Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Dzietność w rodzinie

     Jaka powinna być liczba dzieci w rodzinie? W artykule "Normalna rodzina" pisałem: rodzina ma być terenem rozwoju liczebnego społeczeństwa - ma zapewnić przewagą urodzin nad zgonami. Skoro część ludzi zrezygnowała (z różnych powodów) z przekazywania życia, a część jest do tego niezdolna, normalna rodzina powinna przyjąć i dobrze wychować więcej niż dwoje dzieci...

     Daleki jestem od narzucania opinii, ile dzieci powinno być w konkretnej rodzinie. To bardzo osobista i intymna sprawa. Warto jednak zadumać się nad tym, jak wygląda dzietność rodzin w Polsce, jakie są tego skutki i czym powinna się kierować konkretna rodzina, ustalając najlepszą dla siebie liczbę dzieci.

     Jedno jest pewne: w Polsce od kilku lat ludzi ubywa. Więcej ludzi umiera, niż się rodzi. Dla mnie jest to smutne, choć trudno żądać od rodzin wielodzietności jedynie jako zrywu patriotycznego. Wspominam jednak z łezką w oku, jak w czasie stanu wojennego pewien ksiądz odpowiedział na słowa gen. Jaruzelskiego, który palce podnoszone w kształt litery "V" (victoria - zwycięstwo) podsumował zdaniem, że nie ma takiej litery w polskim alfabecie, i może to chodzi o rzymskie V. Ksiądz z ambony, podnosząc otwartą dłoń powiedział: nie żadne rzymskie V, tylko polskie 5 - pięcioro dzieci w każdej polskiej, porządnej, katolickiej rodzinie - żadna komuna tego nie wytrzyma... Jest ważne nie tylko to, by rodziły się dzieci, ale by rodziły się w rodzinach, które stworzą im dobre warunki rozwoju. Najważniejszym warunkiem rozwoju dzieci jest miłość w rodzinie, a szczególnie przykład wiernej, dozgonnej, ofiarnej więzi - komunii między rodzicami. Są jednak potrzebne również godziwe warunki materialne i mieszkaniowe.

     Aktualnie w Polsce więcej dzieci rodzi się w rodzinach biedniejszych niż w rodzinach zamożnych, więcej w rodzinach o niższym wykształceniu rodziców niż w rodzinach z wykształceniem wyższym (tzw. inteligenckich), więcej w rodzinach wiejskich, niż w rodzinach mieszkających w mieście. Powyższe tendencje decydują o tym, w jakich warunkach wychowuje się większość polskich dzieci. Zadają one jednocześnie kłam twierdzeniu, że ludzie nie mają większej liczby dzieci głównie ze względów finansowych. Prawdziwym powodem jest egoizm - brak dostatecznej miłości i otwarcia na życie poczęte - święte i nienaruszalne.

     Podobnie należy uznać za nieuzasadnione pretensje tzw. rodzin inteligenckich o obniżenie się poziomu kultury społeczeństwa, a szczególnie niektórych grup - na przykład księży. Zarzuty te są z całą pewnością nieuprawnione, a ci spośród prawdziwej elity intelektualno-moralnej, których dzieci wybierają służbę kapłańską lub życie konsekrowane, dalecy są od bezproduktywnego - ale tak modnego - narzekania na wszystko i wszystkich. Na szczęście w Polsce wśród rodzin o wysokim standardzie intelektualnym i moralnym, z dostatecznym zabezpieczeniem materialnym pojawił się zdrowy odruch, by mieć większą gromadkę dzieci. Zamiast inwestować w przemijające zbytki i luksusy inwestują w dzieci, które przedłużą ich miłość w wieczność.

     W niektórych kręgach ludzi blisko związanych z Kościołem (np. Neokatechumenat) obserwuje się gotowość do życia nawet bardzo skromnego, aby móc przyjąć w rodzinie większą liczbę dzieci. Wzruszające są dla mnie przypadki, gdy rodzina wielodzietna poprzez adopcję dodatkowo przyjmuje dziecko, którego nikt nie chce zaadoptować, np. kalekie. Smucą natomiast postawy ludzi żądających aborcji, powszechnej dostępności, a nawet dofinansowywania antykoncepcji, wprowadzania demoralizujących programów szkolnych... Tak naprawdę ta destrukcyjna postawa dotyka w pierwszym rzędzie ich samych. Nie mając własnych dzieci nie będą mogli swych obłąkańczych, niszczycielskich idei przekazać następnym pokoleniom. Narobią jeszcze trochę szkód, wymrą bezpotomnie i - mam nadzieję - bezpowrotnie.

     Przyszłość bez wątpienia należy do ludzi otwartych na życie. Ci, dla których świętość życia nie podlega żadnej dyskusji (ani tym bardziej głosowaniu), poprzez swoje dzieci i wnuki zdobędą świat.

     P.S. Nie znam lepszego zabezpieczenia emerytalnego, niż gromadka dobrze wychowanych i wykształconych dzieci. Ich rodziców nie dotkną żadne załamania i krachy na rynku ubezpieczeń społecznych.


Jacek Pulikowski



Jak moje dziecko może nauczyć się logiczno-matematycznego myślenia? Jak moje dziecko może nauczyć się logiczno-matematycznego myślenia?
Dimitris Matzarakis
Dzieci od urodzenia mają kontakt z pojęciami matematycznymi. Nie zauważają tego, gdyż odbywa się to w formie zabawy oraz atmosferze radości.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Mika: 13.04.2016, 15:21
 @Autor "P.S. Nie znam lepszego zabezpieczenia emerytalnego, niż gromadka dobrze wychowanych i wykształconych dzieci. Ich rodziców nie dotkną żadne załamania i krachy na rynku ubezpieczeń społecznych. " ------------------------------------------------------------------------- Przepraszam a co ma piernik do wiatraka? Przecież dorosłe dzieci nie będą utrzymywać rodziców, bo muszą utrzymywać swoją rodzinę, rodzice to mają swoją emeryturę. Jestem mężatką i ledwo wiążemy koniec z końcem a rodzice emeryci to nam finansowo pomagają.
 Mika: 13.04.2016, 15:20
 @Autor "P.S. Nie znam lepszego zabezpieczenia emerytalnego, niż gromadka dobrze wychowanych i wykształconych dzieci. Ich rodziców nie dotkną żadne załamania i krachy na rynku ubezpieczeń społecznych. " ------------------------------------------------------------------------- Przepraszam a co ma piernik do wiatraka? Przecież dorosłe dzieci nie będą utrzymywać rodziców, bo muszą utrzymywać swoją rodzinę, rodzice to mają swoją emeryturę. Jestem mężatką i ledwo wiążemy koniec z końcem a rodzice emeryci to nam finansowo pomagają.
 gios: 02.06.2015, 10:58
 Mam 23 lata i kilka miesięcy. Moi rodzice mają troje dzieci. Urodziłem się, gdy byli młodsi, niż ja obecnie. Niestety, poczęli mnie przed ślubem. Bezżenność daje mi w kość, brat ponad 3 lata młodszy ma dziewczynę (i niestety zbyt poufale ją traktuje), ja nie miałem nigdy dziewczyny, jestem straszny "nerd" i chciałbym mieć żonę podobną do mnie. W dzieciństwie lubiłem czytać poradniki dotyczące zdrowia dziecka.
 Aśka: 25.08.2014, 13:26
 Co ma wspólnego bycie rodziną inteligencką i np. egoizmem? Teraz nawet ci po studiach nie mają pracy. Jesteśmy oboje po studiach, mamy 2 dzieci planowanych i finansowo sobie nie radzimy,tylko mąż pracuje ja zajmuję się dziećmi, pensja męża nie starcza na opłaty, jedzenie, utrzymanie samochodu, ubrania, korzystamy co miesiąc z pomocy rodziców i nie jesteśmy samodzielni finansowo od kilku lat. Z perspektywy uważam, że powinniśmy byli poprzestać na 1 dziecku, ja już dawno byłabym z powrotem w pracy i żylibyśmy normalnie finansowo. A i dodam - nie rozumiem jak można mieć 4 nieplanowanych dzieci jak "bercia", restrykcyjnie stosowany NPR (tylko III faza) daje niemal 100% pewności że w ciążę się nie zajdzie, my stosujemy restrykcyjnie i żadnej ciąży od kilku lat nie ma.
 Marta: 16.01.2011, 22:18
 Jedynactwo nie jest wyborem osoby, która jest jedynakiem. Jestem przeciwnikiem aborcji i antykoncepcji. Nie rozumiem jednak, dlaczego jedynaków uważa się za samolubów, ludzi zadufanych w sobie. Liczba dzieci, a realia życia? Wiele kobiet boi się o utratę pracy i dlatego ogranicza liczbę dzieci. Uważam, że w przypadku kobiet, które jeszcze nie ukończyły studiów to duży problem urodzenie i wychowywanie dziecka.
 bercia: 03.05.2008, 13:49
 ja uwazam ze kazdy ma tyle dzieci ile moze gdybym miala planowac ja osobicscie dzieci miala bym 1 bo balam si porodu i ciazy okropnie ,a tak mam 4 dzieci nie planowanych ale jak mam to dobrze bo uwazam ze jak ktos jest w ,malzenstwie powinien przyjmowac dziecko poczete ,przeciez po to sa rodzice ,ja tam ufam Bogu przeciez on sie o kazdego martwi ,tylko jak ktos bedzie siedzial i nic nie robil to nie dziwie sie ze w wielodzietnych rodzinach bieda ,bo ja narazie nie bieuje a maz tylko zarabia i mamy wszystko co potrzeba .niech pan blogoslawi kazdej rodzinie
 Jasia: 28.02.2008, 13:04
 Nie uważam, że moja rodzina jest nienormalna tyko dlatego, że mamy tylko i aż dwoje dzieci. Ciesze się, że je mam i kocham ogromnie, jesteśmy szczęśliwą rodziną, nie uważm żebym była egoistką jeśli nie chcę świadomie jeszcze jednego dziecka. To ogromny trud i odpowiedzialność wychowac dziecko. Chylę czoła przed tymi, którzy decydują się na więcej, ale przykro miże umniejsza się trud rodziców, którzy nie decydują się na większą rodzinę i potepia ich. Nie zawsze wynika to z tego, że ludzie mający mniej liczne potomstwo myślą tylko o dobrach materialnych. Nie mniej jednak jest to również ważne bo trzeba gdzieś mieszkać i za coś żyć nawet najbardziej skromnie.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej