Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jednak... rodzina!

     W większości państw Europy dominującą rolę odgrywają obecnie partie lewicowe. Nawet w tych krajach, w których nie sprawują one władzy, wywierają zwykle największy wpływ na środki społecznego przekazu, a przez to na formowanie opinii publicznej i standardów "poprawności" politycznej. Partie lewicowe w każdym ustroju charakteryzują się tym, że "wiedzą" lepiej od społeczeństwa, co jest dla niego dobre i na czym polega "prawdziwy" postęp. Takie partie z definicji dążą do sytuacji, w której państwo decyduje o niemal wszystkich sferach ludzkiego życia i działania.

     Politycy lewicy zdają sobie sprawę z tego, że istnieją dwa podstawowe fundamenty niezależności obywateli od państwa i od władzy politycznej: trwała rodzina oraz własność prywatna. Z tego właśnie względu A Lenin i jego następcy z zaciekłością występowali zarówno przeciwko rodzinie, jak i własności prywatnej.

     Walka z rodziną przybiera w Europie rożne formy. Przejawia się m.in. w eksponowaniu rodzin zaburzonych i patologicznych czy w sugerowaniu, że przemoc domowa to podstawowa forma agresji (tak naprawdę aborcja jest najbardziej dramatyczną formą przemocy w rodzinie - jest to jednocześnie temat tabu dla polityków lewicy).

     Nową strategią ukrytej walki z rodziną jest promowanie homoseksualizmu. Cynizm środowisk zwalczających małżeństwo i rodzinę jest tak wielki, że posługują się oni oszustwami i manipulacjami, które mają zapewnić wybranym osobom komfort bycia homoseksualistą. W tym celu środowiska te posługują się przewrotnym hasłem o potrzebie legalizacji związków homoseksualnych tak, jakby obecnie były one ścigane kodeksem karnym. W rzeczywistości nie chodzi o żadną legalizację, lecz o zniekształcanie obrazu małżeństwa i rodziny z jednej strony oraz o przyznanie przywilejów homoseksualistom z drugiej strony. Takie działania wyrządzają nie tylko krzywdę rodzinie, ale są przejawem jaskrawej niesprawiedliwości społecznej. Rodziny bowiem są bardzo potrzebne społeczeństwu, gdyż w nich przychodzą na świat i wychowują się kolejne pokolenia obywateli.

     Homoseksualiści natomiast tworzą takie związki, które z perspektywy społeczeństwa i państwa są związkami egoistycznymi, gdyż nie inwestują sił i środków materialnych w potomstwo, tworząc pary bezpłodne.

     Trzeba również przyznać, że dla pewnych profesji, firm i koncernów motywem walki z rodziną są względy ekonomiczne.

     Na szczęśliwej i trwałej rodzinie nie mogłyby one wiele zarobić. W takiej rodzinie nie nadużywa się alkoholu, nie kupuje się narkotyków, pornografii, środków antykoncepcyjnych czy leków uspakajających. W takich rodzinach nie ma ludzi uzależnionych czy pustych duchowo. W takich rodzinach wychowują się ludzie, dla których ważniejsze jest to, kim są, niż to, co mają. Szczęśliwe i trwałe rodziny nie poddają się naciskom mody czy reklamy, która próbuje wzbudzić sztuczne potrzeby w każdej dziedzinie życia, np. w odniesieniu do sposobów ubieranią się, wyposażenia domu, spędzania wolnego czasu czy wakacji.

     Wiele można natomiast zarobić na rodzinach, które przeżywają kryzys lub na ludziach, którzy próbują żyć poza rodziną. Na takich osobach i środowiskach zarabiają psycholodzy i psychiatrzy, lekarze i adwokaci, dealerzy narkotyków, przemysł alkoholowy, antykoncepcyjny, aborcyjny, pornograficzny itd. A zatem ci wszyscy, którzy oferują usługi i towary przeznaczone specjalnie dla ludzi nieszczęśliwych. Poza tym na takich ludziach zarabiają także wszyscy inni producenci, gdyż człowiek nieszczęśliwy jest bezkrytyczny nie tylko w odniesieniu do cynicznych polityków, lecz również w odniesieniu do własnych zachcianek i potrzeb, zwłaszcza tych sztucznych.

     Polityczne i ekonomiczne naciski antyrodzinne wzmacniają się wzajemnie. Dzieje się tak dlatego, że we współczesnych demokracjach, opartych na dyktaturze pieniądza, znaczenie polityków zależy w bardzo dużym stopniu od środków materialnych, którymi dysponują. Z drugiej strony środowiska ekonomiczne potrzebują wsparcia polityków (zwłaszcza w postaci określonych regulacji prawnych), aby zarabiać coraz większe pieniądze, zwłaszcza na ludziach nieszczęśliwych. To zatem nie przypadek, że coraz częściej dowiadujemy się o przestępczych powiązaniach ludzi ze świata polityki i ze świata biznesu. Motywem ich "współpracy" jest dążenie do niekontrolowanej władzy i do łatwych pieniędzy.

     Innym frontem walki z rodziną są negatywne trendy kulturowe.

     Chodzi tu zwłaszcza o dominowanie tak zwanej niskiej kultury oraz o promowanie przez większość środków społecznego przekazu - ale także przez wielu pedagogów, psychologów, socjologów i wychowawców - "poprawnej" politycznie, czyli zawężonej i naiwnej wizji człowieka. Dominująca obecnie antropologia polega na eksponowaniu w człowieku głównie jego cielesności, emocjonalności oraz subiektywnych przekonań, a zatem tych sfer, w których człowiek nie jest w stanie zrozumieć samego siebie, ani zająć dojrzalej postawy wobec siebie, ludzi i życia.

     Z kolei naiwność w promowanej współcześnie wizji człowieka polega na sugerowaniu, że człowiek rozwija się spontanicznie i że może być szczęśliwy także wtedy, gdy interesuje go wyłącznie osiągnięcie doraźnej przyjemności czy koncentrowanie się na samym sobie, zwłaszcza na swoich cielesnych oraz emocjonalnych doznaniach i potrzebach. Promowanie tego typu wizji człowieka ze zrozumiałych względów prowadzi do walki z małżeństwem i rodziną, gdyż te formy życia oparte są na miłości i odpowiedzialności, a zatem na tych wartościach, dla których nie ma miejsca w zawężonej i naiwnej wizji człowieka i jego relacji międzyludzkich. Dominująca obecnie kultura i mentalność sprawia, że coraz więcej mamy wśród dzieci i młodzieży osób uzależnionych, naiwnych i bezradnych, a coraz mniej takich, którzy są zdolni do zawarcia trwałego małżeństwa i założenia szczęśliwej rodziny.      Istotnym elementem aktualnego kontekstu kulturowego, który prowadzi do walki z małżeństwem i rodziną, jest aktywność skrajnego, agresywnego feminizmu.

     Na przekór swej nazwie dominujący nurt feminizmu nie broni kobiety, lecz jedynie własnej ideologii. Wbrew pozorom jest to ideologia antykobieca, gdyż feminizm nie dąży do tego, by chronić kobiety w ich kobiecości, lecz zakłada, że kobiety w swoim zachowaniu i funkcjach społecznych powinny naśladować mężczyzn. W ten sposób feministki zakładają, że jedynie mężczyzna jest modelem człowieka.

     Ponadto współczesny feminizm jest ruchem rasistowskim i bardzo nietolerancyjnym, gdyż popiera wyłącznie promowany przez siebie model kobiety. Chodzi tu oczywiście o model kobiety "wyzwolonej" od więzi małżeńskich i rodzicielskich.

     W swoich wystąpieniach feministki ignorują, a czasem wręcz poniżają te kobiety, które są szczęśliwymi żonami i matkami, które bronią rodziny i które nie chcą redukować swojej kobiecości do naśladowania postaw i zachowań typowych dla mężczyzn.

     Ponadto charakterystyczną cechą feministek jest to, że okazują one zdumiewającą obojętność na najbardziej nawet ewidentne i bolesne formy poniżania kobiety i kobiecości, np. w postaci komercjalizacji kobiety (reklamy) czy komercjalizacji kobiecego ciała (pornografia, prostytucja). Co więcej, zachęcają kobiety do niszczenia zdrowia poprzez antykoncepcję oraz do dramatycznych cierpień, jakie niesie ze sobą zabijanie własnych dzieci w fazie rozwoju prenatalnego. W ten sposób feministki potwierdzają, że ich celem nie jest troska o kobietę, lecz posłuszne wypełnianie roli, którą określone środowiska polityczne i ekonomiczne wyznaczyły ruchom feministycznym w ramach programu budowania społeczeństwa bez trwałego małżeństwa oraz bez silnej rodziny.

     Zdecydowanie negatywnym dla małżeństwa i rodziny czynnikiem kulturowym jest ponadto ateizm oraz związana z nim laicyzacja życia społecznego.

     Współczesny ateizm jest doskonale zorganizowany politycznie i dzięki temu nieliczni niewierzący potrafią skutecznie blokować prawa i przekonania większości ludzi wierzących. Tymczasem monogamiczne małżeństwo oraz nierozerwalna miłość małżeńska to nie wymysł człowieka, lecz zamysł Boga, który wskazuje człowiekowi optymalną więź między kobietą a mężczyzną i który swoim błogosławieństwem pomaga małżonkom i rodzicom w wiernej realizacji tego zamysłu. Ludziom niewierzącym lub tym, którzy żyją w zlaicyzowanym środowisku, trudno jest dorastać do miłości nierozerwalnej, wiernej i płodnej. W konsekwencji szukają takich form więzi między kobietą a mężczyzną, które stawiają mniejsze wymagania. Ale na mniejszej miłości nie da się zbudować większego szczęścia. "Poprawne" politycznie, humanistyczne namiastki miłości między kobietą a mężczyzną prowadzą jedynie do zranień i rozczarowań.

     Jedną z kolejnych form walki z małżeństwem i rodziną stała się ostatnio "edukacja" seksualna.

     Środowiska zwalczające rodzinę promują taki rodzaj myślenia o ludzkiej seksualności, który odrywa ją od miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Jest to seksualność rozrywkowa i dyskotekowa, połączona z ucieczką od prawdy, że seksualność jest miejscem wyrażania miłości i przekazywania życia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie możemy zapewnić całemu światu pokoju, dobrobytu i szczęścia. Nie możemy tego zapewnić nawet tym ludziom, których znamy osobiście i którzy mieszkają w naszej miejscowości czy w naszym sąsiedztwie. Możemy jednak w dużym stopniu zagwarantować szczęście we własnym domu rodzinnym oraz w naszym przyszłym małżeństwie i rodzinie, którą sami założymy. To właśnie od małżeństwa i rodziny w największym stopniu zależy los poszczególnych ludzi i całych narodów. Codziennie od nowa przekonujemy się, że wśród naszych znajomych i przyjaciół najbardziej szczęśliwi nie są ci, którzy mają najwięcej pieniędzy, najlepsze stopnie w szkole czy najwyższą pozycję społeczną, ale ci, którzy cieszą się swoimi rodzicami i rodzeństwem, którzy mogą ze wszystkiego zwierzyć się swoim bliskim, którzy czują się bezpieczni i kochani w swoim domu rodzinnym.

     Wszystkie nauki o człowieku potwierdzają zgodnie , że trwałe małżeństwo i szczęśliwa rodzina to instytucje, które najlepiej chronią człowieka przed zagrożeniami zewnętrznymi i przed jego wewnętrznymi słabościami i które umożliwiają mu wszechstronny rozwój, doświadczenie miłości oraz poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.

     Z drugiej strony, życie małżeńskie i rodzinne stawia wysokie wymagania. Opiera się bowiem na miłości, odpowiedzialności, pracowitości, wierności, trosce o najbliższych. Wymaga ciągłej czujności, dobrej woli oraz umiejętności dojrzałego rozwiązywania pojawiających się trudności czy konfliktów. Nie zmienia to faktu, że to właśnie miłość małżeńska i rodzinna jest najbardziej niezwykłą i najmocniejszą formą miłości na ziemi.

     Miłość między małżonkami jest tak niezwykła, że mężczyzna i kobieta opuszczają nawet swoich rodziców i są sobie tak bliscy duchowo, że nie obawiają się stać jednym ciałem. Kochają siebie miłością mocniejszą niż śmierć i dlatego chcą się nią dzielić ze swymi dziećmi.

     W sakramencie małżeństwa wiąże ich dosłownie miłość nie z tej ziemi, gdyż łączy ich sam Bóg. On jedyny jest pełnią miłości i tylko On może nauczyć nas kochać.

     Małżeństwo opiera się na fantazji Bożej miłości oraz na fantazji Bożej obecności. Gdyby Bóg nie pokochał nas pierwszy i do końca, to nie wiedzielibyśmy, jak mamy kochać. A gdyby nie pozostał z nami obecny w Eucharystii, to nie mielibyśmy siły i odwagi, by tak właśnie kochać. Dzięki małżeństwu i rodzinie Bóg dokonuje niezwykłego cudu: ponownie stwarza świat, w którym panuje miłość, wierność, uczciwość, czułość, poczucie bezpieczeństwa. Całkiem jak w świecie, który był przed grzechem pierworodnym. Zawarcie małżeństwa to ponowne stworzenie świata miłości. To kawałek nieba na ziemi, którego trzeba strzec, tak jak strzeże się wielkiego skarbu.

     Na szczęście i w naszych czasach są ludzie, którzy to rozumieją i którzy dorastają do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Tacy ludzie to znak, że wierna, odważna i twórcza miłość nadal istnieje. To znak jakże potrzebny tym dorosłym, którzy przeżywają kryzys swojego małżeństwa, a także tym młodym, którzy nie mają odwagi zawrzeć sakramentalnego związku, czyli pokochać kogoś miłością wierną, wyłączną i płodną.


Marek Dziwiecki

GŁOS DLA ŻYCIA
nr 2(73) marzec/kwiecień 2005



Sztuka okazywania miłości dorosłym dzieciom Sztuka okazywania miłości dorosłym dzieciom
Gary Chapman
Podczas gdy twoje dziecko najmniejszym kosztem próbuje sprostać nowym, bardzo wymagającym warunkom otaczającego świata, ty możesz mieć odczucie, że stajesz wobec nieoczekiwanego: wobec bardzo ci bliskiego dorosłego, który jest niedojrzały i nieproduktywny. I zachodzisz w głowe: Jak mogę pomóc komuś, kto zachowuje się tak, jakby nie wydoroślał?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Kamila: 01.11.2008, 09:37
 Bardzo ciekawy artykuł, prawda na temat szczęśliwej i oddanej rodzinie. W dzisiejszym świecie jest wiele pułapek które niszczą nasze życie rodzinne, coraz trudniej jest być wiernym swoim wartością i przekonaniom. Jednak prosząc Boga o pomoc w wytrwaniu by być dobrym ojcem czy synem na pewno poczujemy sie silniejsi.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej