Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Warszawa rodziną nie stoi

     Warszawa nie jest miastem przyjaznym rodzinie. Czy sytuację uzdrowi ruszający właśnie program "Rodzina 2010-2020"?

    W stolicy został trzy lata temu zlikwidowany urząd pełnomocnika ds. rodziny. Za to od 2008 r. Warszawa jako pierwsze miasto w Polsce ma powołanego przez panią prezydent pełnomocnika ds. przeciwdziałania dyskryminacji. - Kiedy na początku kadencji chcieliśmy utworzyć Komisję ds. Rodziny, PO i SLD były przeciwne, chcąc komisję zajmującą się sprawami rodziny wpisać w Komisję ds. Społecznych i Patologii - mówi Jarosław Krajewski z PiS, wiceprzewodniczący stołecznej Komisji Edukacji i Rodziny. - Nie przypominam sobie takiej sytuacji - odpowiada Mirosława Kątna z SLD, też wiceprzewodnicząca Komisji Edukacji i Rodziny.

     Przed czterema miesiącami warszawscy radni przyjęli uchwałę o wprowadzeniu programu "Rodzina na lata 2010-2020". Program zosta! opracowany przez zespół składający się z przedstawicieli biur Urzędu m.st. Warszawy, jednostek organizacyjnych miasta, przedstawicieli organizacji pozarządowych i pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego. Zespół pracował w trzech tematycznych grupach roboczych: tworzenie przyjaznych warunków do życia i rozwoju rodzin, niesienie pomocy rodzinom zagrożonym wykluczeniem społecznym, zapewnienie dzieciom rodzinnej opieki zastępczej oraz reintegracja rodzin. Program rozpisany jest na 10 lat, a jako podmioty odpowiadające za jego realizację wymienia się Biuro Polityki Społecznej Miasta, Centrum Komunikacji i dzielnice.

     JAKA RODZINA?

     Przed głosowaniem na sesji Rady Warszawy i tuż po niej pojawiły się spostrzeżenia, że program zawiera dającą się szeroko interpretować definicję rodziny: "Rodzina składa się z dwojga dorosłych ludzi, tworzących wraz z dziećmi gospodarstwo domowe". - Polityczna poprawność: dziwna definicja, dająca szeroką możliwość interpretacji - zauważa Krajewski, opowiadając, jak do programu zgłosił 26 poprawek, w tym dotyczącą definicji rodziny. Mirosława Kątna ripostując wylicza takie dokumenty jak Kodeks rodziny czy Ustawa o pomocy społecznej, z których wynika powyższa definicja. - Niepotrzebne jest przesadne jej doprecyzowywanie. Gdyby chodziło o osoby tej samej płci, powinny one udowodnić, że tworzą formalny związek. Ale nie znam przepisów w prawie polskim, które by to umożliwiały - komentuje.

     Pod programem "Rodzina 2010-2020" podpisała się wiceprzewodnicząca Związku Dużych Rodzin 3+ Teresa Kapela.

     - Czytając obszerne dokumenty programu, nie zwróciliśmy uwagi na tę definicję. Do prac zespołu zostaliśmy zaproszeni w końcowym etapie jego tworzenia - wyjaśnia.

     Za wprowadzeniem programu "Rodzina 2010-2020" głosowało 21 spośród 24 radnych PO, 5 spośród 9 radnych SLD, 3 spośród 4 radnych niezależnych. Radni PiS-u nie wzięli udziału w głosowaniu.

     MIASTO DLA RODZINY

     Radna SLD Mirosława Kątna ocenia program jako nowatorski, bo po raz pierwszy władze miasta zajmą się nie tylko rodzinami dysfunkcyjnymi. - Program wywodzi się ze społecznej strategii Warszawy - mówi Teresa Sierawska, wicedyrektor Biura Polityki Społecznej Urzędu Miasta, inicjatorka programu. - Tworzenie miejsc przyjaznych rodzinie i rozwój usługi asystenta rodziny to zdaniem Sierawskiej najważniejsze założenia programu w pierwszym etapie jego realizacji, przypadającym na drugą połowę 2010 r.

     - Działania wynikające z programu to zarówno te rozpoczęte wcześniej i teraz kontynuowane, jak i nowe, związane z ofertą dla rodzin niedysfunkcyjnych. Wśród nich mamy rozwój form wsparcia dla rodziny w przestrzeni publicznej: tworzenie oferty w ośrodkach kultury czy likwidowanie barier dla rodzin z małymi dziećmi - wylicza Sierawska.

     W planach są dzielnicowe centra rodziny jako miejsca, gdzie będą przedstawiane oferty dla rodzin, m.in. informacje o basenach, inicjatywach kulturalnych, rekreacyjnych czy edukacyjnych, oraz możliwość uzyskania porady w sprawach rodzinnych. W tym roku planuje się opracowanie standardu takich centrów, w których pracować mają także pedagodzy. Realizacja nastąpi w następnych latach.

     - W tym roku wydaliśmy dla rodziców informator "Maluch" z telefonami i adresami, gdzie rodziny z dziećmi mogą spędzić wolny czas, uzyskać pomoc zdrowotną - mówi Sierawska.

     Nową inicjatywą programu "Rodzina 2010-2020" jest asystent rodziny, który ma wspierać rodzinę nie radzącą sobie z organizowaniem pracy w domu, zarządzaniem domowym budżetem i sprawami opiekuńczo-wychowawczymi. Takie osoby pracują już we wszystkich dzielnicach Warszawy, najwięcej jest ich w Śródmieściu.

     - Od 1 stycznia 2011 r. planowane jest wprowadzenie w stolicy karty dla rodzin z czwórką i większą liczbą dzieci, uprawniającej do pięćdziesięcioprocentowych zniżek na bilety na basen, do teatru i na ostatnie piętro PKiN. Karta ma być związana z funkcjonującą już kartą miejską ZTM, na której jest zapisana ulga komunikacyjna dla dzieci z rodzin wielodzietnych. To plan, który w formie uchwały będzie przedstawiony Radzie Warszawy - zapowiada Sierawska.

     KONSULTACJE SPOŁECZNE

     Do współtworzenia programu "Rodzina 2010-2020" zaproszono kilkadziesiąt organizacji pozarządowych. - Po raz pierwszy na tak szeroką skalę wzięto pod uwagę stowarzyszenia - zauważa Waldemar Wasiewicz z Bielańskiego Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych. - Newralgiczną sprawą była definicja rodziny. Nie wzięto też w programie pod uwagę sprawy wsparcia kobiet, które chcą wychowywać dzieci w domu. Kobiety powinny móc wybrać, czy podejmą pracę w domu, czy poza domem. W żłobkach opieka miesięczna nad jednym dzieckiem to koszt około 2 tys. zł. Gdyby kobieta w domu otrzymała np. 500 zł, o ile zaoszczędziłby na tym budżet państwa - mówi Wasiewicz. Cały program ocenia jednak pozytywnie. - Zawiera wiele cennych inicjatyw. Ale nie sądzę, żeby przy obecnym budżecie Warszawy coś w tym zakresie drgnęło - mówi.

     Teresa Kapela bardziej krytycznie odnosi się do programu. - Jest enigmatyczny, ogólnikowy, nastawiony na poradnictwo, zamiast tworzenie warunków życia. Nie ma w programie rodziny jako takiej, są tylko rodziny potrzebujące wsparcia. Nie widzę przełożenia na realizację tegorocznego hasła: "Rok walki z ubóstwem". Dotychczas jedyna rzecz zrobiona w Warszawie na rzecz rodzin wielodzietnych to bilet komunikacji miejskiej - wytyka.

     - Program zakłada dużą pomoc dla rodzin z małymi dziećmi, ale w tej chwili przy przyjęciach do przedszkoli zwiększona jest punktacja dla samotnych matek. Od roku uczestniczę w komisji dialogu ds. dzieci i młodzieży, tworzonej przez organizacje pozarządowe, i odnoszę wrażenie, że jest to dialog pozorowany. Dostrzegam też problem w stowarzyszeniach działających na rzecz rodziny. Brakuje motywacji do tworzenia nowych, a istniejące nie wierzą, że coś da się zrobić - podkreśla Kapela.

     LICZBY NIE KŁAMIĄ

     W stolicy nadal nie występuje prosta zastępowalność pokoleń. W roku 2007 współczynnik dzietności osiągnął wartość 1,17 - co oznacza, że Warszawa doświadcza stanu utrwalonej niskiej płodności. Taki stan odnotowywany jest, gdy współczynnik dzietności nie przekracza 1,3.

     W 2008 r. po raz pierwszy od połowy lat 80. XX w. liczba urodzeń w Warszawie nieznacznie, bo o 728 osób, przekroczyła liczbę zgonów. Polepszający się nieznacznie wskaźnik dzietności przypisuje się rodzeniu dzieci przez kobiety z tzw. drugiego wyżu demograficznego, urodzonych w latach 80.

     Przesuwa się wiek zawarcia związku małżeńskiego i towarzyszy mu zmiana wzorca urodzeń, co oznacza, że w Warszawie, tak jak w całej Polsce, urodzenia dominują w późniejszym wieku. W porównaniu do innych dużych miast - Łodzi, Poznania, Krakowa, Wrocławia - w stolicy notuje się największą dynamikę wzrostu porodów w wieku 35-39 lat. W latach 1985-2006 współczynnik płodności w tej grupie wzrósł o ponad 60 proc, a w wieku 30-34 lata o ponad 36 proc.

     W przeciwieństwie do reszty Polski, w Warszawie widać wzrastający trend, jeśli chodzi o dzieci urodzone ze związków pozamałżeńskich. W latach 2004-2007 aż 18,5 proc. dzieci urodzonych w Warszawie pochodziło z takich związków: na Pradze Północ było to prawie co trzecie rodzące się dziecko, na Żoliborzu - co czwarte.

     Dominujący wzorzec tworzenia rodzin w Warszawie to późne macierzyństwo i rodziny małodzietne. Wśród 331 049 warszawskich rodzin, według danych z ostatniego Spisu Powszechnego z 2002 r., małżeństwa z dziećmi stanowią 44,16 proc. Rodziny wielodzietne stanowią w stolicy tylko 3 proc. wszystkich rodzin. Stosunkowo dużo, bo 22,57 proc, jest samotnych matek.

     Pojawiła się nowa kwestia: rodzin, które mają znacznie więcej problemów niż inne - w języku fachowców mówi się o rodzinach wjeloproblemowych - i ich skupianiu się w jednym miejscu miasta czy dzielnicy. W stolicy koncentrację rodzin wieloproblemowych obserwuje się w dzielnicach, w których występuje znaczne sprzężenie problemów społecznych: na Pradze Północ i Południe oraz w Ursusie. Jednocześnie badania pokazują, że we wszystkich dzielnicach systematycznie spada liczba rodzin z dziećmi, którym udzielono wsparcia. W 2004 r. było 25 017 takich rodzin, w 2008 r. - 15 563. Powodów spadku liczby rodzin korzystających z pomocy społecznej nie należy jednak poszukiwać w zmniejszonych potrzebach społecznych.

     Warszawa ma za mało instytucji wspierających rodzinę w opiece nad dzieckiem. W 40 żłobkach w kwietniu 2009 r. znajdowało się 3 669 miejsc, a na miejsce oczekiwało jeszcze około 3 500 dzieci. Niedobory są w każdej dzielnicy - największe dotyczą dzielnic: Białołęka, Mokotów, Śródmieście, Praga Południe, Ursynów, Wola, Bielany. Prognozy wskazują, że w najbliższych latach wzrośnie w nich liczba mieszkańców i dzieci.

     Inny problem to brak placówek edukacyjnych w miejscu zamieszkania. Dotyka on głównie uczniów Białołęki, Wawra, Wilanowa, Ursynowa, Ursusa i Bemowa. W niektórych z wymienionych dzielnic brakuje też świetlic dla dzieci, domów kultury czy innych placówek oferujących atrakcyjne spędzenie czasu wolnego. Dane z Urzędu Miasta Warszawy wymieniają tu Białołękę i Włochy. W dzielnicach tych lokują się obecnie przedstawiciele tzw. klasy metropolitalnej, a więc osoby o stabilnej i dobrej pozycji zawodowej, wykształcone, relatywnie zamożniejsze. Problemem więc nie jest brak kapitału społecznego i kulturalnego w rodzinie, ale uboga infrastruktura. Powoduje to konieczność dojazdów uczniów do szkół w innych dzielnicach, kłopoty z opieką nad dzieckiem po szkole lub w okresie uczęszczania do przedszkola, ubóstwo oferty kulturalnej w miejscu zamieszkania, a jednocześnie brak integracji w miejscu osiedlenia.

     Przeprowadzone w 2004 r. badanie młodzieży z 18 dzielnic wskazało na wyraźny związek pomiędzy zasobami materialnymi rodziny a atrakcyjnym spędzaniem wolnego czasu. W każdej z badanych dzielnic występowały duże grupy młodzieży, która po lekcjach zbierała się na klatkach schodowych, ławkach, opustoszałych podwórkach. Wskazywano na brak taniej i dostępnej w miejscu zamieszkania oferty klubów, rekreacji sportowej, miejsc spotkań. Młodzież często wolny czas spędza też w domu: przed telewizorem lub komputerem.

     PROGRAM POMOŻE?

     - Zbiór życzeń - mówi o programie Krajewski. - Przygotowany jest program teoretyczny, ale nikt - nie czuwa nad jego wdrażaniem. Spośród 8 tys. zatrudnionych w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy nie wyłoniono nikogo, kto odpowiadałyby za jego realizację. Zgłosiłem wniosek, aby był taki pracownik. Poparło mnie SLD, które dostrzegło potrzebę odpowiedzialności za ten program. Warszawa ma poand 330 tys. rodzin, powinna więc być wyodrębniona grupa kilku pracowników Ratusza, która odpowiada za politykę rodzinną i prorodzinną, czyli prowadzoną na rzecz wszystkich rodzin, nie tylko mających problemy.

     Trzeba też pamiętać, że program to na razie martwy dokument. Został przyjęty przez Radę Warszawy, ale jest jedynie załącznikiem do uchwały. Inicjatywy będą mogły być realizowane dopiero po głosowaniu radnych.

     Krytycy programu zauważają, że zbyt długo trwały prace nad nim - dwa lata, a z jego realizacją czeka się na ostatnie miesiące obecnej kadencji samorządu, tak by mógł "zagrać" także w okresie planowanych wyborów na prezydenta Warszawy.

     Czy program "Rodzina 2010-2020" zmieni sytuację warszawskich rodzin, czy wpisze się w powtarzane ostatnio hasło: "Nikt ci tyle nie da, ile ci PO obieca"? Na razie stolica w zakresie pomocy rodzinie może pobierać nauki w samorządzie Grodziska Mazowieckiego, Suwałk czy Wrocławia.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

19 września 2010


Jak kochać dzieci? 12 zasad rodzicielskiej miłości Jak kochać dzieci? 12 zasad rodzicielskiej miłości
o. Józef Augustyn
Autor zaprasza do odkrycia w odwiecznej miłości Boga źródła prawdziwej miłości rodziców do dzieci.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej