Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Rodzino, dokąd zmierzasz?

     Poza małżeństwem rodzi się w Polsce co piąte dziecko. Przeciętna rodzina ma jedno - dwoje dzieci. Małżeństwa gnębi plaga rozwodów. Czy to już kryzys rodziny, czy jedynie przejściowe trudności?

     Statystyki są bezwzględne. Pora skończyć z mitem o silnej polskiej rodzinie. Za 2 tygodnie w Meksyku rozpocznie się IV Światowe Spotkanie Rodzin. Mówiąc o kondycji polskiej rodziny na pewno nie będziemy mogli pochwalić się jej dzietnością.

     Wediug raportu "Wyzwania demograficzne. Elementy diagnozy, przesłanki rekomendacji", przygotowanego przez doradców premiera, wskaźnik urodzeń w Polsce ("średnia" liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w wieku rozrodczym) wyniósł w ostatnich latach 1,2. Daleko nam do osiągnięcia poziomu zastępowalności pokoleń, o którym można mówić dopiero przy wskaźniku dzietności na poziomie 2,1. Polska uważana dotąd za ostoję rodziny mizernie wypada na tle wielu krajów europejskich. Dzisiaj jako wzorzec mogą posłużyć nam Francja i Irlandia (wskaźnik dzietności 1,8). Nawet Holandia, Belgia, Anglia, Luksemburg, Austria, Portugalia, Estonia i wszystkie kraje skandynawskie mają wskaźnik 1,7. Niepokojąca tendencja spadku urodzin utrzymuje się od roku 2000 r. Wtedy średnio w rodzinie przychodziło na świat 1,6 dziecka. Od 1990 r. stale podnosi się granica wieku, w którym Polki rodzą swoje pierwsze dziecko. Dawniej średnia wieku matki wynosiła prawie 26,5 lat. Obecnie jest to prawie 28,5 lat.

     URODZENIA POZAMAŁŻEŃSKIE

     Wśród niekorzystnych danych o rodzinie powodem bicia na alarm jest coraz częstsze przychodzenie na świat dzieci w związkach pozamałżeńskich. - Co piąte dziecko rodzi się poza, rodziną - mówi dr Irena Kowalska, demograf Instytutu Statystyki i Demografii SGH. Choć komentatorzy raportu rządowego próbują uspokajać: "Relatywnie, w stosunku do UE wskaźnik jest niewielki", to przyznają, że może to być oznaką początku zjawiska deinstytucjonalizacji rodziny. Proces nabiera coraz szybszego tempa. W 1980 r. dzieci pozamałżeńskich było prawie 5% wśród ogółu urodzeń. W 1990 r. - 6,2%, w 2000 - 12%, a w 2007 już 19,5%. Oznacza to, że w minionym roku 75,5 tys. dzieci urodziło się w związkach pozamałżeńskich.

     Coraz trudniej o klimat bezpiecznego wychowania dziecka w rodzinie. Bo coraz częściej rodziny podejmują decyzję o rozwodzie. W 2006 r. wystąpił kulminacyjny moment - największej liczby rozwodów. Rozstało się wtedy 71,9 tys. małżeństw. To znaczący wzrost w stosunku do 2000 r., kiedy rozwiodło się 42,8 tys. małżeństw. We wszystkich wskaźnikach wieś wypada korzystniej w stosunku do miasta. - Przyczyna takiego stanu z punktu widzenia demografii jest dość złożona - ocenia dr Irena Kowalska.

     Rozpadom małżeństwa sprzyjają migracje, wyjazdy w poszukiwaniu pracy. Zmniejszaniu się liczby dzieci w rodzinach na pewno sprzyja odkładanie poczęcia dziecka. Coraz więcej młodych ludzi studiuje, edukację kończy około 25 roku życia, potem przez okres 2-3 lat zajmuje się poszukiwaniem pracy, tworzeniem warunków mieszkaniowych. Na coraz późniejszy wiek urodzenia pierwszego dziecka wpływ ma przenikanie wzorców stylu życia z Zachodu.

     Wokół funkcjonowania małżeństwa i rodziny wytworzyła się niesprzyjająca atmosfera. - Media przekazują młodym ludziom negatywny obraz rodziny, co nie zachęca do jej zakładania - mówi dr Irena Kowalska.

     - Problem nawarstwia się w wielu aspektach. Pomimo deklaracji, że rodzina jest wartością najwyżej cenioną, promuje się konsumpcjonizm i postawę: "bardziej mieć niż być". Kolejna przyczyna, to negatywne postrzeganie rodzin wielodzietnych. W wielu publikacjach książkowych spotkać można pokazywanie rodziny wielodzietnej jako miejsca patologii, obok rodziny z problemem alkoholowym i rodziny "rozwiedzionej" - zauważa prof. Maria Ryś, psycholog z UKSW zajmująca się tematyką rodzinną.

     - Zauważyć można też deprecjonowanie pozycji matki w stosunku do kobiety pracującej poza domem. W przeciwieństwie do matki zajmującej się domem, kobieta pracująca w firmie obdarzana jest uznaniem, szacunkiem, za pracę otrzymuje godziwe wynagrodzenie. Zdecydowanie brakuje u nas promocji macierzyństwa - mówi prof. Ryś.

     Można chyba nawet mówić o dyskredytowaniu rodziny. Często ukazywana jest jako miejsce przemocy. Na stronach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej przed kilkoma miesiącami można było znaleźć billboard reklamujący walkę z przemocą: zaciśnięta męska pięść, którą niczym kastet zdobi obrączka. Plakat został zdjęty dopiero po interwencjach oburzonych internautów. Pisaliśmy o tym w 26 numerze "Idziemy" (29 czerwca br). W podobnym stylu akcję walki z przemocą reklamowała Fundacja Dzieci Niczyje. Tu na billboardzie znalazła się męska ręka, obok wizerunku zmaltretowanej twarzy kobiety. Pomiędzy małżonkami obrączki układały się w formie kajdanek. Wykorzystano przy tym fragment przysięgi małżeńskiej: "I że cię nie opuszczę aż do śmierci".

     ANTYRODZINNE PRAWO

     Wprawdzie Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 r. gwarantuje uwzględnianie dobra rodziny w polityce społecznej i gospodarczej. Cóż, kiedy prawa rodziny nie są respektowane. Tymczasem Karta Praw Rodziny przypomina: "zadaniem władz publicznych jest wspieranie rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, w pełnieniu zadań rodzicielskich i wychowawczych". - W praktyce nie podejmuje się żadnych działań na rzecz pomocy rodz"inie. Obecnie priorytetem stały się przygotowania do Euro 2012. Na ten temat mówi się wiele, przeznaczając na organizację tej imprezy duże środki - mówi senator Antoni Szymański.

     Z zapisami Konstytucji o ochronie rodziny niezgodne są choćby przepisy polskiego prawa podatkowego. W tym roku po raz pierwszy rodziny mogły odpisać od podatku kwotę ok. 1200 zł na jedno dziecko. Okazało się, że przeciętna kwota wypłaconej ulgi wyniosła jednak nie 1200, a ok. 900 zł ponieważ rodziny o skromnym dochodzie, szczególnie wielodzietne, często nie miały tak wysokiego dochodu, by mogły dostać pełen zwrot ulgi. - Konieczne jest zatem przeanalizowanie, czy to najlepszy instrument pomocy rodzinie w trudnej sytuacji materialnej? - pyta senator Szymański. - Nie ulega wątpliwości, że konieczne jest jak najszybsze podwyższenie progu uprawniającego do świadczeń rodzinnych, (który od wielu lat wynosi 504 złote) oraz podwyższenie związanych z nim dodatków w tym szczególnie rodzinnego oraz na dzieci w rodzinach wielodzietnych. Niepokoi to, że większość kobiet zajmująca się dzieckiem podczas urlopu wychowawczego nie otrzymuje zasiłku, a jeśli, to w bardzo niskiej kwocie 400 złotych miesięcznie, co ma się nijak to przeciętnej zarobków - konkluduje Antoni Szymański.

     Obecnie trwają starania, by Polska nie uległa naciskowi Unii Europejskiej i nie zwiększyła stawki VAT na towary i usługi dziecięce z obecnych 7% na 22%. Groźba wysokiego VAT-u to skutek zaniechania tej sprawy w procesie negocjacyjnym. A warto zauważyć, że w Unii Europejskiej są kraje o wiele zasobniejsze, które na towary i usługi przeznaczone dla dzieci mają "zerową" stawkę VAT.

     PRZEMILCZANE UBÓSTWO

     Raport dotyczący wyzwań demograficznych, przygotowany w czerwcu br. przez zespół doradców premiera Donalda Tuska jest bardzo potrzebny, choć nie analizuje wszystkich obszarów życia polskich rodzin - mówi senator Antoni Szymański. Raport nie pokazuje na przykład sytuacji rodzin wielodzietnych, w których wychowuje się 1/3 polskich dzieci, a których sytuacja dochodowa jest najtrudniejsza. Na tle innych krajów europejskich Polska wypada fatalnie jeśli chodzi o środki przeznaczone na politykę rodzinną, w tym na wsparcie rodzin z dziećmi. Raport ukazuje, że plasujemy się na pierwszym miejscu w UE, jeśli chodzi o ubóstwo dzieci do 16 roku życia! - Jestem ojcem ośmiorga dzieci - mówi Waldemar Wasiewicz, prezes Bielańskiego Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych. - Jedna z córek, która wyszła za mąż, powiedziała: "Tato, nie chcemy być rodziną wielodzietną. Nie chcemy być traktowani jak żebracy."

     - My, rodziny wielodzietne, odprowadzamy największe podatki do Skarbu Państwa. Nasze dzieci poniosą w przyszłości ciężar utrzymania emerytów. 20 lat pracowałam w domu, zajmując się wychowaniem siedmiorga dzieci i jestem w sytuacji, w której nie przysługuje mi emerytura - mówi Joanna Krupska, przewodnicząca Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus".

     Rządowy raport nie podejmuje także kwestii rozpadów rodzin. A sytuacja jest dramatyczna. - Przy rosnącej liczbie rozwodów, kilka lat temu zrezygnowano z podejmowania czynności pojednawczych między małżonkami, którzy wnieśli pozwy o rozwód. To na pewno nie pomaga małżonkom w rozwiązywaniu problemów - krytykuje senator Szymański. Brakuje dostępu do poradni rodzinnych i do terapii rodzinnej. - Czy media dostrzegają swoją misję w przygotowaniu młodzieży do wchodzenia w trwale i satysfakcjonujące związki małżeńskie? - pyta senator Szymański. - Na dzień dzisiejszy rząd nie ma żadnych projektów mogących pomóc w rozwiązaniu tego problemu. Za 10 lat może się okazać, że większość dzieci wychowuje się w rodzinach niepełnych, co będzie miało negatywne skutki nie tylko dla ich życia osobistego, ale i przełoży się na rozwój naszego kraju - mówi senator Szymański. Niektóre rozwiązania sprawiają wrażenie, że państwo bardziej niż o pełną rodzinę dba o samotnie wychowujących dzieci. Mają one jako jedyne np. możliwość wspólnego rozliczania podatkowego z dziećmi. Mają także niejednokrotnie preferencje np. w oczekiwaniu na miejsce w przedszkolu. - Oczywiście nie chodzi o zaniechanie pomocy osobom samotnym, ale traktowanie ich na równych prawach z pełnymi rodzinami. W przeciwnym wypadku kreuje się sztucznie rodziny niepełne - mówi senator Szymański. Wprawdzie półtora roku temu zostały zlikwidowane wysokie zasiłki dla osób samotnie wychowujących dzieci, które spowodowały falę rozwodów, pozostał jednak wzór w postaci łatwej dostępności rozwodu czy separacji.

     Czy światłem w tunelu nazwać można deklarację w sprawie polityki rodzinnej Komisji Wspólnej Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Episkopatu Polski podpisaną 19 listopada br.? W ciągu pierwszego kwartału 2009 r. powstać ma raport na temat sytuacji polskich rodzin. - Rozumiem, że nie tylko raport, ale i środki prawne. Realizacja porozumienia byłaby wtedy krokiem w kierunku zapewnienia warunków do lepszego funkcjonowania rodzin w Polsce - mówi senator Szymański, który jest zarazem członkiem ds. rodziny Episkopatu Polski.

     - Od czerwca tego roku odbyliśmy siedem spotkań ze stroną rządową - mówi Joanna Krupska, reprezentująca Konferencję Episkopatu Polski. Rozmowy odbywały się w dobrej atmosferze. Nasze postulaty zostały zawarte w deklaracji. Ich realizacja zależy teraz od woli rządu. W styczniu odbędzie kolejne spotkanie - mówi Joanna Krupska.

     W obecnej sytuacji rodziny same muszą się starać o poprawę warunków życia. Bielańskie Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych zrzesza prawie 160 rodzin z czego 80 z dzielnicy Bielany. Od lat otrzymuje pomoc od Banku Żywności. Produkty żywnościowe rozprowadza wśród rodzin potrzebujących także spoza Stowarzyszenia. W tym roku po raz pierwszy otrzymało pomoc od władz stolicy. Wcześniejsze starania nie przynosiły skutku. - Nasze stowarzyszenie otrzymało fundusze z urzędu miasta na paczki dla rodzin w trudnej sytuacji - mówi prezes Waldemar Wasiak.

     Niebawem w dzielnicy Bielany uruchomiony ma być pilotażowy program wprowadzenia karnetu dla dzieci z rodzin wielodzietnych na darmowe wyjścia do instytucji kultury i na basen. Dotychczas władze stolicy zwalniały z opłat za miejską komunikację rodzinę, która ma pięcioro i więcej dzieci. Wkrótce granica zostanie przesunięta do czwartego dziecka w rodzinie, z opłaty za przejazdy nie są jednak zwolnieni rodzice dzieci.

     Rodziny zrzeszone w stowarzyszeniach mogą zabiegać o pomoc w samorządach lokalnych. Przykładem takich działań jest choćby grupa rodzin z Grodziska Mazowieckiego. - U nas całe rodziny z czworgiem i większą liczbą dzieci będą miały bezpłatne przejazdy miejską komunikacją, bezpłatny wstęp do kina i 50% zniżkę na basen. 21 XII burmistrz Grodziska Mazowieckiego przekaże rodzinom odpowiednie karnety. To ewenement na skalę Polski. Podobne rozwiązania, ale nie na tak dobrych warunkach wprowadzono już we Wrocławiu - mówi Joanna Krupska.

     ABY BYŁO LEPIEJ

     Dla poprawy kondycji polskich rodzin bezwzględnie potrzebna jest realizacja polityki prorodzinnej przez rząd. Według prognoz Ireny Kowalskiej wzrost nakładów na rodzinę może przynieść wzrost dzietności. Ale nade wszystko konieczna jest zmiana mentalności i systemu wartości w naszym społeczeństwie.

     - Zbyt mało jest instytucji, które wspomagałyby narzeczonych i małżonków w ich powołaniu. Jedynie Kościół jako instytucja służy im pomocą w tym zakresie: prowadzi kursy przedmałżeńskie, świadczy pomoc w poradniach małżeńskich i rodzinnych - mówi ks. prał. Marian Raciński, który 26 lat pracował z rodzinami w archidiecezji warszawskiej.

     - Obecne tendencje zmierzają do akcentowania technik psychologicznych w relacjach małżeńskich i rodzinnych. Tymczasem coraz bardziej potrzebne jest pokazywanie, jak rozwijać więź małżeńską, lecz nie tylko na poziomie komunikacji, ale otwartości na drugiego, człowieka. Konieczne jest pokazywanie małżeństwa jako sacrum. Dla małżonków źródłem mocy jest przecież Chrystus. Pierwszoplanowa relacja, która musi zaistnieć, to "On i ja" - mówi ks. Raciński.

     Myliłby się ten, kto by uważał, że problemy dotyczą wyłącznie ludzi oziębłych religijnie. - W każdym tygodniu odbieram po kilka telefonów od małżeństw mających problemy. Zwykle są katolikami uczestniczącymi w niedzielnych Mszach św. Cóż więc mówić o małżeństwach, które nie chodzą do Kościoła? Życie małżeńskie czerpie duchowość z Sakramentu Eucharystii. Ważne, by w rodzinie był wspólny udział we Mszy św., modlitwa, czytanie Pisma Świętego. Małżeństwo trzeba pielęgnować - podkreśla ks. Jarosław Szymczak, z Instytutu Studiów nad Rodziną. Instytut w weekendy organizuje dni skupienia dla małżeństw. W programie jest katecheza, możliwość spowiedzi i Eucharystia.

     Duszpasterz rodzin w diecezji warszawsko-praskiej ks. Marek Kruszewski zauważa, iż niekorzystne zmiany w rodzinie dokonały się w ciągu jednego pokolenia. Dorasta pokolenie ludzi, których nie ma dziś w Kościele. - Konieczne jest budowanie struktur wspólnot dla małżeństw przy parafiach - podkreśla ks. Marek Kruszewski.

     Kiedy państwo nie wywiązuje się z roli obrońcy "podstawowej komórki społecznej" jaką jest rodzina, po raz kolejny Kościół staje się dla niej ostoją.

     Z raportu przygotowanego przez zespół doradców premiera wynika, że w 2030 r. Polskę czeka katastrofa demograficzna i załamanie się systemu emerytalnego, bo ludzie czynni zawodowo nie będą w stanie zapracować na utrzymanie tych, którzy będą pobierać świadczenia. A dodajmy, że raport powstał w czasach, kiedy jeszcze nie mówiło się o krachu finansowym i gospodarczym, który pożarł znaczą część zysków funduszy emerytalnych!

     Czy dla polityków to wystarczający sygnał do uruchomienia autentycznej polityki prorodzinnej? Problem chyba w tym, że wymaga ona dalekowzrocznych posunięć. Bo nie można liczyć, że jej konsekwentna realizacja zapewni jakiemukolwiek ugrupowaniu doraźne zwycięstwo już w najbliższych wyborach.

DEKLARACJA W SPRAWIE POLITYKI RODZINNEJ
KOMISJI WSPÓLNEJ PRZEDSTAWICIELI RZĄDU RZECZPOSPOLITEJ
POLSKIEJ I KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

     Rodzina powinna być podstawowym podmiotem działań państwa. Priorytetem polityki społecznej winno być tworzenie optymalnych warunków dla zakładania i funkcjonowania rodzin w Polsce. Działania w tym zakresie powinny być podejmowane przy wsparciu i współpracy władz samorządowych, partnerów społecznych i organizacji pozarządowych. Ważnym i istotnym partnerem w tych działaniach jest Kościół katolicki oraz inne Kościoły i związki wyznaniowe.

     Komisja Wspólna Przedstawicieli Rządu Rzeczpospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski uznaje za priorytetowe następujące zagadnienia polityki rodzinnej:

  1. Pilne i stopniowe zwiększenie nakładów z budżetu państwa na rodzinę tak, by osiągnęły średni poziom krajów Unii Europejskiej.
  2. Umożliwienie rodzicom połączenia ich ról rodzinnych i zawodowych. Szczególnie cenne są działania zmierzające do stworzenia im realnej możliwości wyboru pomiędzy wychowywaniem swoich dzieci w domu a możliwością korzystania z opieki nad dziećmi poza domem.
  3. Pomoc materialna rodzinom wielodzietnym, w których wychowuje się 1/3 polskich dzieci, a których sytuacja jest najtrudniejsza.
  4. Wspieranie rodzin najsłabszych dochodowo, poprzez rozwój systemu świadczeń rodzinnych. W 2009 r. dokonana zostanie rewizja progów dochodowych oraz wysokości świadczeń rodzinnych i dodatków do nich. Rząd będzie kontynuował działania zmierzające do utrzymania 7-proc. stawek VAT na artykuły dziecięce oraz przywróci pomoc dla ubogich kobiet w ciąży.
  5. Rozwój systemu pozwalającego rodzinom wychowującym dzieci niepełnosprawne na wsparcie dochodowe rodziców rezygnujących z pracy w celu opieki nad swoimi dziećmi oraz zapewnienie im odpowiedniego zabezpieczenia emerytalnego. Dla rodziców, którzy mogą i chcą kontynuować aktywność zawodową, a także dla lepszej integracji społecznej niezbędne jest budowanie systemu wsparcia rodziców, który pozwoli im na pozostawienie dzieci w trakcie dnia pod kompetentną opieką.
  6. Przeciwdziałanie kryzysom i rozpadowi rodzin. Niepokoi rosnąca liczba rozwodów i separacji. Niezbędne jest wsparcie małżeństwa, również poprzez rozwój poradnictwa rodzinnego i przygotowanie młodzieży do założenia rodziny. Ważne jest także poprawienie prawa rodzinnego, m.in. poprzez zwiększenie roli mediacji pomiędzy małżonkami, co ma przyczynić się do rozwiązania problemów w małżeństwie.
  7. Wzmocnienie ochrony dziecka i rodziny przed przemocą w środowisku pracy, szkoły, rodziny i w mediach.
  8. Rozwijanie rodzinnych form opieki nad dziećmi, pozbawionymi opieki rodziców biologicznych, przy jednoczesnym ograniczaniu instytucjonalnych form opieki. Rozwijanie profilaktyki, by do sytuacji umieszczania dzieci poza rodziną biologiczną dochodziło jak najrzadziej.
  9. Przy formułowaniu nowych rozwiązań prawnych wprowadzenie obowiązku przedstawienia skutków tych regulacji dla funkcjonowania rodzin.
     Mając na względzie wymienione kwestie oraz zrozumienie dla znaczenia rodziny, rząd RP przygotuje i przyjmie w pierwszym kwartale 2009 r. program "Solidarność pokoleń. Działania na rzecz dzieci i rodzin".

Irena Świerdzewskaa


Tekst pochodzi z Tygodnika

28 grudnia 2008



   


Bohaterowie wyrastają w domu Bohaterowie wyrastają w domu
Tim Kimmel
Nie jest problemem, aby nie odczuwać strachu, ale aby odczuwać taki strach, który stanowi dla człowieka motywację do właściwego postępowania. Obawiamy się nie tego, czego powinniśmy się obawiać.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 ekonomista: 14.03.2009, 01:11
 No i w końcu coś na temat! Bardzo mi się podoba i artykuł i działania. Ktoś się za to wziął, cieszy mnie to, bo ja w swoim środowisku niejednokrotnie szerzyłem narastający problem tejże natury. Badałem głównie rozwody, ale cała reszta jest tylko bardziej, lub mnie postępującą po sobie reakcją łańcuchową.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej