Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Mama na półtora etatu

     Z Ewą Stanisławską-Karłowicz o godzeniu pracy z macierzyństwem rozmawia Monika Odrobińska.

     Obie jesteśmy pracującymi mamami. Obu nam udaje się tączyć pracę zawodową z macierzyństwem. Skoro jest to możliwe, to dlaczego należy wszczynać - świetne skądinąd - akcje typu "Mama w pracy", których promotorem jest pani mąż Dariusz Karłowicz?

     Ideałem byłoby, gdyby powrót kobiety do pracy był jej wyborem, a nie przymusem. Powinna móc sama ocenić, kiedy dziecko jest gotowe pozostać z innym opiekunem. A pracodawca powinien umożliwić jej łagodne wchodzenie w obowiązki, zgodzić się na punktualne wychodzenie z pracy. Szefa firmy, który pomaga kobietom harmonijnie przejść przez trudny etap ich życia, jakim jest macierzyństwo, można nazwać dalekowzrocznym. Trudno mówić o jakiejkolwiek przyszłości, jeśli dzieci nie będą przychodziły na świat i nie będą wychowywane. Znam firmę niezwykle przyjazną mamom, w której czują się one bezpiecznie, dlatego wiem, że jest to możliwe. Trzeba to pokazywać innym pracodawcom. Po to jest ta akcja.

     Sondaże nie napawają otuchą: co piąta pracująca kobieta odkłada urodzenie dziecka w obawie przed utratą pracy, a co szósta jest zwalniana lub zmuszana do odejścia z pracy zaraz po wygaśnięciu okresu ochronnego. Jaki ocenia pani sytuację matek w Polsce?

     Kobiety i mężczyźni startuj ą w tym samym wyścigu, ale od kobiet wymaga się dwa razy więcej. Jeśli kobiety nie nauczą się wcześnie żyć jak w zegarku, prawdopodobnie nie uda im się pogodzić obowiązków domowych z pracą. Taka wiedza pomoże i w prowadzeniu domu, gdyż jest on podobny do małego przedsiębiorstwa. Z kolei skłanianie do rezygnacji z pracy jest dla kobiet dramatem, bo większość z nich jest zmuszona do powrotu do pracy ze względu na sytuację finansową rodziny.

     Z drugiej strony kobiety, które mogą sobie pozwolić na dłuższe pozostanie w domu, energię, którą mogłyby wkładać w pracę zawodową, przekładają na pracę z własnymi dziećmi. Różnice w tempie rozwoju intelektualnego i emocjonalnego takich dzieci są widoczne. Proszę mnie źle nie zrozumieć: nie jestem przeciwna pracy matek. Jednak kiedy mama decyduje się zostać w domu z dziećmi, nie może być oceniana jako ta, która sobie nie radzi, ale jako ta, która ma czytelną hierarchię wartości. Nie powinno też nikogo dziwić, jeśli po trzech, pięciu lub dwunastu latach kobieta postanawia wrócić do pracy. W oczach pracodawcy powinna być poważną konkurencją dla młodych, bo ma wielokrotnie większe doświadczenie życiowe.

     Co szósty pracodawca uważa, że pracująca mama jest gorszym pracownikiem. Ja po urodzeniu dziecka nabrałam pewności siebie, jestem lepiej zorganizowana i lepiej wiem, do czego się przyłożyć, a co mogę odpuścić...

     Tym pracodawcom chodzi pewnie o to, że matka małych dzieci jest nieprzewidywalnym pracownikiem. Nie można zaprzeczać, że w wychowywaniu dzieci pewnie więcej jest zmiennych niż stałych. Aby dać odczuć dziecku, że jest dla nas ważne, musimy uczestniczyć w jego życiu, bywać w szkole i przedszkolu na przedstawieniach, pójść na mecz, opiekować się nim w czasie choroby. To są rzeczy najważniejsze. Oznaczają jednak częste zwolnienia z pracy. Pracodawca nie powinien obrażać się, że pracownik ma swoje priorytety poza pracą, tylko wykorzystać optymalnie to, co pracownik może mu dać. A pracującą matka może mu dać pozytywna motywację.

     Po ośmiu miesiącach urlopu wychowawczego bardzo chciałam wrócić do pracy - brakowało mi kontaktu z ludźmi, urozmaiconego trybu życia, "bycia na bieżąco". Do czasu, kiedy Maja skończyła rok, byłam z nią, wykonując czasem zlecenia, a po roku wróciłam do pracy na stale. Miałam wyrzuty sumienia, że - być może - jestem złą mamą, skoro chcę wrócić do pracy, zamiast "siedzieć" z dzieckiem w domu.

     Praca zawodowa pozwala się rozwijać, obracać się wśród ludzi, konfrontować z innymi, rozwijać pasje, mieć poczucie własnej wartości, wreszcie zarabiać potrzebne pieniądze. Jednak powinna zajmować tyle uwagi, na ile nie narusza stałego rytmu życia rodziny. Problem tylko w tym, aby wyczuć moment, kiedy ten powrót do pracy powinien nastąpić. Ja mam troje dzieci i nie czuję się gotowa, by wrócić do biura. Pracuję zawodowo w domu. ponieważ chcę poświęcić synkom akurat tyle czasu, ile w tej chwili potrzebują. Jeśli kilka miesięcy pracuję w zespole projektowym, potem na kilka miesięcy wracam tylko do spraw rodziny. Moja bliska koleżanka aż do piątego dziecka piastowała wysokie stanowiska menedżerskie. Jest świetnie zorganizowana, na wszystko ma precyzyjny plan. Myśl o rodzinie właśnie wspierała ją w trudnych sytuacjach służbowych. Nabierała do nich dystansu, myśląc: "Najważniejsze, że mam rodzinę". Jeśli o dzieciach myśli się nie jak o obowiązku, ale jak o największym szczęściu, trudności w pracy będziemy akceptować z większą łatwością.

     0;Z badań wynika, że 85% mam małych dzieci woli pracę spokojną, choć słabiej płatną, ale pozwalającą wcześnie wracać do domu, niż ciekawszą i lepiej płatną, ale wymagającą siedzenia po godzinach. Czy podziela pani ten pogląd?

     Schemat kulturowy jest taki: sukces życiowy jest wtedy, kiedy jest się świetną we wszystkich dziedzinach. Podzielam ten pogląd. Zawodowo też trzeba się starać osiągać wyżyny. Ale pamiętajmy, że nasz byt zawodowy nie jest ważniejszy od bytu ludzkiego. Jeśli jestem architektem, wykonuję dobrze swój zawód. Ale jeśli jestem matką, nie mogę zaniedbywać tej roli, bo sama sobie wyrządzam krzywdę. Wychowanie dzieci, kształtowanie ich osobowości porównuję do poważnego projektu. Nie powinno się ono ograniczać do zawożenia dzieci do szkoły i przywożenia ich stamtąd. Znam mamy, które o swojch maluchach wiedzą tyle, ile powie im opiekunka.

     Wszystko zależy od indywidualnych warunków: od sytuacji finansowej rodziny, od pracy męża, od tego, co się wyniosło z domu rodzicielskiego, wreszcie od odporności psychicznej.

     Fundamentem mojego życia stały się dzieci. Zastały mnie na takim etapie życia, kiedy byłam niezwykle aktywna zawodowo, zaangażowana całkowicie. Gdy dzieci się pojawiły, zauważyłam w nich wielki potencjał dla własnego rozwoju.

     Aby nie przekazywać im swoich wad, zaczęłam bardzo nad sobą pracować, uczyć porządku, systematyczności, planowania, zaradności, odwagi. Musiałam przestać być wybuchowa, nieśmiała. Postanowiłam włożyć w moich synków tyle pracy i wysiłku, aby zrealizować własne wizje.

     Mówi się, że w pewnym momencie dzieci stają się jak wystrzelona strzała, możemy tylko obserwować, w którą stronę lecą i niewiele możemy już zrobić. Wiele nie zależy od nas: jakość łuku czy siła wiatru. Ale to my tę strzałę wystrzeliwujemy.

     A gdzie w tym wszystkim mąż?

     Wiele się mówi o partnerskim podziale ról między małżonkami. Jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku: jeśli oboje wynegocjują w pracy warunki pozwalające na wczesne wychodzenie z pracy, wyłączające nadgodziny, ucierpi na tym kondycja finansowa rodziny, w najgorszym razie praca okaże się mało stabilna, w konsekwencji - także i sytuacja rodziny. Czasem więcej może w domu zrobić żona, z kolei w okresie, kiedy to ona ma więcej pracy zawodowej, większy wysiłek w prowadzenie domu może włożyć mąż. Ale byłabym ostrożna z odgórnym ustalaniem grafiku i arytmetycznie równym podziałem obowiązków. Uważam, że zdrowo i bezpiecznie jest, jeśli jedna osoba jedną nogą silniej stoi w pracy, a druga jedną nogą silniej stoi w domu. Na taki balans potrzebna jest oczywiście obustronna zgoda.

     Wiele firm wprowadziło już sporo udogodnień dla pracujących mam: dodatkowy płatny urlop macierzyński, możliwość pracy w domu jeden dzień w tygodniu i przedszkole dla dzieci pracowników. Co pani o tym myśli?

     Pracodawca wspierany przez państwo powinien umożliwiać kobiecie dokonywanie wyboru - jaki tryb pracy najbardziej by jej odpowiadał.

     Wiele kobiet ceni telepracę, której ja nie jestem entuzjastką. Pracując w domu, ciągle myśli się o sprawach domowych. Dużo lepiej jest pracować w odległości od domu wystarczającej, by nad pracą nie dominowała domowa atmosfera i na tyle blisko, by szybko wracać do dzieci.

     Plusem pracy w firmie są kontakty z ludźmi - na polu zarówno zawodowym jak i relacji międzyludzkich. Kobiety powinny mieć uelastyczniony czas pracy: w miarę potrzeb - a te dyktowane są potrzebami dzieci, które przecież chorują, miewają problemy i potrzebują naszej częstszej obecności.

     Znajoma po powrocie do pracy rzuciła się w wir obowiązków: oprócz etatowej podjęła świetnie płatną pracę dorywczą. Z dzieckiem widziała się na dobranoc. Dopiero kiedy zrezygnowała z części obowiązków, zobaczyła, jak dużo straciła w kontakcie z córką. Jak długo trwało, zanim ustaliła sobie pani priorytet: po pierwsze dzieci, po drugie praca?

     To nie była oczywistość. Mówiłam już o wyścigu, przecież inni ciągle się oddalają. A ja zwolniłam. Poza tym świat zewnętrzny wcale nie pomaga, raczej zawzięcie jątrzy rany. Trzeba silnie stać na nogach własnego sytemu wartości i w razie wątpliwości ciągle na kartce spisywać sobie jego punkty. Trzeba szukać ludzi podobnych do siebie samej, by mieć wsparcie. Ale najważniejsze jest chyba zrozumienie i współpraca męża. Niezależnie od tego, jaką się wybierze proporcję między pracą a domem, najważniejsze, by zachować swój azymut. Dla mnie jest nim dojrzały wpływ na dzieci.

     Ewa Stanisfawska-Karłowicz - mama Stasia (9), Ignasia (6) i Jasia (3); z zawodu architekt.

Tekst pochodzi z Tygodnika

23 maja 2010



   


Pierwsza pomoc dla pokrzywdzonych dzieci Pierwsza pomoc dla pokrzywdzonych dzieci
Andreas Kruger
Każdego dnia na świecie wskutek wypadków, klęsk żywiołowych, dramatów życiowych, aktów gwałtu, wojen, dzieci doznają traumy. Głębokie urazy psychiczne - wypadek drogowy, w którym ginie ktoś z rodzeństwa czy śmiertelna choroba ojca - są dla psychiki dziecka wielkim obciążeniem.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 :): 22.02.2015, 14:58
 Ale nie których pracodawców nie obchodzi życie prywatne ich pracowników.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej