Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dzwon to nie budzik

     Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie - już w XVII w. radził angielski poeta John Donn. Do dziś jednak bije nie każdemu. Ale czy w ogóle wiemy, po co bije?

     Już za tydzień ciszę wielkanocnego poranka przerwie rezurekcyjny dźwięk dzwonów. Tymczasem niedawno "Gazeta Wyborcza" postanowiła wziąć w obronę tych, którym kościelne zwyczaje nie pozwalają dłużej pospać. Poszło o "za głośno i nie w porę" bijące dzwony w parafii św. Łukasza Ewangelisty na Bemowie. Seria zjadliwych artykułów prasowych i wywołanych nimi reakcji odkryła jednak nie tyle skalę problemu, co skalę niezrozumienia, czemu dzwony kościelne służą.

     ILU NIEZADOWOLONYCH?

     Historia skarg na poranny hałas w parafii przy ul. Górczewskiej sięga Wielkanocy 2005 r., Wtedy, po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej spaleniem się miejscowego kościoła, niewielki dzwon niemal cudownie ocalały na nowo zadźwięczał.

     - Pożar był dla wielu parafian przeżyciem traumatycznym. Pytali, co teraz będzie? Gdy usłyszeli, że dzwon bije, cieszyli się. Dla nich to był znak, że parafia się odradza. Może dlatego, gdy wkrótce dostałem list z żądaniem, by dzwony wyłączyć, nie ośmieliłem się nawet o tym moim parafianom wspominać. Nie chciałem ich antagonizować. Na sam list trudno zaś było odpowiedzieć, ponieważ był podpisany: "mieszkańcy ulicy Bolkowskiej" - mówi proboszcz ks. Jan Popiel.

     Autorami listu byli mieszkający w bloku oddalonym o kilkadziesiąt metrów od dzwonnicy Zbigniew i Hanna Sztrancowie. Wysyłali alarmistyczne listy gdzie się tylko dało. - Chodziło nam głównie o to, by nie dzwonić o godz. 6.30 w dni wolne od pracy albo przynajmniej przesunąć godzinę dzwonienia - tłumaczy pan Sztranc. Jednak - mimo że mają tak blisko - ani razu do ks. Popielą nie przyszli. - Liczyłem, że sobie porozmawiamy, ale w kościele nigdy się nie ujawnili, a kiedy pukałem do nich podczas kolędy - drzwi pozostawały zamknięte. Po raz pierwszy twarze państwa Sztranców zobaczyłem w gazecie, przy artykule skierowanym przeciwko mnie - mówi ks. Popiel. - Nie doczekałem się jakiejkolwiek reakcji na nasz pierwszy list, więc nie starałem się o rozmowę - przyznaje Zbigniew Sztranc.

     - W sprawie dzwonu już w 2005 r. konsultował się ze mną burmistrz, ale przyznał, że nie muszę w tej sprawie nic robić, ponieważ urzędnicy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) mierzyli natężenie dźwięku i wyszło, że jest poniżej normy - opowiada ksiądz proboszcz. - Z czasem skróciłem nawet czas bicia dzwonu z trzech do jednej minuty. Wtedy jednak pojawiły się żądania, by w ogóle dzwon wyłączyć. Okazało się, że sprzeciw budzą także umieszczone przed kaplicą megafony, przez które nagłaśniana jest Msza św. dla osób stojących na zewnątrz, wobec braku miejsca w kaplicy.

     Proboszcz nie ukrywa jednak, że to usztywniło nieco jego stanowisko. - Zdaję sobie sprawę, że mieszkanie vis a vis kaplicy może być uciążliwe. Niepokoi mnie jednak ta eskalacja żądań. Nie znam tych ludzi, więc nie wiem, czy niedługo nie zechcą "poprosić", by zniknął krzyż na kaplicy, bo im będzie psuł widok z okna - mówi.

     Rozmiarom dzwonowej afery dziwi się nawet pan Sztranc, choć przyznaje, że na dobre rozpoczęła się ona wraz z jego prośbą o interwencję skierowaną do GW - Za bardzo to rozdmuchali. Zrobili z naszej skargi problem ogólnonarodowy, choć na to nie zasługuje - mówi. Ilość osób, którym - jak jemu - kościelne dzwony i megafony przeszkadzają, oblicza na kilkanaście.

     PROBLEM Z DZWONAMI?

     Granica dopuszczalnej głośności m.in. dzwonów kościelnych w czasie dnia w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców to 55 dB (zgodnie.z: Dz. U. Nr 120, poz. 826). Poziom ten przekraczany jest sporadycznie, stąd interwencje właściwych przedstawicieli WIOŚ są niezmiernie rzadkie. Nie było też dotąd potrzeby, by badaniami głośności dzwonów zajął się Departament Monitoringu Głównego IOŚ. W każdej jednak parafii - jak twierdzą proboszczowie - znajdą się jednostki, którym dzwony będą przeszkadzały. - W wielu, jak moja, parafiach dzwony zostały zakupione jako oddolna inicjatywa ludzi, którzy sami pokryli ich koszt. Dlatego oni wręcz oczekują, by z tych dzwonów robić pożytek. Do Ząbek wciąż sprowadza się wielu ludzi. Jeśli na początku przeszkadza im poranne dzwonienie, przyzwyczajają się do tego w ciągu kilku dni. Dźwięk dzwonów w dni powszednie o godz. 6.30 to już niemal element charakterystyczny tego miejsca. Stanowi jego koloryt - mówi ks. Sylwester Ciesielski z parafii Zasłania Ducha Świętego w Ząbkach, gdzie dzwonnica stoi niemal przed oknami jednego z bloków mieszkalnych.

     W parafii NMP Matki Kościoła przy ul. Domaniewskiej problem nowych, głośniejszych niż poprzednie, dzwonów pojawił się kilka lat temu. - Były protesty, głównie od osób mieszkających blisko kościoła. Pojawiały się też "stosowne" napisy na ścianach domu katechetycznego. Postanowiliśmy więc, że w niedzielę, ale tylko przed pierwszą Mszą św. na godz. 7, dzwony nie dzwonią. Poza tym skróciliśmy czas ich dzwonienia. Wtedy głosy, że dzwony przeszkadzają, zastąpiły jeszcze liczniejsze petycje od parafian mieszkających dalej od kościoła, że składali się na kupno dzwonów, a ich nie słyszą - rozkłada ręce proboszcz ks. Jan Zieliński. Podobne historie można mnożyć.

     PO CO BIJE DZWON?

     Faktem jednak pozostaje, że nieraz na dzwony skarżą się nawet życzliwi Kościołowi wierni. Tak, jak np. w przypadku parafii na Bemowie, wiele mogłaby zmienić wzajemna rozmowa. Dzwon słyszany przez 30 sekund nie będzie bardziej słyszany po 5 minutach. Istotą problemu jest jednak to, że wciąż maleje świadomość, czemu dzwon kościelny służy. Dobitnym tego przykładem może być pytanie dziennikarza wspomnianej gazety: "Jaki sens ma używanie dzwonów w dzisiejszych czasach? Każdy człowiek ma przecież zegarek i jeśli zechce, zdąży na poranne nabożeństwo". Najwyraźniej dzwon kościelny to dla niego rodzaj budzika. Czym więc te dzwony są?

"Istnieje starodawny chrześcijański zwyczaj używania jakiegoś znaku lub dźwięku, za pomocą którego zwołuje się lud na zgromadzenie liturgiczne oraz powiadamia go o różnych wydarzeniach w życiu miejscowej wspólnoty. Dlatego dźwięk dzwonów wyraża przeżycia Ludu Bożego, kiedy: raduje się on lub płacze, składa dzięki lub zanosi błagania, schodzi się razem, aby manifestować tajemnicę swojej jedności w Chrystusie". ("Obrzędy błogosławieństw", t. II, pkt 1032).
     Według ks. prał. dr. Józefa Górzyńskiego ich funkcję w piękny i pełny sposób oddaje łaciński dwuwiersz personifikujący głos dzwonu: "Laudo Deum verum, plebem voco, congrego clerum, defunctos ploro, postem fugo, festa decoro" (Chwalę Boga prawdziwego, zwołuję lud, zbieram duchowieństwo, opłakuję zmarłych, odpędzam zarazę, przyozdabiam święta). Tak właśnie widział je papież Sabinian, który w pierwszych latach VII w. wprowadził je do kościołów, i tę funkcję pełnią do dzisiaj.

    - Dzwony mają ścisły związek z życiem ludu Bożego. Ilekroć słyszymy ich dźwięk, pamiętajmy, że jesteśmy jedną rodziną, która powinna się gromadzić na znak swojego zjednoczenia w Chrystusie - naucza Kościół. Stąd też idąc ulicą czy nawet siedząc w domu i słysząc dzwony, przypominamy sobie, że jest Bóg, że gdzieś odbywa się liturgia. Dlaczego jednak tak się nie dzieje w praktyce?

    - To wynik sekularyzacji. Nie potrafimy w dźwięku dzwonu rozpoznawać czegoś, co ma charakter sakralny. Widzimy tylko ludzkie znaczenia. Dziś szalenie mocno podkreślany jest wymiar indywidualistyczny. Wszystko podporządkowujemy naszym osobistym potrzebom. Nie widzimy potrzeb wspólnych, służących wspólnocie w szerszym wymiarze, szczególnie jej życiu duchowemu. Dlatego gdy dźwięk dzwonu wkracza w naszą przestrzeń indywidualną, traktujemy go jak intruza, przeszkadza nam - tłumaczy ks. dr Górzyński.

     Kończące "Medytację XVII" Johna Donna słowa: "Nie pytaj, komu bije dzwon" należą do często przytaczanych. Rzadziej jednak pamiętamy o początku tej medytacji: "Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą". Zanim zirytuje nas niechciany dźwięk kościelnego dzwonu - warto sobie chyba i tę prawdę uświadomić.


Radek Molenda


Tekst pochodzi z Tygodnika

5 kwietnia 2009


Sakramenty. I co z tego? Sakramenty. I co z tego?
o. Leon Knabit OSB
Zapis rozmów ojca Leona Knabita OSB z młodymi zbuntowanymi, opornymi, niewierzącymi i tym podobnymi - na temat sakramentów, Kościoła, życia... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:
 joe58: 11.06.2014, 09:18
 Popieram bo tak jest w każdej miejscowości. Wierzacym nie trzeba przypominać o nabożeństwach.
 Rotus: 07.02.2013, 12:18
 Oba przytaczane cytaty sa archaiczne i nie przystaja do wspolczesnej rzeczywistosci. Poza tym na pewno bicie dzwonu jest o 6.30 uciazliwe i mieszkancow, ktorym to przeszkadza, jest duzo wiecej, ale nie protestuja, bo wiedza, ze to nic nie da- proboszcz ma zbyt duza wladze i wplywy w dzielnicy i moze robic, co chce.
 Kacper: 06.05.2012, 20:45
 Hałas to nie tylko głośne dźwięki, ale również dźwięki uporczywe, uporczywie powtarzające się. Między innymi dlatego przeszkadza nam dźwięk wody kapiącej z kranu. Tak samo jest z dzwonami kościelnymi. Należy tego zakazać.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej