Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Św. Józef - wzór postawy wobec dziecka

     Święty Józef jest nie tylko najwspanialszym ideałem postawy mężczyzny wobec kobiety. Jest też najwspanialszym w historii wzorem postawy mężczyzny wobec dziecka. Przyjmując Maryję za małżonkę, Józef przyjmuje z największą miłością i troską również Jej Dziecko, które nie jest jego Dzieckiem, a które Ona kocha nad życie. Od początku historia Jezusa na tej ziemi oraz okoliczności Jego narodzin wystawiają Józefa na próbę męstwa i wytrzymałości. Jezus rodzi się bowiem w okresie powszechnego spisu ludności. W tej sytuacji Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna (Łk 2, 4-5).

     Tam właśnie w Betlejem, w stajni rodzi się Syn Maryi, a Józef z pewnością używa całej swej męskiej fantazji miłości, by także w tych ekstremalnych warunkach otoczyć ochroną swoją Żonę i zapewnić Jej oraz Dziecięciu poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób Józef uświadamia wszystkim mężom i ojcom wszystkich czasów, że tego, czego najbardziej potrzebują ich bliscy, to ich miłość i obecność, a nie stworzenie jakichś zewnętrznych warunków wygody czy materialnego dobrobytu. To podstawowe rozróżnienie jest jakże obecnie potrzebne, bo tak często zapominane w naszych czasach.

     Zgodnie z prawem żydowskim osiem dni po porodzie Józef wraz z Maryją udają się do świątyni, by tam ofiarować Bogu nowonarodzonego Jezusa (por. Łk, 22-24). Nie musieli tego czynić, gdyż obydwoje rozumieli, że Jezus i tak jest w wyjątkowej relacji do Boga Ojca. Mimo to postanowili zachować ten zwyczaj, żeby wobec samych siebie potwierdzić, iż zawierzają Jezusa opiece Kogoś, kto jest większy od nich.

     Ofiarowanie Jezusa w świątyni jest gestem głębokiego zawierzenia Józefa wobec Boga. W tym geście Józef przypomina wszystkim, że każdy rodzic, który dojrzale kocha swoje dziecko, przynosi je do Boga, gdyż wie, że Bóg jest jeszcze wspanialszym Rodzicem, który bardziej rozumie i dojrzalej kocha dziecko niż jego rodzice. Powierzenie dziecka opiece Bożej, przyprowadzanie dziecka do Boga, pragnienie, by Bóg to dziecko adoptował, to szczyt miłości i mądrości rodziców w każdych czasach.

     Spotkanie z Symeonem w świątyni to kolejny epizod w odkrywaniu tajemnicy Jezusa przez Józefa. Ewangelia stwierdza, że Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono (Łk 2, 33). Wraz ze swoją Żoną Józef wie już tak wiele o tym niezwykłym Dziecięciu, ale nadal zdumiewa się Jego tajemnicą. To kolejne zadanie ojca: zdumiewać się tajemnicą dziecka. Także wtedy, gdy jest się rzeczywistym ojcem tego dziecka. Dziecko rodzi się z rodziców, ale jest kimś niepowtarzalnym i stawia swoich rodziców w obliczu tajemnicy. Święty Józef doskonale to rozumie.

     Ale jego rola na tym się nie kończy. Oto bowiem Synowi Maryi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Król Herod dowiaduje się o narodzeniu Zbawiciela w Betlejem i chce zabić Dziecię. Dramat polega na tym, że Józef nawet o tym nie wie i dlatego nie jest w stanie chronić małego Jezusa. W tej sytuacji znowu interweniuje Bóg. Oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda (Mt 1, 18-25).

     Okrucieństwo Heroda było tak wielkie, że stało się przysłowiowe nawet w Rzymie. Pod koniec życia ten tyran kazał zabić nie tylko Jana Chrzciciela, ale nawet trzech swoich synów oraz wiele innych osób, których znaczenia się obawiał i których traktował jako rywali do władzy. Na tym tle staje się zrozumiała jego szaleńcza decyzja, by pozabijać niemowlęta w Betlejem. Św. Józef musiał wcześniej słyszeć o chorobliwym okrucieństwie Heroda. Poprzez zabicie nowonarodzonego króla Żydów Herod chciał nie tyle pozbyć się rywala, gdyż wiedział, że są to już i tak ostatnie lata jego panowania ze względu na wiek, ale chciał uniknąć zamieszek w Judei. To sprawia, że rzeź niemowląt w Betlejem jest historycznie całkowicie realistyczna.

     W tej sytuacji Józef nie waha się ani chwili. Natychmiast bierze ze sobą Żonę i Jej Syna i ucieka do Egiptu. Z pewnością nie ma pieniędzy, ani miejsca, w którym mógłby się schronić w obcym kraju. Ucieka nie wiedząc, jak długo pozostanie na wygnaniu. Po ludzku rzecz biorąc jest w sytuacji rozpaczliwej. Jednak Józef nie rozpacza, gdyż wie, że znajduje się pod opieką Boga i jest pewien swojej miłości do tych, których chroni. Znajduje się teraz w sytuacji bardzo podobnej do sytuacji innego Józefa - syna Jakuba, który został sprzedany przez własnych braci do niewoli w Egipcie. I podobnie jak tamten pierwszy Józef, również ten wyjdzie z bolesnej próby zwycięsko.

     Powtórzmy jednak raz jeszcze, że Józef może uratować Jezusa tylko dlatego, że posłuchał głosu Bożego i że nieustannie współpracuje z Bogiem. W obliczu jego postawy można postawić pytanie: ileż dzieci, iluż nastolatków zostałoby uratowanych, gdyby ich rodzice nie próbowali wychowywać swoje dzieci i troszczyć się o nie jedynie własną mocą, lecz gdyby przyprowadzali te dzieci do Boga i u Boga szukali mądrości oraz siły, by wychowywać i chronić swoje dzieci przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi.

     Józef nie musiał pozostawać długo na wygnaniu, gdyż okazuje się, że Herod wkrótce umiera i Święta Rodzina może powrócić do swojej ojczyzny. Znowu interweniuje osobiście Bóg, by Józef mógł być zupełnie pewien, iż niebezpieczeństwo minęło. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia. On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela (Mt2, 19-21).

     Ewangelia nie opisuje szczegółowo dzieciństwa Jezusa, ale zakłada, że Józef był nie tylko dobrym opiekunem, lecz również dobrym wychowawcą dla Jezusa. Z pewnością miał dla Niego czas, godzinami z Nim rozmawiał, okazywał czułość i wprowadzał w głębię tajemnicy człowieka. Zanim dorosły Jezus zaczął żyć bezpośrednio w niezwykłym kontakcie ze swoim Ojcem Niebieskim, korzystał ź obecności i miłości ziemskiego opiekuna. To właśnie dzięki takiej postawie Józefa Dziecię rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (Łk 2, 40).

     Kolejny epizod, który ilustruje postawę Józefa wobec Jezusa to wspólna pielgrzymka na święto do Jerozolimy. Właśnie wtedy dwunastoletni Jezus znika z oczu Maryi i Józefowi. Obydwoje są oczywiście ogromnie zaniepokojeni. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami... Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynili Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie* (Łk 2, 44-48).

     Jezus odpowiada w sposób, który mógł po ludzku zaboleć i zaniepokoić Józefa i Maryję: Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca! Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział (Łk 2, 49-50). Ewangelia po raz kolejny potwierdza, że Józef ma świadomość, iż Dziecko, którym się opiekuje, jest większe od niego. Dotyczy to także dzieci, które rodzą się z ziemskich rodziców. Również te dzieci nie są ich własnością. Postawa św. Józefa przypomina nam podstawowy fakt, że żadne dziecko nie zostało stworzone na obraz i podobieństwo swoich rodziców, ani nawet na obraz i podobieństwo ich najpiękniejszych aspiracji i marzeń na temat dziecka. Józef opiekuje się Kimś, kogo ogromnie kocha, ale wie, że Jezusa nie zrozumie do końca i że nie może zatrzymać Go przy sobie, ani dla siebie. Również w tym aspekcie jest wzorem dla ojców wszystkich czasów. Dojrzały ojciec wie, że wychowuje dziecko z miłości, a nie po to, by ono było do jego dyspozycji. Dorosłe dziecko ma prawo opuścić ojca i matkę i związać się ze współmałżonkiem, albo w szczególny sposób pójść za Chrystusem na drodze kapłaństwa czy życia zakonnego. Zadaniem rodziców jest pomaganie dziecku w dorastaniu do takiej dojrzałości i decyzji, a nie utrudnianie mu tego, czy posługiwanie się dzieckiem do zaspokojenia własnych celów albo-aspiracji.

     Józef wie, że Jezus go nieskończenie przerasta. Także rzeczywiści rodzice swoich dzieci często odkrywają, że ich synowie czy córki przerastają ich w swoich horyzontach myślenia i działania. Ale Józef - podobnie, jak każdy dojrzały rodzic - wie, że nawet takie dziecko nie przestaje być dzieckiem. Ono nadal potrzebuje mądrości rodziców i wsparcia z ich strony. Również wtedy, gdy rozumie bardzo dużo z tajemnicy życia i szlachetnego postępowania. Słów, których najbardziej potrzebuje, słów prawdy, a zwłaszcza słów miłości, nie może dziecko wypowiedzieć do samego siebie. Musi usłyszeć je od tych, którzy je najbardziej kochają.

     Nawet wyjątkowo zdolne i szlachetne dziecko, także w wieku piętnastu czy osiemnastu lat, nadal potrzebuje obecności i miłości rodziców. Nadal też potrzebuje mądrej pomocy wychowawczej, która polega na tym, że rodzice potrafią jednocześnie kochać i wymagać, wspierać i mobilizować do pracy nad sobą. Nawet najbardziej zdolne i szlachetne dziecko potrzebuje czytelnych wzorów postępowania i wielkich ideałów. Dramatem jest sytuacja, gdy największą aspiracją dla dziecka czy nastolatka są łatwe pieniądze, szybka kariera „po znajomości", łatwe więzi czy chwilowa przyjemność zamiast trwałej radości. Wtedy szybko pojawia się rzeczywiste nieszczęście i cierpienie.

     Józef to wszystko rozumiał i musiał w niezwykle dojrzały sposób kochać i towarzyszyć Jezusowi skoro Ten potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany (Łk 2, 51). W tym kontekście pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Otóż Józef i Maryja znajdują Jezusa w świątyni, a nie gdzie indziej. Oto najlepszy sprawdzian odpowiedzialnego wychowania: odnajdowanie własnych dzieci w świątyni, odkrywanie, że żyją one w obecności Boga, że słuchają głosu sumienia, że są zaprzyjaźnione z Tym, który je najpełniej rozumie, kocha i chroni.


ks. Marek Dziewieci


Tekst pochodzi z pisma
"Królowa Apostołów" marzec 2010 r.




   


Najważniejsze pięć lat życia dziecka Najważniejsze pięć lat życia dziecka
Bernabe Tierno
Pozycja ta ukazuje jak niezwykle ważne dla ogólnego rozwoju są pierwsze dziecięce doznania i doświadczenia. Książka pozwala rodzicom prześledzić krok po kroku psychomotoryczny rozwój języka, intelektu, uczuć i zachowań społecznych... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Teresa: 27.09.2017, 10:47
 Święty Józefie, uporządkuj moje sprawy finansowe i pomóż mi spłacić wszystkie moje zobowiazania. Swięty Józefie, tak bardzo Cię proszę o spokój, radość prawdziwą i poczucie bezpieczeństwa. Święty Józefie, Ty, który rządzisz w Niebie, pospiesz mi na ratunek i pociesz mnie!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej