Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Łzy pod krzyżem

     Podczas Wielkiego Postu nasz synek uczestniczył w drodze krzyżowej dla dzieci. Od tej pory często zatrzymuje się przed krzyżem umieszczonym nad drzwiami naszego mieszkania i mówi z powagą: - To jest Pan Jezus na krzyżu. - zupełnie jakby chciał nam o tym przypomnieć. I rzeczywiście efekt słów Kubusia jest taki, że moje myśli natychmiast wędrują ku Najwyższemu.

     Zwykle nasz dynamiczny trzylatek zadowala się samą tylko konstatacją obecności krzyża i po chwili wyczynia dzikie harce, ganiając po całym domu. Ale dziś było inaczej - najpierw przyjrzał się bacznie figurce udręczonego Jezusa rozpiętego na krzyżu, a potem się rozpłakał. - Dlaczego płaczesz? - spytałam, przytulając synka, a on odpowiedział: - Tak mi smutno, że Pan Jezus jest na krzyżu! - i znów się rozszlochał. Zaskoczył mnie ten niespodziewany wybuch żalu trzyletniego malucha, ta nagła empatia, której źródło wydało mi się zbyt poważne jak na takiego chłopczyka. Co mam mu powiedzieć? Przecież to naprawdę bardzo małe dziecko!

     - Pan Jezus umarł na krzyżu, ale zmartwychwstał i żyje! Rozmawiamy z nim przecież codziennie, w modlitwie. - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Ale Kubuś wcale nie poweselał. - Acha - powiedział smętnie i mocniej się do mnie przytulił.

     "A czy mnie zdarza się płakać pod krzyżem?" - zapytałam samą siebie. I doszłam do wniosku, że myśląc o krzyżu, zwykle uciekam od kontekstu śmierci. Krzyż jest dla mnie symbolem zwycięstwa, tryumfem miłości. Widzę go nie tyle w strugach krwi Zbawiciela, co w promieniach Jego chwały. Właściwie to chyba uciekam od wielkopiątkowej męki i od razu robię krok prosto w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Tymczasem drogą do zmartwychwstania jest właśnie krzyż - realny, ciężki, niewygodny. I nie można go ominąć. To prawda. Ale nie wolno też zapomnieć, że krzyż nie niszczy, lecz zbawia. Nie zabija, lecz daje życie wieczne.


Monika Staniszewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

4 kwietnia 2009



   


To nie są moi rodzice? To nie są moi rodzice?
Stefan Denkiewicz
W niniejszej powieści autor ukazuje dzieci zamienione tuż po urodzeniu. Jak wyjść z tego nieszczęścia, gdy po odkryciu prawdy dzieci mają już po dwanaście lat? Które dziecko teraz kochać? Których rodziców kochać? Które dziecko mieć przy sobie? Z którymi rodzicami pozostać?... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej