Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wiosna w jesieni życia

     Średnia wieku podopiecznych to 86 lat, wiele pań trzeba karmić i pielęgnować jak małe dzieci. Ale wfaśnie tu widać, jak życie może rozkwitać na każdym jego etapie. Tu, w Domu Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta na warszawskiej Pradze.

     Przy ul. Kawęczyńskiej 4b już od wejścia wszystko zaskakuje. Najpierw nowy ceglany 5-kondygnacyjny budynek w ciągu starych kamienic na Szmulkach. - Dziś mieszka tu 106 pań z przewlekłymi schorzeniami - mówi s. Kamila Izabela Bondarczuk, albertynka, od 13 lat dyrektor domu. Nowoczesną windą wjeżdżamy na czwarte piętro, gdzie mieści się sala rehabilitacyjna - niewielka, ale wyposażona w wysokiej jakości specjalistyczny sprzęt. Z urządzeniami do jonoforezy, laserem i pomieszczeniami do hydroterapii.

     Pani Janeczka, przebrana w sportowy strój, musi pochwalić się przed gośćmi umiejętnościami. - Rowerek, to dla dzieci! - rzuca, dziarsko wdrapując się na atlas. Potem musimy jeszcze zobaczyć gimnastykę na materacu. - Jestem po dwóch udarach, z prawej strony miałam paraliż, nawet mówić nie potrafiłam - opowiada zamaszyście ćwicząc "nożyce".

     Pani Zosia już z tej sali nie musi korzystać. Zaprasza do pokoju. - Tutaj jesteśmy z panią Renią jak u siebie w mieszkaniu. Mamy kwiaty, a ja tak kocham zajmować się zielenią - wskazuje na oknq z doniczkami i na balkon.

     - Fryzurę już pani sama może wykonać - chwali siostra Kamila. Pani Zosia pokazuje blizny na ciele po oparzeniu wrzątkiem. Trafiła tu z domu na Pradze kilka dni po wypadku. - Opiekunka przyszła na wywiad. Nie wiedziałam, powiedzieć czy nie - opowiada pani Zosia - jak zobaczyła odpadającą płatami skórę, za głowę się złapała. Kazała wziąć tylko dowód. Karetka przywiozła mnie do tego domu. Jestem tu od pięciu lat.

     Przed rokiem zmarł mąż. Pił, wątroba nie wytrzymała. Wcześniej nie wiedziałam, co to znaczy wczasy. Pierwszy raz wyjechałam stąd nad morze, na rehabilitację. Teraz wiem, że żyję - opowiada pani Zosia.

     Piętro niżej odwiedzamy oddział z pacjentkami leżącymi. - Na 20 osób, siedem pań trzeba nakarmić - mówi s. Kamila. Jedne przez sondę, drugie łyżką. Przy chorym leżącym pielęgnacja wygląda jak przy małym dziecku. Karmienie, przewijanie, oklepywanie. Dzięki takiej troskliwości nawet pani leżąca od pięciu lat w łóżku nie ma odleżyn.

     Z panią Henią, jedną z najsprawniejszych mieszkanek, wjeżdżamy windą na ostatnie piętro. - Tutaj spacerujemy, grillujemy - zachwala zadaszony taras.

     Na parterze zaglądamy do dużej kaplicy, gdzie codziennie odprawiane są Msze św. Odwiedzamy też świetlicę. - To miejsce, gdzie słuchamy pięknej muzyki z płyt, gramy w gry. Za kilka dni wystawimy dla przedszkolaków sztukę o aniołach - opowiada z przejęciem pani Henia. To już kolejne przedstawienie przygotowane przez podopieczne. Tutaj przyjeżdżają też z przedstawieniami dzieci z zaprzyjaźnionych szkół, jak ostatnio na Dzień Babci.

     Na parterze, w pracowni terapii zajęciowej można oglądać rękodzieła: gobeliny, haftowane krajobrazy i wyszywane poduszki. I trofea w przeszklonej szafie: puchary za udział w konkursach rękodzieła w Białobrzegach i Waplewie. Wśród nich Order Oficerski Odrodzenia Polski, który otrzymała w pałacu prezydenckim w listopadzie ubiegłego roku s. Kamila, przyznany w Dzień Pracownika Socjalnego przez Lecha Kaczyńskiego. Po raz pierwszy w tak zaszczytny sposób doceniono pracę społeczną skromnych zakonnic.

     - Dom wybudowany został w 1981 r. z dotacji państwowych - mówi s. Kamila. Wcześniej siostry albertynki prowadziły tu taką samą działalność, ale w starym budynku pofabrycznym. Placówka zarządzana jest przez samorząd warszawski. Trafiają tu panie z terenu Warszawy, kierowane przez Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie, po rozpatrzeniu dokumentów nadesłanych przez Ośrodki Pomocy Społecznej. - Kryterium przyjęcia nie jest wysokość emerytury czy renty, -ale stan zdrowia i sytuacja domowa - mówi s. Kamila. Na liście oczekujących na przyjęcie zapisanych jest 15 osób. Ten dom jest miejscem, gdzie starość, choć obarczona chorobami, nie jest ani smutna, ani samotna.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

13 czerwca 2010


Zrozumieć sakramenty Zrozumieć sakramenty
Albert Rouet
Sakramenty są dla nas czymś tak oczywistym, że rzadko zastanawiamy się, jakim są skarbem. Popadamy w rutynę i przyjęcia ich nie przeżywamy jako osobistego spotkania z Jezusem... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej