Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Językoznawstwo domowe

     Język niejedno ma imię. Od dawna rozmaite szkoły lingwistyczne próbują ogarnąć żywioł mowy i zamknąć w granicach jakiejś zgrabnej definicji. Najsłynniejsza to oczywiście strukturalistyczne pojęcie języka jako systemu znaków. Ale mowa to coś więcej niż język. Jak to się dzieje, że człowiek, mając do dyspozycji skończony zbiór znaków, potrafi samodzielnie tworzyć dowolną ilość wypowiedzi? I tu wchodzimy w pole zainteresowań nauki. Studenckie dyskusje wokół podobnych dylematów stają przede mną jak żywe, gdy obserwuję, jak kształtują się umiejętności artykulacyjne moich dzieci. Najmłodszy, Kubuś, zawzięcie - testuje pogląd o nieskończonej ilości kombinacji językowych na bazie skończonego zbioru głosek. Dlaczegóż by nie nazwać śniegu "nieciem", a lampy "papą"? Z dumą dostrzegam, że nasz dwulatek odkrył już także zasadę ekonomicznego posługiwania się słowem i wykorzystał ją do budowy mocno skrótowych acz kontekstowo zrozumiałych neologizmów. Gdy mówi "eki", może mieć na myśli zarówno kredki, książeczki jak i leki. Jakież to wyzwanie dla nas słuchaczy, nieustannie ćwiczonych w bystrości umysłu!

     Jak każda mama, mam w domu prywatne laboratorium językoznawcze. Dziś np. jestem rasową psycholingwistką i analizuję zależności psychiki i aktu mowy. Obserwuję Kubę bawiącego się mówiącą lalką Marysi. W odpowiedzi na lalczyne rozkazy - "daj mi buzi, przytul mnie!" - słyszę stanowcze "nie!" Kubusia. - Właściwa reakcja - myślę sobie - ćwiczy chłopak asertywność! Ale po chwili czuję niepokój, bo a nuż mój synek ma serce z kamienia? Sprawdzam to natychmiast - Kubusiu, przytulisz mnie? - pytam, a on uśmiecha się od ucha do ucha i biegnie do mnie z wyciągniętymi rączkami. Mój syn po prostu umie odróżnić szczery akt miłości od pustosłowia, które pod warstwą językową nie kryje prawdziwego uczucia. Oby wkroczył z tą intuicją w dorosłość...


Monika Staniszewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

15 marca 2009


Z rodzicami spokojnie o… młodzieży. Z młodzieżą spokojnie o… rodzicach Z rodzicami spokojnie o… młodzieży. Z młodzieżą spokojnie o… rodzicach
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Pisząc tę książkę sklejoną niejako z dwóch książeczek, chciałem, aby dzieci poznały punkt widzenia rodziców, a rodzice spojrzenie dzieci. Chciałem, aby rodzice przeczytali to, co piszę do ich dzieci, zaś dzieci to, co piszę dla ich rodziców... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej