Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Córka zamieszkała z chłopakiem

     Od wielu lat należymy do Domowego Kościoła. Jesteśmy rodzicami trójki dorosłych już dzieci. Z naszą średnią córką przeżyliśmy bardzo trudny czas. Zamieszkała ze swoim chłopakiem bez zawarcia małżeństwa. Wyprowadziła się podczas naszej nieobecności, gdy byliśmy na procesji Bożego Ciała. Wcześniej nie uprzedzała nas, że zamierza się wyprowadzić.

     Początkowo rozmawialiśmy z nią. Jednak nasze tłumaczenia, które z czasem przerodziły się w ostre przygany, nic nie pomogły. Zastanawialiśmy się, co robić. Ksiądz, którego się radziliśmy, stwierdził, że skoro córka uważa się za dorosłą, to powinniśmy pozwolić jej skosztować tej dorosłości i zerwać z nią wszelkie kontakty, dopóki nie zmieni swojego postępowania. Tak zrobiliśmy. Odcięliśmy się od córki.

     W żaden sposób nie wpłynęło to na zmianę postępowania córki. Uzyskaliśmy tylko taki efekt, że dziecko przyjeżdżało do domu, aby zobaczyć się z rodzeństwem, kiedy nas nie było, bo wyjeżdżaliśmy na ORAR.

     W końcu powiedzieliśmy sobie, że tak dłużej być nie może. Być rodzicem wtedy, gdy wszystko jest cacy, każdy potrafi, ale trzeba być przy dziecku także wówczas, gdy ono się pogubi.

     Zadzwoniłam do córki i poprosiłam, aby przyjechała. Powiedziałam, że to co robi, jest grzeszne, niegodziwe, ale to nie zmienia naszej miłości do niej. Powiedziałam, że tu jest jej dom, do którego zawsze może wrócić. Bez względu na to, co ze swoim życiem robi, jesteśmy przy niej, choć jest to dla nas bardzo bolesne i nie zgadzamy się na to.

     Odzyskaliśmy dziecko. Zaczęła nas odwiedzać, dzwonić do nas, dzielić się problemami. Odwiedzała nas również ze swoim chłopakiem. Zgadzaliśmy się na to, nie pozwalaliśmy jednak, by on nocował u nas w domu.

     Kiedy nasze relacje poprawiły się, zaprosili nas, byśmy ich odwiedzili tam, gdzie mieszkają. Z zaproszenia nie skorzystaliśmy. Powiedzieliśmy: "Nie ma żadnych «was»"! Lubiliśmy chłopaka córki, ale jasno mówiliśmy: "Nie jesteście małżeństwem, nie ma «was», nie możemy więc przyjąć zaproszenia".

     Córka poprosiła mnie również o najpotrzebniejsze rzeczy do gospodarstwa domowego. Odmówiłam mówiąc, że wszystko w swoim czasie.

     Nasz koszmar ciągle trwał. Ja nie miałam chwili wolnej w ciągu dnia, żebym nie szeptała "Pod Twoją obronę", "Święty Michale Archaniele" i modlitwy przez wstawiennictwo Ojca Franciszka. Pościłam w środę i piątek. Mąż ze względu na pracę nie mógł pościć, zrobił więc sobie krzyż z desek i modlił się z tym krzyżem na plecach nocą.

     Kiedy wspominałam o załatwieniu tej sprawy w tę albo w tę stronę, córka mówiła, że zna takie przypadki, kiedy po ślubie związek się rozpadł. Pytała, jak to wytłumaczę. Powiedziałem: "Tłumaczenie jest bardzo proste. Teraz żyjecie w przymierzu z diabłem, więc już nic wam burzyć nie musi, a kiedy zawrzecie przymierze z Panem Bogiem, wtedy musi zawalczyć".

     Bóg nas wysłuchał. Córka zdecydowała się na ślub. Od tej chwili minęło już dziewięć lat. Są szczęśliwym małżeństwem. My dalej ich Bogu polecamy.

     Jesteśmy przekonani, że błędem było początkowe zerwanie kontaktów z córką. Bardziej mogliśmy wpłynąć na jej decyzję o ślubie okazując jej swoją miłość i zarazem konsekwentnie dając jasne świadectwo o naszym stosunku do jej postępowania. Anna


Anna


Tekst pochodzi z pisma
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik" nr 184



   


Bohaterowie wyrastają w domu Bohaterowie wyrastają w domu
Tim Kimmel
Nie jest problemem, aby nie odczuwać strachu, ale aby odczuwać taki strach, który stanowi dla człowieka motywację do właściwego postępowania. Obawiamy się nie tego, czego powinniśmy się obawiać.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Weronika: 29.04.2017, 17:45
 Moja córka wyjeżdża dzisiaj z facetem do Danii. Przerywa studia i ucieka, bo nie chcieliśmy go zaakceptować.Dwa dni temu ukradła nam pieniądze z konta. Szczególnie niemiła jest dla mnie i syna, bo on stanął w mojej obronie. Leżę i raczej. Serce mi pękło ...
 rodzice: 17.02.2017, 23:47
 Odcięcie się od córki było Waszym największym błędem. Kim jest ksiądz który takie coś doradził? Gdybyście nie mieli nic przeciwko jej wspólnym mieszkaniu z chłopakiem wszystko było by cały czas w porządku. Moja córka mieszka ze swoim narzeczonym a też jesteśmy wierzący i nie widzimy w tym żadnego problemu, chcemy żeby skosztowali życia, wspólnych obowiązków, a także nauczyli się dzielić wydatkami. Nie wtrącamy się w ich życie, tylko im pomagamy i wspieramy.Planują ślub i są ze sobą szczęśliwi a to dla nas najważniejsze.
 rodzice: 17.02.2017, 23:36
 Odcięcie się od córki było Waszym największym błędem. Kim jest ksiądz który takie coś doradził? Gdybyście nie mieli nic przeciwko jej wspólnym mieszkaniu z chłopakiem wszystko było by cały czas w porządku. Moja córka mieszka ze swoim narzeczonym a też jesteśmy wierzący i nie widzimy w tym żadnego problemu, chcemy żeby skosztowali życia, wspólnych obowiązków, a także nauczyli się dzielić wydatkami. Nie wtrącamy się w ich życie, tylko im pomagamy i wspieramy.Planują ślub i są ze sobą szczęśliwi a to dla nas najważniejsze.
 Nana: 08.01.2017, 12:16
 Zachowanie zarówno wasze, jak i księdza wzmiankowanego w pierwszym akapicie to jakiś dramat. Córka była dorosłą dziewczyną i miała prawo do takiej decyzji, a odcinając się od niej rzeczywiście pokazujecie chrześcijańską miłość bliźniego xD Na jej miejscu nie przyjmowałabym żadnych zaproszeń ani prób kontaktu PO ślubie, przy każdej okazji akcentowałabym, że nie ma żadnych "was", a już o kontakcie z ewentualnymi wnukami moglibyście sobie co najwyżej pomarzyć ;) Właśnie przez taką dulszczyznę katolicy mają coraz gorszy piar, a coraz więcej ludzi odchodzi od kościoła.
 Anna: 13.11.2015, 21:40
 Bardzo ciekawy artykuł,,ja mam tez dorosłą córkę która jeszcze studiuje i nocuje czesto u swojego chłopaka.Była bardzo wierzaca ,chłopak niestety nie wierzacy,Nie pracował ,rodzice go urzymuja W ciagu 5 lat pół roku przepracował,Matka daje pieniadze przez te lata na marihuanę ,samochód do dyspozycji z pełnym bakiem (a sami zadłużeni)Córka przy nim bardzo się zmieniła ..Oddaliła sie od Boga ,to ze nocuje u niego nie widzi nic złego.Otacza ja zaborczościa ,,zrezygnowała ze swoich zainteresowań hobbi,,nie ma juz takich checi do nauki..Ten chłopak nie panuje nad soba nigdzie z nia nie wychodzi najwyżej do pizzeri,nikt nie moze na nia spojrzeć bo wulgaryzmy leca...Całe lato lezy w domu nic mu sie nie chce ,a jeszcze gry komputerowe ,,na plaze nie ,na spacer nie w sylwestra sami bo nie ma on znajomych Dramat Pozostała mi tylko modlitwa i wiara w Boga ze córka w końcu zrozumie i go zostawi ,,
 Ignac: 13.10.2015, 04:23
 Oto przykład co religia czyni z człowieka...
 maria: 12.05.2014, 17:06
 Też mam taki problem z 2 moimi córkami.Starsza żyje bez sakramentu małżeństwa z facetem 9 lat. mają kilkumiesięczne dziecko. dowiedziałam się o tym od młodszej córki. One sa pod wpływem swoich partnerów. Zwiazki małżeńskie zawarły w USC, tylko informując nas rodzicow o tym. Nie chcą zawrzeć sakramentalnych związków małżenskich.Nie chcą kontaktów ze mną, ani z moją i męża rodziną. To wszystko bardzo nas boli. Cierpi cała rodzina. Nie odwiedzają ani nas rodziców, ani też naszych rodzin. Po prostu zerwały wszelki kontakt. Modlę się za nie codziennie o nawrócenie.Prosiłam też o to moich krewnych.Cała sytuacja jest dla mnie niezrozumiała, a wszystko zaczęło się, gdy 9 lat temu starsza córka poznała swojego faceta. Dziwny ten czlowiek.Dodam jeszcze, że cała moja i męża rodzina jest chrześcijańska.Nie narzucam się moim córkom. Bardzo cierpię, smutek mój nie ma granic. Starsza córka już nie pamięta o imieninach, urodzinach świętach, itp., nie zadzwoni do nas, nie zapyta o nic. Wyprowadziła sie na drugi koniec Polski, zrywaqjąc calkowicie z nami kontakt. Młodsza robi tak samo. To takie dziwne. Myslę,że one są pod czyjąś presją, muszą robić to, co ktoś im każe, dlatego tak się zachowują. Dodam jeszcze, że dopóki starsza nie poznała swojego faceta, wszystkie relacje między nami układały się dobrze. . Teraz one mają starrsza 37 lat , a mlodza 34 lata.Byliśmy dobrą rodziną, jakich wiele.
 Bless ya: 09.08.2012, 16:09
 Niech żyje im się jak najlepiej :)
 ANNA MARIA: 30.06.2012, 22:14
 Dzieki. Ja tez mam taki sam problem i to podwojny. Cierpialam i cierpie ale zyje nadzieja i modlitwa oraz przykladem osobistym. Nie narzucam sie bo nic na sile nie mozna zrobic a tymbardziej zmuszac do sakramentu malzenstwa bo bylby niewazny. Zlosc dziala zawsze na poglebienie zgubnego zwiazku . Nie mniej wiem, ze Bog jest Miloscia i pomoze moim dzieciom wrocic do siebie.
 tasiania: 21.06.2012, 19:21
 Brawo! Chyba najbardziej pomógł ten krzyż z desek!!!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej