Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Opowieści ksiąg parafialnych

     Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, uwielbiam cmentarz parafialny w Kramsku. Jest usytuowany na wzgórzu, tuż za kościołem św. Stanisława Biskupa, w którym byli chrzczeni moi przodkowie i ja, brali ślub moi rodzice, pradziadkowie i prapradziadkowie.

     w Koninie, ilekroć w dzień Wszystkich Świętych staję przy kramskich grobach przodków, tylekroć czuję, niemal fizycznie, swoje korzenie w tej ziemi. Kim byli ludzie, których nazwiska widnieją na rodzinnych grobach, a których nie znałam? Kim byli ich rodzice i dziadkowie? Jakie wiedli życie? Co się z nimi działo w czasie obu wojen, w czasach zaborów?

     Myślę o tym nieodmiennie każdego 1 listopada. Ponieważ już bardzo niewiele mogę o większości z nich dowiedzieć się od babci czy innych rodzinnych seniorów, postanowiłam wyruszyć na poszukiwanie wiedzy o moich protoplastach sama, zanurzając się w świat stuletnich - i starszych - ksiąg parafialnych. Wędrówka przez pradawne zapisy - w tym również w języku rosyjskim - jest tyleż fascynująca, co żmudna i czasochłonna. I trwa. I niesamowicie wciąga, zwłaszcza kiedy udaje się rekonstruować rodzinne drzewa. Notatki nieżyjących od dawna księży z kramskiej parafii nieraz mocno zaskakują.

     Nagle okazuje się, że prapradziadek, który wydawał się od wieków związany z ziemią, był kolskim garncarzem, z rodu garncarzy zresztą, który odziedziczył ziemię we wsi Kuźnica i tu się przeniósł. Inny przodek w 1800 r. został komornikiem gospodarstwa w Barcach. Potwierdza się rodzinna legenda, że jedni dziadkowie czekali przed wojną dziewięć lat na zgodę biskupa na zawarcie małżeństwa, gdyż byli spokrewnieni. Albo dzieje żołnierza niezłomnego, którego otaczało podejrzane milczenie. Rok temu we Wszystkich Świętych fotografowałam w Kramsku grób prababci Wiktorii i jej drugiego męża Józefa, a zdjęcie wysiałam wieczorem do Kalifornii. Czekały tam na nie z niecierpliwością jego wnuki i prawnuki. Józef wyjechał do USA w 1911 r., a kiedy owdowiał (jego żoną była siostra Wiktorii), wrócił do Polski, zostawiając za oceanem potomków.

     W czasie wojny ich kontakt się urwał. Po wojnie otrzymali informację, że Józef zginął w Auschwitz i nie ma grobu. Moją amerykańską rodzinę odnalazłam trzy lata temu dzięki słodkiemu zdjęciu dziewczynek, które Józef przywiózł z Ameryki. Fotografia tak mnie intrygowała, że postanowiłam je odszukać. Josephine i Mary były wnuczkami Józefa, od kilku lat nie żyją. Ale żyje Jean, córka młodszej z nich, i jej rodzeństwo, w tym deputowany do parlamentu Pensylwanii. Odnalezienie ich było i jest dla mnie wielką przygodą.

     Są też wspaniałe perełki "przy okazji", jak choćby okładka księgi parafialnej, na której przyklejono papierowe serce, a w nim umieszczono napis: "Małżeństwa 1810". Czy to nie urocze? Albo to, że w XIX w. wieś Wielany, w której mieszkała babcia mojej babci, nazywano "Wylany"? Mam marzenie, aby dzień Wszystkich Świętych, kiedy już po Mszy na cmentarzach i modlitwie za bliskich wracamy do domów na obiad, był również dniem, w którym opowiadamy sobie o tych, którzy byli przed nami. Ich historia to nasza historia, a kto nie ma korzeni, nie ma też skrzydeł.


Aleksandra Polewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

16 października 2016


Zrozumieć sakramenty Zrozumieć sakramenty
Albert Rouet
Sakramenty są dla nas czymś tak oczywistym, że rzadko zastanawiamy się, jakim są skarbem. Popadamy w rutynę i przyjęcia ich nie przeżywamy jako osobistego spotkania z Jezusem... » zobacz więcej


   




Wasze komentarze:
 KAsia: 15.03.2017, 15:57
 Cudownie napisane!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej