Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Najcenniejsze dziecko

     Doceniłam ostatnimi czasy te wzmianki w informacjach biograficznych, które dawniej pomijałam jako nieistotne. Bach: najmłodszy z piątki rodzeństwa. Mozart: siódmy z kolei. Michał Anioł: drugi z pięciu braci. Siostra Faustyna: trzecia z dziesięciorga... Aż dziwnie pomyśleć, ile sianych kędy wola iskier Bożych mogło się rozpalić wielkim ogniem tylko dlatego, że ci i owi małżonkowie nie poprzestali na modelu rodziny "2+1". Na przykład po to, by przezornie zapewnić potomkowi godziwe wykształcenie z odpowiednią ilością zajęć pozalekcyjnych.

     Nie mówię bynajmniej o "polowaniu na geniusza". Wynikająca 2 długiej perspektywy życiowej mądrość babci Nadzi podsunęła mi kiedyś myśl, że - nie odmawiając wartości żadnej z gwiazd - nigdy nie wiadomo, która zaświeci najjaśniej na naszym osobistym firmamencie. Otóż Na-dzia Sańkowa przez wiele lat miała tylko dwoje dzieci. Była z tego bardzo zadowolona, bo za "bachurami" nie przepadała. Wszystkie baby we wsi jej zazdrościły: jak ta Sań-czycha to robi? Aż tu po latach, chciał nie chciał, ciach-mach! - i pojawiło się jeszcze, jeden po drugim, dwóch synów. - No i co ja bym teraz bez nich zrobiła? - zapytała retorycznie wnuczkę Sańkowa. - Bez Januszka? Bez Gienusia? Januszek był tym najmłodszym, który pozostał z rodzicami na gospodarce i był im główną opieką na starość. A Gienuś? Urwipołeć i ancymon, który chłopakiem chwili nie wysiedział spokojnie, tyle frasunku rodzicom przysporzył i krwi nauczycielom napsuł? Dzięki swojej niezwykłej przedsiębiorczości i operatywności potrafił na dnie kryzysu gospodarczego zapewnić ciężko chorej matce lekarstwa i odpowiednią opiekę w szpitalu, darowując jej, kto wie, może kolejną dekadę życia?

     - Bo ja myślę, że najcenniejsze jest dziecko - mówi, gładząc mamę po rosnącym brzuchu Witek. Mój ośmio-latek doszedł do tego, czekając na czwarte z młodszego rodzeństwa. A ja jestem z niego dumna: lepiej wcześnie niż wcale.


Lidia Molak


Tekst pochodzi z Tygodnika

28 grudnia 2008


Sztuka akceptacji Sztuka akceptacji
Ross Campbell
Chociaż nastolatki zbliżają się do dorosłości, ich potrzeby emocjonalne od czasów dzieciństwa niewiele się zmieniły.Okres dojrzewania to na szczęście przemijająca choroba. My rodzice, musimy umieć wziąć się w garść w tych trudnych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Monika: 19.01.2010, 17:12
 Jak Pan Bóg daje dziecko to da też na dziecko. Jesteśmy tego świetnym przykładem, małżeństwo biednych studentów, których dziecko ma tak naprawdę wszystko- ubranka od rodziny, po innych dzieciach, łóżeczko leżało koło śmietnika, zabawki po chrześnicy znajomej. I jak ktoś pyta co kupić Ignasiowi to za każdym razem odpowiadam że ma już wszystko!
 Anka: 21.03.2009, 21:17
 Ja wychowałam się w biednej rodzinie,gdzie rodzice mieli nas pięcioro... :-) I się z tego cieszę,nie cierpiałam z powodu braku pieniędzy i osobnego pokoju,miałam miłość rodziców i to mi wystarczyło. Rodzice! Nie dajcie sobie wmówić,że Waszym dzieciom brakuje zabawek,czy nawet chleba,im tylko potrzeba MIŁOŚCI!
 ja: 21.03.2009, 18:12
 to prawda. a do tego dzieci nie zawsze sa wdzieczne rodzicom tak, jak sie tego spodziewamy.
 mama: 20.03.2009, 17:00
 Dziecko jest najcenniejszym skarbem na ziemi, ale oprócz miłości trzeba dać Jemu jeszcze jedzenie, na które trzeba mieć pieniądze. Aby mieć pieniądze trzeba mieć pracę, której brakuje. Pięknie się pisze o rodzinie, ale rzeczywistość nie jest tak piękna.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej