Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Parafia w sieci

     Szansa, konieczność czy zbędny dodatek w pracy duszpasterskiej? Czemu sfużą parafialne strony internetowe? Jakie są perspektywy ich rozwoju na "cyfrowym kontynencie"?

     Zdziwiłby się ten, kto uważa Internet za miejsce nieodpowiednie do zagospodarowania przez Kościół. Najlepszym na to dowodem jest popularność w sieci stron religijnych. - Ludzie przyzwyczaili się, że każda instytucja, a więc i Kościół, ma swoją stronę, na której można znaleźć wszystkie najświeższe informacje. Tu widać staranie włożone w podtrzymywanie kontaktu z użytkownikami strony. Dlatego liczba internautów korzystających ze stron religijnych systematycznie rośnie. Dzięki stałej obecności w Internecie, częstym przekazywaniu komunikatów, strony zbliżają do siebie ludzi - tłumaczy dr Marek Robak, badacz sieci i wykładowca dziennikarstwa internetowego na UKSW. Według opublikowanych w lutym br. wyników Polskich Badań Internetu (Megapanel PBI/Gemius) aż 13 proc, czyli prawie 2,3 min z ogólnej liczby 17,5 min polskich internautów odwiedza witryny o tematyce chrześcijańskiej. To wzrost o 31 proc. w skali roku, jakim nie mogą się pochwalić portale o jakiejkolwiek innej tematyce.

     Taki podstawowy cel - informowania i zbliżania do siebie lokalnej społeczności - mają coraz liczniejsze witryny internetowe poszczególnych diecezji i parafii. I myli się ten, kto uważa, że sprawdzają się one w dużych miastach, gdzie więcej osób ma dostęp do sieci. Dane PBI wskażują, że najliczniejszą, bo 29-procentową grupę użytkowników chrześcijańskich serwisów stanowią mieszkańcy wsi i małych miast. Tym bardziej więc nabierają znaczenia parafialne strony internetowe (PSI), których na 10 249 parani w Polsce jest prawie 4 tys., w tym 115 w samej Warszawie (dane według: Katolik.pl).

     APOSTOŁ NA CZACIE

     - Kościół zawsze korzystał z dostępnych ludziom mediów. Święty Paweł wychodził na areopag, ale dziś pewnie założyłby swój blog i czatowałby z Koryntianami - przekonuje ks. dr Józef Kloch, rzecznik Komisji Episkopatu Polski, współautor portalu www.opoka.org. pl, uhonorowany w 2003 r. tytułem Internetowego Obywatela Roku za wkład w budowę społeczeństwa informacyjnego. - Parafialne strony internetowfe mogą być bardziej lub mniej rozbudowane, każda jednak ma ten sam podstawowy cel: wspierać społeczność przez integrowanie jej z parafią i dostarczanie jej informacji związanych z życiem i funkcjonowaniem parafii.

     Stronę parafii Przemienienia Pańskiego w Opolu (www.ppp.opole.pl/news. php) w 2007 r. uznano za najlepszą w Polsce i przyznano jej nagrodę św. Izydora, patrona Internetu. W ciągu doby odwiedza ją średnio 2 tys. użytkowników,, nie tylko parafian. - Ostatnio dostaliśmy informację od internautki zza granicy, że dzięki naszej PSI mogła zobaczyć zdjęcia swoich rodziców, którzy byli na pielgrzymce - opowiadają administratorzy strony Piotr Dobrowolski i Anna Kwaśnicka. Strona ciągle się rozwija. Dzięki specjalnym aplikacjom można wirtualnie zwiedzić wnętrze kościoła albo wysłać e-kartkę ze zdjęciem świątyni.

     - Z niektórymi parafianami jest jak z niedzielnymi kierowcami: nie są z Kościołem na co dzień. Dzięki tej stronie mogą uczestniczyć w jego życiu. Wielu parafian powiedziało nam, że dzięki naszej PSI odkryło do niego drogę - przyznają opolscy administratorzy. Kontakt z Kościołem podtrzymywany jest dzięki prężnie działającemu forum interetowemu. Tam wierni mogą podzielić się swoimi wątpliwościami, nie tylko natury duchowej, lub skomentować wydarzenia w parafii. I mogą liczyć na to, że ktoś, często kapłan, im odpowie. Stronę parafialną w Opolu redaguje sześcioro młodych ludzi, nad którymi pieczę sprawuje jeden z księży.

     Jest pewne minimum, jakie powinno się znaleźć na parafialnych stronach internetowych (patrz: ramka), jednak na ogół znajdziemy na nich o wiele więcej. W okresie Bożego Narodzenia pojawia się na wielu z nich plan kolędy, czasem w formie profesjonalnej wyszukiwarki ulic. Strony parafialne nie są więc jedynie wizytówką parafii. To prawdziwe źródło informacji, z którego korzystają szczególnie ci, którzy nie żyją z parafią na co dzień. Strony prowadzą też ewangelizację, umieszczając treści czytań na dany dzień, komentarze do Ewangelii itp. Wiele parafii ma własne czaty i fora internetowe. Tam oraz w przesyłanych na skrzynki mailowe parafian subskrybowanych newsletterach z życia lokalnego Kościoła rozwija się parafialna komunikacja. Coraz częściej umieszczane są na stronach np. nagrania z rekolekcji czy świadectwa. Widać uznano, że to dobra forma ewangelizacji.

     CHAŁUPNICZO I PROFESJONALNIE

     Obecnie, w przeciwieństwie do lat poprzednich, nie potrzeba znajomości programowania, by stworzyć i utrzymać internetową witrynę. Duża część proboszczów wykorzystuje fakt, że dzisiejsza młodzież urodziła się "z myszką w ręku" i powierza stworzenie chałupniczo prostej strony nawet ministrantom. Coraz częściej jednak zajmują się tym profesjonalne firmy. Koszt jednorazowy to - w zależności od stopnia rozbudowania strony i renomy wykonawcy - od 1 do 3,5 tys. zł.

     Za tę cenę firmy wykupują domeny, tworzą PSI i zapewniają przeszkolonym przez siebie, wyznaczonym przez proboszczów osobom (lub samym proboszczom) łatwy dostęp do jej konfiguracji, zmiany ustawień, dodawania nowych wiadomości, zamieszczania ogłoszeń i artykułów, a także zdjęć i materiałów graficznych. - Aby utrzymywać aktualną PSI, nie trzeba znać języków programowania. Wystarczy umiejętność obsługi komputera na poziomie użytkowania edytora tekstu i zarządzania plikami - zapewnia Stanisław Grochmal, prezes Serwisu Ecclesia Software Grochmal, z którego usług korzysta około 450 parafii.

     Czasem udaje się połączyć na stronie internetowej ludową pobożność z nowoczesną techniką, jak w parafii Świętej Trójcy w Koszęcinie (www.trojca. com.pl) w diecezji gliwickiej. Pod koniec 2005 r. tamtejszy XVII-wieczny drewniany kościółek postanowiono zabezpieczyć przed podpalaczami. Wokół świątyni zamontowano 16 kamer, z których obraz był na bieżąco przesyłany policji. Po pewnym czasie kościół monitorowała już cała internetową społeczność, a gdy doszedł głos, internauci mogli już nie tylko pilnować swojego kościoła, ale też oglądać transmisje ze Mszy Świętych i nabożeństw na żywo. Dziś transmisje te przykuwają uwagę internautów na całym świecie. Największą liczbę wejść odnotowuje się w czasie pasterki, w której - jak donosił "Dziennik Zachodni", "wirtualnie bierze udział około 100 tys. osób".

     LICZ ZAMIARY NA SIŁY

     - Najtrudniejsze jest zachowanie systematyczności - przestrzega Stanisław Grochmal. Rzeczywistość parafialnych stron internetowych nader często skrzeczy. Wśród tysięcy parafialnych stron są zarówno serwisy, w których informacje aktualizowane są na bieżąco, jak i te, w których najświeższe ogłoszenia parafialne pochodzą sprzed kilku miesięcy.

     - Często księża nie wiedzą, jak tworzy się strony ani jakie wymagania powinna spełniać strona ich parafii. Trzeba im dopiero pokazać możliwości, jakie stwarza internet i na podstawie gruntownego wywiadu przeanalizować, czego dana parafia potrzebuje - mówią zgodnie Zbigniew Rosiak ze StronaParafialna.pl i Piotr Kozyra z Parafiawinternecie.pl.

     - Zdarza mi się, że proboszcz zamówi stronę, a po dwóch tygodniach dzwoni i pyta, czy jest gotowa, nie pamięta jednak, że miał mi przestać dane o parafii. Czasem idea stworzenia strony parafialnej umiera w momencie, kiedy trzeba przygotować treść, która wypełni strony - dodaje Rosiak. - Najczęściej zgłaszają się księża, którzy mają już jakąś wystawioną domowym sposobem witrynę, a chcą ją zmodernizować, by była bardziej profesjonalna.

     Wraz ze stałym wzrostem liczby PSI wzrasta także, niestety, problem "martwych" stron. - Przy dzisiejszej technologii łatwo jest stworzyć stronę parafialną. Krytyczny moment przychodzi wtedy, kiedy nie ma osoby, która zajęłaby się jej systematycznym prowadzeniem - podkreśla dr Robak. - Nie ma nic gorszego niż piękna, pozornie atrakcyjna strona, która jest nieaktualna i na której nic się nie dzieje.

     Katolicki internet wciąż rozwijany jest głównie przez pasjonatów, którzy mają ograniczone umiejętności i możliwości czasowe. Oczywiście zdarzają się pozytywne przykłady. Jedną z najlepszych w diecezji warszawsko-praskiej stronę parafii św. Jakuba Apostoła na Tarchominie (www.sw-jakub.wpraga.opoka.org.pl) jej proboszcz ks. Józef Górecki zrobił wraz ze swoim bratankiem, z wykształcenia informatykiem, osiem lat temu. I mimo że ma 68 lat, doskonale sobie radzi nie tylko z jej aktualizacją, ale także komputerowym zarządzaniem całą parafią, w tym parafialnym cmentarzem. Są to jednak chlubne wyjątki.

     - Nie wszyscy rozumieją, że komunikacja w parafii jest dużo ważniejsza niż czysto materialne kwestie - przekonuje dr Robak. - Prowadzenie dobrej PSI wymaga inwestycji.

     Fundamentalne - w kontekście należytej troski o aktualność PSI - okazują się jednak nie tyle chęci czy zdolności administratorów, ile kwestia treści: co powinno się na stronie znajdować.

     Z WATYKANU CZY Z PARAFII?

     - Więzi między duszpasterzami a wiernymi nie da się utrzymać, jeśli strona będzie traktowana jedynie jako tablica ogłoszeń. W ten sposób realizuje się schemat myślenia o jednostronnej komunikacji, którą często mają proboszczowie: oni mówią, a wierni słuchają. Internet działa według innych zasad. Strona parafialna musi być porównywalna z tym, co oferują inni gracze na rynku.

     A dziś rynek ten jest bardzo wymagający, a potrzeby użytkowników wygórowane - tłumaczy dr Robak.

     Czy jednak - jak chcą niektórzy - strony parafialne powinny być interaktywnym sezamem, źródłem wiedzy tworzonej przez wszystkich, o wszystkim i dla wszystkich? Tak, by nie trzeba było już nikogo, zwłaszcza księdza, o nic pytać?

     Na stronie krakowskich pijarów (www.pijarzy.pl) na pytanie o powód odwiedzin ponad 39 proc. internautów odpowiedziało, że poszukuje na niej informacji bieżących; 17,12 proc. jest zainteresowanych wiadomościami z działów ewangelizacji i wiary; 11,64 proc. poszukuje informacji o rekolekcjach i akcjach duszpasterskich; 6,85 proc. korzysta z bazy adresów i kontaktów, a pozostałe 25 proc. podało inne przyczyny. Mało kto szukał tam artykułów wybitnych publicystów czy "Sumy teologicznej" św. Tomasza z Akwinu. Jeszcze mniej - okazji do dyskusji na temat np. obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim.

     - Strony internetowe parafii i diecezji mają inny zasięg oddziaływania i zadania niż np. ogólnopolskie, bardzo dobrze rozbudowane portale typu Opoka, Adonai czy strona Katolickiej Agencji Informacyjnej - zauważa ks. Kloch. - Duże portale tematyczne mają specjalistyczne serwery, na których są postawione objęte wyszukiwarkami haseł obszerne biblioteki nauczania Kościoła, rozbudowane grupy dyskusyjne, czaty, błogi itp. Na to niemal nigdy nie mogą sobie pozwolić witryny parafialne - i ze względów materialnych, i z powodu konieczności obsługi tych zasobów.

     Podobnie jest z forami, czatami, grupami dyskusyjnymi itp. Prowadzenie ich wymaga choćby moderacji, na którą rzadko która parafia może sobie pozwolić. Tymczasem na te same tematy, które byłyby poruszane na poziomie parafii, często można porozmawiać na dużych, wielowątkowych portalach typowo społecznościowych, jak np. Fronda.

     - Każdy chciałby mieć jak najatrakcyjniejszą, pełną informacji stronę, gdzie znajdzie i ciekawe teksty, i zdjęcia, i filmy. Ogólnopolski portal może sobie pozwolić na zamówienie artykułu u dobrego publicysty, strona parafialna - już nie. Czym bardziej lokalna, tym o dobrych autorów trudniej - nie zostawia wątpliwości ks. Kloch. - Nie potrzeba prezentować na stronie parafii w małej wsi Katechizmu Kościoła Katolickiego - podkreśla. - Wystarczy na stronie tej umieścić link do portalu oferującego bibliotekę dokumentów Kościoła i pism teologicznych. I odwrotnie - informacje o porządku kolędy w małej podmiejskiej parafii niekoniecznie muszą być prezentowane na stronach ogólnopolskich. W dobrym opisie życia skupionej w granicach konkretnej parafii społeczności nic stron parafialnych nie wyręczy. I nie ma co się pchać w ślepą uliczkę nadmiernego rozbudowywania stron parafialnych. To para w gwizdek, powielanie pracy twórców portali - nie tyle niepotrzebne, co niezasadne - mówi stanowczo ks. Kloch.

     PRZYSZŁOŚĆ W SIECI

     Niemal normą są obecnie strony internetowe oparte na CMS (System Zarządzania Treścią, pozwalający na dostęp wielu osób do tworzenia treści stron bez znajomości kodowania stron - poprzez wypełnianie tekstem odpowiednio przygotowanych paneli - przyp. RM). Jednak na stronach parafialnych - co potwierdzają zgodnie ich twórcy z wspomnianych wyżej firm - nie sprawdzają się fora dyskusyjne. Nie ma kto ich moderować, a i osoby korzystające z internetu wolą fora o podobnej tematyce na znanych portalach społecznościowych.

     Czy należy się spodziewać rewolucyjnych zmian w treści stron lub obawiać się, że wirtualna spowiedź czy Eucharystia zastąpią realne sakramenty? Z pewnością nie. Co najwyżej znajdziemy na stronach ich symulacje - dla tych, dla których sakramenty te są czymś nieznanym. Coraz częściej jednak można przez sieć zobaczyć Mszę Świętą i jej posłuchać. Swoistą nowością jest rozpowszechniająca się możliwość zamawiania intencji mszalnych przez internet. Rozwijają się też prężnie strony cmentarne. Zdarza się - jak na stronie www.mbpocieszenia.zyrardow.pl - wyszukiwarka osób pochowanych.

     "Nie lękajcie się nowych technologii! One są pośród podziwu godnych wynalazków - inter mirifica - które Bóg oddał do naszej dyspozycji" - apelował Jan Paweł II w liście apostolskim II Rapido sviluppo ("Szybki rozwój"). Niedawno ogłoszone 44. orędzie papieskie na Dzień Środków Społecznego Przekazu nosi tytuł "Kapłan i duszpasterstwo w cyfrowym świecie: nowe media w służbie Słowa". Obecność kapłanów w tym cyfrowym świecie - jak komentuje orędzie sekretarz Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu ks. Paul Tighe - nie powinna być jedynie wynikiem technicznych zainteresowań czy predyspozycji, ale wypływającej z serca potrzeby dawania świadectwa o Ewangelii. Ławki kościoła na teranie parafii, w której działa sprawnie PSI, nie staną się puste, a cały Kościół nie przeniesie się do Internetu. Wręcz odwrotnie.


Radek Molenda, Maria Pawlik


Tekst pochodzi z Tygodnika

24 października 2010


Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych
Jan Paweł II
Jest ich siedem. Są widzialnymi znakami niewidzialnej łaski: SAKRAMENTY. Są jak dotyk Pana Boga. W sakramencie chrztu dotyk Boga-Ojca. W sakramencie bierzmowania dotyk namaszczenia na apostoła. W sakramencie Eucharystii dotyk Jezusa-Miłości, która nie zna miary... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:
 Ignacy Pach: 12.11.2010, 18:20
 Świetny artykuł o ważnym temacie. Gratuluję autorom.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej