Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Przyjadę na święta

     Pracuję za granicą, a żona z dziećmi mieszkają w małym polskim mieście, gdzie ciągle nie ma zadowalającej pracy. Do domu przyjeżdżam mniej więcej raz w miesiącu, teraz święta, to na dłużej. Miała to być sytuacja na dwa lata, a trwa już ponad sześć. Rozmyślam, czy ściągać żonę i dzieci do siebie, czy wracać do kraju. Za granicą rodzina miałaby lepsze zabezpieczenie socjalne, a jak ma się pracę - to i spokojniejsze życie. Minusem by była rozłąka z resztą rodziny, życie wśród obcych, ich coraz gorszy stosunek do Polaków w dobie kryzysu.

     Według mnie rozłąka jest nieszczęściem rodziny. Historie, jakie pamiętam, z mężami czy żonami przebywającymi przez lata za granicą, prawie zawsze kończyły się źle. Wydaje, się, że poza sytuacjami krańcowej biedy albo czasowej konieczności nie ma wystarczających racji, żeby rozdzielać małżeństwo w ramach tzw. emigracji zarobkowej. Czy są wyjątki? Usprawiedliwieniem wyjazdu mogą być sytuacje losowe, gdy trzeba zarobić pilnie określoną gotówkę na np. terminowe długi do spłacenia, dom do pokrycia. Wtedy ktoś wyjeżdża, zarabia określoną sumę i natychmiast wraca. Inaczej zarobek finansowy będzie mniejszy niż poważne, wielorakie straty, jakie poniesie rodzina.

     Podstawowa zasada: rodzina podzielona powinna być złączona. "Nie opuszczę Cię aż do śmierci" - mówią przecież małżonkowie w dniu ślubu. Statystyczny zarobkowy wyjazd zazwyczaj się wydłuża, co trzeci kończy się rozpadem małżeństwa, a do zdrad małżeńskich dochodzi nierzadko już w pierwszych tygodniach rozłąki. Wyjątki istnieją. Im więcej jest telefonowania do siebie, maili, rozmów przez gadu-gadu, tym rozpad więzi małżeńskich i rodzinnych jest powolniejszy. Czy jednak wolno liczyć na to, że jest się wyjątkiem i czekać z łączeniem rodziny, aż żona wniesie o rozwód albo dzieci będą mieć sprawę karną?

     Czy zatem wrócić do żony do Polski, czy zabrać rodzinę do siebie? W odpowiedzi na to pytanie trzeba by było uwzględnić kwestię rozwoju własnych talentów, argumenty dobra wspólnego oraz sprawę wychowania dzieci. Nie możemy kierować się jedynie racjami ekonomicznymi. Warto więc, po pierwsze, zapytać siebie: gdzie będę lepiej mógł kochać rodzinę i zrealizować swoje możliwości - w Polsce czy za granicą? Po drugie: czy coś się jeszcze należy mojej ojczyźnie ode mnie? Po trzecie: gdzie lepiej będziemy mogli wychować nasze dzieci? Na to ostatnie pytanie odpowiedź wydaje się najprostsza. W obecnej rzeczywistości trzeba mieć wielki talent, żeby udało się dobrze wychować dziecko w Polsce. Natomiast żeby obronić dziecko przed zepsuciem w Europie Zachodniej, trzeba być geniuszem.


ks. Marek Kruszewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 grudnia 2010



   


Z młodzieżą spokojnie o... wolności Z młodzieżą spokojnie o... wolności
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Czym różni się wolność od samowoli? Czym jest prawdziwe wyzwolenie, a czym wyzwolenie pozorne, kończące się ostateczną niewolą? Właśnie te problemy autor próbuję ukazać przez dziesiątki przykładów i historii z życia młodych ludzi... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej