Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Dziecko ma prawo do obojga rodziców

     Z Markiem Michalakiem, rzecznikiem praw dziecka, rozmawia Alicja Wysocka

     W ubiegłym roku ruszy! Dziecięcy Telefon Zaufania RPD. Z jakimi sprawami dzwonią dzieci?

     Pytają o swoje prawa w szkole, zgłaszają problemy przemocy rówieśniczej, brak akceptacji ze strony rówieśników w szkole. Zgłaszają przemoc i nękanie ze strony nauczycieli. Poruszają kwestię alkoholizmu w domu, problemów komunikacyjnych z rodzicami i nauczycielami w szkole. Są to niezwykle istotne rozmowy, .umożliwiają dzieciom wyrażenie wszystkich swoich trosk, problemów, obaw i lęków, które często zbyt trudno dzieciom lub młodzieży wyrazić w bezpośredniej rozmowie. Dzwoni dużo dzieci, zwłaszcza po godzinie 16., a liczba telefonów zwiększa się pod koniec tygodnia! Dodam, że dzwonią również dorośli, zgłaszając interwencje i różne nieprawidłowości dotyczące sytuacji dzieci. Dorośli, z którymi rozmawiałam o tej inicjatywie, nie wykazywali entuzjazmu.

     Mówili, że dzieci i młodzież będą dzwonić albo z wygłupami, albo żeby poskarżyć się na rodziców. Dorośli boją się po prostu, że ten telefon będzie dziecięcym orężem do walki z dorosłymi opiekunami.

     Skoro dzieci dzwonią, to znaczy, że potrzebuj ą takiej formy pomocy. Trzeba pamiętać, że nie wszystkie rodziny umieją lub są w stanie rozmawiać ze sobą o trudnych sprawach. Telefon wypełnia tę lukę - umożliwiając dzieciom w sposób bezpieczny uzyskanie potrzebnych informacji. Dążymy do standardu, by dzieci mogły uzyskać rzetelne wiadomości od odpowiedzialnych dorosłych, a nie poprzez czasopisma dla młodzieży, strony lub fora internetowe niewiadomego autorstwa.

     W rozmowach z dorosłymi przytaczane są przykłady z Europy, gdy dzieci z zemsty za wymagania i dyscyplinę wytaczają rodzicom procesy, ograniczają ich prawa rodzicielskie. Na ile jest to realne zagrożenie, a na ile mit?

     Ten casus leży na tej samej półce, co przysłowie, że dzieci i ryby głosu nie mają. Rodzicom możemy powiedzieć, że nie mają się czego obawiać. Pracownicy Telefonu niosą pomoc dzieciom przede wszystkim poprzez wsparcie i poradę. Krucjata przeciwko dorosłym nie jest ich celem. Przypominam, że jest to Telefon Zaufania, interwencja w tym przypadku nie jest tu celem zasadniczym, nie jest także możliwa bez zgody osoby dzwoniącej.

     Jak Pan ocenia świadomość Polaków dotyczącą miejsca i roli dziecka w rodzinie i społeczeństwie?

     W naszym kraju problemem jest zrozumienie oczywistego faktu, że dzieci mają te same prawa człowieka jak dorośli i wymagają podmiotowego traktowania. Część rodziców zaniedbuje swoje dzieci, nie zaspokajając ich potrzeb zdrowotnych, edukacyjnych czy socjalnych. Czasem dochodzi do aktów przemocy. Taka sytuacja wymaga większej świadomości społecznej i edukacji części dorosłych, by odpowiedzialnie wychowywali swoje dzieci. Oczywistym jest, że tam gdzie to możliwe potrzebna jest edukacja, pomoc i wsparcie.

     Aby wykonywać jakikolwiek zawód, trzeba przejść określoną ścieżkę edukacyjną. Kończymy szkoły, kursy, praktyki zawodowe itd. Do bycia rodzicem wystarczy, że urodzi się dziecko. Rodziców też trzeba edukować. Nie mam tu na myśli specjalnej szkoły, ale wokół nas jest wiele instytucji, które mogą dostarczać wiedzy, chociażby o sposobach wychowania bez przemocy, formach komunikacji z dzieckiem itp. Rodzice mogą zdobywać te wiadomości w szkole na odpowiednio poprowadzonej wywiadówce. Można też podstawy wychowania i kształtowania relacji z dzieckiem zdobywać na kursach przedmałżeńskich w kościołach. Jeśli rodzice mają kłopoty, to sprawnie działający ośrodek pomocy rodzinie powinien podpowiedzieć, pokazać inne sposoby kształtowania więzi rodzinnych. Ważna w tym procesie jest też rola mediów. Rozmawiałem z prezesem telewizji publicznej o tym, że brakuje w niej programów dla rodziców. Jeśli zaczniemy promować dobre wzory, to może ilość kompetentnych rodziców znacznie się zwiększy. Obecnie przygotowujemy elementarz wychowania małego dziecka. W ślad za tym chcemy w przyszłym roku przygotować scenariusze zajęć warsztatowych, które będą do wykorzystania w szkołach, w ośrodkach pomocy społecznej. Świadomi rodzice będą wiedzieć, że kary fizyczne są złem i nie należy ich stosować.

     Czy potrzebne są jakieś nowe rozwiązania prawne?

     Uznaję za konieczne zmiany w prawie rodzinnym gwarantujące prawo dziecka do obojga rodziców. Wiele dzieci przeżywa dramaty, gdy w wyniku rozwodu lub separacji pozostają z jednym z rodziców, nie mogąc kontaktować się z drugim (chodzi o skuteczność egzekwowania prawa do styczności - dotyczy to głównie praw ojców). Zamierzam zaproponować resortom edukacji, polityki społecznej, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych współpracę w spławie przeciwdziałania zjawisku tzw. euro-sieroctwa. W lokalnych środowiskach, gdzie duża liczba rodziców wyjechała za granicę, winny być punkty pomocy i materiały informujące z jednej strony o kosztach psychicznych, jakie mogą ponieść dzieci oraz - z drugiej - informacje, jak zadbać o dzieci pozostawione w kraju, a jak zabezpieczyć ich potrzeby, jeśli rodzice decydują się zabrać je ze sobą za granicę.

     Niektóre środowiska w dyskusji o wychowaniu, rodzinie, dzieciach zwracają uwagę na to, że wiele mówi się tylko o prawach dzieci, a niewiele o ich obowiązkach. Co Pan na to?

     W moim liście do uczniów napisałem: „Zapewne Wiecie, że nikt nie ma prawa Was bić ani poniżać. Nikt nie ma prawa Was obrażać. Macie prawo być wysłuchani w każdej sprawie, bez względu na to, jakie osiągacie wyniki w nauce, bez względu na wyznawaną religię i kolor skóry. To są Wasze prawa. Jednak rozejrzyjcie się dokoła, przyjrzyjcie się koleżankom, kolegom, ale też dorosłym - oni mają dokładnie te same prawa. Patrzcie na innych tak, jak chcielibyście, żeby patrzono na Was i traktujcie ich tak samo, jak chcielibyście być traktowani." Zarówno dzieci, jak i dorośli mają prawa wynikające z niezbywalnej godności człowieka, nie można więc uzależniać przyznania praw od wypełnienia obowiązków. Obowiązki wynikają natomiast z ról, jakie pełnimy - członka rodziny, ucznia bądź uczestnika jakiejś społeczności. Ich katalog jest kształtowany w ramach tych środowisk. Każdy z nas ma jakieś obowiązki i należy je wypełniać, żeby nam się lepiej żyło. Respektujmy prawa innych. Wszyscy mamy przecież takie same prawa człowieka i powinniśmy dokładać wszelkich starań, aby w należyty sposób je szanować. Musimy także pamiętać, że prawa dziecka mogą znaleźć pełny wyraz z chwilą wywiązania się przez nas dorosłych z obowiązków wobec dzieci.

     O ile na bicie dzieci nie ma społecznej aprobaty, o tyle klaps nie budzi prawie żadnych zastrzeżeń wśród Polaków. Rodzice mówią, że jest bardzo skuteczny, a zarazem nie czyni dzieciom krzywdy. Czy rzeczywiście?

     Przemoc należy nazywać po imieniu. Każda przemoc stosowana przez osobę silniejszą jest przemocą i nie ma co jej maskować pod pojęciem klapsa. Niestety, jeśli ktoś był wychowany na karach cielesnych, to sam je stosuje, bo nie ma świadomości, że dużo lepsze efekty może uzyskać komunikując się z dzieckiem. Trzeba skierować wiele działań w stronę rodziców, by podnieść ich kompetencje rodzicielskie.

     Jakich argumentów użyłby Pan, przekonując rodziców, by zaniechali jakichkolwiek kar cielesnych? Co odpowiedziałby Pan na przykład matce, która mówi: bicie jako środek wychowawczy nie zaszkodziło ani moim rodzicom, ani mnie, nie zaszkodzi więc i moim dzieciom?

     Przemoc jest po prostu zła. Konstytucja zabrania stosowania kar fizycznych wobec obywateli. Dziecko jest obywatelem, więc podlega ochronie, którą prawo mu daje. Można doprecyzować obecne przepisy karne, ale nie ma co eskalować kar. Bicie dziecka jest szczególną formą przemocy i zgodnie z przepisami kodeksu karnego jest przestępstwem. Każdej przemocy czy fizycznej, psychicznej lub ekonomicznej stosowanej wobec dziecka będę się stanowczo przeciwstawiał. Wierzę też, że podniesienie świadomości i kompetencji wychowawczych rodziców przyniesie dużo pozytywnych efektów. Należy pamiętać, że najlepszym środowiskiem wychowawczym dla dziecka jest rodzina. Wszelkie inne formy są substytutem. Tym rodzicom, którzy nie potrafią wychowywać dziecka, nie mają właściwych ku temu warunków lub odpowiedniej wiedzy, będę pomagał i wspierał. Wszędzie tam jednak, gdzie stwierdzę zachowania patologiczne, krzywdzenie dziecka - będę interweniował.
     Marek Michalak (1971) ukończył pedagogikę resocjalizacyjną w Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, a także studia podyplomowe w zakresie socjoterapii oraz organizacji pomocy społecznej. Od 1987 r. pracuje społecznie na rzecz dzieci i młodzieży, m.in. w Centrum Przyjaźni Dziecięcej w Świdnicy, Ogólnopolskim Forum na rzecz Praw Dziecka. W 1994 r. został najmłodszym kawalerem Orderu Uśmiechu, od 1996 r. jest członkiem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, od 2007 r. jej kanclerzem. Od lipca 2008 rzecznik praw dziecka. Żonaty, dwoje dzieci.
na podst. Encyklopedii
Teatru Polskiego PWN




Tekst pochodzi z Tygodnika

8 lutego 2009



   


Romans, zdrada i co dalej? Romans, zdrada i co dalej?
Jerzy Grzybowski
Liczba rozwodów w Polsce wciąż rośnie. Co czwarta sprawa rozwodowa wnoszona jest z powodu niewierności małżeńskiej. Choć oficjalnie podany powód nie zawsze pokrywa się z rzeczywistymi przyczynami, problem zdrady dotyka na pewno ogromną liczbę par małżeńskich.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej