowanie nim tygodnika z Warszawy odbiera jako niezrozumiałe. Ma nadzieję, że posługa nadzwyczajnego szafarza stanie się wkrótce społecznie tak znana, że przymiotnik "nadzwyczajny" będzie miał sens jedynie liturgiczny.


Gabriela Klimowicz


Tekst pochodzi z Tygodnika

23 maja 2010


Zrozumieć sakramenty Zrozumieć sakramenty
Albert Rouet
Sakramenty są dla nas czymś tak oczywistym, że rzadko zastanawiamy się, jakim są skarbem. Popadamy w rutynę i przyjęcia ich nie przeżywamy jako osobistego spotkania z Jezusem... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:
 Redakcja: 21.06.2010, 14:05
 Już poprawione - dziękujemy :)
 autorka: 20.06.2010, 18:03
 powinien być ks. Jerzy Gabrych - chochliki w tekście :)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej