Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bal nad bale

     Karnawałowa oferta z roku na rok się poszerza. Chrześcijański bal - bez alkoholu - zyskuje coraz więcej zwolenników.

     Elżbieta Woźny bawiła się już na balach Klubu Inteligencji Katolickiej i żoliborskich balach parafialnych. Ceni sobie ich niepowtarzalną atmosferę. - Zwykle bale często skupiają się na sprawach czysto zewnętrznych, są paradą strojów. Towarzystwo jest hermetyczne, sztuczne. Brakuje tam spontaniczności - opowiada.

     Co innego bale chrześcijańskie: tam ludzie są dla siebie serdeczni i otwarci. W takich warunkach łatwiej jest okazywać radość. Wiek uczestników nie ma znaczenia. W przeciwieństwie do tradycyjnych imprez karnawałowych, tutaj różnice wieku na sali sięgają nieraz kilkudziesięciu lat. - W balach biorą udział starsi i młodsi, pary i single. Tworzymy im odskocznię od szarej rzeczywistości - opisuje o. Witold Słabig OP, proboszcz parafii dominikanów na Służewie i organizator popularnych balów dominikańskich.

     - W narodzie ginie duch. Coraz rzadziej Polacy wierzą w dobrą zabawę bez alkoholu. A szkoda - ubolewa Elżbieta Woźny.

     BEZ "DOPALACZY"

     Cechą charakterystyczną zabaw organizowanych przez różne wspólnoty chrześcijańskie jest to, że odbywają się na trzeźwo. Ich uczestnicy zgodnie przyznają, że alkohol nie jest im do niczego potrzebny. Te imprezy zawsze są udane.

     - Bawimy się w duchu nowej kultury. Tworzymy środowisko wzrostu duchowego, w którym podczas zabawy nie trzeba sięgać po używki. Stoimy w kontrze do imprez, gdzie alkohol jest treścią, motywem przewodnim. To pomaga ludziom spotykać się ze sobą w pełni świadomie - mówi Ireneusz Łapiński, organizator legionowskich balów Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie diecezji warszawsko-praskiej.

     Jarosławowi Slubowskiemu z Otwocka, członkowi tej wspólnoty, taka formuła zabawy pomaga strzec postanowienia życia w abstynencji. - Jesteśmy z żoną członkami Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Na "normalnych" imprezach często nas nie rozumiano. Zdarzało się, że "życzliwi" nawet dolewali nam alkoholu do soku - wspomina.

     PIERWSZY, CO TAK BAL WODZI

     - Zamiast kupować markowy alkohol, lepiej zaprosić markowego wodzireja przekonuje Marcin Brodziński, zawodowy wodzirej z Kielc. W swojej karierze prowadził już m.in. Chrześcijański Bal Karnawałowy w Kielcach, Bal Ziemiański w Warszawie czy Bal Dominikański w Poznaniu. Jak twierdzi, każdy człowiek nosi w sobie radość, trzeba ją tylko odkryć. To właśnie zadanie wodzireja.

     - Bal zawsze rozpoczyna znak krzyża i krótka modlitwa. Potem przystępujemy do poloneza. Panie i panowie mogą popatrzeć na siebie z bliska, uśmiechnąć się do siebie. Taniec to tajemniczość radości - opowiada z pasją. - Po polonezie zawsze gramy walca wiedeńskiego. Dla tych, którzy umieją go tańczyć, to miód na serce. Dla mniej wprawionych to także przyjemne przeżycie. Mogą poczuć się jak w sali balowej pałacu.

     Zazwyczaj prowadzący imprezę ma pewną swobodę w doborze elementów programu. Dlatego od niego w znacznej mierze zależy, z jakimi wspomnieniami uczestnicy powrócą do domów. Profesjonaliści mają swoje sposoby na sukces. - Animacje wykorzystujące ruchy rąk, proste układy i figury angażują wszystkich ludzi. Bazujemy na ich wolnej woli, wodzirej przyjmuje tutaj rolę lidera. Z frekwencją na parkiecie zwykle nie ma problemu - mówi Marcin Brodziński.

     TAŃCEM CHWALMY GO

     Kolejnym wyróżnikiem balów chrześcijańskich jest obecność duchownych na liście uczestników, a w programie - zabaw przeniesionych wprost z pielgrzymek i spotkań oazowych. Radosne pląsy łączą wszystkich niezależnie od tego, czy ktoś nosi garnitur, czy też sutannę lub habit. Zdarzają się naprawdę wyjątkowi goście. - Na zeszłoroczny bal zaprosiliśmy abp. Henryka Hosera. Był to jednocześnie wyraz naszej solidarności z duchownymi w czasie, gdy trwa nagonka na wartości chrześcijańskie - opowiada Agnieszka Popławska, organizatorka balów młodzieżowych Ruchu Światło Życie na Tarchominie. - Spotkał mnie zaszczyt zatańczenia poloneza w pierwszej parze z arcybiskupem - wspomina z uśmiechem.

     Co roku na balu tym pojawia się przeszło pół tysiąca osób. Tegoroczny odbył się 21 stycznia w Białołęckim Ośrodku Sportu. Rozpoczęła go Msza Święta w kościele św. Jakuba. Potem, już na sportowej hali, uczestnicy zmówili krótką modlitwę. - Zaznaczamy w ten sposób, że przychodzimy bawić się jako katolicy - dodaje Agnieszka Poplawska. Tańce rodem z Lednicy uchodzą za jedną z największych atrakcji karnawałowych chrześcijańskich spotkań. - Oczywiście bal to nie rekolekcje. Gramy przede wszystkim muzykę popularną. Ale gdy wyczujemy już odpowiedni moment, sięgamy po tańce lednickie bądź układy do znanych chrześcijańskich numerów. Wyłącznie polskojęzycznych, aby ludzie mogli odkryć, że w tańcu też można się cieszyć i uwielbiać Pana - opowiada Marcin Brodziński, który w swoim dorobku ma również animowanie młodzieży podczas spotkań nad Jeziorem Lednickim. - To działa. Sam często łapię się na tym, że wykonując "Tak, tak, Panie" zaczynam się autentycznie modlić i ogarnia mnie wzruszenie.

     - Pęka wtedy wiele lodów. Wznosimy ręce do góry, wzywamy Pana Boga. Oddajemy Mu chwałę. Staje się to naturalne. Nikt się nie wstydzi, bo robią to wszyscy - dzieli się wrażeniami Jarosław Ślubowski.

     OD FOLKU PO ROCK

     Muzyka serwowana podczas balów dopasowana jest do wieku uczestników. - Gramy zarówno kawałki z aktualnych list przebojów, jak też starsze hity, od zagranicznego disco z lat 90. do rock and rolla z lat 60. - opowiada Dominik Cybulski, wodzirej z Łodzi. Twórczość typowo chrześcijańskich wykonawców nie ma jednak mocnej pozycji. - Chcieliśmy kiedyś spędzić całą godzinę jedynie przy ich muzyce. Didżeje musieli się nieźle napocić, by wywiązać się z zadania - mówi Agnieszka Popławska. - Nie wiadomo dlaczego, nie docenia się tej muzyki, szczególnie na imprezach tanecznych. A szkoda, bo byłaby to szansa na poznanie wielu dobrych utworów - ocenia piosenkarka Magda Anioł.

     Akurat jej piosenki często pojawiają się na balach. - Prowadzący mogliby też sięgnąć po zespoły Chili My, Gospel Rain czy 40 Synów i 30 Wnuków Jeżdżących na 70 Oślętach. Do tańca jak najbardziej nadawałyby się też remiksy chrześcijańskich utworów - zapewnia Michał Buzek ze sklepu Chrześcijańskie Granie.

     - O ile treści utworów chrześcijańskich mówią o tych samych wartościach, o tyle muzyka jest przeróżna: od popu, folku, gospel, hip hopu po ostry rock - komentuje Magda Anioł. - Kompozytorzy, jak choćby mój mąż Adam Szewczyk, wychowany na Beatlesach czy Abbie, starają się tworzyć muzykę w dobrym tego słowa znaczeniu komercyjną.

     O tym, że jest zainteresowanie taką ofertą taneczną, może świadczyć choćby wpis na stronie internetowej Odnowy w Duchu Świętym Archidiecezji Białostockiej. Internauta chwali w nim 30-minutowy blok muzyki chrześcijańskiej podczas niedawnego balu sylwestrowego: "Tańczyliśmy w 6-8 kołach po kilkadziesiąt osób W każdym kole, połączeni dłońmi, w różjjygh układach aranżowanych przez prowadzącego. Było to wspaniałe uwielbienie Wszechmocnego, kochającego nas Boga w tańcu i śpiewie".

     Marcin Brodziński najczęściej z tej półki wybiera utwory Magdy Anioł i Chili My. Korzysta też z muzyki wykonawców, którzy dają świadectwo swojej wiary: Mieczysława Szcześniaka, Antoniny Krzysztoń, braci Golców czy Krzysztofa Krawczyka.

     Z DWUNASTYM BICIEM ZEGARA

     Na sali gaśnie światło, a pary ruszają do tańca, trzymając w dłoniach zapalone świece. - Najpierw pali się tylko jedna świeca, potem od niej zapalane są kolejne. Tworzy się przepiękny klimat - opisuje Marcin Brodziński i dodaje: - Na balu z alkoholem zrobienie takiego walca wiązałoby się z ogromnym ryzykiem. W4 przypadku imprezy bezalkoholowej daję 100 proc. gwarancji, że wszystko skończy się dobrze.

     Z kolei na balu dominikańskim o tej porze w niebo wzlatują fajerwerki, a potem na salę wjeżdża okazały tort udekorowany zimnymi ogniami. Na balach przy parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu to chwila wyboru Króla i Królowej Balu. Ukoronowani składają przysięgę, otrzymują podarunki i tańczą z "dworzanami".

     MĄŻ I ŻONA

     Bale chrześcijańskie jak żadne inne pozwalają poczuć się blisko ukochanej osoby. - Podczas walca świetlistego 150 par małżeńskich i narzeczeńskich tańczy mocno przytulonych do siebie. Czuję wtedy, jak duch sakramentu małżeństwa unosi się nad nami. Doświadczam mocy miłości - przyznaje Ireneusz Łapiński.

     Formuła balów Domowego Kościoła wyjątkowo sprzyja małżeństwom. - Wodzireje często zachęcają: a teraz powiedzcie sobie coś miłego, podziękujcie małżonkowi - opisuje Jarosław Ślubowski.

     Na balach tych organizowana jest też loteria fantowa, za pomocą której finansowane są wakacyjne wyjazdy niektórych rodzin na spotkania formacyjne. To konkretna forma wzajemnego wspierania się małżeństw w Domowym Kościele. - W zeszłym roku chętni przynosili rzeczy wykonane przez siebie ręcznie. Obrazy, zakładki wykonane w technice pergaminowej, rzeczy zdobione de-coupage'em i wiele innych domowych ozdób. Każdy mógł kupić los i na loterii wylosować fant - opowiada Ireneusz Łapiński.

     ZA "BÓG ZAPŁAĆ"

     Bale chrześcijańskie, w których uczestniczy zwykle kilkaset osób, organizowane są po kosztach. Bardziej liczy się ich rola formacyjna, nie zyski. - Jako organizatorzy nie pobieramy czysto zarobkowych opłat. Wstęp na nasz bal to tylko 20 zł od osoby - mówi Agnieszka Popławska. Dominikanie na Służewie przygotowują na 4 lutego "bal kryzysowy" - z biletami kosztującymi 30 (dla studentów) i 60 zł (dla pozostałych).

     To skutecznie przyciąga chętnych. Sale często nie mogą ich pomieścić. A i tak zazwyczaj są to jedynie członkowie wspólnoty, która organizuje bal. - Sala w Legionowie, którą wynajmujemy, ma pojemność ograniczoną do 300 osób. Dlatego, choć bal jest otwarty dla gości z zewnątrz, nie promujemy go, bo nie mielibyśmy gdzie zmieścić wszystkich chętnych - tłumaczy Ireneusz Łapiński.

     Na otwarte dla wszystkich bale dominikański czy żoliborski miejsca szybko się kończą. Ludzie śledzą różne propozycje i z odpowiednim wyprzedzeniem zapisują się na listę balowiczów. O pewności inwestycji zaświadczają wodzireje, w tym Marcin Brodziński: - Nie wznosimy toastów za pomyślność balu, bo nie trzeba. Z góry skazany jest na sukces.


Ewelina Steczkowska, Michał Ziółkowski

Tekst pochodzi z Tygodnika

29 stycznia 2012


Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych Siedem darów Bożych. Jan Paweł II o siedmiu sakramentach świętych
Jan Paweł II
Jest ich siedem. Są widzialnymi znakami niewidzialnej łaski: SAKRAMENTY. Są jak dotyk Pana Boga. W sakramencie chrztu dotyk Boga-Ojca. W sakramencie bierzmowania dotyk namaszczenia na apostoła. W sakramencie Eucharystii dotyk Jezusa-Miłości, która nie zna miary... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:
 Ania: 05.07.2012, 22:06
 Super!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej