Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Mamy najwięcej biednych dzieci

     Z Antonim Szymańskim, socjologiem, członkiem Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski, rozmawia Małgorzata Giabisz-Pniewska.

     W Polsce mamy głodne dzieci? Wiele osób dziwi się słysząc o tym, a nawet zaprzecza. Czy jest to problem ukryty? Czy przyczyną tak głębokiego ubóstwa wielu rodzin jest tegoroczna powódź, czy raczej bezrobocie i wysokie koszty utrzymania?

     Problem jest ukryty w tym sensie, że nie mówi się o nim jako o pierwszoplanowym, choć skala ubóstwa w Polsce jest bardzo duża. Dotyczy to szczególnie rodzin, gdzie jest troje i więcej dzieci. Ponad 30 proc. takich rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa, a przecież właśnie w rodzinach wielodzietnych wychowuje się 1/3 polskich dzieci. Według raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju prawie 1,8 min Polaków poniżej 19. roku życia cierpi z powodu ubóstwa.

     Mamy największy odsetek biednych dzieci w całej Unii? Trudno w to uwierzyć!

     Ale to prawda! W porównaniu z krajami Unii Europejskiej poziom ubóstwa polskich dzieci jest najwyższy, na co zwracały uwagę różne unijne agendy i UNICEF. W wielu kwestiach bierzemy sobie nadmiernie do serca wskazania UE, a w sprawie dzieci, które rzekomo wszystkich nas pobudzają do troski - niestety nie.

     W porównaniu z krajami Europy Zachodniej rośnie nam również wskaźnik liczby dzieci wychowywanych poza rodziną biologiczną.

     Dzisiaj niemal 100 tys. dzieci (tyle, ile liczy duże miasto) przebywa w rodzinach zastępczych lub placówkach opiekuńczych, choć ich rodzice biologiczni żyją. To znacznie więcej niż 20 lat temu, gdy rodziło się w Polsce dużo więcej dzieci niż obecnie. Za mały nacisk stawiamy na profilaktykę i pomoc rodzinom problemowym, a za często kierujemy dzieci do opieki zastępczej.

     Pan bardzo mocno sygnalizuje też inny przemilczany problem - samotnego wychowywania dzieci.

     Tak, bo dziecko do rozwoju potrzebuje obojga rodziców. Skala zjawiska samotnego wychowywania dzieci gwałtownie rośnie. Jest to związane głównie z upowszechnieniem rozwodów, których w ostatnich latach jest około 70 tys. rocznie. Oznacza to, że dramat ten dotyka oprócz małżonków także około 110 tys. dzieci. To ogromna skala! Jeśli liczbę tę pomnożymy na przykład przez lat 10 (a nie jest to długi okres w życiu narodu), to zobaczymy, że problem dotknie już ponad milion dzieci. Rodzi się zatem pytanie, czy jesteśmy w stanie jakimiś działaniami zmniejszyć ów wskaźnik rozwodowy. Uważam, że jest to możliwe np. poprzez upowszechnianie terapii rodzinnej, poradnictwa małżeńskiego i mediacji w sprawach o rozwód - tego się jednak nie robi...

     W ostatnim czasie najwięcej uwagi poświęcono przemocy domowej, uchwalając kontrowersyjną nowelizację ustawy, tymczasem nie rozwiązuje się podstawowych problemów rodzin.

     Rzeczywiście, szereg rozwiązań tej nowelizacji jest niedobrych, bo zakłada nadmierną ingerencję państwa w życie i autonomię rodziny, a także utrudnia wychowywanie dzieci. Trzeba przeciwdziałać faktycznej przemocy, ale nie można przemocą nazywać np. krytykowania czy zawstydzania członka rodziny. To przecież w stosunku do dzieci elementy normalnego wychowania. Trudno, żeby rodzic nie krytykował dziecka za wagary czy nie zawstydzał za wulgarne słownictwo. O tej nieudanej w wielu punktach nowelizacji dyskutowano w Sejmie dwa lata, a nie podjęto np. pilnego problemu ubóstwa dzieci.

     Zwłaszcza że dzisiejsza bieda dotyka nie tylko środowisk patologicznych czy ludzi bezrobotnych, ale także tych, którzy pracują zawodowo, lecz ich zarobki są zbyt niskie, by utrzymać rodzinę na godziwym poziomie.

     To poważny problem, i rodziny te powinny uzyskiwać wsparcie państwa. Tymczasem rodziny te, szczególnie z większą liczbą dzieci, mają np. problem z odpisami podatkowymi wprowadzonymi w ramach ulg dla rodzin wychowujących dzieci. Biedniejsze rodziny po prostu nie mają od czego odpisać ulgi podatkowej. Jak widać, jest to rozwiązanie niedopracowane, ponieważ powinno ono być skierowane szczególnie do osób najbardziej potrzebujących.

     A tymczasem projekt ten pomaga rodzinom zamożnym?

     Nie kwestionując tego rozwiązania, chcę tylko zwrócić uwagę, że rządzący muszą się zastanowić, jakie cele chcą realizować. Na pewno zasadniczym celem polityki społecznej powinno być to, żeby dzieci w Polsce nie żyły w ubóstwie.

     Istniejące od wielu lat zasiłki rodzinne też chyba nie rozwiązują problemu?

     Świadczenia rodzinne to standard wpierania rodzin w nowoczesnych państwach europejskich. Problem polega na tym, że w Polsce korzysta z nich coraz mniejsza liczba dzieci. Powodem jest to, że próg dochodowy uprawniający do bardzo niskiego zasiłku rodzinnego nie ulega waloryzacji i dlatego ponad 400 tys. dzieci rocznie wypada z systemu świadczeń rodzinnych, czyli nie otrzymuje zasiłku rodzinnego i dodatków do niego. Stanowi to poważne uderzenie w te rodziny, które mają trudną sytuację. Na marginesie dodam, że w większości krajów Unii Europejskiej nie ma żadnego progu upoważniającego do otrzymywania zasiłku rodzinnego. Otrzymują go zarówno dzieci z rodzin biednych, jak i bogatych. Gdyby np. w Niemczech pozbawiono zasiłków rodzinnych w jedynym tylko roku ponad 400 tys. dzieci, to by tam doszło do poważnych perturbacji. Tam jest to nawet nie do pomyślenia, a u nas o stopniowej likwidacji świadczeń rodzinnych się milczy.

     Sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że bieda w przypadku dzieci jest bardziej brzemienna w skutki - jak choroby rozwojowe i trudności z nauką - niż w przypadku dorosłych.

     Z całą pewnością tak jest, bo bieda to przecież nie tylko kwestia odżywiania, ale i leczenia, edukacji, zajęć dodatkowych, wypoczynku, wakacji. Jest oczywiste, że dzieci żyjących w biedzie na wiele z tych rzeczy niezbędnych do prawidłowego rozwoju po prostu nie stać. A to oznacza wołanie o taką politykę społeczną, która uwzględniałaby dobro dzieci. Niestety, głosy w tej sprawie są naprawdę skromne. Autentycznych rzeczników praw dzieci jest niewielu. Ludzi, którzy mówiliby bardzo wyraźnie, że dziecko potrzebuje do wychowania obojga rodziców, że to jest jego podstawowym prawem! Dziecko nie powinno być wychowywane w głębokim ubóstwie, co w Polsce ma bardzo często miejsce! Dziecko powinno być wychowywane w rodzinach biologicznych, a w opiece zastępczej tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach!

     Paradoks polega na tym, że mając głęboki kryzys demograficzny, wskazujący, że powinno się zrobić wszystko, aby sytuacja dzieci i rodzin uległa poprawie, nie podejmuje się adekwatnych decyzji, oszczędzając właśnie na dzieciach!

     Przed 30 laty strajkujący robotnicy upominali się nie tylko o prawa człowieka, ale także o prawa rodziny. Dzisiaj nie ma nawet programu polityki rodzinnej. Czy zatem nasz rząd nie interesuje się rodziną?

     To nie przypadłość tylko tego rządu, ale jest to zjawisko szersze. Problematyka rodzinna powinna być w centrum zainteresowania państwa, a także samorządu. Co nie znaczy, że rodziny mają być wyręczane w swoich funkcjach. Nie, rodziny powinny z mocą swoją funkcję spełniać, powinny walczyć o poprawę swojej sytuacji i swoje prawa. Natomiast tam, gdzie to jest niezbędne, państwo powinno rodzinę wspierać. Tymczasem państwo w znaczącym zakresie nie rozumie swoich zadań. Ciągle żyjemy w przekonaniu, że rodzina jakoś sobie poradzi, skoro przez całe wieki sobie radziła. Konsekwencją jest coraz większe osłabienie rodziny. Nawet przy obecnych trudnościach ekonomicznych, przed jakimi stoi nasz kraj, inwestowanie w dzieci, nie tylko zresztą w sensie finansowym, jest niezbędne. Dalsze oszczędzanie na dzieciach godzi w podstawowe interesy dzieci, rodzin i w efekcie - naszego kraju.

     Co zatem zrobić, żeby zmienić tę sytuację? Przecież jednorazowe akcje związane z dożywianiem dzieci czy z wyprawkami do szkoły nie rozwiązują problemu.

     Na pewno jest potrzebny Narodowy Program Wsparcia Dzieci, szczególnie z rodzin wielodzietnych, który powinien dotyczyć wielu sfer życia.

     Rządowy projekt szybkiego i jak najszerszego dostępu dzieci do komputerów „Notebook dla każdego dziecka" rozwiąże pozostałe problemy dzieci?

     Tu robi się niemało, ale nie dostrzega się zagrożeń płynących z internetu. Pamiętajmy, że wiele treści w internecie jest związanych z brutalną przemocą, nieprzyzwoitością, pornografią. Pokazuje to, że nie można ograniczyć się do zapewnienia komputera i dostępu do internetu, ale trzeba także nauczyć mądrego z niego korzystania i zabezpieczać dzieci przed treściami, które godzą w ich rozwój i dobro. Robią to np. powszechnie Amerykanie. Pamiętajmy też, że kultura masowa i media masowe powinny szanować wrażliwość dzieci i sprzyjać ich rozwojowi, a często tego nie czynią.

     Nie tylko nie pomagają, ale wręcz przeszkadzają w wychowywaniu dzieci!

     Brak jest adekwatnej reakcji na atakowanie dzieci na co dzień w różny sposób - np. bilbordami o treściach nieprzyzwoitych na ulicach, pismami pornograficznymi w kioskach na wyciągniecie ręki. Jednocześnie słyszymy, że dzieci są dla nas ogromnie ważne i że zrobimy dla nich wszystko. Niestety, na dzień dzisiejszy nie jest to prawdą.

     Antoni Szymański (1952) socjolog, zawodowy kurator sądowy, samorządowiec. Współtworzył NSZZ Solidarność. Poset na Sejm III kadencji, senator VI kadencji. W latach 1997-2001 jako poset Akcji Wyborczej Solidarność przewodniczy) Komisji Rodziny. W latach 2005-2007 senator, przewodniczy) Komisji Rodziny i Polityki Społecznej. Wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. W latach 1994-96 członek Komisji do Spraw Rodziny Episkopatu Polski. Przewodniczył Radzie ds. Rodziny przy Wojewodzie Gdańskim i Marszałku Województwa.

Tekst pochodzi z Tygodnika

19 września 2010


Słowo, które łączy. Biblia w procesie wychowania i przemiany młodego pokolenia Słowo, które łączy. Biblia w procesie wychowania i przemiany młodego pokolenia
Josh McDowell, Thomas Williams
To nie jest kolejny poradnik w stylu „Przyspieszony kurs wychowania dzieci”. Ta książka nie jest przeznaczona dla rodziców, którzy pragną za wszelką cenę „zapanować” nad swoimi niesfornymi latoroślami.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej